poniedziałek, 25 kwietnia 2016

TYLKO TY Federico Moccia

Są takie nazwiska autorów, których zna prawie każdy. Ich książki są tak popularne, że wcale nie muszę się wysilać by dotrzeć do ich tytułów, nawet nie muszę ich pamiętać, bo wiem, że gdy wejdę do księgarni one już będą na mnie czekały. Na półkach. Z nowościami lub z bestsellerami. 
Tak też jest z Federico Moccia. Czy jest ktoś kto choć raz nie słyszał tego nazwiska? Raczej nie. 
Nazwisko i ja znałam od dawna, ale żadnej książki autora nigdy nie czytałam. Przyszła pora by to zmienić. 
W takich momentach, gdy mam się zmierzyć z nowym mi, ale znanym większości autorem ogarnia mnie trema. Czemuż to? Bo na ogól jest tak iż wcale książki tego znanego, rozsławionego i wychwalanego autora do gustu mi jednak nie przypadają. Tak też stało się z Federico Moccia, w przypadku książki "Tylko Ty". Tym razem jednak wiem dlaczego tak się stało. 

Po pierwsze "Tylko Ty" to najwyraźniej kontynuacja książki "Chwila szczęścia" o czym ja sięgając po nią pojęcia nie miałam. I jak to bywa w takich sytuacjach czułam się lekko oderwana od treści, od bohaterów i w ogóle czegoś mi brakowało - no cóż po prostu wcześniejszych wydarzeń! 
Po drugie chyba wyrosłam już z książek dla młodzieży. A autor w takich się specjalizuje i "Tylko Ty" zdecydowanie dla młodzieży książką jest. Już same problemy, które mają bohaterowie takimi pod młodzież są, już ich samo patrzenie na świat trąci młodzieżą, sam język książki jest taki iż młodzieży będzie on bardziej odpowiadał niż mnie. 
Po trzecie nawet gdy próbowałam wygasić w sobie odczucia wspomniane w dwóch wcześniejszych punktach to i tak mi coś nie grało w tej książce. Nie wiem czy forma narracji, czy przeplatanie wydarzeń (choć akurat pewne powroty do przeszłości w książce podobały mi się bardziej niż główny jej temat) czy może taka bajkowość zbytnia, która miała być ubrana w rzeczywistość. Bo ja chyba nie do końca lubię, gdy wszystko się tak idealnie układa, gdy owszem bohaterzy książki napotykają na problemy, ale tak małe, że pokonanie ich zajmuje stronę lub dwie. 
Jak widzicie sporo mi się nie podobało. Ale jednak doczytałam do końca, więc też coś musiało mi się podobać. Spróbuję więc i o tym Wam opowiedzieć. 
Przede wszystkim podobało mi się to, że autor umieścił akcję książki w Polsce. Razem z dwójką jej bohaterów wybrałam się więc w podróż z Włoch do Warszawy, Krakowa i Zakopanego. Fakt podróż ta skromna w opisach była, ale nie powinnam się czepiać, bo to nie książka podróżnicza przecież. Grunt, że w końcu trafiłam na książkę na pisaną przez obcokrajowca, który akcję swojej książki obsadził w Polsce co wcale nie jest tak częste! 
Podobały mi się w tej książce też niektóre postacie kobiece, tudzież samo kobiety pokazanie przez autora. Raczej jako silnej, niezależnej istoty, ale czułej i dobrej zarazem. Z takim podziwem rzekłabym autor kobiety tu pokazuje i nie wiem czy to domena Włochów czy tak po prostu wyszło. 
Cóż jeszcze, cóż jeszcze? Chyba tyle. Niewiele pozytywów, raczej więcej negatywów w "Tylko Ty" dostrzegłam. Fakt to nie książka dla mnie, i chyba też autorowi dam spokój nie poznając więcej jego książek, ale myślę, że podsunę je komuś zdecydowanie młodszemu niż ja, komuś kto niekoniecznie lubi czytać, a może dzięki tak napisanej książce do czytania się przekona. Bo tu trzeba przyznać autorowi, że jeśli nawet mnie swoim sposobem pisania zachęcił do dokończenia książki, która mi już w sumie od samego początku nie leżała (z wyżej opisanych względów) to chyba z osobą do której stricte skierowana jest ta książka poradzi sobie wyśmienicie, prawda? Tak coś czuję. 
Zatem młodzieży próbujcie Wy, a wierzę, że Wam spotkanie z autorem bardziej się przyda niż mnie. A ja pójdę sobie poczytać coś co może niekoniecznie Wam przypadnie do gustu. 

F.Moccia, "Tylko Ty", Wyd.MUZA, Warszawa 2016, s. 320

sobota, 9 kwietnia 2016

CUKIER. CICHY ZABÓJCA DR RICHARD JACOBY, RAQUEL BALDELOMAR

Wyobrażacie sobie kawę bez cukru, gorzką herbatę, poranek bez drożdżówki, drugie śniadanie bez batonika i popołudnie bez kawałeczka serniczka? A po obiedzie, gdy was dopadnie chęć na słodkie wyobrażacie sobie, że absolutnie po nie sięgnąć Wam nie wolno? A wieczorem, do serialu,... przecież tak miło wciągnąć tabliczkę czekolady. I co, wyobrażacie sobie, że nie wolno? Ja sobie nie wyobrażałam. 
Do czasu. I pewnie od razu pomyślicie: chodzi jej pewnie o wagę, o to że przytyła, bo nie oszczędzała sobie słodkości, bo nie zważała na to co je, bo pozwalała sobie na za dużo. Bo to przecież teraz bardzo modne być na diecie, czegoś nie jeść, oczyszczać organizm, itd. 
Cóż tu Was rozczaruję. Z wagą u mnie akurat było całkiem dobrze. W ogóle wydawało mi się, że ze wszystkim jest całkiem dobrze. Waga była całkiem ok (choć która kobieta tak naprawdę nie chciałaby zrzucić kilku kilo), jadłam raczej tak jak wszyscy, trochę zdrowo, trochę niezdrowo, wyglądowo też zawsze sprawiałam raczej wrażenie osoby szczupłej, ze zdrowiem wydawało mi się, że też nie mam większych problemów. A już na pewno nie są to problemy związane z cukrem. 
Jakież było moje zdziwienie, gdy jednak okazało się, że jest zupełnie inaczej. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że cukier to mój główny wróg, tuż obok wszystkich produktów o wysokim indeksie glikemicznym. Jednak nie o moim zdrowiu chciałam Wam tu dziś przede wszystkim napisać. Choć niewątpliwie wszystko o nie się rozbija. I o Wasze zdrowie też. Bo ja na to jaki wpływ ma na nie cukier zwróciłam uwagę dopiero, gdy się dowiedziałam, że przez cukier z moim zdrowiem jest niekoniecznie tak dobrze jak myślałam. Musiałam więc sporo zmienić, przede wszystkim wykluczyć z diety cukier. I samo to już dało spore efekty. 
Jednak, żeby lepiej zrozumieć dlaczego ten cukier jest moim wrogiem zaczęłam nie tylko słuchać lekarzy, ale też zaczęłam o tym czytać. Przecież jak przystało na mola książkowego najlepiej przyswajanie wiedzy idzie mi poprzez czytanie. I tak oto wpadłam na książkę "Cukier. Cichy zabójca". 
Od razu napiszę Wam jedno: nie jest to książka doskonała, jednak na pewno warto zwrócić na nią uwagę. Dlaczego nie jest doskonała? Przede wszystkim dlatego iż jest napisana bardziej pod amerykanów, pod amerykańskie realia. Po drugie skupia się na uszkodzeniach nerwów obwodowych spowodowanych przez cukier, a to nie zawsze nas od razu musi dotyczyć lub interesować w tak ogólnym zrozumieniu tematu z jakim borykamy się na początku naszej "antycukrowej" drogi.  
A dlaczego warto na nią uwagę mimo tego zwrócić? Bo otwiera oczy na to, że cukier to naprawdę uzależniająca substancja i dostarczana naszemu organizmowi w sporych ilościach powoduje spore problemy z naszym zdrowiem. Począwszy od tych małych typu sporadyczne bóle głowy, skończywszy na tych całkiem sporych jak udary. I dzieje się to czasem zupełnie niepostrzeżenie, przez wiele lat, by nagle uderzyć w nas z ogromną siłą i wywrócić nasze życie do góry nogami. 
Autorzy tej książki po kolei analizują różne aspekty spożywania zbyt dużych ilości cukru przez ludzi i ukazują tego efekty. Trochę straszą, lecz czasem trzeba pacjentów przestraszyć by ich zmotywować. Bo przy odstawieniu cukru motywacja jest bardzo ważna. Podpowiadają też jak sobie z odstawieniem cukru radzić, co robić by sobie nie zaszkodzić, jak wykształcić w sobie nowe, zdrowe nawyki żywieniowe. 
Ale uwierzcie mi żyć bez cukru się da. Całkiem dobrze. Fakt początki mojego cukrowego detoksu były ciężkie, lecz teraz już po ponad czterech miesiącach walki jest zdecydowanie lepiej, a i efekty widać gołym okiem. 
Tak więc kochani jeśli tematy około zdrowotne są dla Was interesujące, jeśli sami zastanawiacie się nad swoim samopoczuciem, jeśli macie jakieś dolegliwości których dotychczas nie udało się żadnemu lekarzowi wyjaśnić, bądź po prostu wiecie, że cukier w Waszej diecie występuje zbyt często - sięgajcie śmiało po tę pozycję. Na pewno biorąc lekką na nią poprawkę, ale wierzę, że tak jak ja dowiecie się z niej czegoś co i Was zmotywuje do zmienienia swoich nawyków żywieniowych. 
A życie bez cukru będzie dla Was jeszcze słodsze niż z nim! Zdecydowanie wiem co mówię! 

R.P.Jacoby, R. Baldelomar, "Cukier. Cichy zabójca", Wyd. Vivante, Białystok 2016