poniedziałek, 19 października 2015

LONGIN. TU BYŁEM Marcin Prokop

Kochani moi znowu spotkałam się z Longinem. Tym razem wyjechaliśmy razem na wakacje. Och, cóż to były za wakacje. 
Co prawda odbyły się w październiku i na kartach książki (a jeśli mam być zupełnie szczera to o dziwo na ekranie telefonu), niemniej Marcin Prokop ze swoim bohaterem zapewnili mi rewelacyjną przygodę. Po raz kolejny zresztą, bo pierwsze moje spotkanie z Longinem też bardzo przypadło mi do gustu (o tym możecie przeczytać TU). 

Że pierwsze moje spotkanie z tym co wyszło spod pióra (tak jeszcze żyję w tym przekonaniu, że może ktoś pisze piórem książki) sławnego Marcina Prokopa już wiecie, a jak nie to klikać mi tu w link wyżej szybciutko. Że drugie spotkanie też jest równie udane udowodnię Wam dziś. 
Jak wspomniałam na początku tym razem autor wysyła nas na wakacje. Wakacje Longina, czyli tytułowego bohatera książek pana Marcina. Najpierw wybieramy się do Francji. Fiu, fiu, a co tam Francja, pomyślicie, przecież to na wyciągnięcie ręki, bilety samolotowe do Paryża można kupić już nawet za 50 zł. No można. Choć mnie się to nigdy nie udało i Paryż wydaje mi się nadal niesamowicie odległy. Tak jak i Longinowi. Tylko, że Longin żył w Polsce, w której wyjazd za granicę był równie abstrakcyjny co teraz dla nas wyjazd do Chin - choć i pewnie do Chin dziś łatwiej wyjechać. Ale Lonignowi i jego rodzinie się udało. 

I o tym wyjeździe sobie w najnowszej książce Marcina Prokopa poczytać możemy. I o wyjeździe na Mazury, oczywiście z babcią, bo takie wakacje są jedyne w swoim rodzaju. W zupełnie innych warunkach niż współczesne hotelowe wyjazdy. I jeszcze o wyjeździe na kolonie. Tak, na kolonie, obowiązkowo, nad morze. Choć mnie się nie zdarzyło nawet na kolonii być (biedne dziecko, pomyślicie, no cóż na szczęście w końcu nad morze dotarłam, już jako osoba dorosła, ale dotarłam, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że na Mazurach byłam!), to zawsze temat ów mi był zawsze bliski. Oczywiście kolonie opisywane przez autora różnią się zdecydowanie od tych, na które wyjeżdżają współczesne dzieci. Ale w sumie cóż się teraz nie różni od naszego dzieciństwa, spędzonego w czasach do których już miejmy nadzieję nigdy nie wrócimy - co prawda uważam, że mojego dzieciństwa mogą mi zazdrościć wszystkie współczesne dzieciaki, bez względu na ustrój polityczny, który wtedy panował.

Oczywiście obraz wakacji Longina jest pełen humoru, radości i beztroski. Taki jak powinny być wakacje. Lecz jest też tu dużo ironii, realnego ukazania czasów w których przyszło dorastać autorowi, co za tym idzie jest tak jak być powinno i tak jak właśnie w tamtych czasach było. Dlatego kochani moi książeczkę tę możecie spokojnie kupić swojemu dziecku i bez zbędnych wyrzutów sumienia też kupić możecie ją sobie. Powspominacie, łezka się w oku zakręci, a dzieci…? Dzieci może docenią czasy w jakich żyją, poznając czasy w jakich żyli ich rodzice. A nawet jeśli nie to na bank nie raz się zaśmieją, nie raz zdziwią i nie raz zadadzą Wam pytanie, które zmusi Was do rozmowy. A czy rozmowy z dzieckiem nie powinniśmy prowokować najczęściej? Jeśli sprzyja temu książka to czym prędzej pędźcie po nią do księgarni. 
Ewentualnie na przystanek autobusowy. No przynajmniej w Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Katowicach, Warszawie i Wrocławiu, bo tam znajdziecie kody do darmowych ebooków w ramach akcji CZYTAJPL. Ja właśnie dzięki tej akcji przeczytałam "Longin. Tu byłem" i o dziwo czytanie na komórce nie szło mi tak strasznie jak sobie to wcześniej wyobrażałam. 
Akcja trwa do końca października, więc musicie się pospieszyć, bo możecie zupełnie za darmo przeczytać kilka naprawdę dobrych książek na komórce lub na tablecie., podczas stania w korku lub jazdy tramwajem.
A na koniec ocena…czyli oczywiście ******6******, bo naprawdę bawiłam się wyśmienicie podczas czytania i będę zachęcać innych do tego! 
M. Prokop, "Longin. Tu byłem", Wyd. ZNAK, Kraków 2015, s. 120


6 komentarzy:

  1. Uświadomiłam sobie dzięki Tobie, że gdzieś w zakamarkach sypialni mam 'wszystko w porządku'. Czytałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, nie czytałam jeszcze, kolejny wyrzut sumienia czekający na półce.

      Usuń
  2. Może uda mi się z Longinem spędzić jakiś jesienny wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie przeczytać, pierwsza część była super !:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęcasz!
    Pierwszy raz tu jestem, ale będę zaglądać.
    Obserwuję<3
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Prokopa i od dawna planuję sięgnąć po Longina - na razie przynajmniej po pierwszą część. Nie słyszałam o tej akcji, ale już lecę - może jeszcze coś wynajdę. :)

    OdpowiedzUsuń