czwartek, 13 lutego 2014

"Obietnica gwiezdnego pyłu" Priscille Sibley


 Urocza, delikatna okładka, tytuł wzbudzający we mnie bardzo dobre skojarzenia (uwielbiam film "Gwiezdny pył", choć z filmem tym książka absolutnie nie ma nic wspólnego) i obietnice wzruszającej, chwytającej za serce historii, poruszającej dosyć kontrowersyjny temat lektury brzmi obiecująco, prawda?
"Obietnica gwiezdnego pyłu" do tego miała być książką w stylu książek Jodi Picoult (a tej autorki czytałam tylko jedną, dosyć nietypową dla niej książkę), a jak wieść głosi autorka ta pisze pełne emocji książki obyczajowe.
Jak w takim razie napisała swoją książkę porównana do niej Priscille Sibley? Czy "Obietnica gwiezdnego pyłu" spełnia oczekiwania innych? Nie wiem.
Czy spełnia moje i jakie te oczekiwania były postaram się Wam dalej opisać.

Matt i Elle - bohaterowie tej książki, to para z długoletnim stażem, w ich przypadku spokojnie można rzec, że znają się od zawsze. Łączy ich wszystko. Ich rodziny od zawsze były ze sobą blisko, dorastali obok siebie, niemal jak rodzeństwo. Ich drogi splatały się ze sobą, nawet gdy tego nie chcieli, można by spokojnie powiedzieć, że są sobie przeznaczeni.
Przeznaczenie - śmieszne słowo, bo gdy używamy go w kontekście pozytywnych wydarzeń, to jak najbardziej nam ono odpowiada. Gorzej gdy przeznaczeniem musimy nazwać wszystko to co jest nie po naszej myśli, zło, które nas spotyka. Czy przeznaczeniem było to co spotkało Matta i Elle? Czy upadek z drabiny powodujący śmierć mózgu astronautki, która odbyła podróż kosmiczną jest przeznaczeniem? Czy zajście w ciąże w wieku piętnastu lat jest przeznaczaniem? Czy utrata nienarodzonych jeszcze dzieci też przeznaczeniem może być nazwana? Nie wiem.
Na pewno nie było to niczym dobrym, choć "Obietnica gwiezdnego pyłu" ma nam uświadomić, że nawet w zupełnie beznadziejnej sytuacji, sytuacji która niesie, wydawać by się mogło tylko rozpacz i cierpienie, odnaleźć możemy (a nawet pewnie musimy) jakąś odrobinkę dobroci i nadziei. Bo czasem dla tej odrobinki warto żyć i walczyć.
Matt musiał odnaleźć w sobie tę wiarę by móc walczyć w sytuacji, w której pewnie powinien zupełnie się załamać - bo jak inaczej zareagować na śmierć żony. Skąd zebrać w sobie tyle siły, by walczyć o nienarodzone jeszcze dziecko, które w łonie podtrzymywanej przy życiu żony się rozwija? Bohater "Obietnicy gwiezdnego pyłu" musiał tę siłę znaleźć. Choć czy znalazł i jaki to miało skutek napisać Wam nie mogę - bo o tym między innymi przeczytacie sami, jeśli na lekturę tej książki się zdecydujecie.
Napisać Wam mogę jak zawsze zresztą to robię, o emocjach, jakie czytanie we mnie wywoływało. Początkowo "Obietnica gwiezdnego pyłu" bardzo mnie zirytowała. Wszystko było tak nierealne, że aż raziło po oczach. Matt dowiaduje się, że jego żona -Elle miała nieszczęśliwy wypadek, z którego nie uda się jej wyjść. Co myślicie? Pewnie ogarnęła go rozpacz nie do opisania, prawda, praliżująca, niepozwalająca na podejmowanie jakichkolwiek decyzji? Ja tak myślałam, a tu o tej rozpaczy to owszem jest trochę wspomniane, ale tak jakby liźnięte z wierzchu, bo od razu przechodzimy do innej akcji. Okazuje się, że Elle była w bardzo wczesnej ciąży. I Matt musi zdecydować - czy utrzymuje żonę przy życiu za pomocą aparatury (czemu była przeciwna) by ratować dziecko, czy powinien Elle od aparatury odłączyć i pozwolić jej na godną śmierć. Okazuje się jednak, że decyzja ta nie jest łatwa - tak to wiemy - ale nie tylko ze względu na dylematy Matta, bo o losie Elle chcą decydować inne osoby. Dochodzi więc do starcia w sądzie. To wszystko było dla mnie kompletnie nierealnie napisane. Jakoś mi to nie grało, męczyło raczej i wydawało się wręcz beznadziejne. Wiecie co jednak mi się podobało? Bo podobało mi się całkiem sporo.
Między tymi opisami rozpraw sądowych mogłam czytać o Mattcie
i Elle. O tym co ich łączyło, kim byli, jak budowała się ich relacja i jak dojrzewała. O tym co dla siebie znaczyli, jakie mięli cele w życiu, jakie marzenia. Mogłam czytać o tym co im się przydarzyło w dotychczasowym życiu dobrego i nie tylko. Mogłam czytać o ich miłości i to było piękne. Dla tych momentów warto było przeczytać tę książkę, dotrwać do jej zakończenia, by móc się rozpłakać jak dziecko nad ich losem, nad tym co nieuchronne, nad ich przeznaczeniem...
To była dla mnie ta wzruszająca i pełna emocji strona tej książki. A ten kontrowersyjny dylemat moralny? Owszem ważny, ale jakoś mniej mnie poruszał i ciekawił. I właśnie ze względu na ten temat książka ta nie dostanie ode mnie najwyższej punktacji, ale myślę, że *****5*****, z malutkim minusikiem, to też całkiem wysoka nota.
Polecam i mam nadzieję, że zwrócicie w tej książce uwagę właśnie nie tylko na ten trudny, dosyć niewdzięczny temat, mam nadzieję, że zachwycicie się historią miłości Matta i Elle, że uronicie łezkę tak jak ja i że cząstka ich pozostanie w Waszych sercach.
A odpowiadając na pytanie postawione przeze mnie na wstępie - owszem książka spełniła oczekiwania na powieść obyczajową, pełną emocji, na denerwujące mnie momenty, przejaskrawienia i lukrowatość przymykam oko.

P.Sibley, "Obietnica gwiezdnego pyłu", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2013, s. 416

7 komentarzy:

  1. Na mnie książka zrobiła ogromne wrażenie. Żadnego minusa jej nie dałam... bo lubię sceny w sądzie, zwłaszcza w USA. A popłakać się nie mogłam bo dokańczałam w pracy, siedząc w komisji na egzaminie, więc rozumiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ta książka jest dla mnie wprost idealna, od razu zapisuję tytuł i imie i nazwisko autorki. trafi do mojej chciejlisty.
    :)
    recenzja naprawdę zachęcająca, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnę po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Stanach takie sceny w sądzie są jak najbardziej realne. Dla mnie książka rewelacyjna, bez żadnych "ale" - recenzja wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle dobrych opinii o tej książce słyszałam, że musiała trafić od mojej listy książek obowiązkowych do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się wciąż nie mogę przekonać do powieści Picoult, bo nie przepadam za książkami, w których muszę wraz z bohaterami zmierzyć się z moralnymi dylematami - za dużo ode mnie emocjonalnie biorą takie pozycje. Więc zapewne i tą powieść sobie daruję, przynajmniej na razie, ale zachowam w pamięci, że dobrze ją oceniłaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa, bedę miała na uwadze ):

    OdpowiedzUsuń