środa, 14 stycznia 2015

Pierwsza na liście Magdalena Witkiewicz


Dziś premierę ma książka na którą czekałam z ogromną niecierpliwością. I z ogromnymi nadziejami. Nadziejami, które zostały zaspokojone w stu procentach. Warto było na taką książkę czekać. Warto było po raz kolejny dać się przekonać pani Witkiewicz do tego co tworzy, bo jeśli długo mnie czytacie to wiecie już, że czytałam wcześniej dwie książki autorki i obie przypadły mi do gustu bardzo (klik). "Pierwsza na liście" też mnie nie zawiodła, a wręcz powiedziałabym jeszcze bardziej do autorki przekonała. Nie wiem jak autorka to robi, ale pisze tak jakby pisała dla mnie. Dla kobiety, która w postaciach stworzonych przez nią potrafi znaleźć siebie. Po trochę utożsamiać się z emocjami, które im towarzyszą. Po trochę im zazdrościć, czasem współczuć, czasem się na nie denerwować, a czasem im gorąco kibicować. Tym razem kibicowałam bohaterkom tej książki z ogromnymi emocjami. Bo emocji w tej książce według mnie najwięcej. I ciekawości, co dalej, co to będzie na kolejnej stronie, jak losy bohaterek (bo jest ich kilka) się potoczą.
Na samym początku wydaje się nam, że będziemy wiedzieli o czym jest ta książka. No bo już na okładce czytamy, że to książka o odzyskiwaniu przyjaźni, o miłości, o wyborach. Niby tak zwyczajnie, niby oklepane tematy. Jednak pani Witkiewicz przedstawia je w jakiś taki sposób, że wcale oklepanymi tematami się być nie wydają, od samego początku czytelnika interesują i wciągają w świat książki z ogromną mocą. Niby dostajemy to czego się spodziewaliśmy, ale jest to tak podane, że nie sposób się temu oprzeć, dać porwać na tyle, by książkę chcieć przeczytać od razu, na raz, bez ustanku. To chyba może świadczyć o tym, że autorka i tym razem prezentuje nam naprawdę ciekawą historię, wcale nie banalną.
Jej bohaterki, bo jest ich kilka, ciekawią nas swoimi historiami, swoją przeszłością i tym o co walczą na przyszłość. Każda z nich jest inna, lecz w każdej możemy znaleźć jakąś cząstkę, która będzie bliska naszemu sercu. Ich historie poruszają, wywołują różne emocje - i współczucie, i żal, i zazdrość lub złość. I gniew nawet, bo mnie zdarzyło się na jedną z bohaterek mocno pogniewać. Wzruszają, bo i łza w oku mi się zakręciła, ale też momentami bawią. Przede wszystkim jakoś tak niepostrzeżenie do siebie przywiązują. I mimo iż niby każda z nich jest inna i do czegoś innego dąży to wiele je też łączy. Mimo iż ich pragnienia i cele czasem się wykluczają to gdzieś tam mają wspólny mianownik. Mianownik, który i mnie był bliski. I bliski pewnie będzie każej zwyczajnej-niezwyczajnej kobiecie!
Oprócz tego "Pierwsza na liście" może Wam pomóc lekko otworzyć oczy na rzeczy o których na co dzień nie myślicie. Choroba, zdrady, nieszczęścia. To wszystko istnieje. Gdzieś. Daleko. Dopóki do nas nie dotrze. Nie zastanawiamy się zbyt często nad tym, co by było gdyby. Czy nasze wybory kiedyś tam były dobre, czy i jak wpłynęły na naszą przyszłość, czy to co się dzieje teraz nagle może się drastycznie zmienić? I co byśmy wtedy zrobili? Na czym zależałoby nam najbardziej? 
Autorka mnie jakby zatrzymała na chwilę i swoją książką zmusiła do myślenia, właśnie nad tym co by było "gdyby", nad tym czy aby na pewno doceniam to co mam teraz. Bo tak jak los bohaterek tej książki, tak los każdej z nas może nagle nabrać zupełnie innych barw. Owszem mogą to by barwy na tyle barwne, że urzekną nas i się im z radością poddamy. Jednak co będzie, gdy los już nie będzie tak kolorowy? 
"Pierwsza na liście" jest też książką, która porusza dosyć trudny, ale bardzo ważny temat - dawstwa szpiku. W książce ten temat jest naprawdę rewelacyjnie ukazany. Autorka nie skupia się tylko na moralizowaniu i namawianiu do dawstwa, lecz ukazuje tego spore blaski i cienie. Udowadnia, że taka decyzja powinna być decyzją mocno przemyślaną, bo konsekwencje mogą być różne, i niestety mogą uderzać w tych , którzy naszej pomocy oczekują. 
Sporo w tej książce emocji, sporo wzruszeń, sporo zaskoczeń, ale też sporo prawdy. Takie zwykłej. Takiej, która jest w każdym z nas. Sporo normalności, codzienności i tego co nami samymi targa. 
A takie książki ja lubię najbardziej. 
Zatem po raz kolejny autorka pozytywnie zaskoczyła mnie swoją książką. Po raz kolejny jestem zachwycona, po raz kolejny uwierzyłam w historię opowiedzianą przez autorkę, po raz kolejny dałam się jej porwać i po raz kolejny cieszę się, że kobieta potrafi pisać tak wspaniale o kobietach. I dla kobiet. 
Zatem nie może być inaczej jak ******6******, a ja mam kolejną książkę poleskiej autorki, którą bez wahania będę wszystkim gorąco polecać! Biegnijcie do księgarni - warto! Mnie aż szkoda, że już ją przeczytałam, normalnie zazdroszczę tym, którzy dopiero tę książkę będą poznawać! Ja za to czekam na kolejne tak dobre książki pani Magdo! Wiernie czekam! 
I wcale się nie dziwię, że jest tyle pozytywnych opinii o tej książce - naprawdę Wy też się nie dziwcie. Jeśli tylko ją przeczytacie nie będziecie potrafili myśleć o nie inaczej jak tylko w samych superlatywach! 

M. Witkiewicz, "Pierwsza na liście", Wyd. Filia, Poznań 2015, s. 346

15 komentarzy:

  1. Na pewno przeczytam, ale jak trochę spadnie szał na nią. Codziennie widzę 10 jej recenzji i mam lekki przesyt. Ale za kilka miesięcy kiedy nie będzie już tak popularna chętnie po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież szał na książkę jeśli okaźe się ona dla Cidbie bardzo dobra nie ujmie Ci pozytywnych odczuć. Przyznam się szczerze, że nie rozumiem tego, że to źle iż o tej książce tyle się pisze - owszem akcje promocyjną ma sporą, ale to naprawdę dobra książka! Polecam Ci ją gorąco!

      Usuń
  2. Mam ją w planach jak tylko pojawiła się w zapowiedziach. Mam nadzieję że uda mi się ją zdobyć i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, naprawdę warto się za nią zabrać :)

      Usuń
  3. Marzy mi się ta książka:) przeczytam na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię książki tej autorki, i z tego co widzę "Pierwszej na liście" nie może zabraknąć w mojej biblioteczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie fanki autorki szczególnie powinny się w tę książkę zaopatrzyć, bo chyba jest najlepsza- przynajmniej z tych, które ja dotychczas czytałam

      Usuń
  5. Muszę ją przeczytać, kiedy cały ten szał opadnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam bardzo dużo bardzo pozytywnych recenzji tej książki i jestem pewna, że w pewnym momencie ją kupię i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszyscy zachwycają się tą powieścią. Mam na nią przeogromną ochotę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo ciekawa książek M. Witkiewicz. Na pewno sięgnę po nie, gdy przeczytam zalegające w moich szafach inne, fajne książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam same rewelacje o książce - muszę ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż mogę dodać od siebie? Dobra książka, pozytywna, świetni bohaterowie, szczególnie Ina, która tak szybko zmieniła swój sposób myślenia:) Cieszę się, że to właśnie z Pierwszą na liście zaczęłam ten rok:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też bardzo na tę książkę czekałam, ale póki co, nie kupię, bo moje postanowienie trwa :) czuję, że to będzie świetna lektura także dla mnie

    OdpowiedzUsuń