poniedziałek, 22 grudnia 2014

Radzka radzi: Tobie dobrze w tym Magdalena Kanoniak


Czy marzy się Wam może czasem taka sytuacja: możecie pozbyć się ze swojej szafy wszystkich ubrań. Tych niechcianych. Tych w których tak naprawdę nie chodzicie już od dawna, a trzymacie w szafie na czarną godzinę lub po prostu z przyzwyczajenia. Tych w których już czasem nie wypada nawet chodzić, ale nic innego nie macie. Ba tych wszystkich niedopasowanych do Was, kupionych pod jakimś dziwnym wpływem ubrań też moglibyście się pozbyć. W zamian za to moglibyście swoją szafę wyposażyć od nowa. Ja o tym marzę średnio raz w miesiącu, jeśli nawet nie częściej. Do tego marzenia dochodzi jednak od teraz kolejny element. Chciałabym móc to zrobić z Radzką! Kim jest Radzka? Osobą, która otworzyła mi oczy na kilka prostych zasad i która zainspirowała mnie do malutkich zmian - na które mam nadzieję w końcu się odważę!
Tak poza tym Radzka to vlogerka. Opowiadająca w swoich filmikach na youtubie o tym jak się ubierać. Choć nie tylko. To jedna z moich ulubionych vlogerek, takich, które nie nudzą mnie i nie irytują. Jedna z nielicznych prawdziwych vlogerek z pasją, z talentem i z ogromnym zapałem do tego co robi. Posłodziłam? A jakże, bo warto! Was też zachęcam do posłuchania o tym jak mówi o modzie i o różnych innych rzeczach. Nawet gdy o książkach mówi to mi się podoba, a to już nie często się zdarza! (KLIK- kanał Radzki na YouTube) Mnie zaraża optymizmem, inspiruje i zachęca do poszerzania swojej wiedzy na pewne dotychczas obce mi tematy.
Gdy tylko dowiedziałam się, że Radzka wydaje książkę wiedziałam, że będę ją musiała mieć. A gdy ją w końcu dorwałam przekonałam się, że naprawdę warto ją mieć. Bo choć jest jedną z wielu podobnych pozycji na rynku, choć jest książką, która raczej wydawało mi się, że mi się nie przyda to jestem nią zachwycona i pełna podziwu dla autorki. 
Zacznę może od tego co rzuca się od razu w oczy. To naprawdę porządnie wydana książka, twarda oprawa, spory format, dobry papier. A w środku przepiękne ilustracje, dobre zdjęcia i w ogóle szata graficzna jest po prostu genialna. Już na pierwszy rzut oka widać, że zarówno autorka, jak i wydawnictwo tę książkę potraktowali naprawdę poważnie. 
A co znajdziemy w środku książki? Naprawdę sporo. W troszkę innym wydaniu niż dotychczasowe patrzenie na modę, jednak nadal wszystko utrzymane jest w konwencji poradnika. Poradnika dla zwykłych kobiet. Takich jak ja, jak moja mama, moje koleżanki i pewnie wiele z Was. 
Radzka w dziesięciu rozdziałach chce nauczyć kobiety jak się ubierać. Oczywiste? No niby tak, ale autorka robi to w taki sposób, że nawet takiego ignoranta mody jak ja zainteresowała. Dowiedziałam się na przykład, że wcale nie jest tak, że jednym pasuję taki kolor, a innym nie. Bo okazuje się, że kolory nam pasują wszystkie, ale ich różne odcienie już niekoniecznie. Dla takich laików jak ja jest też historia mody w pigułce. W pigułce do przełknięcia, bo jak słyszę słowo historia to zazwyczaj się wycofuję, a tym razem z chęcią przeczytałam o tym jak kształtowała się moda na przestrzeni wielu lat. Trochę mniej podobał mi się rozdział o kultowych produktach, ale i w nim odnalazłam kila informacji, które mnie na przykład zaskoczyły lub mi się w pamięć wryły (na przykład wiem skąd się wzięły moje ulubione buty New Balance).
Gdy już trochę liźniemy podstaw wiedzy o modzie przychodzi czas na to by przejść do konkretów nas samych dotyczących. Możemy zgodnie z poradami autorki sprawdzić jakim typem figury jesteśmy. Radzka opisuje charakterystyczne typy sylwetek, ale dodaje też coś od siebie czyli tzw. sylwetki powiększone. Bo ile jest tak naprawdę kobiet idealnie szczupłych, które we wszystkim dobrze wyglądają? Dlatego bardzo się cieszę, że oprócz klasycznych figur autorka poświęciła uwagę tym trochę większym. Tak mało się mówi o modzie dla kobiet tęższych, niekoniecznie proporcjonalnych. Zrobiła to w taki sposób, że kobiety te nie muszą czuć się ze sobą źle, wstydząc się siebie, lecz odnajdując szereg porad, które pomogą im wyglądać rewelacyjnie, bez względu na kilogramy. 
Gdy już ustalimy jakim typem sylwetki jesteśmy mamy zbiór naprawdę porządnych podpowiedzi jak się ubierać, by tę naszą figurę wyeksponować w taki sposób, że będziemy się same ze sobą dobrze czuły.
No i oczywiście czas na mity. Na pewno nie raz usłyszałyście, że czarny kolor wyszczupla, że powinnyście mieć tzw. małą czarną, że paski poszerzają, a pod białą bluzkę oczywiście należy ubrać biały stanik. Mnie jak to słyszę trafia...no wiecie co. Radzkę też. I w jednym z rozdziałów w swojej książce postanowiła te wszystkie niedoprecyzowane "porady" obalić. Wskazuje dlaczego są one błędne i podpowiada jak z nich wybrnąć. Jest też w tej książce miejsce na obalenie pewnego mitu na temat podstaw garderoby. Czyli tego, co niby każda kobieta winna w swojej szafie mieć. Naprawdę, każda? Każda z nas jest inna, więc i każda z nas może czego innego potrzebować. Radzka ma na ten temat swoje zdanie i mnie ono odpowiada bardzo. Jej Złota 13- bo tak nazywa się rozdział, w którym autorka proponuje czytelniczkom trzynaście przydatnych ubrań mnie bardzo do gustu przypadł. Niemal w 100%. Trochę mniej przydał mi się rozdział o dress codzie, ale to tylko dlatego, że ja go sama w sumie przestrzegać nie muszę. 
Przydatny dla mnie okazał się kolejny rozdział, w którym autorka opisuje materiały, z których wykonuje się ubrania i na które powinniśmy zwracać uwagę podczas zakupów. Niby te materiały znałam, niby nie wydawało mi się niczym odkrywczym to, że najcieplejsza jest wełna, a jednak na tych kilku stronach odnalazłam sporo przydatnych informacji. 
Przydatny jest też rozdział o zakupach on-line. Zwłaszcza dla tych, którzy się ich boją. Z poradami Radzki nie będą się Wam one wydawały takie straszne. 
Tak więc jak widzicie nawet mnie - modową ignorantkę, która marzy o zmianie garderoby i odnalezionym nagle na ulicy portfelu wypchanym pieniędzmi na to przeznaczonymi - taki poradnik modowy mógł zainteresować. Dlaczego? Bo jest napisany z pasją, z pomysłem i z chęcią podzielenia się swoją wiedzą z innymi. A takie przedsięwzięcia powinny zbierać tylko same pochwały i oceny na co najmniej *****5*****.
I jeszcze przyznam się Wam jeszcze po cichutku, tak na końcu, że przy poradniku modowym się wzruszyłam. Wiecie kiedy? Już na samym początku - gdy przeczytałam dedykację Radzki. Piękna! 

M.Kanoniak, "Radzka radzi: Tobie dobrze w tym", Wyd. Helion, Gliwice 2014, s. 304

5 komentarzy:

  1. Tym razem tematyka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też może jakaś specjalnie modowa nie jestem, ale chętnie zapoznałabym się z tą książką. Samej vlogerki nie znam, kojarzę jedynie pseudonim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęciłaś do tej książki - zajrzałam nawet na YT, choć nie znoszę vlogów - nie mam czasu, żeby oglądać te wszystkie filmiki. Co do samej książki, ciekawa jestem, czy to, co pisze autorka pokrywa się z moimi spostrzeżeniami

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle napotykam tę książkę na blogach:) to chyba jakiś znak:)

    OdpowiedzUsuń