piątek, 23 stycznia 2015

Motyl Lisa Genova - czyli styczniowa lektura z 12 książek na 2015 rok

"Motyl" czekał u mnie na półce bardzo długo. Za długo. Sama nie wiem dlaczego zwlekałam z czytaniem tej lektury. Wszyscy ją polecali, słyszałam o niej prawie same pozytywne opinie, część osób mnie wręcz namawiała (nie wiedząc nawet, że mam ją w planach) bym właśnie po "Motyla" sięgnęła. Ja jednak jakoś zwlekałam, a potem o tej książce jeśli mam być szczera trochę zapomniałam. Na szczęście pod koniec ubiegłego roku jak wiecie wyszukałam na swoich półkach 12 książek na 2015 rok i jako pierwszą z nich, w miesiącu styczniu postanowiłam przeczytać właśnie "Motyla". I jeśli wszystkie książki z mojego wyzwaniowego stosu będą tak dobre jak "Motyl" to sama na siebie będę co miesiąc krzyczała" "Czemu ta książka tyle na Ciebie musiała czekać?!". Jeśli więc macie ją w planach to nie planujcie tylko się po prostu za nią bierzcie. Bo potem możecie zapomnieć...
Zapomnieć. To kluczowe słowo w tej książce. Zapomnieć można przecież o wielu rzeczach. Z różnych powodów. Czasem o błahych sprawach, czasem wręcz przeciwnie o czymś niezwykle ważnym. Na pewno się Wam to kiedyś zdarzyło. Mnie nawet już dziś dwa razy. I pewnie trzeci raz zapomnę o tym o czym pamiętać powinnam. Czy powinnam się więc martwić? Nie wiem i chyba wolę jeszcze nie wiedzieć. Natomiast główna bohaterka książki Lisy Genovy martwić się zaczęła. Zaczęła się martwić, gdy od czasu do czasu zaczęła zauważać zmiany w swoim zapamiętywaniu i przypominaniu sobie różnych rzeczy. Zmiany, które wcale nie wynikały z roztrzepania (tak jak to w moim dzisiejszym przypadku), ze zmęczenia lub z innych błahostek. Zaczęła zauważać zmiany, które na tyle ją zaniepokoiły iż wybrała się do lekarza. Z myślą o jakiejś poważnej chorobie. I mimo iż spodziewałam się mało optymistycznych diagnoz to ta która została jej przedstawiona przeszła jej najśmielsze wyobrażenia. Alice - główna bohaterka książki - dowiaduje się, że ma chorobę Alzheimera. Dowiaduje się o tym chwilę po swoich pięćdziesiątych urodzinach. W momencie w którym powinna cieszyć się wszystkim tym co udało się jej dotychczas osiągnąć i odcinać od tego kupony, powinna żyć pełną piersią, czerpiąc radość z wieku w którym jest. Jednak życie Alice takie nie będzie. Będzie musiała walczyć o każdy sprawek wspomnień, skrawek pamięci, skrawek siebie. Z dnia na dzień życie Alice będzie stawało się gorsze. Aż w końcu je zapomni. Aż jej pamięć będzie w takim stanie, że nawet czytając o tym nie do końca jesteśmy w stanie to zrozumieć.
"Motyl" jest więc książką o Alzheimerze, o tym jak rozwija się ta choroba, co robi z życiem ludzi, których dotyka oraz z życiem ich bliskich. To książka, która w naprawdę rewelacyjny sposób uświadamia nam z czym zmagają się ludzie dotknięci tą choroba, jak postrzegają siebie, jak są też postrzegani przez innych. To książka, która otwiera oczy. I dobrze. Bo dużo się mówi i pisze o innych chorobach, równie ciężkich lub może nawet i cięższych, a o tej chorobie mówi się niewiele.
Zazwyczaj dlatego, że dotyka ludzi o wiele starszych niż bohaterka, u których albo tej choroby się nie rozpoznaje, a jej objawy zrzuca się na wiek, albo traktuje się je jako coś naturalnego. A Alzheimer to coś potwornego, to choroba, której chyba nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi. To choroba, która wykańcza nie tylko chorego, ale jego bliskich. To choroba, która zabija powoli, precyzyjnie i zmyślnie. Pozbawia człowieka wszystkiego co miał dotychczas i wymaga od niego i jego bliskich przystosowania się do życia w zupełnie inny sposób. A przede wszystkim jest chorobą z którą nie da się walczyć. Nie da się jej powstrzymać, zastopować. 
Autorce udało się napisać taką książkę, której nie zapomnę pewnie nigdy. Która wstrząsnęła mną dogłębnie, poszarpała mi emocje, poharatała serce i wpuściła ogromny niepokój do mojego umysłu. Jednocześnie mocno mnie uwrażliwiła na cierpienie ludzi dotkniętych tą chorobą, otworzyła mi oczy na to co mam i spowodowała że znowu mocniej stoję na ziemi dziękując za to co mam i prosząc o to by nie było gorzej. 
Bardzo potrzebne są takie książki. Niezbędne wręcz według mnie. A gdy są napisane w taki sposób jak "Motyl" to są po porostu obowiązkowe. Każdy z nas powinien bowiem od czasu do czasu przeczytać o czymś co jej mu obce, ale niestety w każdej chwili może stać się boleśnie znajome. 
Nie zwlekajcie więc z tą lekturą jeśli stoi na Waszej półce, a jeśli jeszcze tam nie stoi to postarajcie się by się tam znalazła. Gwarantuje, że nie pożałujecie, zresztą oceniam na ******6******, to mówi samo za siebie. 
A gdyby było Wam jeszcze mało to możecie obejrzeć jak została zekranizowana. Mnie było mało więc i film obejrzałam. I nim także jestem zachwycona. Może nie każdym jego elementem (ach ta Kristen Stewart, znowu mi nie przypadła do gustu), może nie z każdą interpretacją treści Lisy Genovy, jednak zarówno książka jak i film mnie ogromnie wzruszyły. A Julianne Moore w roli Alice jest rewelacyjna, idealnie odegrała główną bohaterkę, ba do moich wyobrażeń o niej dodała jeszcze więcej barw i emocji. Niemal każda scena chwytała mnie za serce, emocje towarzyszące bohaterom zostały w tak piękny sposób uchwycone, że żyłam tym filmem, minuta po minucie wciągałam się coraz mocniej mimo iż wiedziałam przecież jak się skończy. Naprawdę warto obejrzeć taką ekranizację. 
Czytajcie więc, oglądajcie, pozwólcie tej historii wejść do Waszych serc. Pozwólcie sobie na choćby chwilowe otwarcie oczu na zupełnie inną rzeczywistość. A gdyby ta rzeczywistość jednak była Wam znana to myślę, że taka książka tylko ucieszy Was jeszcze bardziej. 

