środa, 3 grudnia 2014

"Gwiazd naszych wina" John Green

Czy potraficie płakać nad jakąś książką? Czy jesteście wstanie wzruszyć się tym o czym czytacie, przeżywać los bohaterów o których czytacie tak jakby to był Wasz los? Czy jesteście w stanie postawić się na ich miejscu? I co wtedy się dzieje? Na te wszystkie pytania ja znam odpowiedzi od dawna. Niejednokrotnie udało mi się podczas czytania płakać, a po przeczytaniu jakiejś książki jeszcze długo myśleć o losach jej bohaterów. "Gwiazd naszych wina" tylko mi moje odpowiedzi potwierdziła. A gdy po przeczytaniu książki obejrzałam film, który powstał na jej podstawie - cóż zryczana jak bóbr postanowiłam i o filmie, i o książce coś Wam napisać. I o emocjach, które zarówno lektura, jak i film wywołały!
"Gwiazd naszych wina" to książka przede wszystkim kierowana do młodzieży. Cieszy mnie to ogromnie, bo mam wrażenie, że niewiele jest książek dla młodzieży, które byłyby tak realne jak ta książka, które by przedstawiały tak bardzo możliwe zdarzenia. Niewiele jest też dla owej młodzieży tak dobrych książek.
Bo owszem mamy całą masę wampirzo-zombiastych powieści, mamy całą masę futurystycznych wizji zamkniętych w młodzieżówkach czy też sporo trywialnych niby romansów dla nastolatek. Jednak książek traktujących o rzeczywistych problemach młodych ludzi jest już mniej (a zwłaszcza tych dobrze napisanych), a tych poruszających naprawdę poważne tematy, z którymi młodzież prędzej czy później w swoim życiu się zetknie jest już naprawdę mało. No chyba, że uważacie, iż się mylę to oczywiście proszę byście przykładami wyprowadzili mnie z błędu. Jednak czy jesteście w stanie wymienić dziesięć tytułów, w których temat śmierci, raka i miłości będzie tak poruszony, że młodzież z książki coś dla siebie wyciągnie mądrego i przy tym od tej książki oderwać się nie będzie mogła?  
"Gwiazd naszych wina" to książka, która po pierwsze porusza bardzo trudny dla nastolatków problem czyli problem śmierci i życia w obliczu śmiertelnych chorób, a po drugie opisuje w rewelacyjny sposób relacje między chłopakiem, a dziewczyną. I nawet amerykańskie podwórko i amerykański sposób podejścia do tematu nie psują tu niczego. Zarówno w książce, jak i w filmie tematy te zostały tak realnie nakreślone, że ma się wrażenie, iż to co spotyka bohaterów książki mogłoby spotkać każdego z nas i w bardzo podobny sposób na nas wpłynąć. Bez względu na to gdzie mieszkamy, jak żyjemy i w sumie bez względu na to ile mamy lat. Bo ja mimo iż czasy bycia nastolatką mam już dawno za sobą to przeżywałam tę historię, jakby dotyczyć mogła mnie samej. 
Bo czy ja nie mogłabym być Hazel? Czy Augustus nie mógłby być mi bliski? Czy mnie nie mogłaby się przytrafić śmiertelna choroba? Oby nie! Jednak każdy z nas prędzej czy później będzie się borykał ze stratą kogoś bliskiego i nie sposób właśnie czytając o tym się nie wzruszyć, przerazić lub nawet tak jak ja (podczas oglądania filmu) zryczeć jak bóbr (a tak serio to bobry płaczą?). 
Bardzo szybko przywiązałam się do bohaterów tej książki, bardzo łatwo było mi sobie wyobrazić ich uczucia, znaleźć się w tej historii. Może dlatego tak ciężko było mi o niej zapomnieć. Bo nawet teraz, już naprawdę kilka dobrych tygodni po przeczytaniu tej książki (a czytałam ją w naprawdę przemiłych, urlopowych okolicznościach) i obejrzeniu filmu myślę o niej z ogromnym sentymentem. I gdzieś tam kotłują się dalej we mnie emocje. I dalej będę ją polecać nie tylko młodzieży, ale i też tym którzy z młodzieżą to mają już wspólne tylko wspomnienia. 
"Gwiazd naszych wina" to książka o stracie, miłości, wierze i nadziei. To książka mimo iż poruszająca dosyć smutne tematy to równocześnie bardzo ciepła i napawająca tak naprawdę optymizmem. Sprowadzająca trochę na ziemię, uświadamiająca (zwłaszcza młodzieży), że w życiu może wydarzyć się wszystko i czasem na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale musimy nauczyć się z nimi żyć. A czasem mówiąca wprost o tym ,że "jeśli chce się zobaczyć tęcze, trzeba się najpierw uporać z deszczem".
Co do filmu zaś to aż się sama sobie dziwię, bo momentami przeżywałam go mocniej niż samą książkę - może przez naprawdę rewelacyjne sceny, może przez wzbudzających we mnie ogromną sympatię aktorów, a może po prostu przez to, że scenarzyście udało się odzwierciedlić niemal w stu procentach moje wyobrażenia jakie tworzyły się w mojej głowie podczas poznawania historii Hazel i Augustusa i ich bliskich. Cieszę się ogromnie, że mimo iż początkowo przez cały szum wokół tej książki nie chciałam się za nią zabierać, to i tak ktoś mnie na to namówił i mogłam pobyć w świecie Johna Greena, polubić ten świat i chcieć poznać kolejne książki spod jego ręki.
Oceniam więc na *****5***** i liczę na to, że po pierwsze szybko coś jeszcze innego przeczytam tego autora, po drugie, że nie będę tym zawiedziona i znowu będę z czystym sercem mogła Wam jakąś książkę polecić. Tak jak właśnie dziś polecam Wam "Gwiazd naszych wina". 

J. Green, "Gwiazd naszych wina", Wyd. Bukowy Las, Wrocław 2014, s. 312

30 komentarzy:

  1. Kurcze, przez to, że w połowie książki obejrzałam film, to płakałam tylko na filmie (był naprawdę dobry!). Ale trzeba przyznać, że pomysł na książkę wyjątkowy. Cudowna jest <3
    A jak tak chwilę pomyślałam, nad jaką książką płakałam, to była taka jedna. Taka, na której płakałam jak bóbr. "Trzy wierzby" Ann Brashares.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na filmie też mocniej się wzruszyłam. A "Trzy wierzby" już od dawna chcę przeczytać! Teraz wiem, że muszę!

      Usuń
  2. To jednak nie mój klimat, więc wątpię, a raczej na pewno, nie sięgnę po tą pozycję To nie jest mój typ książek, które czytam. I choć nie wiem, jakie byłby pozytywne recenzje oraz jak cudowna byłaby to powieść, ja omijam książki, czy to w bibliotece czy jakieś księgarni albo sklepie, szerokim łukiem. [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż Twój wybór po jakie pozycje sięgasz

      Usuń
  3. Na mnie magia Greene'a chyba nie działa. "Gwiazd naszych wina" mi się podobało, ale to film wywołał we mnie więcej emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. we mnie (jak pisałam wyżej) też o dziwo film wywołał więcej emocji, zwłaszcza tych ..słonych :)

      Usuń
  4. Książka ta zrobiła na mnie spore, pozytywne wrażenie. Pewnie już wkrótce sięgnę po kolejna jego autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo, ja też muszę coś jeszcze autora poczytać

      Usuń
  5. Czytałam, fajna, ale nie rewelacyjna, taka bardzo młodzieżowa. Nie mniej jednak kupiłam już kolejną książkę Greena :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. młodzieżowa, bo przede wszystkim do młodzieży kierowana. A widzisz więc Ty jednak, tak jak i ja magi Greena dałaś się porwać tak naprawdę, bo ja już planuję, która książkę tego autora wkrótce sobie kupię

      Usuń
  6. Głośno o książce ostatnio, wiele recenzji się pojawia. Muszę przyznać, że czuję się zainteresowana, ale nie mam książki. Więc jak zdarzy się okazja to chętnie przeczytam, lubię takie realne lektury o rzeczywistych problemach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm...głośno było przede wszystkim przez premierę filmu, ale to jakoś na wakacjach. CHętnie bym Ci mojego egzemplarza użyczyła, ale powędrował już w inne ręce, zdecydowanie zadowolone z niego:)

      Usuń
  7. Książka świetna. Ekranizacja również. Nie czytam książek dla młodzieży, ale po nią sięgnęłam z ciekawości i nie zawiodłam się. Na dłuuugo pozostanie w pamięci. o takich historiach nie zapomina się. Też jestem ciekawa, czy inne powieści autora są równie dobre jak ta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że inne powieści autora są nawet jeszcze lepsze, niebawem postaram się przekonać :)

      Usuń
  8. Czytam same pozytywne i megapozytywne recenzje zarówno książki jak i filmu i zastanawiam się, kiedy sama się za ten tytuł zabiorę. Myślę, ze muszę poczekać aż w blogosferze zrobi się trochę ciszej o tym tytule, ale na pewno w końcu sięgnę i po książkę i po film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz ja się właśnie broniłam przed tą książką przez to, że widziałam ją niemal na każdym blogu, choć o dziwo w tym roku wyszło jej wznowienie, z 2012 roku i wtedy też o niej było dosyć głośno. Niemniej nie warto było się bronić przed nią, warto było ją przeczytać, po prostu :)

      Usuń
  9. Green ma to do siebie, że o emocjach pisze bez emocji... i chyba na tym polega jego specyfika. Przynajmniej według mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy bez emocji? hm...może ich nie nazywa, ale je wywołuje u czytającego dosyć mocno, przynajmniej u mnie wywołał.

      Usuń
  10. Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki, ale we mnie nie wzbudza ona aż takich emocji. Jest naprawdę fajna , ale tylko tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a film widziałaś już czy dopiero przed Tobą?

      Usuń
  11. Książkę i film mam już za sobą, ale na mnie ta historia nie zrobiła aż takiego wrażenia, jak na większości czytelników ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dowód na to, że każdy inaczej odbiera książki, i o to chodzi :)

      Usuń
  12. Jedna z moich ulubionych książek i na pewno do niej kiedyś wrócę. Może w Święta, choć to będzie raczej lepszy czas na czytanie "W śnieżną noc" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się teraz właśnie "W śnieżną noc"

      Usuń
  13. Ciekawi mnie ta książka :) Z pewnością na nią zwrócę uwagę :>

    OdpowiedzUsuń
  14. przeczytałam książkę, a dopiero później obejrzałam film. Moja mama nie moze wybaczyć autorowi tego, że zepsuł jej pół wyjazdu wakacyjnego, bo przez kilka dni narzekałam, na to, dlaczego tak, a nie inaczej potoczyły sie losy Hazel, czemu ona musiała umrzeć i do tego jeszcze umarł Augustus :c
    lekki spoiler zrobiłam :P
    serdecznie pozdrawiam, zwariowana książkoholiczka ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę się przekonać do Gwiazd naszych wina. Przeczytałam ją całkiem niedawno, ale niestety nie spodobała mi się tak bardzo jak zakładałam. Nie przepadam za stylem Johna Greena. Czytam jego książki tylko dlatego, bo poruszają one ważne tematy, choć czasami według mnie Green potrafi je spłycić. Jednak nie oznacza to, że mam złe wspomnienia po tej powieści. Nie zachwyciła mnie, ale zawsze ją polecam.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam.... i będę już niebawem czytać :) nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  17. Skończyłam właśnie <3 niedługo zabieram się na film;)

    OdpowiedzUsuń