niedziela, 21 grudnia 2014

Holyfood Szymon Hołownia


Książek Szymona Hołowni stoi u mnie na półkach spora ilość. Obawiam się nawet, że chyba wszystkie, które dotychczas wydał. Jak to się stało, że przeczytał je tylko mój mąż? I gdy mnie na to namawiał jakoś nie reagowałam, odkładając je zawsze na "kiedyś tam przeczytam"? Nie wiem, ale wiem, że to był błąd. Nie powinnam była się wzbraniać, a wręcz dla własnego dobra powinnam była przeczytać je wszystkie. Dlaczego? Bo wiele by mi się w głowie o wiele szybciej poukładało i na wiele pytań być może znalazłabym odpowiedzi. Tak właśnie się stało, gdy w końcu skusiłam się na najcieńszą i najnowszą pozycję autora, "Holyfood czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe".
Przepisy, smaczne i zdrowe? Pomyślicie: "a cóż to ma wspólnego z religią, z wiarą, z duchownością?", czy to kolejny znany człowiek wydał poradnik kulinarny lub dietetyczny? Do tego Szymon Hołownia? Niemożliwe!
A jednak! Szymon Hołownia wydał poradnik, wydał książkę, która o dziwo ze smacznym i zdrowym życiem ma chyba więcej wspólnego niż wiele poradników kulinarnych i dietetycznych, książek kucharskich i innych poradników o tym jak pięknie żyć. Szymon Hołownia podaje nam bowiem 10 przepisów/pomysłów na to jak żyć w dzisiejszym świecie w zgodzie ze swoją wiarą, w zgodzie z Bogiem. Jak znaleźć na to czas, siły i chęci, jak odnaleźć drogę do Boga wcale jakoś bardzo się nie poświęcając, nie rzucając swojego dotychczasowego życia i zmieniając wszystko od a do z. Pokazuje, bardzo klarownie, że możemy wiarę znaleźć w swojej codzienności i w swojej codzienności ją pielęgnować. Małymi kroczkami możemy stawać się lepsi, dla siebie, dla innych, dla Boga. 
Hołownia nie moralizuje, nie zmusza, nie nakazuje. Delikatnie ukazuje prawdy, które gdzieś już kiedyś przewinęły się już pewnie w naszym życiu, ale albo ich nie zauważyliśmy, albo nie dotarły do nas na tyle wystarczająco by zostały z nami na dłużej. 
Wyjaśnia kilka dręczących pewnie i Was pytań, podpowiada kilka rozwiązań i chyba wszczepia w czytelnika wiarę, że smaczne i zdrowe życie duchowe może się udać. Robi to wszystko oczywiście w taki sposób, że nie czujemy się do niczego zmuszani, że nie czujemy presji, którą gdzieś tam w sobie wyhodowaliśmy lub wyhodowało w nas nasze środowisko. Ukazuje wiarę w tak normalny i momentami nawet zabawny sposób, że nie sposób nie dać się temu porwać! 
I tak jak pisałam Wam wyżej, pewnie gdybym wcześniej dała się namówić na to co napisał Szymon Hołownia, dziś miałabym trochę mniej zwątpień na koncie, trochę więcej wiary i sił. Choć trochę cieszę się jednak, że te pozostałe książki jeszcze przede mną. Bo jeśli dzięki takiej cieniutkiej, niepozornej książeczce poczułam się tak dobrze, to jak będę się czuła po przeczytaniu tych wszystkich wcześniejszych? Gdzie wtedy duchowo będę? Mam nadzieję, że coraz smaczniej i coraz zdrowiej duchowo żyjąc! I układając to swoje życie z wiarą. 
Jak widzicie bardzo osobiście odebrałam tę książkę. Myślę, że każdy z nas tak powinien ją odebrać, może co innego w niej dla siebie wyszukując, jednak zezwalając sobie na emocje, które wywoła, na opinie, które się nam w głowach wytworzą i na ewentualne zmiany, które będziemy w naszym życiu chcieli wprowadzić. A może zupełnie Was ta książka nie ruszy, kto wie..., jednak warto dać jej szanse. Nawet, gdy nie jest się katolikiem, bo Hołownia owszem namawia w swojej książce do wiary w Boga, ale oprócz tego pokazuje jak szanować drugiego człowieka i siebie samego zresztą też. 
Jak więc mogę tę książkę ocenić? Czysto subiektywnie oceniam na ******6******. Sięgnijcie po nią jeśli czujecie się pogubieni, jeśli potrzebujecie choćby malutkiego kierunkowskazu, choćby jednej myśli, która Was zainspiruje do duchowych zmian. 

Sz. Hołownia, "Holyfood czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe", Wyd. ZNAK, Kraków 2014, s. 143

4 komentarze:

  1. Ta książka przydałaby mi się teraz jak nic innego.. Koniecznie muszę się za nią rozejrzeć, bo wcześniej o niej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiedziałam, że Hołownia tyle książek napisał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Hołownię, jest człowiekiem głębokiej wiary, ale nigdy się nie narzuca, potrafi zdrowo podejść do tematu. I z dowcipem. Kiedyś uczestniczyłam w rekolekcjach prowadzonych przez niego, to były bardzo wzbogacające prelekcje. Jeżeli ktoś poszukuje wiary, nie potrafi się odnaleźć w tych wszystkich dogmatach, zasadach, przykazaniach, warto sięgnąć po książki Hołowni. On wszystko potrafi tak życiowo wytłumaczyć. Lubię faceta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hołownia pisze niesamowicie. Jego błyskotliwość czasem aż mnie zawstydza. Holyfood też mam, trochę się boję ;)

    OdpowiedzUsuń