niedziela, 12 kwietnia 2015

Kraina zwana Tutaj Cecelia Ahern

Dziwnie się wraca do pisania po tak długiej przerwie, tym bardziej dziwnie się pisze o książce, którą czytało się już naprawdę prawie dwa miesiące temu. Bo "Kraina zwana Tutaj" to jeszcze moja lutowa lektura, wybrana w ramach wyzwania "12 książek na 2015 rok". Myślę, że będzie to dla tej książki ogromny sprawdzian. Bo dowiem się sama ile z niej zapamiętałam, ile z niej pozostało w mojej głowie i sercu. I czy mam na tyle pozytywne wrażenia z jej lektury byście i Wy się nią zainteresowali. 
Cecelie Ahern kojarzy pewnie niejeden mol książkowy, zwłaszcza ten który lekturą książki lubi się porządnie wzruszyć. Zresztą nie tylko "czytacze" mogą ją kojarzyć. Wszak na podstawie jeden z jej książek powstał film, "Ps.Kocham Cię"- na którym ja osobiście płaczę od samego początku do jego końca.
Po emocjach, które zafundowała mi właśnie lektura i film "Ps. Kocham Cię"w końcu sięgnęłam po "Krainę zwaną Tutaj", bo i tak już dosyć długo na mojej półce czekała na czytanie. I nastawiłam się na kolejny spory wysyp emocji.
Niestety tym razem było ich zdecydowanie mniej. Na bank nie jest to książka nad którą zapłakałam, wzruszyłam się tak, że będę o tym pamiętać. Na bank nie jest to też książka przy której zapierało mi dech w piersiach lub odbierało mowę. Nie jest to też niestety książka, która by tak zaciekawiła mnie swoją treścią, że nie mogłabym się od niej oderwać.
Ale! Ale jest to książka całkiem dobra. Wzbudzająca pozytywne emocje, ale nie na tyle by się o nich pamiętało długo po książki przeczytaniu. Ot poprawna historia, choć temat bardzo, ale to bardzo mnie nurtujący, w związku z czym liczyłam na naprawdę emocjonującą lekturę.
"Kraina zwana Tutaj" to książka, której głównym tematem są zaginięcia. Zaginięcia ludzi, zaginięcia rzeczy. Niesamowicie to intryguje główną bohaterkę książki - Sandy. Wszystko to opisane jest jednak w trochę inny sposób niż zwykliśmy otrzymywać. Tym razem totalnie realny temat zaginięć ukazany jest w magicznym wydaniu, lekko pokręconym i mocno nierealnym - jednak z tą realnością problemu mocno się splatającym. Oto mamy niejaką Sandy, która po zaginięciu swojej koleżanki z dzieciństwa, popada wręcz w pewną obsesję na punkcie zaginionych rzeczy. Później jej obsesja przeradza się w rodzaj wykonywanej pracy - zajmuje się ona bowiem odnajdywaniem zaginionych ludzi. Do Sandy zgłaszają się co jakiś czas ludzie, których bliscy zaginęli i nikt nie daje szans na dalsze ich poszukiwanie. Sandy żyje życiem tych osób, zatraca się w ich poszukiwaniu, po drodze gubiąc swoje życie. 
I nic więcej Wam o treści książki napisać już nie mogę. Bo pozbawiłabym Was tej magii, którą sami musicie poznać. Pozbawiłabym Was odkrywania samego sedna tej książki. 
Cecelia Ahern tworzy dla czytelnika cudownie utkaną historię, magiczną, nierealną, lecz o totalnie realnych problemach traktującą - i to ma być jej zaletą, takie zupełnie inne, magiczne tematu przedstawienie. I choć jak dla mnie nie wszystko było na tyle magiczne i spójne by mnie aż zachwycić to i tak książkę zaliczam do przyjemnych lektur. Takich co prawda tylko na ****4****, lecz przyjemnych do czytania w podróży, gdy nic innego nie zaprząta naszej głowy, gdy książka ma pomagać nam się zrelaksować. A emocje? Emocje wzbudza, lecz nie porywa. Bo niby się wzruszyć powinnam nie raz, i zdenerwować się bym mogła, i ucieszyć się pewnie w jakimś odpowiednim momencie, lecz jakoś nic takiego nie nastąpiło. Bo choć w książce tej poruszone są tematy, które czytelnika powinny dosyć mocno zastanowić to jakoś tak mnie średnio do głębszych przemyśleń zmotywowały. I tak, czytało się przyjemnie, i tak, historia bardzo ciekawa, lecz na długo w moim sercu nie pozostała, a w myślach też mało z niej wspomnień.

PS. Mam nadzieję, że nie obraziliście się po pierwsze za tak długie milczenie moje, po drugie za 1 kwietniowy żart. Jak widać wracam, powoli, ale wracam. Jutro lub pojutrze spodziewać się możecie miejsca do wrzucania linków do Waszych marcowych lektur w ramach wyzwania "12 książek na 2015 rok". Trzymajcie kciuki za to bym nabrała wiatru w żagle i powrót do blogowania był coraz łatwiejszy dla mnie.

C.Ahern, "Kraina zwana Tutaj", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2009, s. 400

13 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za twój powrót, a co do książki to oczywiście chętnie się z nią zapoznam, bo to Ahern!
    Zaś Twoje wyzwanie mnie inspiruje, żeby poprosić moich czytelników, żeby co miesiąc wybierali mi trzy książki do przeczytania :D Można więc rzec, że zostaniesz matką mojego wyzwania - a może nawet ktoś się do mnie przyłączy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytał jakiś czas temu i książka bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo bardzo miło ją wspominam. Pani Ahern pisze piękne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że ja do książek Cecelii Ahern mam tak wielką słabość, że często nie udaje mi się zauważyć wad ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mnie nie porwała, ale niemniej - to dobrze napisana książka. // Jestem ciekawa, czy inne książki tej Autorki są podobne w stylu. Na razie tylko tę czytałam...

    http://zakamarek2013.blogspot.com/2015/04/a-place-called-here-kraina-zwana-tutaj.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wreszcie poznać tę autorke. Kurczę ,co w niej takiego jest? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam "Love, Rosie", jednak film mnie nie wzruszył. Wręcz byłam oburzona, iż cała historia została tak schematycznie przedstawiona.
    Pod nazwiskiem tej autorki mam jeszcze jedną książkę na półce, jednak nie zamierzam w najbliższym czasie po nią sięgać. Aczkolwiek, jeśli mi się spodoba to zastanowię się nad "Krainą zwaną Tutaj". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej książki Ahern jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej autorki jeszcze nic nie czytałam, chociaż ,,Love, Rosie" ciągle czeka na moim stosiku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Każda książka Ahern jaką czytałam była zupełnie różna ale o wszystkim można napisać jedno - były dobre. I chociaż pewnie nic nie przebije P.S. Kocham Cię to będę dalej sięgać po jej książki, w tym po tę opisywaną przez Ciebie bo nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciągle czytam o autorce a mi jakoś cały czas nie po drodze, żeby się za nią zabrać. Może to nie będzie pierwszy tytuł, za który się zabiorę, ale na pewno będę go miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę przczytać tę książkę. Ciekawią mnie wszystkie książki tej autorki, choć jak dotąd jej proza jest dla mnie "nierówna". Jedne tytuły trafiają do mojego serca, inne kompletnie nie. Zobaczymy jak będzie z "Krainą zwaną Tutaj"

    OdpowiedzUsuń