czwartek, 24 kwietnia 2014

"Masa o kobietach polskiej mafii" Artur Górski

Na temat mafii w Polsce nie mam jakiejś wielkiej wiedzy, można by pewnie powiedzieć, że moja wiedza jest znikoma. Jednak wiem kim jest Masa tzn. Jarosław Sokołowski. Wiem z doniesień prasy, telewizji i innych mediów. Wiem, że został świadkiem koronnym, ale bycie świadkiem koronnym ja jakoś inaczej sobie wyobrażałam. Wydawało mi się, że taka osoba musi się ukrywać, zmienić całe swoje życie, swoje nazwisko, miejsce pobytu i kompletnie odszyć się od tego co ją ze swoją niezbyt pochlebną przeszłością łączyło.
Zainteresowałam się więc bardzo gdy przeczytałam, że powstała książka o kobietach polskiej mafii, napisana przez świadka koronnego. I w sumie nic by mnie w tym tak bardzo nie zdziwiło, gdyby nie to, że na okładce widnieje całe nazwisko autora, zresztą robi się o nim coraz głośniej. Ba, książka ta jest pierwszą, którą Masa razem z dziennikarzem Arturem Górskim napisali, ale jak zapowiadają nie ostatnią!
Byłam więc tej książki ogromnie ciekawa, a czy wiedzę swą zaspokoiłam i czy zaspokojenie to dało mi coś czy nie? Przeczytacie dalej...
Na początku muszę Wam napisać czego od tej książki oczekiwałam. Przede wszystkim chyba informacji o kobietach właśnie. Bo mężczyźni w tej książce wydawało mi się mieli zajmować miejsce z boku, inne książki miały mi opowiedzieć jakimi gangsterami byli, tutaj chciałam przeczytać o tym jak to było być kobietą gangstera, jak te kobiety gangsterów sobie z tym radziły, jakie życie wiodły.  Jakie tego życia były blaski i cenie.
Co dostałam?
Coś kompletnie innego, a temat który mnie interesował był jakby tylko liźnięty. Bo o kobietach w tej książce niby się pisze, ale cały czas prym wiodą mężczyźni. Ich wymagania wobec kobiet, ich kobiet postrzeganie, ich opinie na temat roli kobiety w ich życiu. Ich sposób tych kobiet traktowania. I o kobietach tyle.
Plus masę wiadomości o preferencjach seksualnych opisywanych panów (no może i kilku pań), sporo wiadomości o nich samych, o ich charakterach, pozycji w mafii i tej pozycji wykorzystywaniu. Plus kilka mających wzbudzić kontrowersje smaczków z nakierowywaniem uwagi czytelnika na znane nazwiska. Tyle. A i czy to wszystko prawda? Czy to coś więcej niż wiedzieliśmy dotychczas?
Chyba nie. Czy to coś czego nie mogliśmy się sami domyślić? Też chyba nie.
Z drugiej strony jednak sama się zastanawiam czemu oczekiwałam czegoś więcej? Czego oczekiwałam, że dowiem się tego właśnie od byłego gangstera, który postanowił napisać książkę?
Sama nie wiem. Zresztą czy nawet gdyby było w tej książce to czego oczekiwałam, czy byłaby to prawda? Skąd tak naprawdę wiemy, że to co mówi Masa jest wiarygodne? Bo nas zapewnił o tym w przedmowie? W sumie na początku sama się na to złapałam. Czytałam zachłannie (bo czyta się tę książkę niewiarygodnie szybko) i strona po stronie mój zapał malał. W sumie nie dowiadywałam się niczego nowego, niczego co by mnie zdziwiło (bo czy wiedza o tym, że kobiety były wykorzystywane, że były krzywdzone, że były i takie które same się na to zgadzały, Was dziwi?), nic co by wywołało we mnie jakieś emocje. A tego oczekiwałam. Nie tylko opisów zabawiania się z paniami z domów publicznych, gwałcenia bezbronnych kobiet, opisów i tych kobiet, którym wydawało się, że z gangsterami mogą się zadawać bez szwanku żadnego.
Wiem jednak, że książka ta się sprzeda, będzie więcej takich ciekawych jak ja, kobiet, i mężczyzn.
I pewnie ktoś coś w niej dla siebie ciekawego odnajdzie. Ja niestety nie odnalazłam za wiele. Czytało się dobrze, szybko, bez jakichś większych uniesień, ale i bez męczących znudzeń. Owszem ciekawość swoją w jakimś tam stopniu zaspokoiłam, ale nie na tyle by móc poczuć się tym usatysfakcjonowaną. Chyba nie tego w niej szukałam. Owszem przeczytałam, ale nic z niej nie wyniosłam, niczego mi to nie dało. Po prostu się czytało na ***3***. Szkoda, jakoś oczekiwałam więcej.  Choć pewnie zaraz od kogoś usłyszę, że na mafii się nie znam i że tak to jest, gdy za czytanie takich książek zabierają się tacy jak ja. Hm... tak to jest, gdy za pisanie książek biorą się też świadkowie koronni...

A.Górski, "Masa o kobietach polskiej mafii. Jarosław "Masa" Sokołowski w rozmowie z Arturem Górskim", Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, s. 232

7 komentarzy:

  1. Ta książka rzuciła mi się ostatnio kilka razy w oczy, ale postanowiłam poczekać na jakieś opinie na blogach. W zasadzie to już rozwiałaś moję wątpliwości i raczej po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej książce i miałam na nią chęć, ale ostudziłaś mój zapał, nie wiem czy się na nią skuszę;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielka szkoda - miałam podobne oczekiwania, co Ty, więc i mnie czekałoby spore rozczarowanie po tej lekturze. Kiedy sięgam po książkę rzekomo o kobietach, domagam się obecności tych kobiet, a nie 'lizania' tematu obok, bo autor ma takie widzimisię. Mógł zatytułować swe dzieło i reklamować nieco inaczej, to by się człowiek nie rozczarowywał ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, a mnie się książka podobała. Ona nie jest o kobietach W mafii, tylko o kobietach mafii, teoretycznie więc jest logiczne, że mówi o kobietach jako hmm... zabawkach. To chyba dobre określenie w tym przypadku. Jeśli oczekujesz czegoś więcej, sięgnij po "Świat kobiet mafii" Clare Longrigg. To powinno Cię usatysfakcjonować :)
    Druga rzecz, to kwestia wiarygodności. Praktycznie stuprocentowa, tak to w latach dziewięćdziesiątych wyglądało faktycznie. Nie mogę na pewno zgodzić się z twierdzeniem: " tak to jest, gdy za pisanie książek biorą się też świadkowie koronni...", które brzmi, jakby świadkowie koronni nie mogli pisać książek. Dlaczego niby nie? Bo brak im warsztatu? Przecież to, w jaki sposób Górski z Sokołowskim rozmawia, to czysty autentyzm. Nie wymagajmy gigantycznej elokwencji od prostego człowieka wychowanego praktycznie na ulicy i żyjącego tak, a nie inaczej. Wiadomo, że lubimy czytać to, co napisane jest pięknie, ale pewne książki po prostu muszą być napisane w taki sposób, jak "Masa o kobietach...".
    No, to chyba odniosłam się do wszystkiego, co chciałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czekałam na Twój komentarz ;)
      Jak dla mnie o tych kobietach było za mało, za płasko i za prosto - a za dużo było o mężczyznach, o tym jak byli ważni, jak sobie dogadzali, jak kobiety potrzegali
      Mam świadomość, że do tego potrzebne im były właśnie te opisywane kobiety, ale tych opisów było jak dla mnie za mało, kobiety miałam wrażenie były tu tylko tłem dla opisywania sławy mafiosów i ich wyczynów. Co do wiarygodności... Owszem nie czepiałabym się jej gdyby Masa pisał o swoich wyczynach, a nie o wyczynach kolegów z branży - punkt widzenia zależy przecież od punktu siedzenia. Masa o sobie w tej ksiązce niewiele tak naprawdę opowiedział według mnie, zdecydowanie wolał poopowiadać o kolegach....
      A że tak się faktycznie działo w latach 90tych, ok, pewnie prawda, choć obawiam się, że nie tylko w mafii pruszkowskiej...
      I czy świadkowie koronni mogą pisać książki? A pewnie, że mogą, ale ja niepotrzebnie szukałam w tej akurat emocji, jakiejś nuty, która by mnie wzruszyłam, ewentualnie wzburzyła, coś we mnie poruszyła. Mój błąd, że u świadka koronnego (tutaj byłego gangstera) szukałam czegoś więcej niż opowieści o podobojach seksualnych jego kolegów, ich wyczynach i zabawach. I nie chodzi mi tu o elokwencje, bo akurat Masa tutaj wcale na prostaka i chama nie wyszedł, chodzi mi bardziej o to czego w książce miałam za mało: kobiet! Tego co sądziły o mężczyznach mafii, co robiły by sobie radzić z tym życiem jakie wiodły, dlaczego się decydowały na życie u boku kogoś takiego i jak to emocjonalnie znosiły. I fakt teraz już wiem, że absolutnie nie powinnam tego była oczekiwać po tej ksiązce, bo to kolejna ksiazka o mafii po prostu, o tym jak funkcjonowała, a kobiety są tu dodatkiem, oczywistym. To nie ksiązka o nich, to ksiązka o mafii. Jak dla mnie po prostu o mylnym tytule. Bo gdyby nie kusiła mnie tytułem "Masa o kobietach polskiej mafii" to pewnie nawet nie zdecydowałabym sie na sięgnięcie po nią. Owszem zaciekawił by mnie fakt, że jak okładka głosi "świadek koronny przerywa milczenie", ale po prostu pomyślałabym, że jest o działaniu mafii no i już. Potraktowałabym ją tak samo jak np. "Alfabet mafii" - zerknęlabym na nią i stwierdziła, że moźe kiedyś przeczytam, ale życie gangsterów, aż tak mnie nie interesuje. Tym tytułem mnie przyciągnęła, bo właśnie o kobietach mafii kpchciałam poczytać: o tych, które mafię tworzyły, o tych które ją zaspokajały i o tych, które po prostu w niej miały mężów i dzieci - nawet bez swojej zgody.

      Usuń
  5. Wow, wreszcie jakaś dyskusja o książce. Ja też bym się spodziewała że będzie o kobietach, a nie o tym, jak panowie postrzegają kobiety, ale w sumie po ludziach tego pokroju nie spodziewałabym się głębszego oglądu tego typu spraw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak myślałam, że temat ciekawy, ale gorzej będzie z realizacją

    OdpowiedzUsuń