piątek, 16 maja 2014

"Historia pewnego jajka" Urszula Kozłowska

Dziś będzie króciutko, bo i książeczka o której chcę Wam wspomnieć króciutka. Króciutka, ale bardzo treściwa! I bardzo ważna!
Pewnie nie raz słyszeliście o adopcji, o rodzinach zastępczych i tym podobnych sprawach. Może i nawet Was to dotyczy, może i nie. Jednak czy zastanawialiście się jak poruszyć temat adopcji z dzieckiem? Kiedy o tym dziecku powiedzieć i czy w ogóle powiedzieć? No i jak to zrobić?
Och, pewnie, że tak - odpowiecie. A Ci, którzy tego robić nie muszą mimo wszystko niech nie przestają czytać dalej.
Tym których ten temat dotyczy i którzy mają takie rozmowy przed sobą ogromnie pomocna może okazać się ta mała, niepozorna książeczka.
"Historia pewnego jajka" Urszuli Kozłowskiej - historia, która może być wstępem do tych trudnych rozmów.

"Historia pewnego jajka" to jak sam tytuł wskazuje historia pewnego jajka, porzuconego przez kurę, która je zniosła. Biedne nie ma szans na zaznanie szczęścia samotnie. Ktoś powinien się nim zaopiekować. I tak też się staje. Jajko spotyka więc na swojej drodze różnych opiekunów: a to gąskę, a to kaczkę, a to indyczkę, by w końcu trafić do sowy. I sowa okazuje się być dla jajka, a właściwie kurczaczka, który się z niego wykluje idealną mamą. Wbrew temu co myśli o tym cały tabun różnych zwierząt. Sowa daje radę! Zostaje dzielną matką zupełnie innego od niej kurczaczka. Kurczaczek dorasta i niby mógłby już o sowie zapomnieć, jednak tak się nie dzieje. Sowa to jego mama, na zawsze.... Ot, tyle.

Taka wierszowana opowiastka myślę, że idealnie wytłumaczy małemu dziecku czym jest adopcja. A jeśli nawet nie wytłumaczy to na pewno rodzicom będzie łatwiej z dzieckiem rozmawiać w oparciu o tę książeczkę. Zresztą nie tylko tym, którzy zamierzają adoptować dziecko lub już to zrobili ta książeczka może się przydać. Myślę, że dzięki niej możemy wszystkim dzieciakom odpowiedzieć na wiele pytań, które nam prędzej czy później zadają. Cieszę się ogromnie, że powstają takie książeczki, że dzięki nim adopcyjnym rodzicom jest choć troszkę łatwiej. A gdy jeszcze taka książeczka jest okraszona pięknymi ilustracjami to naprawdę nie mogę się nie zachwycić. Zachwycona stawiam ******6****** i polecam wszystkim: rodzicom, nauczycielom, opiekunom i wychowawcom. Oby więcej takich książek! No i mam nadzieję, że Wydawnictwo Skrzat ją wznowi kiedyś, bo wiem, że jest wiele osób, które usiłują ją gdzieś kupić i momentami graniczy to z cudem. Zatem apeluję: wznówcie tę niepozorną książeczkę - zrobicie naprawdę dobry uczynek dla wielu zainteresowanych! A autorce chylę czoła - cieszę się, że jeszcze jest ktoś kto myśli o innych i w bardzo prosty sposób potrafi poruszyć ten zupełnie nieprosty temat!

Ps. Dawno nie pisałam nic o książeczkach dla dzieci, ale obiecuję wkrótce się to zmieni - czytamy z świetlicowymi dzieciakami pełną parą i niebawem dam Wam o tym znać szerzej. Czekacie na to? 

U. Kozłowska, "Historia pewnego jajka", Wyd. Skrzat, Kraków 2006, s. 24

4 komentarze:

  1. Ja czekam na więcej o bajkach;) Choć właściwie jestem na nie za stara zawsze napawają mnie optymizmem. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to na prawdę bardzo fajna pozycja i tak jak wspominasz może być idealnym wstępem do rozmowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze podkradam młodszej kuzynce książki dla dzieci i czytam z przejęciem :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być bardzo ciekawa i przede wszystkim mądra :)

    OdpowiedzUsuń