środa, 12 marca 2014

"Bloger" Tomek Tomczyk


Od prawie tygodnia chodzi mi po głowie jedno pytanie (a Kominek się mi aż śni, maskara!): cóż można napisać o książce, którą chyba wszyscy (oczywiście w kręgach blogowych) znają, albo już czytali, albo jeszcze na nią polują z zamiarem wessania się w jej treść?
Co napisać o książce na temat której większość już ma wyrobione zdanie, a ja sięgnęłam po nią jakieś prawie pół roku temu dopiero.
I tak pół roku prawie sobie ją podczytywałam.Ponad trzysta stron dawkowałam sobie powoli, skupiałam się nad nimi i wyciągałam z nich esencje tego co było akurat dla mnie ważne. Bo wydaje mi się, że pomiędzy tymi stronami każdy znajdzie coś dla siebie.

Bloger.
Pewnie większość osób, które mnie właśnie czytają z tym słowem się identyfikują. Same prowadzą bloga z większymi lub mniejszymi sukcesami, z większą lub mniejszą pasją i chęcią do rozwoju.
"Bloger" Tomka Tomczyka vel znanego wszerz i wzdłuż (kraju, nie owego Tomka) jako Kominek, blogera, który moi drodzy blogosferą zawojował, to książka mająca nam pokazać jak tym blogerem być pełną gębą i z pełną odpowiedzialnością.
To jakby poradnik (choć mocno mnie to słowo uwiera w kontekście tej książki) o tym jak blogować, to opowieść autora genialnych blogowych miejsc, do których codziennie zagląda taka liczba czytelników, że blogi książkowe niestety nigdy, ale to przenigdy tylu nie będą miały. Choć niby porady autora mogłyby się temu przysłużyć.
Bo Kominek krok po kroku pokazuje w "Blogerze" jak budować swoją markę jaką niewątpliwie każdy blog jest. I jak to z markami bywa - niektóre się wybijają i istnieją na rynku długo (albo i dłużej), a niektóre zwijają swą działalność zanim ktokolwiek o nich usłyszy.
W "Blogerze" znajdziemy omówienie zarówno kwestii praktycznych (finanse, media, budowanie społeczności wokół bloga), technicznych (jak samo prowadzenie bloga) i tych bardziej ludzkich - związanych z realizowaniem pasji jaką blog powinien być. Wszystko to oparte na przykładach Kominka z jego własnej działalności.
Sporo tu tego wszystkiego, ale choć uwierzcie mi początkowo myślałam, że nie wszystko będzie mnie interesowało (bo przecież na przykład na blogu nie zarabiam i nie liczę na to) to w trakcie przewracania strony po stronie coraz bardziej się wciągałam i coraz więcej dla siebie z książki wyciągałam. Może nie zawsze w takim kontekście w jakim to Kominek przedstawił, natomiast spokojnie mogę powiedzieć, że 90 procent tej książki do mnie przemówiło i było mi przydatne. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że autor mnie zainspirował! Nie do zarabiania na blogu (bo nie oszukujmy się blogi książkowe to blogi niszowe, nikt nam nie zaproponuje akcji za które zapłaci nam takie sumy, że będzie można za to żyć), nie do udawania kogoś kim nie jestem, a być bym może i chciała (niestety nie pójdę w lifestyle, nie będę Wam tu pisała o tym co właśnie zjadłam i gdzie pójdę za chwilę - dziś nigdzie, bom chora..., nie będę też udawała, że potrafię pisać genialnie, bez błędów przeróżnych, czasem i gaf pewnie, zgodnie z wszelkimi zasadami jakich pisząc "recenzje" pewnie powinnam się trzymać), lecz do pisania w ogóle, do tworzenia dalej tego miejsca, do rozwijania go w taki sposób w jaki chcę, z uwzględnieniem kilku naprawdę dobrych podpowiedzi zaczerpniętych z "Blogera".
Mogę jedynie spróbować Wam udowodnić, że coś z tej książki zaczerpnęłam, coś do mnie z niej przemówiło i dotarło tak, że mam plan i nie zawaham się go powoli w życie wprowadzać.
Mogę też napisać Wam, że ten plan to nie tylko wynik przeczytanej książki Tomka Tomczyka. To wynik tego co obserwuję w blogosferze od paru miesięcy. Sytuacji trochę smutnych, trochę czasem śmiesznych. Tego wspólnego oceniania się, tego wyścigu między blogami, tego wpasowywania się w utarty schemat mający przynieść zyski, czytelników, większą ilość odwiedzin bloga, popularność. I choć owszem popularność to nic złego - to gdy tworzona jest na siłę to zaczyna być karykaturalna, a mnie na takiej popularności nie zależy.
Będę dalej tworzyć to miejsce, z pasją, z plusami i minusami achów i ochów jakie trafiały się tu przez ponad cztery lata mojego blogowania, ale jak pisałam wyżej Tomek Tomczyk zainspirował mnie też do paru zmian
i nowości jakie mi po głowie chodzą. Czuję więc, że może być tylko lepiej. Dla mnie. I pewnie i dla Was.
Bo blog tworzy nie tylko ten kto pisze, też ten kto go czyta!
Jak więc odpowiedziałam sobie na pytanie, które mi tydzień po głowie chodziło...co napisać?
Powinnam napisać, że to świetna książka, dla tych, którzy blogują, dla tych, którzy będą potrafili wyciągnąć z porad Kominka coś dla siebie.
Według mnie to książka, która powinna dać kopa ku ruszeniu do swojego celu! Być inspiracją do działań, które siedzą nam w sercu, a nie zawsze mamy tyle swojego własnego powera by się ruszyć i tworzyć to na czym nam zależy! Bo przede wszystkim w sukcesie Kominka widzę jedno - to, że bez względu na to co mówią i piszą inni - on jest sobą (choć może jestem naiwna), a to jego sukces! Sukces o którym każdy marzy!
Wszystkim, którzy chcą się dać porwać Kominkowi 
i jego teoriom na blogowanie polecam jego pierwszą książkę "Bloger", którą ja oceniam na *****5*****. Druga przede mną, czeka na półce.
Czytajcie, polepszajcie swoje miejsca, zwiększajcie swoje standardy, bądźcie coraz lepsi, bo przecież dzięki temu będę miała kogo czytać.

T.Tomczyk, "Bloger", s. 364



15 komentarzy:

  1. Mam, przeczytałam i nawet podobnie na tę książkę zareagowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele słyszałam o tej książce, ale jej nie czytałam. Może powinnam, aby mnie również zainspirowała. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moźe tak, nie wiem, ja polecam jako inspiracje i dużą dawkę wiedzy na temat profesjonalnego blogowania

      Usuń
  3. Ależ ze mnie ignorantka - nie tylko książki nie znam, ale i jej nie pożądam :)

    Chyba nie jestem skazana na sukces (a na pewno nie blogowy) ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż pożądanie i przeczytanie tej książki też sukcesu nie gwarantuje, więc... może jest i dla Ciebie szansa.
      :) również pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja trochę z tej książki wyniosłam, ale znowu mnie denerwuje, że uważa on bloggerów, którzy na blogu niekoniecznie chcą zarabiać, za frajerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam w niej tego by takich blogerów autor uważał za frajerów, inaczej to odebrałam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. podoba mi sie okładka; generalnie duzą wagę przywiązuje do okładek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A do mnie kompletnie nie trafia postać pana Kominka i nie rozumiem jego fenomenu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja przeczytałam tylko drugą książkę Kominka, która raczej mnie nie przekonała ze wzgledu na to, że jest głównie o zarabianiu, ale cóż, po takim tytule można się było tego spodziewać :) aczkolwiek niektóre kwestie z 'blogera' zostały poruszone i coś tam w tej głowie zostało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o książce i jestem jej ciekawa, także chętnie przeczytam, chociaż wydaje mi się, że i tak najwięcej z tej publikacji mogą skorzystać blogerzy modowi, czy lifestylowi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wbrew temu, co piszesz, ja go nie znam ani nie czytuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdemu blogerze przyda się "Bloger". :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja chciałabym ją przeczytać, ale jakoś nie mogę jej znaleźć. Z drugiej strony... piszesz o tym co się dzieje w blogosferze... dziwnie się dzieje. Właśnie takie lansowanie i wyścigi. Nie nadaję się do tego. Marzę o pisaniu... marzę o jakiś pieniądzach za to, ale coraz częściej myślę, że chyba nie tutaj {w blogosferze}. Piszę już jakiś czas i chyba coś źle robię :) zastanawiam się czy nie powinnam się skupić na pisaniu czegoś co można potem wydać? Blogowanie zajmuje wiele czasu... a wydać mnie nikt nie chce ;D może powinnam próbować czego innego...
    Czytałam jego drugą książkę i właśnie ona mnie zainspirowała do tych przemyśleń ;) póki co, nie wykonuję radykalnych ruchów :) piszę, bo kocham :)

    Pozdrawiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń