niedziela, 12 stycznia 2014

"Kuroniowie przy stole" Jakub Kuroń


Czy jest jakakolwiek osoba, która choć raz nie słyszałaby nazwiska Kuroń? Czy to związanego z polityką czy kulinariami. Myślę, że nie ma.
Słyszeliście na pewno o Jacku Kuroniu - zwłaszcza w kontekście polityki, a Macieja Kuronia po części też pewnie kojarzycie z polityką, ale w ogromnym stopniu może się nam kojarzyć z kulinariami. Teraz coraz częściej słyszymy o jego synach- Janie i Jakubie. Synach, którzy po ojcu odziedziczyli miłość do gotowania. Bo rodzina Kuroniów to rodzina w której gotowanie to styl życia, pasja, tradycja.
Jak ważnym elementem życia rodziny Kuroniów było gotowanie możemy się przekonać sięgając po książkę kucharską syna pana Macieja - Jakuba Kuronia.

Jakub w "Kuroniowie przy stole" w niezwykły sposób opisuje nam dzieje swojej rodziny, przytacza anegdoty, które są z nią związane, a dla niego są niebywale ważne i ukazuje nam skąd taka miłość do gotowania się wzięła. Miłość, która cechowała właściwie niemal każdego członka tej rodziny. Nie tylko tych znanych publicznie, ale też tych, którzy gdzieś tam obok nich byli, często mając na nich ogromny wpływ.
Miłość, którą Jakub odziedziczył i którą chce się podzielić z nami. Dzieli się więc nie tylko anegdotami z życia jego rodziny, ale też przepisami, które mu się z nią kojarzą, które są w tej rodzinie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Przepisami tradycyjnymi, mającymi swe korzenie w kuchni polskiej i lwowskiej. Znajdziemy tu przepisy na dania, które gotowali członkowie rodziny Kuroniów, które w ich kuchni były codziennie, znajdziemy tu też przepisy, które proponuje nam już sam Jakub - czerpiąc inspiracje z rodzinnych tradycji. Mamy więc przepisy na dania cięższe, syte, obiadowe, ale jest w tej książce sporo przepisów na dania lżejsze, mniej tuczące. Są przepisy na dania świąteczne, ale i dania codzienne. Coś na słodko też dzięki Jakubowi Kuroniowi możemy sami spróbować stworzyć. Bodajże 72 inspirowane rodziną Kuroniów przepisy, które mają nas samych zainspirować do gotowania. Mają też w jakiś sposób pokazać nam, że gotowanie to styl życia, to coś co jednoczy rodziny, co pozostaje w człowieku na całe życie, rodzi wspomnienia i może być przekazywane z pokolenia na pokolenie.
"Kuroniowie przy stole" to nie jest typowa książka kucharska, owszem to książka z naprawdę realnymi do przyrządzenia przepisami, ale to też tak ciepła i ludzka opowieść o rodzinie.
I nie ważne czy darzyliśmy sympatią czy nie poszczególnych członków tej rodziny, ważne jest to, że Jakubowi udała się ta książka w stu procentach bo choć biografią jego rodziny ona nie jest, to pokazuje nam ludzką jej twarz. I nie sposób przy niej nie zgłodnieć. Uwierzcie mi na pewno będziecie chcieli coś z niej ugotować. Ja jutro robię Indyka z Haremu- według przepisu Jakuba, który odkrył po przeczytaniu książki Afrodyta Isabel Allende.
Smacznie, rodzinnie i na *****5*****. Do tego przepiękne wydanie i obłędne zdjęcia potraw zrobione przez Beatę i Lubomira Lipov, którzy już nie raz swoimi fotografiami jedzenia spowodowali, że pognałam do kuchni by zaspokoić głód. Jestem pełna podziwu i gratuluję tak dobrego dopracowania książki autorowi i wydawcy! To się nazywa klasa!

J.Kuroń, "Kuroniowie przy stole", Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2013, s. 248

7 komentarzy:

  1. Hm, może kiedyś... :)


    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Często oglądałam programy, w których gotowali Jacek i Maciej. Nie mogłam uwierzyć kiedy odchodzili...

    Dotarłam Kasiu do Ciebie - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że dotarłaś i mam nadzieję, że to niejednorazowa wizyta :) pozdrawiam i naprawdę miło było Cię wczoraj poznać :)

      Usuń
    2. Postaram się wpadać, wpisałam nawet bloga do blogrolla :) I wzajemnie, wiesz że trzymam za Ciebie kciuki w TEJ sprawie! :)

      Usuń
  3. Uświadomiłam sobie, że tak mało wiem o polskich książkach kulinarnych i około-kulinarnych. Skupiłam się na tych angielskich i amerykańskich, a o rodzimym rynku zapomniałam. To chyba dobra pozycja, by zacząć odrabiać straty. :)

    Pamiętam program kulinarny młodego pokolenia Kuroniów, niestety. Słaba realizacja, chłopcy nie mieli też tego drygu, do którego przyzwyczaili zagraniczni prezenterzy. Pokazywali jedynie jedzenie, a w dzisiejszych czasach to niestety za mało.
    Czytałam "Kuchnię Afrodyty" I. Allende. To fantastyczna książka. Uśmiałam podczas czytania o tym, że autorka (z brakiem umiejętności cukierniczych) kupuje ciasto, po czym wykłada je na paterę i obchodzi po mieszkaniu, delikatnie podskakując, by ciasto opadło i miało bardziej "domowy wygląd". Równie mocno zapamiętałam historię o Kleopatrze, która przed dotarciem do portu kazała spryskiwać żagle specjalnym olejkiem z róż, by wiatr "ogłosił" jej przybycie. :) Skoro pozycja Kuroniów przypadła Ci do gustu, tak samo powinno być z "Afrodytą".

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie jakoś nie mam ochoty na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W najbliższym czasie raczej sie nie skusze, ale w przyszłości , kto wie.

    OdpowiedzUsuń