środa, 10 grudnia 2014

Jego wysokość Longin Marcin Prokop

Mam kilka takich osób ze świata telewizji, które chciałabym poznać. Już przez ekran telewizora czuję, że dogadałbym się z taką osoba bez problemu, że odpowiada mi w niej naprawdę dużo rzeczy, że sposób bycia tej osoby jest tak interesujący, iż czuję, że chciałabym z tą osobą porozmawiać, pobyć, a może nawet się zaprzyjaźnić. Wyszło jak anons? Wyszło. Niemniej jednak muszę się przyznać, że właśnie taką osobą jest pan Marcin Prokop. Człowiek, który swoją inteligencją, poczuciem humoru i sposobem bycia wydaje mi się być niezmiernie atrakcyjny. I nie tak do zakochania (wszak męża posiadam, jeszcze mocniej mnie fascynującego), tylko tak do zagadania! 
Oczywistością było więc to, że sięgnę po najnowszą książkę pana Marcina. "Jego wysokość Longin" trafił do mnie na Targach Książki w Krakowie. Chwilę poczekał na półce, by w końcu porwać mnie zupełnie!
Spędziłam z Longinem dwa wieczory. Dałam mu się rozśmieszyć do łez, dałam się mu wzruszyć i wprowadzić w nostalgiczny nastrój tęsknoty za dzieciństwem. Dzieciństwo autora tej rewelacyjnej książeczki przypadło mniej więcej w tym samym czasie co moje, no może ciut młodsza jestem, ale wiele opisów ówczesnego świata było mi bardzo bliskie. Świata, którego już nasze dzieci nie zrozumieją, ba nawet wiele o nim wiedzieć nie będą. To zupełnie obce dla nich czasy, niczym bajki opowiadane przez rodziców. Taką "bajkę" serwuje nam Marcin Prokop, opowiadając nam o swoim dzieciństwie. Dzieciństwie w czasach PRLu. A że czasy były wtedy nietuzinkowe i sam bohater nietuzinkowy jest to i książka wyszła nietuzinkowa. Rewelacyjna! Przezabawna! Naprawdę porządnie napisana, dopracowana do granic możliwości, co bardzo cenię, w kontekście tego iż napisana została przez kogoś znanego. To książka, która nie musi sprzedawać się znanym nazwiskiem. Ba, nawet gdyby go nie było, to mnie nadal podobałaby się tak samo.
Te wszystkie opisy, anegdotki, żarty, przygody Longina są tak autentyczne, że miałam wrażenie, że czytam o swoim dzieciństwie i w taki sposób chciałabym informacje o nim podać dzieciom.
Bo to książka i dla dorosłych, i dla dzieci. I dzieci będą ją z przyjemnością czytały, przednio się przy niej bawiąc, choć nie zawsze wszystko rozumiejąc, i dorośli mogą być nią zachwyceni. A język autora, sposób podania tych wszystkich historyjek jest naprawdę dobry, bo czytając zaczynamy żyć życiem Longina i jego bliskich, jako dorośli odnajdujemy w nim siebie, a jako dzieci też myślę, że po części go rozumiemy - bo mimo zupełnie innej epoki, niektóre rzeczy się nie zmieniają, dzieci mają całkiem podobne problemy z rodzicami, młodszym lub starszym rodzeństwem, szkołą, czy rówieśnikami. 
Za co jeszcze autora podziwiam? Za ukazanie ogromnego dystansu do siebie, do tego co go otaczało, za poczucie humoru, które czyni ówczesne czasy wcale nie tak strasznymi, jakimi dla współczesnych dzieci mogą się one wydawać. Za ukazanie wartości jaką jest rodzina, przyjaźń. Za prawdę, bo ta książka wydaje się być rzeczywiście prawdziwa, nie napisana pod publiczkę, pod komercję. Mam wrażenie, że pisanie tej książki sprawiło autorowi ogromną frajdę, co przekłada się na to iż teraz ogromną frajdę mają jego czytelnicy! Ja miałam frajdę ogromną, a teraz w kolejce do książki ustawili się moi bliscy. Myślę, że i Wam mogę więc z czystym sumieniem polecić tę książkę. Książkę dla dzieci, dla młodzieży, dla dorosłych. Książkę wielopokoleniową, w której każdy coś znajdzie dla siebie. Książkę na solidną ******6******. Rewelacyjny pomysł na gwiazdkowy prezent! 
A panu Marcinowi gratuluję tak dobrej książki i proszę o dalszą część (gdyby się taki cud wydarzył i do autora mój apel dotarł)- ja kupię ją na pewno! By jeszcze więcej dowiedzieć się o Longinie (tak na marginesie cudne to przezwisko!), jego bliskich, by znowu śmiać się na głos! 
I z ogromną przyjemnością pooglądam ilustracje w książce, wykonane przez panią Joannę Rusinek - po raz pierwszy tak bardzo ilustracje pasowały mi do treści książki. 

A co sam autor mówi o swojej książce możecie posłuchać TUTAJ.

M.Prokop, "Jego wysokość Longin", Wyd. ZNAK, Kraków 2014, s. 160

7 komentarzy:

  1. Ja również bardzo cenię Pana Marcina za ogromny dystans do siebie i niebywałe poczucie humoru. Nie wiedziałam natomiast, że spróbował swoich sił w pisarskim fachu, i jak widzę po Twojej recenzji, spisał się naprawdę rewelacyjnie. W takim razie bardzo chętnie zaznajomię się z ową publikacją. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam ostatnio nawet kupić, bo widziałam w Rossmannie, ale na razie spasowałam, bo już mi niewiele kasy na ten rok zostało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego kupiłam dzisiaj w Biedronce i szybko przeczytałam :) To faktycznie dobra książka!

      Usuń
  3. Nie jestem wprawdzie zachwycona tą falą pisarstwa wśród celebrytów, ale Prokopa lubię i chętnie dałabym szansę Longinowi. Widzę, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  4. To pozycja, którą z wielką chęcią bym przeczytała. Bardzo lubię Prokopa, wszystkie recenzje tej pozycji wypadają świetnie. Nic tylko kupić i czytać :)

    OdpowiedzUsuń