piątek, 31 października 2014

"Zezia i Giler" Agnieszka Chylińska


Zazwyczaj, gdy słyszę, że ktoś sławny napisał książkę niestety nastawiam się do tego dość sceptycznie. Nie bez powodu tak mam, bowiem nieraz książka, która wyszła spod ręki jakiejś znanej aktorki lub piosenkarki, czy innej znanej zupełnie nie z pisania książek persony niestety okazywała się być tylko i wyłącznie akcją marketingową, dodatkowym sposobem na zarabianie pieniędzy znanym nazwiskiem. Dosyć często oprócz znanego nazwiska niczego innego ciekawego w tych książkach doszukać się nie można.
Gdy usłyszałam, że Agnieszka Chylińska (na której piosenkach się wychowałam) wydała książkę, i do tego jest to książka dla dzieci zjeżyłam się dosyć mocno. Postanowiłam wręcz, że absolutnie jej nie przeczytam. Dlaczego? No bo jaką książkę dla dzieci może napisać zbuntowana, wojownicza wokalistka O.N.A? Ano całkiem dobrą się okazuje, ku mojemu zaskoczeniu.

Jak pisałam wyżej kiedyś, gdy dowiedziałam się o tym, że taka książka powstała stwierdziłam, że absolutnie jej nie przeczytam. Przecież nie będę wspierała kolejnego marketingowego chwytu, fanaberii znanej gwiazdy? Wzbraniałam się więc tak prawie dwa lata, do momentu gdy jedna z moich uczennic przeparadowała przede mną z "Zezią i Gilerem" w ręce.
Postanowiłam książkę od niej przejąć. Pod pretekstem sprawdzenia, czy to aby książka na pewno dla dzieci odpowiednia. Prawda była jednak bardzo prosta: musiałam się przekonać czy moje obawy o to iż książka jest kolejną fanaberią znanej osoby są prawdą.
Potem przeczytałam ją moim świetlicowym dzieciakom, więc taką złą fanaberią książeczka tak jednak się nie okazała.
Tytułowa Zezia i tytułowy Giler to rodzeństwo. Starsza siostra i młodszy brat. Mama, tata. Normalna rodzina, z normalnymi troskami. Większymi lub mniejszymi problemami.
Ich życie pokazane jest z punktu widzenia Zezi, która trochę nam opowiada o sobie, trochę o swojej rodzinie właśnie, a trochę o otaczającym ją świecie. Świecie na którym nie zawsze wszystko jest proste i łatwe do wytłumaczenia. Bo na przykład brat nie zawsze jest taki jak bracia lub siostry innych, mama nie zawsze ma dobry humor i tryska wigorem, a tata może być kompletnie niezorganizowanym tatą.
"Zezia i Giler" nie jest książeczką, w której mamy jakąś szaloną akcję, w której bohaterowie mają jakieś ciekawe przygody, ciągle coś się ciekawego dzieje, a młody czytelnik jest ciągle czymś zaskakiwany. Nie. "Zezia i Giler" to książeczka, w której Zezię i jej rodzinę po prostu poznajemy, młoda czytelniczka (bo jakoś bardziej dla dziewczynek mi ta książka pasuje) może w kolejnych rozdziałach z Zezią coraz bardziej się zaprzyjaźniać, odnajdywać w niej swoje cechy, jakieś zbieżne fakty i powolutku przywiązywać się do głównej bohaterki. Miałam takie wrażenie, że te sto dwadzieścia stron to taki jakby wstęp do przygód naszych bohaterów, takie wprowadzenie do tego co sympatyczną rodzinę Zezi jeszcze spotka. I choć wydawać by się mogło, że książeczka bez większej akcji średnio zainteresuje młodszych czytelników, dla których coś w książce musi się dziać, by ich uwaga skupiona została, to o dziwo, gdy czytałam książkę Agnieszki Chylińskiej swoim uczniom wzbudziłam ich spore zainteresowanie. I apetyt na więcej. A więcej nie omieszkamy sobie zaaplikować, bo Agnieszka Chylińska napisała kolejną część "Zezi i Gilera", która już na nas czeka na półce. No i nie odmówimy sobie tej sporej dawki dobrego humoru, który autorka szeroko prezentuje - naprawdę niektóre teksty powalały moje dzieciaki na kolana.
Jeszcze o jednym Wam chciałam tylko napisać. Czytając tę książeczkę stwierdziłam, że jest to też idealna lektura dla samego rodzica. Autorka rewelacyjnie oddała emocje dzieci, ich dylematy, odczucia tego na co my dorośli patrzymy zupełnie inaczej niż te młode istotki. Naprawdę miałam ochotę polecać tę książeczkę niektórym rodzicom, by otworzyły się im oczy na ich własne, cudowne dzieci.
Muszę więc się tu trochę pokalać i przyznać, że nie zawsze moje przeczucie iż ktoś sławny nic dobrego stworzyć w świecie książki nie mógł jest prawidłowe. Jednak powinnam czasem i celebrytom dać szansę, a nuż się im uda więcej niż zarobienie na książce pieniędzy. A nuż uda im się tak jak pani Chylińskiej swoją książeczką zaciekawić zarówno dzieci, jak i dosyć wybredną ich nauczycielkę.
Co prawda jeśli mam porównać sobie tę książeczkę z innymi znanymi pisarkami i pisarzami dla dzieci, to niestety mogę postawić tylko ****4****, ale z ogromnym plusem - za odwagę, za chęci stworzenia czegoś wartościowego, za dobry pomysł, który mam nadzieję będzie się dalej rozwijał.

A. Chylińska, "Zezia i Giler", Wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2012, s. 120

9 komentarzy:

  1. Przechodziłam wiele razy obok tych książek w księgarniach i zawsze mnie interesowały, właśnie ciekawa byłam czy Chylińska faktycznie napisała coś mądrego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm... mam podobne podejście do książek, które wyszły spod pióra osob znanych... Ale przekonałaś mnie i chyba sięgnę po tę książeczke...

    OdpowiedzUsuń
  3. Obiło mi się o uszy ze piosenkarka wydała książkę, jednak dzieci w moim otoczeniu brak wiec nie spotkałam się z nią osobiście. Może w przyszliści się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to jednak warto po nią sięgnąć:) może i ja się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. no to może rzeczywiście warto coś takiego przeczytać swoim dzieciom :)
    familia-swinoujscie

    OdpowiedzUsuń
  6. Z powodu sympatii dla Agnieszki Chylińskiej miałam wiele entuzjazmu dla tej ksiązki. Nieco mnie jednak rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię książki dla dzieci, ale jest ich tyle, że muszą być naprawdę wybitne by zdecydować się akurat na tą konkretną. I tak nic nigdy nie dorówna Astrid Lindgren :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie czytałam póki co, bom dzieci nie mam, ale bardzo ciekawa jestem jej książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja cały czas myślałam, że to Zezia i Diler hahaha :) Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń