poniedziałek, 6 października 2014

"Urlop nad morzem" Agnieszka Pietrzyk


W tym roku dosyć mocno marzył mi się  urlop nad morzem, plaża, szum fal, słońce, wiatr we włosach, wszędobylski piasek i zachody słońca zapierające dech w piersiach. Niestety o tym wszystkim mogłam w trakcie tych wakacji pomarzyć tylko, ale może za rok...
Tym razem musiałam pocieszyć się książką.
Książką o tytule jak najbardziej do mych marzeń pasującym...
Do tego ten wiatr we włosach na okładce, rudość, słońce...
Opis treści też kuszący. Wyjazd, morze, tajemnice, decyzje, które zmieniają życie bohaterów. Nie można się było nie skusić. Tylko czy szło za tym coś więcej? Dowiecie się czytając dalej.


Beata i Marcin wybierają się na urlop. Nad morze, do domu swojej koleżanki. Co prawda ten urlop to zupełnie inny urlop niż ten o którym ja marzyłam, bo w chłodnych okolicznościach przyrody, ale zawsze to urlop nad morzem - nie ma co narzekać. W owym domu w którym się zatrzymują Beata odnajduje stary list. List dzięki któremu  nasza bohaterka zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo. List, który zawiera tajemnicę, którą Beata usiłuje poznać. I tak po nitce do kłębka, zaczyna się powolutku ttoczyć historia. 
Ok, nie będę Was trzymała w niepewności. Dałam się nabrać. Na opis z okładki, na okładkę samą, na tytuł, no na wszystko. Wydawało mi się, że to będzie taka lektura, której nie zapomnę długo, przy której absolutnie nudzić się nie będę i potem polecać ją będę wszystkim naokoło. O ja naiwna! W sumie już kilka dni po przeczytaniu tej książki dosyć długo musiałam myśleć zanim przypomniałam sobie o czym ona tak naprawdę była.
Wynudziłam się przy tej książce okropnie, poirytowałam po wsze czasy - bo niektóre fragmenty tak absurdalne, że głowa mała, traciłam strona po stronie nadzieje na to iż może jednak w końcu autorka czymś ciekawym mnie zaskoczy. Jednak niestety niczym mnie nie zaskakiwała, nużyła raczej. Owszem pod koniec książki akcja nabrała tempa, jednak absurdalność wydarzeń jeszcze bardziej mnie zirytowała. I może w sumie nie chodzi tu o sam temat książki - bo on akurat dawał spore nadzieje. Po prostu bohaterzy pani Pietrzyk są okropni. Beata, jej mąż, Kaśka, Konrad - ich relacje, dialogi - męczące, bezsensowne, wydumane. Podejrzenia Beaty wobec męża, wątek przeszłości Beaty - kompletnie nie pasujący do historii, by niby na końcu jakby uzasadnić Beaty decyzje, Marcin - taktujący Beatę co najmniej dziwnie, jak na męża, Konrad - o to już kompletnie pokręcony temat. Bo niby Beata ma męża, ale Konrad też ciekawy, ba nawet można być o niego zazdrosną.
A zakończenie? Cóż bez znaczenia, albo ja go znaleźć nie potrafię. Płaskie, bez życia, zero emocji, którymi niby ta książka powinna była aż tętnić. Niestety wiało w niej nudą, absurdem i tandetą. Nie potrafiłam niczego w niej znaleźć co mogłabym wykazać jako plus. Tak jak pisałam wyżej - temat książki dawał spore nadzieje, jednak jego realizacja pozostawiła sporo do życzenia. Jak dla mnie za słabo, na **2**.  
Zatem ku mojemu zaskoczeniu zmęczyłam się "Urlopem nad morzem". Zastanawiam się też skąd tyle pozytywnych opinii o tej książce, bo na wiele takich się natknęłam. Czy to ja po prostu nie potrafię dostrzec wybitnego dzieła? Czy mnie po prostu męczą puste dialogi i nic nie wnoszące do akcji opisy? Najwyraźniej tak. Zdarza się, cóż, czasem i ja potrafię się mocno rozczarować. Tym razem rozczarowanie ogromne, mimo iż oczekiwania wcale ogromne nie były. Liczyłam na to iż będę się dobrze bawić, nie nudzić, razem z bohaterami książki odkrywać tajemnice. Było zgoła inaczej.

A. Pietrzyk, "Urlop nad morzem", Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, s. 312

9 komentarzy:

  1. Twoje rozczarowanie aż bije po oczach. Mam inną książkę j autorki, więc od niej zacznę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też zdarza się dziwić dobrymi opiniami o książkach moim zdaniem kiepskich. Niestety najczęściej są to powieści polskich autorek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też marzył mi się wyjazd nad morze i też na razie musi pozostać niezrealizowany, a coś mi się widzi, że ta książka nie będzie jego dobrym zastępstwem - chociaż jak pisałaś o tym starym liście to faktycznie zaczynało się ciekawie... jednak słabe postacie, dialogi i reszta nie zachęcają.
    PS Tak sobie pomyślałam, że od czytania tej opowieści gorszy mógłby okazać się prawdziwy wyjazd i utknięcie w miejscu, gdzie byłoby się skazanym na towarzystwo ludzi o osobowościach bohaterów tej książki, prowadzących równie puste dialogi... wiec może dobrze, że to tylko książka ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak samo jak Ty rozczarowałam się tą książką. Niestety

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie w sieci pozytywne opinie, a twoja całkowicie przeciwna. Ale to dobrze, przynajmniej zwracasz uwagę na inne aspekty tej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam żadnej książki tej autorki i przyznam szczerze, że niem chęci tego zmieniać. Ogólnie czytam mało polskich autorów.

    OdpowiedzUsuń
  7. brzmi ciekawie, chyba zainteresuję się tą pozycją :) monalisa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeczytałaś chociaż część tego co napisałam wyżej? Bo jak dla mnie w tej książce nic nie brzmiało ciekawie....

      Usuń