poniedziałek, 22 grudnia 2014

Radzka radzi: Tobie dobrze w tym Magdalena Kanoniak


Czy marzy się Wam może czasem taka sytuacja: możecie pozbyć się ze swojej szafy wszystkich ubrań. Tych niechcianych. Tych w których tak naprawdę nie chodzicie już od dawna, a trzymacie w szafie na czarną godzinę lub po prostu z przyzwyczajenia. Tych w których już czasem nie wypada nawet chodzić, ale nic innego nie macie. Ba tych wszystkich niedopasowanych do Was, kupionych pod jakimś dziwnym wpływem ubrań też moglibyście się pozbyć. W zamian za to moglibyście swoją szafę wyposażyć od nowa. Ja o tym marzę średnio raz w miesiącu, jeśli nawet nie częściej. Do tego marzenia dochodzi jednak od teraz kolejny element. Chciałabym móc to zrobić z Radzką! Kim jest Radzka? Osobą, która otworzyła mi oczy na kilka prostych zasad i która zainspirowała mnie do malutkich zmian - na które mam nadzieję w końcu się odważę!

niedziela, 21 grudnia 2014

Holyfood Szymon Hołownia


Książek Szymona Hołowni stoi u mnie na półkach spora ilość. Obawiam się nawet, że chyba wszystkie, które dotychczas wydał. Jak to się stało, że przeczytał je tylko mój mąż? I gdy mnie na to namawiał jakoś nie reagowałam, odkładając je zawsze na "kiedyś tam przeczytam"? Nie wiem, ale wiem, że to był błąd. Nie powinnam była się wzbraniać, a wręcz dla własnego dobra powinnam była przeczytać je wszystkie. Dlaczego? Bo wiele by mi się w głowie o wiele szybciej poukładało i na wiele pytań być może znalazłabym odpowiedzi. Tak właśnie się stało, gdy w końcu skusiłam się na najcieńszą i najnowszą pozycję autora, "Holyfood czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe".

sobota, 20 grudnia 2014

zapraszam do wyzwania!


Nowy rok już naprawdę blisko. Czas więc na podsumowania i plany na to co przed nami. Jeśli jesteście tu już ze mną długo to pewnie wiecie, że robić tego nie lubię. Jednak od czasu do czasu coś mnie podkusi i coś sobie postanowię. Tak było też w tamtym roku (klik)- wymyśliłam, że przeczytam 12 książek z mojej biblioteczki, które z jakiegoś powodu do mnie trafiły i od dłuższego czasu w niej zalegają nieprzeczytane. Wybrałam więc 12 książek, ale przeczytać udało mi się tylko 6. W tym roku postanowiłam się poprawić. I zmotywować, siebie i Was. Bo chciałabym byście do mnie dołączyli. 

piątek, 19 grudnia 2014

prośba mała

Dziś szybciutko chciałabym prosić osoby wylosowane w Bożonarodzeniowej rozdawajce by się do mnie odezwały. O kogo chodzi możecie poczytać we wcześniejszej, poniedziałkowej notce z wynikami. Pisałam, że na emaile z Waszym adresem czekam do czwartku. Do dziś jednak nic do mnie nie dotarło, a chciałam wysłać paczki tak by dotarły do Was przed świętami.
Zatem jeszcze raz proszę o emaile z adresami, a osoby, które mogą jakoś dotrzeć do wylosowanych przeze mnie osób i je powiadomić o tym, że mam dla nich książki proszę o puszczenie informacji w eter.
Jeśli nikt się nie zgłosi do niedzieli to wybiorę inne osoby spośród tych, które się zgłosiły.
Pozdrawiam Was ciepło i zmykam pod kołderkę i do książki - bo ten tydzień mnie nie oszczędzał i padnięta lekko marzę tylko o relaksie z książką.
A Wy jak się dziś relaksujecie? Jeśli z książką to jaką?

czwartek, 18 grudnia 2014

co pod choinkę? - propozycje dla dzieci


Dziś inspiracje na prezenty książkowe z kategorii tej którą najbardziej lubię i czuję się w niej zdecydowanie pewnie. Nie ukrywam, że uwielbiam literaturę dziecięcą- bo o niej dziś mowa - i najchętniej kupowałabym sama dla siebie książki przeznaczone dla tych zdecydowanie młodszych ode mnie czytelników. Dla nich zresztą też zawsze na prezent polecam właśnie książkę. Monotematycznie wręcz, kto by mnie nie zapytał co kupić dziecku, odpowiadam: książkę, po czym wymieniam całą litanię. Dziś ograniczyłam się tylko do dwudziestu tytułów. Dziesięć dla tych dzieci młodszych, dziesięć dla tych ciut starszych.

środa, 17 grudnia 2014

"Przetwory. Opowieść pasteryzowana na mokro" - pewna radiowa akcja!

Dziś napiszę Wam o czym dowiedziałam się zaledwie parę godzin temu i co mnie dosyć mocno zainteresowała i bardzo mi się spodobało.
Nie wiem jak Wy, ale ja byłam dzieckiem, które wychowało się na słuchowiskach (dzisiejszych można by powiedzieć audiobookach). Część z tych słuchowisk docierało do mnie przez radio. Audycje radiowe dla dzieci to był właściwie stały element moich wieczorów. Później doszła dobranocka w TV, ale najpierw było radio!
Teraz raczej tego już nie ma. Teraz mamy ogólnie dostępne audiobooki i inne tego typu nagrania. Możemy jechać w samochodzie i w trakcie podróży właśnie takiego audiobooka dziecku włączyć. Stało się to na tyle powszechne (co nie oznacza, że złe), że nie zawsze wzbudza to w naszych dzieciach jakikolwiek entuzjazm. A co stało się z oczekiwaniem na audycje, z planowaniem czynności tak by na audycję zdążyć, jej nie przegapić? I czy w ogóle w radiu jeszcze ktokolwiek myśli o dzieciach? Oczywiście myślę, tu o tych popularnych antenach.

niedziela, 14 grudnia 2014

choinkowy zawrót głowy czyli choinka trochę inaczej...

Ubraliście już choinkę? Bombki gotowe, łańcuchy rozplątane, sprawdzone czy choinkowe lampki w tym roku mają szansę rozbłysnąć? Najważniejsze! Świąteczne drzewko macie już wybrane? Czy może czekacie do Wigilii? Jeśli jeszcze więc nie ubraliście tradycyjnej choinki ja dziś zapraszam Was na te trochę mniej tradycyjne. Choć równie urocze! Podobające się myślę każdemu molowi książkowemu! Mam nadzieję, że zainspiruję Was do choinkowych szaleństw książkowych.
Bo czy choinka to zawsze musi być pachnące lasem drzewko? Czy nie macie czasem ochoty na trochę inne podejście do tematu? A może w tym roku stworzyć zupełnie inną choinkę? Z książek? Ciekawi? Jeśli choć na jedno z moich pytań odpowiedzieliście twierdząco to zapraszam do obejrzenia tego co dla Was na dziś przygotowałam.

sobota, 13 grudnia 2014

Jakieś pytania? Są i odpowiedzi!

Parę dni temu zachęcałam Was do zadawania mi pytań dzięki którym będziecie mogli dowiedzieć się o mnie czegoś więcej. Pytania mogliście zadawać dowolne, takie jakie sobie wymyślicie. 
Cóż, średnio Was to zainteresowało, a szkoda. Bo te osiem pytań, które zostały mi zadane podobają mi się ogromnie. Naprawdę zaskoczyliście mnie pomysłowością i z ogromną przyjemnością udzielę zaraz na nie odpowiedzi! Zatem już na samym początku dziękuje tym ośmiu osobom, które wymyśliły pytania i zapraszam na odpowiedzi. 

piątek, 12 grudnia 2014

co pod choinkę? - propozycje dla panów


Dziś kolejne propozycje książkowych prezentów pod choinkę. Propozycję, które chyba było mi najciężej wybierać, które uświadomiły mi, że tak naprawdę o literaturze dla tej grupy docelowej wiem naprawdę niewiele. Tym trudniej się tego posta pisało, niemniej nie sposób pominąć prezentów dla panów. Bo dziś właśni propozycje prezentów dla panów. Jeśli więc nie macie bladego pojęcia czym obdarować męża, tatę, brata, dziadka, wujka, kuzyna czy kolegę zapraszam do dalszego czytania- a właściwie bardziej oglądania, bo wiele się na temat tych książek wypowiedzieć nie mogę. Po prostu zwróciły moją uwagę i pewnie sama kupiłabym je mojemu mężowi.

środa, 10 grudnia 2014

Jego wysokość Longin Marcin Prokop

Mam kilka takich osób ze świata telewizji, które chciałabym poznać. Już przez ekran telewizora czuję, że dogadałbym się z taką osoba bez problemu, że odpowiada mi w niej naprawdę dużo rzeczy, że sposób bycia tej osoby jest tak interesujący, iż czuję, że chciałabym z tą osobą porozmawiać, pobyć, a może nawet się zaprzyjaźnić. Wyszło jak anons? Wyszło. Niemniej jednak muszę się przyznać, że właśnie taką osobą jest pan Marcin Prokop. Człowiek, który swoją inteligencją, poczuciem humoru i sposobem bycia wydaje mi się być niezmiernie atrakcyjny. I nie tak do zakochania (wszak męża posiadam, jeszcze mocniej mnie fascynującego), tylko tak do zagadania! 
Oczywistością było więc to, że sięgnę po najnowszą książkę pana Marcina. "Jego wysokość Longin" trafił do mnie na Targach Książki w Krakowie. Chwilę poczekał na półce, by w końcu porwać mnie zupełnie!
Spędziłam z Longinem dwa wieczory. Dałam mu się rozśmieszyć do łez, dałam się mu wzruszyć i wprowadzić w nostalgiczny nastrój tęsknoty za dzieciństwem. Dzieciństwo autora tej rewelacyjnej książeczki przypadło mniej więcej w tym samym czasie co moje, no może ciut młodsza jestem, ale wiele opisów ówczesnego świata było mi bardzo bliskie. Świata, którego już nasze dzieci nie zrozumieją, ba nawet wiele o nim wiedzieć nie będą. To zupełnie obce dla nich czasy, niczym bajki opowiadane przez rodziców. Taką "bajkę" serwuje nam Marcin Prokop, opowiadając nam o swoim dzieciństwie. Dzieciństwie w czasach PRLu. A że czasy były wtedy nietuzinkowe i sam bohater nietuzinkowy jest to i książka wyszła nietuzinkowa. Rewelacyjna! Przezabawna! Naprawdę porządnie napisana, dopracowana do granic możliwości, co bardzo cenię, w kontekście tego iż napisana została przez kogoś znanego. To książka, która nie musi sprzedawać się znanym nazwiskiem. Ba, nawet gdyby go nie było, to mnie nadal podobałaby się tak samo.
Te wszystkie opisy, anegdotki, żarty, przygody Longina są tak autentyczne, że miałam wrażenie, że czytam o swoim dzieciństwie i w taki sposób chciałabym informacje o nim podać dzieciom.
Bo to książka i dla dorosłych, i dla dzieci. I dzieci będą ją z przyjemnością czytały, przednio się przy niej bawiąc, choć nie zawsze wszystko rozumiejąc, i dorośli mogą być nią zachwyceni. A język autora, sposób podania tych wszystkich historyjek jest naprawdę dobry, bo czytając zaczynamy żyć życiem Longina i jego bliskich, jako dorośli odnajdujemy w nim siebie, a jako dzieci też myślę, że po części go rozumiemy - bo mimo zupełnie innej epoki, niektóre rzeczy się nie zmieniają, dzieci mają całkiem podobne problemy z rodzicami, młodszym lub starszym rodzeństwem, szkołą, czy rówieśnikami. 
Za co jeszcze autora podziwiam? Za ukazanie ogromnego dystansu do siebie, do tego co go otaczało, za poczucie humoru, które czyni ówczesne czasy wcale nie tak strasznymi, jakimi dla współczesnych dzieci mogą się one wydawać. Za ukazanie wartości jaką jest rodzina, przyjaźń. Za prawdę, bo ta książka wydaje się być rzeczywiście prawdziwa, nie napisana pod publiczkę, pod komercję. Mam wrażenie, że pisanie tej książki sprawiło autorowi ogromną frajdę, co przekłada się na to iż teraz ogromną frajdę mają jego czytelnicy! Ja miałam frajdę ogromną, a teraz w kolejce do książki ustawili się moi bliscy. Myślę, że i Wam mogę więc z czystym sumieniem polecić tę książkę. Książkę dla dzieci, dla młodzieży, dla dorosłych. Książkę wielopokoleniową, w której każdy coś znajdzie dla siebie. Książkę na solidną ******6******. Rewelacyjny pomysł na gwiazdkowy prezent! 
A panu Marcinowi gratuluję tak dobrej książki i proszę o dalszą część (gdyby się taki cud wydarzył i do autora mój apel dotarł)- ja kupię ją na pewno! By jeszcze więcej dowiedzieć się o Longinie (tak na marginesie cudne to przezwisko!), jego bliskich, by znowu śmiać się na głos! 
I z ogromną przyjemnością pooglądam ilustracje w książce, wykonane przez panią Joannę Rusinek - po raz pierwszy tak bardzo ilustracje pasowały mi do treści książki. 

A co sam autor mówi o swojej książce możecie posłuchać TUTAJ.

M.Prokop, "Jego wysokość Longin", Wyd. ZNAK, Kraków 2014, s. 160

wtorek, 9 grudnia 2014

blogmas - jakieś pytania?


Kochani! Dziś szybciutko i króciutko. Jestem z Wami już prawie pięć lat, to szmat czasu i sporo możliwości dobrego poznania mojej osoby. 
Jednak może jest coś co chcielibyście o mnie wiedzieć, a do dziś tego nie wiecie? Możecie więc dziś i jutro zadawać mi wszelkie pytania. . Takie jakie się Wam zamarzą! Zostawiajcie je w komentarzach pod tym postem Ja zbiorę je wszystkie i postaram się w weekend na nie odpowiedzieć. Mam nadzieję, że zadacie mi ich sporo! Myślę, że dzięki temu będziecie mogli poznać mnie jeszcze lepiej. Może okaże się, że wcale nie gryzę? ;) Czekam więc z ogromną ciekawością na to co Was we mnie i o mnie interesuje. Pozdrawiam i wracam do czytania przezabawnej książki o której poczytacie u mnie już pewnie jutro!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

co pod choinkę? - propozycje dla kobiet


Zawsze, gdy ktoś mnie pyta jaki prezent chciałabym znaleźć pod choinką odpowiadam, że książkę. Tego mi nigdy dość. A Wy wiecie co chcielibyście znaleźć pod choinką w tym roku? A może głowicie się nad tym czym obdarować swoich bliskich? Chętnie rozwiążę Wasz problem moją podpowiedzią... oczywiście zaproponuję Wam jako prezent książkę! Oklepane? Och, nie kochani, książka nigdy, ale to nigdy nie jest prezentem oklepanym..., co roku przecież można kupić inną :).
Dlatego jeśli szukacie pomysłu na książkowy prezent to zapraszam na serię przedświątecznych postów z propozycjami właśnie książkowych prezentów.

niedziela, 7 grudnia 2014

"Kurort Amnezja" Anna Fryczkowska

 Cóż ciekawego może spotkać nas w "Kurorcie amnezji", na co natkniemy się w jego zakamarkach? Co hula w jego przestrzeniach? Złość, śmierć, zawiść, smutek, niezrozumienie, żal..., ale też jak to w kurorcie bywa jest i miejsce na rehabilitację, na odnowienie, na zmiany...
 "Kurort Amnezja" to moja trzecia książka autorki. Kolejna o której już teraz mogę Wam napisać, że będę wyrażała się prawie w samych superlatywach, kolejna, którą będę chciała Wam tak opisać byście razem ze mną dali się porwać temu co autorka tworzy. Bo tworzy tak, że człowiek nie potrafi się oderwać od książki, ciurkiem czyta nie kilka, ale nawet kilkadziesiąt stron i do prawie samego końca czuje niespotykaną ciekawość książki.

sobota, 6 grudnia 2014

Ho,ho,ho....a kto był grzeczny w tym roku?

Byliście w tym roku grzeczni? Odwiedził Was dziś Święty Mikołaj? Zostawił Wam prezent? 
Myślę, że tak i mam nadzieję, że dostaliście w większości prezenty książkowe. Jeśli nie to może pod choinką znajdziecie przynajmniej jedną książkę. Ja mimo iż w tym roku osobiście uważam, że byłam nad wyraz grzeczna..., to książką nie zostałam obdarowana. Może Mikołaj stwierdził (całkiem słusznie zresztą), że mam za dużo książek i mogłoby mu zabraknąć pomysłu, tudzież pozostawił moim bliskim pole do popisu na Gwiazdkę właśnie. Niemniej zostałam przez Mikołaja obdarowana dwoma równie wspaniałymi prezentami. Prezentami, które cieszą mnie, a dodatkowo cieszyć będą też innych - bo kwota uzyskana z ich sprzedaży zostaje przeznaczona dla potrzebujących. O czym więc mowa? 

piątek, 5 grudnia 2014

Blogmas - autopromocja na maksa


Dziś będzie post totalnie autopromocyjny.
Chciałabym Was zachęcić do obserwowania bloga na różnych platformach. Bo achy ochy z książką to nie tylko blogspot. Achy ochy z książką to też facebook, g+, instagram, bloglovin, lubimy czytać czy pinterest.

czwartek, 4 grudnia 2014

inspiracje - Janet Hill znacie?

Dziś w ramach blogmasu wpis zupełnie inny niż wcześniejsze. Tym razem owszem książki też w nim zagoszczą, ale w o wiele mniejszym stopniu niż zazwyczaj i w zupełnie innej formie. Wpis ten zapoczątkuje mam nadzieję serie postów, w których chciałabym dzielić się z Wami wszystkim tym co mnie około książkowo inspiruje. Bo jest tego sporo. Zatem... 
Znacie może Janet Hill? Słyszeliście kiedyś o niej cokolwiek? A może natknęliście się gdzieś w internecie na jej obrazy? To znaczy na zdjęcia jej obrazów, bo artystka ta mieszka w Kanadzie? 
Jeśli tak to na pewno wiecie, że jest ona malarką. Malarką na którą natknęłam się na pitnereście (co za skarbnica wszystkiego) i od tego czasu jestem pod ogromnym wrażeniem wszystkiego co tylko uda mi się zobaczyć - czy to na jej stronie czy na etsy lub pinterest właśnie. 

