środa, 15 stycznia 2014

"Długa zima w N." Alina Krzywiec

Leniwa Niedziela. Cóż myślicie? Lekka lektura, prawda?
To się zdziwicie po przeczytaniu kolejnej książki w serii "Leniwa Niedziela" ze Świata Książki.
Serii którą mogę już śmiało rzec - pokochałam. Choć nie za wszystkie książki.
Piękna okładka, całkiem ciekawy tytuł, a co w środku?
Nasuwa się Wam pewnie na myśl jakaś sielankowość, jakaś delikatna opowieść o układaniu sobie życia na prowincji, pośród zimowej aury, myślicie pewnie też, że to musi być książka o miłości, o rozpalaniu ognia w sercu, odnajdywaniu swojego przeznaczenia.
Z nutą namiętności w tle, bo przecież już pod tytułem na okładce mamy napisane, że to ma być opowieść pikantna. 
Odwracacie jednak książkę i z tyłu okładki czytacie, że to elektryzująca i odważna powieść (trochę na wyrost użyte to słowo) o współczesnej, małomiasteczkowej Pani Bovary - Marii B. która z sielanką nie ma za wiele wspólnego.

Bo Marię B. sielankowe życie uwiera. Nosi ją ogromnie, coś nie daje jej spokoju, coś nią targa. Sama niestety nie wie czasem co. Czy chęć zmian w życiu, czy właśnie potrzeba stabilizacji? Czy przeszłość ją lęka, czy przyszłość? Dziwna jest Maria B., pełna sprzeczności i tajemnic. Do tajemnic w ogóle ma ciągoty - tajemnicze schadzki z panami z portali internetowych, tajemnicze zachowania, których nie może rozgryźć jej własny mąż, tajemnicze podejście do macierzyństwa, które jest chyba dla niej jakąś  ogóle nieodkrytą tajemnicą - mimo iż matką niby jest już od czterech lat.
W N. zamieszkuje też jeszcze bardziej tajemnicza postać. Niejaki Mariusz K. Ten to dopiero jest dziwny. Listonosz, z ciągotami do kradzieży listów, poznawania tajemnic mieszkańców N. i wykorzystywania ich przeciwko nim. Pan z dziwnymi skłonnościami, mały chłopiec w ciele mężczyzny.
Oczywiście drogi tej dwójki się schodzą. Jak i dlaczego - nie mogę Wam napisać.
O tym jest ta książka przede wszystkim. To jest jakby jej podstawą, wyjściem do innych, trudnych tematów w niej poruszanych, czasem mocniej przedstawionych, czasem tylko jakby liźniętych. To jest początek problemów, które ze strony na stronę stają się dziwniejsze, trudniejsze do zrozumienia i pewnie nawet do rozwiązania. Uruchamiają lawinę, której mamy wrażenie, że nie można już zatrzymać. Choć chciałoby się bardzo.
Trudna więc jest ta książka, wcale nie do leniwego przewracania kartki za kartką, raczej do zatrzymywania się nad niektórymi zdaniami. Do myślenia nad tym co przed naszymi oczami się rozgrywa, do zastanowienia się nad tym co autorka miała na myśli, bo choć znajdziemy w "Długiej zimie w N." wiele jednoznaczności to obok nich mamy też sporo zupełnie niejednoznacznych sytuacji, tematów. Momentami mnie zdarzało się w tej opowieści zagubić. Zagapić, nie zrozumieć jej sensu, a może zrozumieć go opacznie. Tak to bywa. Każdy z nas przecież tekst może niby inaczej zinterpretować. Pod siebie. Dla siebie.
Nie zmienia to jednak faktu, że z lektury jestem zadowolona, nie jakoś szczególnie, bo aż tak mocno jak się spodziewałam mną nie wstrząsnęła, ale mocno zastanowiła. Wysokiej noty więc nie będzie, bo tylko ****4****, ale mimo to polecam. Jeśli chcecie trochę innej książki, bardziej psychologicznej, niż obyczajowej, takiej która trochę burzy schematy. Takiej która kusi pięknem okładki, by zaraz po jej otwarciu zdruzgotać nas omylnością naszego myślenia o niej - przeczytajcie!
Nudzić się nie będziecie, już Maria B. Wam na to nie pozwoli. Będziecie się może czasem tak jak ja irytować (bo to co czuła główna bohaterka jakoś dalekie mi do zrozumienia było), będziecie chcieli to zrozumieć, poznać genezę pewnych sytuacji ( i owszem kilka z nich autorka wyjaśnia czarno na białym - tylko trzeba umieć czytać ze zrozumieniem) i po przeczytaniu jej dojdziecie pewnie do własnych wniosków, które niekoniecznie muszą się zgadzać z moimi - jednak te blisko dwieście stron nie pójdą ot tak w zapomnienie od razu. Chwilę o nich pomyślicie, może nawet trochę dłużej niż ja. Czego Wam życzę!
Ps. No i dowiecie się dlaczego książkę sfotografowałam z czapką..., bo to nie bez powodu się stało!

A.Krzywiec, "Długa zima w N.", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2013, s. 205 

8 komentarzy:

  1. Zapowiada się super, chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytam takich książek, ale ta seria i szczególnie ta okładka chodzi za mną już od dawna. Może zrobię wyjątek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kompletnie inna ksiązka, nie taka jaką sobie wyobrażałam w tej serii, ale też warta zwrócenia na nią uwagi

      Usuń
  3. Serii nie znam, ale dobrze, że wśród tych książek są też takie, które prowokują do myślenia. Nie do końca przekonują mnie polskie powieści dla kobiet, ale ten zimowy tytuł kusi. Może się zdecyduję, kto wie... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serii "leniwa niedziela" kompletnie nie kojarzę, ale recenzja bardzo zachęcająca, więc przy okzaji chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry :) "Bloggera" masz prywatnego? :) Pożyczysz mi? Bo też chciałam przeczytać... ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, recenzja super, ta książka ma pewno okaże się na mojej liście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cztery to dobra ocena, więc będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń