piątek, 17 stycznia 2014

"Elf Wszechmogący" Marcin Pałasz

Nikogo chyba już nie zdziwi kolejny post pochwalny dla pana Marcina Pałasza, który swoimi książkami zauroczył tak moje świetlicowe dzieciaki, że gdy skończyliśmy czytać "Elfa Wszechmogącego" się na mnie obraziły po prostu, że to naszej przygody czytelniczej z Elfem na razie koniec.
Apeluję więc od razu do autora - jeśli nie chce Pan mojej zguby, Elfa kolejne przygody opisz nam nasz panie Marcinie Luby :) - wow cóż za grafomaństwo mi wyszło! Grafomaństwem nie mogę na szczęście nazwać tego co w kolejnej części przygód uwielbianego przez nas psa Elfa pan Pałasz stworzył. Kolejne spotkanie z książką już na wstępie mogę Wam napisać, że uważam za wyjątkowo udane! Dlaczego? Poczytacie o tym dalej...

Tym razem Elf w końcu wyjeżdża na upragnione przez jego właścicieli wakacje. Co nie było Moi Drodzy znowu takie oczywiste - bo jak pewnie Ci co Elfa znają z wcześniejszych książek wiedzą  z Elfem wcale nie było łatwo wyjechać na urlop.
Jednak w końcu się udało i cala trójka (Duży, Młody i Elf) wylądowali nad polskim morzem. Brzmi dobrze, prawda? Szum fal, mewy, słońce, odpoczynek na plaży, relaks w zaciszu hotelu, spokój, spokój, spokój....
Tylko, że naszym bohaterom dane to nie jest! Ich wyjazd do najspokojniejszych nie należy już od samiutkiego początku. Najpierw okazuje się, że ktoś ukradł pensjonat. Nie, nie okradł! Ukradł! Dobrze przeczytaliście, ale jak do tego doszło sami w książce musicie przeczytać.
Potem wokół naszych bohaterów zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a oni słyszą dziwne głosy... Brzmi kosmicznie? Może i tak, ale wbrew temu, jest bardziej kryminalnie niż kosmicznie. Cała trójka wpada bowiem w wir wydarzeń, rodem z kryminalnych seriali. Do tego dochodzą znowu sprawy sercowe Młodego i tajemnica, która ciekawi Dużego, dotycząca pewnego chłopca...
Nic więcej nie mogę Wam zdradzić! Uwierzcie mi jednak Wasze pociechy będą zadowolone, nie raz będą trzymane przez autora w napięciu, zaciekawione na tyle, że pewnie nie będziecie mogli szybko odłożyć czytania im na później. Lub same po kryjomu, przed Wami będą po 22 podczytywać książkę tę przy latarce, pod kocem - sami zresztą pewnie tak kiedyś robiliście! Ja tak robiłam nie raz!
Taki urok Elfa - ja gdyby nie dzwonek na lekcje pewnie swoim świetliczakom musiałabym przeczytać go na jednym posiedzeniu! Do tego moi drodzy dzieciaki nie raz wybuchną Wam takim śmiechem, że na bank się od nich zarazicie. Zresztą sami nie będziecie potrafili się nie śmiać biorąc pod uwagę poczucie humoru autora, które zaprezentował na stronach tej książeczki. "Elf wszechmogący" to naprawdę spora dawka radości. Choć nie tylko. Bo jak już kiedyś pisząc o książkach pana Marcina wspomniałam, przygody Elfa mają też całkiem spory cel dydaktyczny. Tym razem też nie jest inaczej - uwierzcie mi autor nakierował uwagę młodych czytelników na kolejne problemy, z którymi muszą się zmierzyć, które może poprzez czytanie tej książeczki będą chcieli zrozumieć, a może nawet dzięki niej je zrozumieją. Za to uwielbiam serię o Elfie.
Liczę więc na kolejne części! Moje dzieciaki też na nie czekają! A ja moi kochani, muszę się Wam pochwalić, w ramach podziękowań za wspólne czytanie, zostałam obdarowana taką cudowną zakładeczką (na zdjęciu obok książki). Będzie idealna do kolejnych części!
Czekamy więc na nie, a "Elfa Wszechmogącego" wspólnie z dzieciakami oceniamy na ******6******, jakby mogło być inaczej? :)  Kolejna świetna książka w cyklu "achy ochy z książką dla dzieci". Oby takich było więcej!
O dwóch wcześniejszych książkach opisujących przygody Elfa poczytać możecie TU i TU. Polecamy!

M. Pałasz, "Elf Wszechmogący", Wyd. Skrzat, Kraków 2013, s. 256

3 komentarze:

  1. Uwielbiam takie książki, z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córka ma wszystkie dotąd wydane książeczki o Elfie :) Potwierdzam - świetne historie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochani, "Elf i dom strachów" już niedługo! Czekamy tylko na okładkę i ilustracje, a wtedy książka idzie do druku :)
    Ściskamy i merdamy - Marcin i Elf

    OdpowiedzUsuń