środa, 3 grudnia 2014

"Gwiazd naszych wina" John Green

Czy potraficie płakać nad jakąś książką? Czy jesteście wstanie wzruszyć się tym o czym czytacie, przeżywać los bohaterów o których czytacie tak jakby to był Wasz los? Czy jesteście w stanie postawić się na ich miejscu? I co wtedy się dzieje? Na te wszystkie pytania ja znam odpowiedzi od dawna. Niejednokrotnie udało mi się podczas czytania płakać, a po przeczytaniu jakiejś książki jeszcze długo myśleć o losach jej bohaterów. "Gwiazd naszych wina" tylko mi moje odpowiedzi potwierdziła. A gdy po przeczytaniu książki obejrzałam film, który powstał na jej podstawie - cóż zryczana jak bóbr postanowiłam i o filmie, i o książce coś Wam napisać. I o emocjach, które zarówno lektura, jak i film wywołały!

wtorek, 2 grudnia 2014

"Ostatnia wola Sonji" Asa Hellberg


Z jakiegoś  powodu wydawało mi się, że będzie to rewelacyjna książka. Po trochu bajkowa, po trochu rzeczywista, ciepła i pozytywna. Z jakiego? Pewnie wszystko przez opis na okładce, który zapowiada naprawdę interesującą lekturę. 
Bo i bajkowość zapowiada ("wyobraź sobie, że w Twoim życiu pojawia się dobra wróżka"), i realnym opisem problemów bohaterek kusi, i o potędze  przyjaźni zdaje się być, więc i sporo ciepła się w niej spodziewałam, i interesująca ze względu na zapowiadane umiejscowienie akcji powinna być. Czy warto więc ufać opisowi z okładki? I tak, i nie. Bo owszem wszystko co wyczytałam w opisie z okładki w książce się znalazło, jednak zupełnie inaczej wyglądało niż obraz który zrodził się w mojej głowie po zapoznaniu się z okładkowymi obietnicami.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

blogmas! chcecie?

Kochani!
Postanowiłam Wam zadośćuczynić. Z okazji adwentu. :)
Jak widać gołym okiem ostatnimi czasy było mnie tu bardzo mało. Z różnych względów. Jednak najwyższa pora zebrać się w sobie i wrócić do prawdziwego blogowania.
Do Świąt Bożego Narodzenia zostało już tylko 24 dni. I przez te 24 dni będę codziennie coś Wam pisała. Taka atrakcja!
Żebyście sobie o mnie przypomnieli i utrwalili chęć spotykania się ze mną tu na blogu. Taki blogmas!Codziennie nowy post!
Dobry pomysł? Ciekawi cóż tam dla Was przez te 24 dni wymodziłam? Jeśli tak, to zapraszam serdecznie! Mam nadzieję, że będziecie mnie dopingowali w tym postanowieniu!
PS. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga?

niedziela, 16 listopada 2014

"Jedwabnik" Robert Galbraith


 Na kolejną książkę spod ręki J.K. Rowling vel Roberta Galbraitha czekałam dosyć mocno, choć jeśli mam być zupełnie szczera to w pewnym momencie o tym czekaniu zapomniałam. Tak właśnie! Taki ze mnie właśnie wierny fan, nic dodać, nić ująć. Ewentualnie pozostaje się tylko zawstydzić. A że wstydzić się z tego powodu nie zamierzam, to już inna sprawa. Chyba po prostu nie należę do osób, które mają swoich ulubionych pisarzy, serie książkowe czy choćby nawet literackie gatunki. Wy tak macie?
Niemniej, gdy otworzyłam przesyłkę (której się kompletnie nie spodziewałam) radość moja była tak ogromna, jakbym czekała na tę książkę odmierzając wręcz minuty do jej premiery.
Oto znowu mogłam udać się w podróż do mglistego Londynu, by potowarzyszyć Cormoranowi Strikowi w rozwiązywaniu kolejnej mrocznej zagadki. Tym razem bardzo mrocznej. Do tego mocno związanej z literackim środowiskiem.

