wtorek, 29 kwietnia 2014

"Bóg nigdy nie mruga" Regina Brett

Raczej nie przepadam za poradnikami, właściwie bardzo rzadko zdarza mi się po nie sięgać. Czytam je raczej po to by przekonać się czy moja opinia na ich temat - tj.opinia że powielają schematy i opisują oczywistości - jest trafna lub nie, i a nuż mnie ktoś pozytywnie zaskoczy, zmieni moją dosyć negatywną o poradnikach opinię.
O książce Reginy Brett słyszałam bardzo dużo, ciągle ktoś mi ją polecał, pytał czy czytałam, a gdy mówiłam, że jeszcze nie to od razu zostawałam zachęcana do szybkiego przeczytania jej.
Skąd to wynikało? Czy naprawdę ludzie uważali, że to ja potrzebuję pomocy na "najtrudniejsze chwile w życiu" czy im ta książka ta bardzo w tych chwilach pomogła? Intrygowało mnie to zachęcanie mocno, a gdy jeszcze zobaczyłam jak autorka czyta swoje słowa "Niektórzy ludzie rodzą się wrażliwsi niż inni. Są niczym delikatne owoce - łatwiej ich zranić, częściej płaczą, a smutek towarzyszy im od najmłodszych lat." postanowiłam zachęceniom ulec i zmierzyć się sama z fenomenem tej książki. Czy i dla mnie stała się ona fenomenem?
Książka ta to pięćdziesiąt lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu. Autorka stara się przekazać w nich wiarę: w Boga, w siebie, w to, że możemy dać radę przetrwać nawet najtrudniejsze momenty w naszym życiu. Autorka stara się udowodnić nam, że jeśli wierzymy ( i chyba nie tylko o wiarę w Boga tu chodzi) w powodzenie naszych działań to nawet jeśli nie wszystko się nam uda, to łatwiej będzie iść drogą, która nas do sukcesu prowadzi. Stara się nam pokazać, że jesteśmy w stanie przetrwać różne życiowe zakręty, zrozumieć je i wyciągnąć z nich lekcje na przyszłość.
Bo czasem wydaje się nam, że nie przetrwamy tego wszystkiego co nas spotyka, tracimy nadzieję, wiarę, a jednak okazuje się, że przetrwaliśmy, że dzięki temu co przeżyliśmy mamy więcej siły i stajemy się lepsi. Regina Brett swoje porady daje na podstawie tego wszystkiego co ją spotkało: raczej nieciekawe dzieciństwo, burzliwe dojrzewanie, wczesne macierzyństwo, problemy z mężczyznami, problemy z pieniędzmi, a nawet i chyba co najgorsze rak.
To lekcje, które autorce udzieliło samo życie, a które opisywała w felietonach do jednej z amerykańskich gazet. Cieszyły się one ogromną popularnością, dawały siłę innym ludziom - a o to chyba przede wszystkim chodzi. By w momencie załamania trafić na coś co da nam siłę. I czy to będzie pomocna dłoń innego człowieka, czy felieton przeczytany w gazecie, czy książka, która trafi do naszego serca i wleje w nie tę otuchę, które właśnie potrzebujemy - nie ważne. Nie ważny sposób, środek, dzięki któremu poczujemy się lepiej - ważne jest to, że dzięki temu odnajdziemy w sobie siłę i wiarę w to, że możemy przetrwać to co najgorsze, by móc za jakiś czas cieszyć się każdym dniem, który przed nami.
I mimo iż to o czym pisze w swojej książce pani Brett jest czasem bardzo oczywiste i niby przecież sami o tym dobrze wiemy, to jest coś w tej książce takiego, że po przeczytaniu jej w całości mamy ochotę się uśmiechnąć, podziękować za wszystko to co mamy, za życie, które jest nam dane. Fakt,  nie wszystkie z pięćdziesięciu lekcji do mnie przemówiły, niektóre były zbyt wyidealizowane, niektórych pewnie jeszcze nie potrafiłam po prostu zrozumieć, bo nie doświadczyłam tego o czym mówią, lecz masę z nich do mnie dotarło.
Otworzyło mi oczy na jedną podstawową prawdę: żyję i mogę z życiem się zmagać, a to najważniejsze!Wszystko to co o drodze spotykam, czegoś mnie uczy, a ode mnie zależy, czy wyciągnę z tego wnioski, które mi pomogą czy takie które mnie zniszczą.
Zatem czy zrozumiałam fenomen tej książki? Chyba zrozumiałam, bo mam wrażenie, że na świecie jest masę pogubionych, cierpiących w samotności nie raz ludzi, a gdy trafią oni na taką książkę, budzi się w nich nadzieja. A nadzieja przecież daje siłę naszemu życiu.
Moje spotkanie z Reginą Brett oceniam na *****5*****, chętnie sięgnę po jej kolejną motywującą książkę "Jesteś cudem" i na pewno dam Wam znać jak i ją odebrałam. Zresztą do książki "Bóg nigdy nie mruga" też z chęcią za jakiś czas wrócę, na pewno będę ją podczytywała, gdy pomyślę, że w życiu znowu mi źle i nie do końca tak jak sobie wymarzyłam.

R.Brett, "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu", Wyd. Insignis, Kraków 2012, s. 320

7 komentarzy:

  1. Ja też nie przepadam za poradnikami, a na taką motywująco-słodką literaturę to jestem wręcz uczulona. Ale wcale nie wykluczam lektury, ba - myślę nawet że powinnam się za książkę wziąć czym prędzej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wręcz odwrotnie, lubię sięgnąć czasem po taki poradnik, który w prostych słowach przypomina mi, o mojej wewnętrznej sile, która nadal we mnie drzemie - głęboko, bo przykryta warstwą porażek i problemów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba powinnam przeczytać taki poradnik - życie pędzi i czasami dobrze jest oprzeć się na takiej lekturze, by nie zwariować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem podobnie oceniłam tę książkę i podobnie jak Ty, pewnie za jakis czas do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze mi się ją czytało, wzruszyła mi, i tak jak Tobie otworzyła na parę spraw. Polecam ją wielu osobom, nawet Tata się skusil

    OdpowiedzUsuń
  6. planuję najpierw przeczytać Jesteś cudem, ale na ten tytuł na pewno też się skuszę, bo lubię tego typu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Niektórzy ludzie rodzą się wrażliwsi niż inni. Są niczym delikatne owoce - łatwiej ich zranić, częściej płaczą, a smutek towarzyszy im od najmłodszych lat." już to mnie zachęciło bardzo. mimo że poradniki mnie najczęściej nudzą, spróbuje sie z tą książką zmierzyc :)

    OdpowiedzUsuń