środa, 9 lipca 2014

"Botanika duszy" Elizabeth Gilbert


Elizabeth Gilbert uwielbiam, choć nie we wszystkich jej książkach (a czytałam ich już kilka), niemniej jest coś w sposobie pisania tej autorki takiego, że mnie niesamowicie przyciąga do swoich książek i na każdą jej nową pozycję czekam z utęsknieniem. Na tę czekałam bardzo niecierpliwie! Co z tego wyszło?
Dziś książka z cyklu "długo na nią czekałam, długo ją czytałam". Zresztą czytać się jej inaczej nie dało. To książka do niespiesznej lektury, do uważnego rozsmakowywania się opisami autorki, poznawania jej bohaterów i wtapiania się w ich życie niepostrzeżenie. To książka, której chyba nie sposób opisać tak, by w całości oddać jej piękno, jej urok i jej mądrość. Książka, której się nie zapomina ot tak po prostu, przeczytanie jej zostawia w człowieku ślad. A samo czytanie jest wielką ucztą!

Tym razem główną bohaterką jest Alma. Choć waham się tu czy nie napisać, iż główną bohaterką jest nie tyle Alma, co flora. Przyroda, której Alma i jej rodzina oddana jest bezwzględnie. Życie rodziny Whitettakerów kręci się wokół roślin, jest im jakby podporządkowane, ale i przez nie ubogacane. Cała historia rozpoczyna się od ojcia Almy, który w okolicznościach o których sami musicie przeczytać, stał się wielkim znawcom i kolekcjonerem roślin. Alma, która jest naprawdę wyjątkowa (pod jakimi względami też musicie sami przeczytać) w swego ojca wdała się kompletnie i jej życie to przede wszystkim rośliny. Choć nie tylko. I o tym też ta opowieść jest. Bo Alma oprócz zamiłowania do roślin też chce kochać, być kochaną, pożądaną i spełnioną kobietą. A niestety nie łatwo to Almie przychodzi. Czasem oddawanie się pasji jaką niewątpliwie jest dla niej badanie roślin, wychodzi Almie lepiej niż po prostu życie, bycie normalnym najpierw dzieckiem, potem dziewczyną i kobietą.
Oprócz Almy mamy tu też wiele innych barwnych postaci, które czasem pozostają w cieniu Almy, a czasem z tego cienia wychodzą, by urzec nas i swoją historią. Na bank można powiedzieć, że w "Botanice duszy" nie uraczymy ani jednej nudej postaci, bo choć nie zawsze opisywane są z dynamiką to i tak czujemy jakby podskórnie, że dynamika się gdzieś tam kryje, pulsuje sobie cichutko by w końcu wybuchnąć na kolejnych stronach książki. Tak samo jest z opisami przyrody, roślin i naszych bohaterów spostrzeżeń na ich temat. Niby wszystko spokojnie, powolutku opisywane, momentami dosyć nużąco, aż nagle jedno zdanie, jedno podsumowanie powala nas na kolana, trafność myśli jest tak ogromna, jej znaczenie tak duże, że wszystko nabiera o wiele mocniejszych barw i wszystko układa się w całość. Pełną, kompletną, na swoim miejscu.
"Botanika duszy" to naprawdę barwna opowieść, Filadelfia, botaniczne ogrody, Tahiti, piękne rośliny, opisy egzotycznych krajobrazów. I do tego bardzo burzliwa epoka, bo wszystko zaczyna się w 1800 roku, a wydarzenia tamtej epoki są tłem tej książki nie do przeoczenia.
Do tego wszystkiego masę, ale to naprawdę masę spostrzeżeń, które bardzo mi do gustu przypadły, masę myśli, które wyryły się w mojej głowie. I chyba dzięki temu ta książka, mimo kilku nierównych momentów trafiła do mojego serca. Myślę, że i nie tylko mnie do serca może trafić. Polecam więc Wam jej lekturę gorąco, czytajcie w te letnie poranki, w upalne popołudnia i  burzliwe wieczory. Czytajcie niespiesznie, delektując się losami Almy i jej bliskich. Choć ostrzegam - nie nastawiajcie się na lekturę łatwą, szybką i tylko przyjemną. Owszem książka ta jest przyjemna, ale nie tylko. Jak wspomniałam wyżej sporo w niej też życiowej mądrości. Mądrości, która czy w XIX czy XXI wieku zawsze jest aktualna i w cenie.
Cieszę się ogromnie, że i tym razem Elizabeth Gilbert mnie nie zawiodła, choć tutaj też Was ostrzec muszę, nie jest to książka tak lekka jak "Jedz, módl się i kochaj". I chyba na plus to wyszło. A na pewno na *****5*****. Może Wy już ją czytaliście i chcecie się podzielić ze mną swoimi wrażeniami? To napiszcie! Mam nadzieję, że zwróciłam Waszą uwagę na tę pozycję i jeśli ją przeczytacie dzięki mnie i się nie zawiedziecie to będę bardzo szczęśliwa!

PS. Macie wakacje???? Urlopy???? Ja nieskromnie powiem, że mam i korzystam na maksa!

E.Gilbert, "Botanika duszy", Wyd. REBIS, Poznań 2014, s. 576





17 komentarzy:

  1. Mam na półce od dawna i czeka sobie :) dobrze, że mi o niej przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś pracuje by ktoś mógł odpoczywać ;p Ja niestety pracuję :).
    Książka jednak nie w moim guście...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Gilbert, ale zamówiłam "Botanikę duszy" w bibliotece :) Do urlopu mam jeszcze miesiąc i już nie mogę się doczekać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochotę przeczytać tę książkę : ) Też mam wolne i bardzo się cieszę. Mogę wreszcie poczytać :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo chcę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja niestety nie mogę się przekonać do tej autorki. Może powinnam spróbować z tą Botaniką Duszy
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałąm wspomniane przez Ciebie "Jedź, módl się i kochaj" - nie do końca mój gust ale i tak mi się podobała :) Nie czytałaś przypadkiem dalszej części? Bo nie wiem czy warto?
    P.S. Niestety urlop dopiero w sierpniu, zazdroszczę że byczysz się już teraz!!! Ale miłego wypoczynku oczywiście życzę :) Nabierz sił

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj w takim razie mam na książkę wielką chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdumiala i zaciekawila mnie Twoja recenzja, poniewaz wlasnie skonczylam "Botanike duszy" i bardzo ciesze sie, ze nareszcie ja skonczylam. Wprawdzie pierwsze dwiescie stron bylo urocze ale pozniej bylo juz tylko gorzej. Gilbert trzeba przyznac lekkie pioro i faktycznie pieknie potrafi kreowac i opisywac swiat bohaterow ale fabula byla dla mnie okropna, pokrecona i zupelnie nierealna. Po prostu zupelnie nie w moim guscie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z pewnością tytuł jest intrygujący, chociaż trudno mi się przekonać do tej autorki. Z drugiej strony lubię książki osadzone w czasach minionych...

    OdpowiedzUsuń
  11. Amazing post, dear! And I love your blog:)

    I am now following you on Bloglovin, follow me back?:)

    http://www.bloglovin.com/blog/3880191
    theprintedsea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. To będzie kolejna pozycja na mojej liście: Warte przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam "Jedz, módl się, kochaj" i jakoś nie zapałałam sympatią do twórczości tej autorki. Ale dam jej szansę, właśnie z tą powieścią. Może dlatego, że miałam suczkę, która wabiła się... Alma? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam tę książkę na oku już od dłuższego czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno przeczytam :)
    http://odkryj-ksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń