czwartek, 8 stycznia 2015

wyzwania, wyznania!

Wyzwania, wyzwania, wszędzie wyzwania. Ba sama wyzwanie popełniłam. I jeszcze Was do niego namówiłam. A sama raczej średnio wyzwaniowa jestem. Choć nie ukrywam zawsze mnie pociągały, nieraz czytałam o Waszych w nich udziałach, o sukcesach jakie odnosicie w związku z nimi i jawnie zazdrościłam. Bo we mnie zazwyczaj nie było tyle determinacji, tyle sumienności i systematyczności. I tak sobie podziwiałam z boku. Tym razem jednak jak wiecie coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że jeśli mam jakiemuś wyzwaniu podołać to muszę je sama wymyślić. Co by wstyd nie było, gdy swojego własnego wyzwania nie uda mi się zrealizować, a wstyd jak wiecie potrafi mobilizować. Mnie przynajmniej. (Was może zmobilizować do przeczytania tego posta dalej informacja, że na samym końcu jest niespodzianka. ;D). Dodatkowo postanowiłam wziąć udział w jeszcze jednym wyzwaniu. Ciekawi w jakim? Dowiecie się dalej.
Natknęłam się na kilka innych wyzwań. Choć słowo natknęłam jest tu chyba za delikatne. Wpadłam w wir oglądania propozycji wyzwaniowych na 2015 rok. Te wszystkie 52 książki na 2015 rok, te wszystkie dopasowywania tytułów do wymogów wyzwania, te wszystkie komentarze, dyskusje i inne okołowyzwaniowe problemy trochę mnie znudziły. Jednak do czasu!
Bo wczoraj trafiłam na wyzwanie, które mnie urzekło! Czym? Wszystkim! Owszem dziewczyny zirytowane trochę tym nagłym wysypem wyzwań stworzyły coś jakby prześmiewczego, ale wyszło im to tak genialnie, że postanowiłam w ich "wyzwaniu" wziąć udział i to jeszcze Wam dziś opisać. Cóż to za wyzwanie? "Czytelnicze wyzwanie Kawy z Cynamonem"
Dziewczyny znam, bardzo lubię, czytam chyba od zawsze i teraz mimo iż nie do końca wszystkie wyzwania czytelnicze uważam za złe to z radością wezmę udział w ich radosnej, prześmiewczej twórczości. 
O co chodzi? Trzeba wypełnić przynajmniej jeden punkt z ich cudnej listy punktów stworzonych z myślą o czytaczach. :) Ja się im pochwaliłam, że wyzwanie ukończyłam szybciutko i że już połowę punktów zaliczyłam. Z Wami podzielę się jakież to punkty mam zrealizowane! 
Zatem. 
1. Zrealizowane. W nadmiarze. Znacznym. Bo instrukcje na szamponie i innych takich wyczytałam wszystkie jakie miałam w domu. A o książkach to nie wspomnę...zdarzyły się i one. 
2. Zjedzona, choinkowa, z milki. (A d...rośnie...)
3. Założyłam, świstkiem. Zgubiłam. Świstek okazał się arcy ważny, więc mam teraz arcy kłopot. 
4. Chichotałam, przedwczoraj i wczoraj. "Komedię świąteczną" w końcu czytałam. 
5. - 
6. Cóż moje standardowe zachowanie...od początku roku czyli na jakieś 8 dni byłam w księgarni w celach "wzdychaniowych" jakieś 4 razy. 
7. - (nie jestem w stanie otworzyć Greya, on jest zbyt otwarty). 
8. done, z 1 na 2 stycznia. 
9. Polecona, co prawda pewnie łącznie z pięć razy, dwóm osobom, a nie sorry dziś swojej lekarce ją jeszcze poleciłam ("Hollyfood"). 
10.-, Hm...czytam wszędzie, więc nie ma dla mnie nietypowych miejsc. 
11. -,  (sobie podaruję takie atrakcje, wybaczcie)
12. -, 
13. "Dzieci z Bullerbyn" wciskam moim słuchaczom, jest dobrze..., jest jak w dzieciństwie. 
14. Hm...zdecydowanie! Zawsze jest inaczej, gorzej inaczej! 
15. Wywąchane, choć wcale nie ukradkiem i nie jedna! 
16. Realizacja co wieczór i poranek.
17. Zanotowany. Jaki dowiecie się w kolejnym postcie. 
18. -, (nie mam takich, lubię wszystkich bohaterów książek, a wszyscy się w mojej sypialni nie zmieszczą).
19. Londyn - i było łatwo! Toż to nie sposób nie odnaleźć. 
20. Się mi zdarzyło. Tylko już jakiś czas temu, ostatnio nic ciekawego współpasażerowie nie czytali.
21. -, :) aż tak odważna nie jestem.
22. -, 
23. K..m...j..p..ch...kawa! Może być? 
24. Się mi jeszcze nie udało rozlać kawy nigdy, też mnie to dziwi! 
25. Robię zakładki z dzieciakami, zawsze na dzień książki. 
26. -, brak zwierzaka, wstręt do Greya
27. -,
28. Oto i one:
- Zanudzać Was opowieściami o czytelniczych wyzwaniach - done!
- Wrzucać Wam masę zdjęć książek, o książkach, z książkami - done! 
- Załamać się ilością nieprzeczytanych książek na półce - done! 
- Wybrać książkę do własnego wyzwania ("12 książek na 2015 rok") na styczeń - done! (Lisa Genova "Motyl")
- Udzielić wywiadu. Done oto i on: KLIK 

To co dziewczyny? Zaliczyłam? Guma w majtach mi nie pękła, a z fochem kosmosu jakoś sobie radzę od dawna! Wam za to dziękuję za inspiracje i przednią zabawę! Pozdrawiam! 

Ps. Jeśli dotrwaliście do końca, to wiecie, że udzieliłam wywiadu dla jednego z krakowskich portali, ba może nawet go przeczytacie...jeśli tak dajcie znać co myślicie!

13 komentarzy:

  1. prześwietne. Ja tak kwit kilka razy zgubiłam. Później tylko blog mnie ratuje w zestawieniu z orientacyjną datą ostatniego widzenia kwita. Jednak to nie uwzględnia książek naukowych. I tak kiedyś pita którego dostałam od pracodawcy, znalazłam dwa miesiące po terminie składania pitu gdy zawróciłam głowę wszystkim. A kwit znalazłam w bibliotece jak oddawałam książkę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej odpowiedzi na wyzwanie jestem pewna, że Guma w Majtach będzie Ci zawsze sprężystą i niestrzelającą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaje...fajne :)
    Ale dziewczyny mają wyobraźnię i humor.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo sympatyczny tekst na Już otwarte, przeczytałam z przyjemnością :) Nie wiedziałam, że pracujesz w szkole! Pozdrawiam m.

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę świetne! Zachwycam się :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre! Z księgarniami mam tak jak ty - też tam chodzę, żeby powzdychać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety ze swoim słomianym zapałem nie nadaję się do żadnych wyzwań, ale to jest po prostu świetne! :-D

    OdpowiedzUsuń