wtorek, 27 maja 2014

"W krzywym zwierciadle" Maciej Stuhr + wybór na czerwiec


Wbrew pozorom nie zapomniałam o swoim własnym przyrzeczeniu, czyli o stosie, który sobie ułożyłam na dwanaście miesięcy 2014 roku. Owszem mam mały poślizg, ale dzisiejszy post pozwala mi trochę go nadrobić.
Tym razem sięgnęłam po książeczkę Macieja Stuhra "W krzywym zwierciadle". To zbiór felietonów, które ukazywały się przez ostatnie lata w magazynie Zwierciadło.
Zwierciadło czytuję, choć już nie tak często jak kiedyś. Kiedyś byłam bowiem maniaczką tego czasopisma i mam bodajże numery z czterech lub nawet pięciu lat wstecz. Oczywiście felietonów Macieja Stuhra w czasopiśmie tym sobie nie odmawiałam, ba... można by rzec, że nawet na nie czekałam. Czy zatem zadowolona jestem z lektury "W krzywym zwierciadle". Niestety raczej nie. Choć nie dlatego, że mi się treść nie podobała...
Czytanie felietonów pana Macieja raz w miesiącu to była fajna sprawa. Powinnam się więc ucieszyć, że wydano książkę w której będą kolejne jego felietony. Ucieszyłam się bardzo i moja radość sobie trwała przyjemnie do momentu aż zaczęłam czytać to co już kiedyś czytałam. Toż to nie kolejne felietony autora, tylko powtórka z rozrywki. To już przecież czytałam. Właśnie w magazynie.
Ok, pomyślałam, mogą się przecież jakieś powtórzyć, to przecież książeczka wydana przez Zwierciadło. Niestety okazało się, że każdy z tych felietonów w Zwierciadle był i miałam z nim styczność.
Oprócz felietonów w "W krzywym zwierciadle" mamy jeszcze mini powieść pana Macieja, która już umieszczana z Zwierciadle mi do gustu niestety nie przypadła, więc i w wydaniu książkowym zachwycona nią nie jestem. To totalnie nie łączy się z moim poczuciem humoru, satyrą, którą lubię i tym czymś co w panu Maćku uwielbiam- inteligentnym, ale wyważonym krytykowanie rzeczywistości w której przyszło nam żyć. Jakoś mi ta mini powieść do niego nie pasowała. Za dużo tam wszystkiego było, jakby na siłę miało być zabawnie. Według mnie wyszło trochę groteskowo, a chyba nie tego się spodziewałam.
Co do felietonów to są świetne, od pierwszego do ostatniego - cóż tak mam, że słowem felietonowym pan Maciej mnie uwodzi i pociąga maksymalnie! Szkoda tylko, że ta książka to nie zbiór nowych dzieł autora, nowych pomysłów, których wierzę, że mu nie brakuje. Bo to człowiek z tych, którzy mam wrażenie, że do pisania o rzeczywistości w sposób lekko kpiący, zabawny, ale i prowokujący do myślenia są po prostu stworzeni! Zatem czemu nie pokuszono się by wyciągnąć z pana Maćka więcej, tylko odgrzano kotlet? Kotlet smaczny, choć dla mnie lekko już nie świeży - felietony autora pisane w 2009 roku opisują rzeczywistość, która owszem istnieje, ale często jest już w naszych wspomnieniach. Ja bym bardziej chciała poznać teraźniejsze spostrzeżenia autora, odpowiedź na to co się dzieje teraz. Może dlatego felietony te czytało mi się lepiej na bieżąco, co miesiąc. Może dlatego teraz się trochę zmęczyłam czytając je znowu. Podczytując, bo na raz pewnie wszystkie dałoby się owszem przeczytać, ale zmęczyłabym się bardziej. Tak to dawkowałam je sobie co miesiąc i tak miesiąc mi zleciał z panem Stuhrem u boku, ...na ***3***.
Lecz mimo wszystko polecam te książeczkę niewielką wszystkim tym, którzy lubią osobowość jej autora, tym którzy wcześniej z jego felietonami się nie zapoznali - warto nadrobić i przekonać się, że Stuhr na swoje nazwisko pracuje wybitnie, będąc naprawdę dobrym nie tylko jako aktor. Pisanie też mu całkiem dobrze wychodzi.
Choć ja czekam na porcję świeżynek! Panie Maćku - ja chcę coś nowego, chcę więcej! Bo tym razem poczułam się troszkę oszukana (ale to wszystko przez moją wierność "Zwierciadłu" od tylu lat).
PS. Kolejna lektura ze stosu dwunastomiesięcznego już się czyta więc wkrótce Wam o niej napiszę. Tym razem nie prosiłam Was o to byście mi pomogli wybrać. Jednak na czerwiec Was bardzo gorąco o to proszę.
Co z tego pomniejszonego już stosiku wybrać??? O czym chcielibyście poczytać niebawem?

M. Stuhr, "W krzywym zwierciadle", Wyd. Zwierciadło, Warszawa 2013, s. 221

16 komentarzy:

  1. Felietony ze Zwierciadła czytałam sporadycznie, więc książka w sam raz dla mnie. A co do stosiku ja wybrałabym na początek coś lekkiego:) np. Alibi na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze stoiskiem to już nie początek, odpadło już z niego kilka książek, tym razem wybieram lekturę na czerwiec :) a Alibi pewnie właśnie wybiorę:)

      Usuń
  2. Nie czytywałam Zwierciadła, więc te felietony, wyłączywszy przerobiony na skecz o rozmowie z telekonsultantką, wszystko było dla mnie novum i ubawiłam się, aczkolwiek powieść mnie nie oczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - powieść mnie kompletnie nie oczarowała, wręcz odrzuciłą raczej...

      Usuń
  3. Felietonów nie lubię, więc sobie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo lubię felietony, ale "Zwierciadła" akurat nigdy nie czytałam. Dlatego tym bardziej, teksty aktora z większą chęcią poznam, bo stanowią dla mnie jedną wielką niewiadomą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Tobie szczególnie polecam tę książeczkę, myślę, że się nie rozczarujesz :)

      Usuń
  5. Mam ogromną ochotę na książkę Stuhra : > Przeczytałabym najpierw : ,,Alibi na szczęście"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty bierz się za Stuhra, a ja za Alibi :)

      Usuń
  6. czyli pozycja dla tych, którzy ze zwierciadłem nie mieli wcześniej styczności ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam Kampusch - ciekawie było poznać tą historię od wewnątrz...jednak czy naprawdę to cała prawda?
    A chciałabym najpierw poznać Twoją opinię o Alibii na szczęśćie - może wreszcie i ja bym po nią sięgnęła, bo na półce się kurzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem postańowione, w czerwcu będę miała w rękach Alibi ;) pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
    2. Super :) Ogromnie czekam na relację.

      a tak poza tematem - chciałam zaprosić do mojego urodzinowego konkursu na blogu - do wygrania 17 książek - zapraszam http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2014/05/mao-kto-pamieta-ten-pierwszy-ale.html

      Usuń
  8. Że też trafiłam na tą recenzję dopiero teraz ;) ja niedawno przeczytałam "W krzywym zwierciadle" i dokładnie tak jak Ty mam mieszane uczucia. Różnimy się tylko tym, że ja jego felieton w Zwierciadle czytałam jedynie raz, dlatego było to dla mnie coś nowego. Zgadzam się z Tobą w stu procentach co do "Utytłanych" ;) sama dodałam niedawno recenzję tej książki, także jak masz ochotę to zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń