czwartek, 23 lipca 2015

Tylko martwi nie kłamią Katarzyna Bonda


O Katarzynie Bondzie słyszał już chyba każdy. Ostatnio to jedna z najmodniejszych pisarek, mam wręcz wrażenie, że każdy autorki jakąś książkę czyta, czytał lub czytać planuje. Cóż, nie mogłam być gorsza, dołączyłam do grona tych osób. Już mogę powiedzieć: "Bonda? A tak, czytałam, czytałam". A co jeszcze będę mogła powiedzieć? Co z opinią na temat przeczytanej książki? Dowiecie się czytając dalej.

Oprócz tego, że mam wrażenie iż każdy Bondę czyta, to mam też wrażenie iż każdy Bondę czytać uwielbia i każdy jej książkami jest zachwycony. Dziwne, prawda? A wcale nie! Bo fakt ja po pierwszej książce przeze mnie przeczytanej jeszcze na amen zachwycić się nie mogę, lecz spokojnie mogę stwierdzić, że owa pierwsza książka autorki, po którą sięgnęłam, jest zdecydowanie dobra i zdecydowanie zachęca do tego by i po kolejne książki autorki jak najszybciej sięgnąć.

A o czym jest? "Tylko martwi nie kłamią" bo od niej przygodę z autorki książkami zaczęłam jest rasowym kryminałem. Kryminałem, który jest drugą częścią trylogii z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem w roli głównej. Pierwszej części nie udało mi się dostać, nad czym bardzo ubolewam, ale mimo to spokojnie mogłam zacząć od części drugiej, bo Hubert Mayer do rozwikłania ma kolejną tajemniczą sprawę. Zagadkę śmierci biznesmena, który zostaje zamordowany w dosyć okrutny sposób. I niby to tylko kolejne morderstwo, wiadomo należy znaleźć winowajcę, lecz strona po stronie wszystko się komplikuje, nowe fakty wychodzą na jaw i niekoniecznie prosto będzie znaleźć winnego. W śledztwie pomagają mu (w sumie to niby on im) jeszcze dwie ciekawe postacie z tej książki - podinspektor Szerszeń i prokurator Ruda. Razem ten team ma do rozwiązania zagadkę, która przysporzy im sporo problemów i da wiele powodów do myślenia. Przeszłość łączy się tu bowiem z przyszłością, dobro igra ze złem, a oczywistości nie zawsze są jednak takie oczywiste.

Oprócz samej sprawy do rozwikłania, sporo miejsca poświęcone jest też życiu głównych bohaterów. I tu mnie troszkę męczył na przykład wątek pani prokurator, bo mi się taki na siłę ciężki wydawał. No nie kleił mi się w ogóle. A jeśli jestem już przy zarzutach to jeszcze się tak zastanawiałam czytając "Tylko martwi nie kłamią" czy naprawdę zawsze (no prawie zawsze) nawet w kryminałach musi być wątek miłosny, i to najczęściej między rozwiązującymi wątek kryminalny? Naprawdę? Mnie to już powoli zaczyna nużyć. Niby tutaj pani Katarzyna całkiem znośnie go prowadziła, ale i tak mimo wszystko byłam nim niepotrzebnie rozpraszana. Rozpraszana od wątków kryminalnych właśnie, które narastały, komplikowały się i co chwile na światło dzienne wyciągały nowe, ciekawe informacje, które przecież tak cudownie połączyły się w całość. Całość lekko zaskakującą, pikantną i naprawdę porządnie przemyślaną.

Tak więc spokojnie mogę napisać, że "Tylko martwi nie kłamią" zdało egzamin jako kryminał, wciągnęło mnie od początku do końca, powodowało, że sama chciałam wymyślić rozwiązanie sprawy - najlepiej przed autorką ;), główkowałam, coś tam podejrzewałam, ale ogólnie dałam się zaskoczyć. A tego od kryminałów oczekuję - tego by intryga była tak sprytnie utkana, że niby wiemy kto i co, a jednak element zaskoczenia jest nadal spory i zmusza nas do zrewidowania swoich poglądów.
Poznaliście więc dziś mój pogląd na pierwszą książkę pani Katarzyny Bondy z którą się zetknęłam, wierzcie mi kolejne czekają już na półce i czuję, że będą jeszcze lepsze. I czuję, że długo na tej półce nie postoją bo znowu mnie ciągnie w kryminalne, mroczne, zagadkowe i wciągające klimaty.
"Tylko martwi nie kłamią" dostają *****5***** i muszę przyznać, że powoli zaczynam rozumieć dlaczego autorka jest tak modna. Po prostu w końcu kobieta pisze kryminały tak, że niejeden facet będzie chciał je czytać, a to chyba dobrze, gdy książkami możemy dzielić się też z naszymi mężczyznami. Będzie kolejny argument by je kupować.

K. Bonda, "Tylko martwi nie kłamią", Wyd. Muza, Warszawa 2015, s. 608

niedziela, 5 lipca 2015

W krainie kolibrów Sofia Caspari


Macie ochotę na wycieczkę w zupełnie inne miejsce niż to w którym właśnie jesteście?  Na czytanie o zupełnie innym świecie niż ten w którym przyszło Wam żyć? Na oderwanie się od tego co Was trapi i skupienie się na tym co trapi innych bohaterów?