środa, 4 czerwca 2014

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson



Czytanie tej książki to była ogromna przygoda.
Przygoda z tych przygód dobrych, takich, w których chce się brać udział, których nie chce się kończyć, a gdy skończyć się muszą (jak niby wszystko w życiu) ma się z nich ogrom wspomnień. Jednym słowem zostaje w głowie po przeczytaniu "Jej wszystkich żyć" całkiem sporo dobrych wspomnień. I jak je teraz tu ułożyć by i Was zachęcić do przeżycia przygody z Kate Atkinson, a właściwie z jej bohaterami raczej ?
Spróbuję to zrobić, choć jakoś dziwnie czuję, że bardzo zachęcać Was nie będę musiała, książka już bardzo dobrą sławę ma, więc moja opinia będzie tylko kolejnym jej potwierdzeniem.

Choć nie od początku tak było tak różowo. Bo początkowo jakoś nie mogłam się wbić w klimat tej książki, mieszało mi się wszystko okropnie i właściwie niewiele rozumiałam z niej. No bo jak to czytam o czymś, po czym to coś się powtarza, by za chwilę się zmienić w niby coś innego, zastanawiam się czy pomyliłam strony, ale przecież nie pomyliłam, bo treść troszkę inna...
I w końcu załapałam. Choć, fakt,  wiedziałam wcześniej o czym ta książka jest i powinnam się tego spodizewać (bo przecież na okładce już jesteśmy poinformowani, że główna bohaterka przeżywa swoje życie wielokrotnie), to musiałam się chyba dać w te powieść wciągnąć, by docenić wszelkie jej walory. A walorów jest sporo.
Ursulę poznajemy w dniu jej narodzin. Narodzin i śmierci. Bo w jednym wątku Ursula umiera, w drugim żyje. Jest 1910 rok, Anglia, szalejąca śnieżyca, a Ursuli mimo wielu przeszkód udaje się przyjść na świat. By w kolejnych rozdziałach swoje życie kończyć lub przeżywać dalej....bądź przeżywać je inaczej...
Pogmatwane to, ale uwierzcie mi, że im mocniej w to wdepniecie tym będzie to dla Was jaśniejsze, bardziej zrozumiałe i chyba coraz mocniej pociągające. Ja wciągnęłam się w życie Ursuli niezmiernie mocno, kibicowałam jej wyborom i temu przed czym staje nie mając na to zupełnie wpływu.
Wpływ Ursula może mieć na niby wiele rzeczy, ale czy na pewno, czy pewne nasze wybory nie determinują kolejnych zdarzeń, nie pociągają za sobą lawiny, której potem ciężko się nie poddać? I czy pewnych naszych wyborów, decyzji, zachowań nie chcielibyśmy cofnąć, by zmienić bieg rzeczy? By coś się nie wydarzyło lub by coś wydarzyć się mogło? Ursula z dniem swojej śmierci, jakby rozpoczyna kolejne życie. Niby w tym samym miejscu, niby niewiele się zmienia, ale czasem jeden mały szczegół powoduje, że czytamy już inną historię, pewne wątki się przeplatają, inne giną, a jeszcze inne dochodzą do głosu. I na wiele tych elementów mają wpływ właśnie decyzje Ursuli - podejmowane świadomie, ale i czasem zupełnie nieświadomie. Choć Ursula od początku czuje, że nosi w sobie tajemnice, że jest w niej coś czego nie potrafi wytłumaczyć, zrozumieć, ale do czegoś ją to prowadzi. Do czego i dlaczego dowiadujemy się czytając strona po stronie "Jej wszystkie życia". Bo "Jej wszystkie życia" układają się w naprawdę wyśmienitą książkę, w której wszystko dąży do tego by stworzyć całość, która nas zaskakuje, ale też uspokaja. Uspokaja czytelniczo, bo w końcu rozumiemy wszystkie wątki (jeśli nie wszystkie to na pewno większość z nich), godzimy się z zakończeniem i z głową pełną wspomnień po lekturze odkładamy książkę. I zachęcamy innych do przeczytania jej. Tak jak ja Was dzisiaj. Pozwólcie autorce zabrać Was do świata trochę magicznego, lecz wcale nie fantastycznego, bo życie Ursuli toczy się niestety w bardzo realnych barwach wojen i zmian światowych (co zresztą jest ogromnym atutem tej książki i tworzy niesamowity obraz zarówno wojny samej w sobie jak i ludzi, którzy musieli się z nią zmagać), pozwólcie się zabrać w przygodę, która zapewni Wam sporo wrażeń, ale da Wam też wiele powodów do przemyśleń na temat i wydarzeń z książki, i w sumie i Waszego życia. Dajcie się zabrać w przygodę, której nie będziecie chcieli zakończyć... będziecie czytać, czytać i czytać...by po przeczytaniu tej książki, jeszcze długo ją wspominać.
Ja czytałam ją dosyć długo...zaczęłam na początku wiosny. przy nieśmiałych promykach słońca, czytałam relaksując się na balkonie, a...skończyłam w upalnym słońcu maja...by wspominać ją jeszcze zapewne bardzo długo...
Oceniam więc na ******6******, polecam gorąco i czekam na Wasze opinia, bo może zechcecie się ze mną nimi podzielić?

K. Atkinson, "Jej wszystkie życia", Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2014, s. 568

33 komentarze:

  1. "Jej wszystkie życia" jest książką aktualnie czytaną przeze mnie, i tak samo jak Ty miałam problem z załapaniem o co początkowo chodzi z tymi rozdziałami, ale jak już się zrozumie styl powieści to czyta się ją bezproblemowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli potwierdzają się tylko moje słowa :) cieszy mnie to ogromnie :)

      Usuń
  2. Widać, że jest to książka, która wymaga skupienia od czytelnika i poświęcenia jej sporo czasu. Ale nie dlatego, że tematyka jest jakaś bardzo wymagająca, ale fabuła sama w sobie jest taka, że chce się czytać i czytać. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie po recenzjach. Sama chętnie bym się za nią wzięła, od zapowiedzi tkwi na mojej liście i może w końcu przyjdzie na tę cegiełkę czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie tak jest, jak już się wtopi czytelnik w fabułę, to chce czytać i czytać :)

      Usuń
  3. Niezły grubas z tej książki. Lubie jak wciągająca historia nie kończy się zbyt szybko. Fabuła wydaje się niebanalna. Bardzo chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka książkową tusza cieszy, no i ćwiczy ręce :)

      Usuń
  4. dzięki za polecenie! Dopiszę do mojej wish-listy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie, a właściwie juz kończę. Faktycznie na początku dość trudno było.się wdrożyć, ale później jest już bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze :) jest bardzo dobrze :)

      Usuń
  6. Strasznie chciałabym ją przeczytać. Wygrałam nawet w konkursie, ale mi jej nie przysłali, niestety... Co za pech :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to faktycznie pech, to się może upomnij o wygraną, warto!

      Usuń
  7. Przyznam, że wcześniej nie słyszałam o tej książce. Trochę też przeraża mnie to, że jej lektura zajęła Ci tyle czasu. Ale skoro polecasz - spróbuję.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam długo, ale było warto, ja też muszę przyznać, że się rozpraszałam dosyć często, ale to z prywatnych powodów, absolutnie nie związanych z lekturą. I polecam spróbuj, myślę, że Ci się spodoba :) pozdrawiam

      Usuń
  8. Brzmi naprawdę interesująco, w dodatku okładka niewątpliwie przyciąga. Jeśli kiedyś będę miała okazję, chętnie przeczytam, nawet jeśli nie do końca są to "moje" klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że jak przeczytasz to się nie zawiedziesz

      Usuń
  9. Czytałam już dużo pozytywnych recenzji na temat tej książki. Chętnie bym się za nią zabrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak posałam, moja opinia jest jedną z wielu, jest potwierdzeniem dobrej sławy książki :)

      Usuń
  10. Niestety jeszcze nie czytałam, ale chcę, chcę i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, żałuję, bo widziałam ten tytuł w cenie promocyjnej, za 24 zł. I ja, niemądra, zamiast kupić bez zastanowienia, to zwlekałam i w efekcie, jej nie doczekałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, była w takiej cenie w Lidlu, no szkoda, że przegapiłaś.... Ale może jeszcze upolujesz gdzieś taniej ? :)

      Usuń
  12. Miałam przyjemność czytać tę książkę i bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że i Tobie przypadła do gustu :)

      Usuń
  13. Kupiłam niedawno i czeka w kolejce do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz:) pozdrawiam!

      Usuń
  14. zainteresowała mnie już wczesniej ale obawiałam się, że będzie nudna... teraz z chęcią popatrzę za nią jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudna nie jest, momentami bywała lekko nużąca, ale jako całość nuda to ostatnie słowo jakie mogłabym użyć oceniając ją :) zatem polecam

      Usuń
  15. a mi sie nie podobało. jak dla mnie za mało uczuciowa, nie mogłam się zżyć z bohaterką, bo wydawała się taka oschła, zimna,prosta. niby przeżywamy z nią tyle nowych wcieleń, a jednak tak mało wiemy o tym co myśli i czuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ogromną ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie zaczęłam czytać tę książkę i wciągnęłam się od samego początku. I nawet motyw niczym "dzień świstaka" całkiem mi przypadł do gustu. Ciekawa jestem jak będzie dalej, ale czuję, że dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam o książce, ale skoro tak ją polecasz... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. cudowna książka. po raz enty polegam na Twojej opinii i się nie zawodzę.

    OdpowiedzUsuń