Jak widzicie styczniowa lektura z mojego wyzwania "12 książek na 2015 rok" już za mną. Już planuję cóż przeczytam w lutym, ale na razie to jeszcze tajemnica. Podpowiedzi możecie szukać na moim instagramie (klik)- tam wcześniej widać co akurat czytam. 
Zaś co do samego wyzwania to kochani mam nadzieję, że wasze lektury na styczeń albo już za Wami, albo już je czytacie. Jeśli opisaliście je już na Waszych blogach to zapraszam do wklejania linków do Waszych opinii o nich poniżej w komentarzach pod tym postem. 
Bardzo jestem ciekawa jak Wam w styczniu podobały się wybrane lektury! A na luty już macie plany? 

L.Genova, "Motyl", Wyd. Papierowy Księżyc, Słupsk 2011, s. 364

22 komentarze:

  1. Na pewno przeczytam, jeśli książka taka poruszająca! i na film też mam chęć oczywiście po lekturze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię temat tej choroby, chyba sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Motyl" znajduje się na mojej liście "must read" - MUSZĘ poznać tę historię. Na pewno obejrzę również film.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Lewą stronę życia" Genovy - bardzo dobra lektura. "Motyla" też planuję przeczytać, bo bardzo chciałabym obejrzeć film. Za mna już lektura styczniowa (Profesor Stoner - znakomita) i tak się rozpędziłam, że zaczęłam też czytać lekturę na luty, czyli "Wyspę na prerii" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem właśnie jedną z tych osób, które zwlekają z lekturą tej powieści. Ale mimo to liczę, że uda mi się po nią sięgnąć w tym roku, chociażby ze względu na film, którego przecież nie oglądnę póki nie przeczytam :).

    Moja styczniowa lektura już za mną, również bardzo satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że pozostałe ze stosiku również takie będą. Recenzji jeszcze nie zdążyłam napisać, czekam na chwilę spokoju w weekend po ciężkim tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie film nie do końca przekonał. Szczególnie rola Baldwina - fatalna. Ale za to Moore - poezja!

    Cieszę się, że przeczytałaś wreszcie tę powieść. Uważam, że jest wyjątkowa, piękna i niezapomniana. Najpiękniejsza, jaką znam.

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie u mnie też ta książka leży od... nie wiem kiedy. Muszę koniecznie w końcu ją przeczytać, bo same pozytywne opinie słyszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukałam właśnie takiej książki, opowiadającej o tej chorobie. Dziękuję Ci bardzo za tę recenzję, bo naprawdę się mi przydała.
    Żałuję trochę, że sama nie stworzyłam sobie takiej listy 12 na 2015, ale ponieważ podjęłam się już innych czytelniczych wyzwań, to zostawię chyba na kolejny rok. Muszę się rozkręcić i nauczyć czytelniczej systematyczności. Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę, że książka Ci się spodobała - dla mnie to była jedna z najlepszych lektur ubiegłego roku. Filmu nie widziałam, ale postaram się zobaczyć (chociaż nie przepadam za panią Moore...).

    Moja styczniowa lektura przeczytana - Martyna Wojciechowska "Przesunąć horyzont" - http://anek7.blogspot.com/2015/01/wejsc-na-dach-swiata.html

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie też książka musiała swoje odczekać... Przeczytałam w zeszłym roku i byłam nią bardzo poruszona :) O filmie słyszałam różne opinie, ale też mam go w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mocna książka, zapadająca w pamięć. Czytałam trzy lata temu, ale pewnie odświeżę sobie przy okazji premiery filmu. Książkę dystrybuowałam mamie, jej koleżankom, ciotkom etc. Jestem ciekawa drugiej powieści Lisy Genovy, bo autorka ma to "coś".

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie napisałaś recenzję! Aż czuć Twoje emocje. Czytałam "Motyla" jak tylko się ukazał, a nie wiedziałam, że jest film. Super, obejrzę :) Pamiętam, że miałam wrażenie, gdy czytałam tę książkę, że jest to niemożliwe, aby napisał ją ktoś, kto sam nie jest chory. A przecież na samą logikę, jest to niemożliwe.
    Potem tak samo myślałam, czytając tej samej autorki, "Lewą stronę życia".
    Na pewno wrażenie potęguje narracja pierwszoosobowa, ale też mnóstwo szczegółów, które musiała poznać autorka, żeby tak wiarygodnie opowiedzieć o tym, czym jest choroba dla chorego.
    Przede mną trzecia książka Lisy G. wydana w Polsce. "Lewą stronę życia" polecam z czystym sumieniem, o "Kochając syna" wypowiem się, jak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że ta książka Cię poruszyła a Twoja recenzja poruszyła mnie. Mam tą książkę, w innym wydaniu co prawda i w ebooku, ale mam ją i na pewno w niedługim czasie po nią sięgnę, dzięki Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja pierwsza styczniowa lektura ze stosu to "Klezmer" Jacka Cygana. Tutaj moje wrażenia: https://sonrisaart.wordpress.com/2015/01/19/klezmer-historia-pisana-muzyka-i-wojna/

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja w ramach wyzwania uporałam się z dwiema:

    Morderstwo niedoskonałe - Agnieszka Krawczyk
    http://zapiskinaserwetkach.blogspot.com/2015/01/morderstwo-niedoskonae.html

    Sońka - Ignacy Karpowicz
    Kilka słów wkrótce

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam cię za chęci do wzięcia udziału w wyzwaniu
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o tej książce, ale to ciężka tematyka. Osobiście wolę bardziej relaksujące lektury.

    W styczniu przeczytałam dwie lektury w ramach tego wyzwania:
    1. "Morze Potworów" - Rick Riordan
    http://zakladkadoprzyszlosci.blogspot.com/2015/01/o-pokrewienstwie-na-dobre-i-na-ze.html
    2. "Klątwa tytana" - Rick Riordan
    http://zakladkadoprzyszlosci.blogspot.com/2015/01/nie-znajdziesz-tego-w-mitach.html

    Prawdopodobnie będzie jeszcze trzecia (czyli tom 4 w tej serii "Bitwa w Labiryncie"), gdyż ten cykl bardzo mnie wciągnął :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawiłaś mnie. Warto wiedzieć o chorobach, które i nas moga dotknać, są gdzieś obok. Piszesz, że książka napisana jest dobrym językiem, więc ma dodatkowy plus. Zapisuję "chcę przeczytać" :)

    Moja styczniowa lektura też połknięta i opisana -
    http://www.kadarka.info/2015/01/27/grzeczne-dziewczynki-odkurzaja-polki-z-ksiazkami/

    OdpowiedzUsuń
  19. Styczniowa lektura już za mną: https://tanayahczyta.wordpress.com/2015/01/28/bombel-m-nahacz/ :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książkę mam gdzieś zapisaną w 'chcę przeczytać'. Więc może kiedyś rzeczywiście się uda :))

    A u mnie Nora Roberts i 'Lasy w płomieniach'
    http://przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2015/01/37-lasy-w-pomieniach-nora-roberts.html

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja zgłaszam spektakularną klęskę. Styczniowa książka ze stosiku wprawdzie zaczęta, ale nie ma szans na skończenie dzisiaj.. :(
    Ale w lutym nadgonię!

    Gratuluję świetnego książkowego rozpoczęcia nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspaniała, wybijająca z naszego poczucia bezpieczeństwa książka prawda?
    Wrażenia z mojej styczniowej lektury, opisane bardzo zwięźle :)
    http://ksiazkowewyzwaniaelki.blogspot.ie/2015/01/corka-marnotrawna-powraca.html

    OdpowiedzUsuń