piątek, 31 października 2014

"Zezia i Giler" Agnieszka Chylińska


Zazwyczaj, gdy słyszę, że ktoś sławny napisał książkę niestety nastawiam się do tego dość sceptycznie. Nie bez powodu tak mam, bowiem nieraz książka, która wyszła spod ręki jakiejś znanej aktorki lub piosenkarki, czy innej znanej zupełnie nie z pisania książek persony niestety okazywała się być tylko i wyłącznie akcją marketingową, dodatkowym sposobem na zarabianie pieniędzy znanym nazwiskiem. Dosyć często oprócz znanego nazwiska niczego innego ciekawego w tych książkach doszukać się nie można.
Gdy usłyszałam, że Agnieszka Chylińska (na której piosenkach się wychowałam) wydała książkę, i do tego jest to książka dla dzieci zjeżyłam się dosyć mocno. Postanowiłam wręcz, że absolutnie jej nie przeczytam. Dlaczego? No bo jaką książkę dla dzieci może napisać zbuntowana, wojownicza wokalistka O.N.A? Ano całkiem dobrą się okazuje, ku mojemu zaskoczeniu.

poniedziałek, 27 października 2014

jest i moja poTargowa relacja!


EXPO wita, a hol główny wygląda obiecująco...
Jestem chyba ostatnią osobą piszącą relację z jakże sławnego wydarzenia jakim są coroczne Targi Książki w Krakowie. Nie bez powodu nazwałam sobie to wydarzenie sławnym, gdyż mam wrażenie, że z roku na rok chętnych do odwiedzeniach zagłębia czytelniczego jakim Kraków w październiku się staje, mam wrażenie jest coraz więcej. Coraz więcej też blogerów książkowych na Targi Książki w Krakowie przybywa i potem relacje z nich pisze. Zatem krakowskie Targi stają się sławne w całej Polsce.
Moja relacja pewnie będzie relacją najkrótszą. Szczerze powiedziawszy co do samych Targów mam ochotę napisać tylko tyle, że byłam. Jednak to już pewnie wiecie. A chcieć możecie czegoś więcej na ten temat poczytać. Zatem: byłam. W sobotę i w niedzielę.

piątek, 24 października 2014

"Grand" Janusz Leon Wiśniewski


W hotelach bywam raczej rzadko. Jeśli jednak już jestem to niezmiennie interesują mnie ludzie, którzy w nich przebywają. Zarówno Ci, którzy są w hotelu jako jego goście, jak i Ci, którzy tych gości w różnych sytuacjach obsługują. Leżę na wygodnym łóżku w swoim pokoju i zastanawiam się jakie życie toczy się obok. Czy za ścianą jest ktoś kto z pobytu w hotelu się cieszy, bo to dni jego wypoczynku, czy może w pokoju obok jest ktoś kto sfrustrowany przebywa na delegacji? A może gdzieś tam, pod jakimś numerkiem ktoś właśnie wdaje się w romans, ktoś inny kogoś porzuca, ktoś doświadcza czegoś zupełnie nowego lub wręcz przeciwnie znudzony przeskakuje z kanału na kanał w hotelowym telewizorze. Skąd ta moja ciekawość nie wiem. Wiem, że gdy dowiedziałam się, że jeden z bardzo lubianych przeze mnie autorów napisał książkę o hotelowych gościach właśnie, to długo się nie zastanawiałam czy ją przeczytam. Tego akurat byłam pewna. Zastanawiałam się tylko czy tym razem pan Wiśniewski oczaruje mnie swoim postrzeganiem świata czy może znuży (bo i tak, i tak bywało).

środa, 15 października 2014

PoTargowe Spotkanie Blogerów - zapraszam i w tym roku!

Kochani!
Wielkimi krokami zbliża się krakowskie święto mola czyli Targi Książki w Krakowie, na które myślę, że wielu z Was przybędzie i odda się świętowaniu z przyjemnością.
Żeby już świętować tak maksymalnie to jak co roku zapraszam Was na PoTargowe Spotkanie Blogerów. Zapraszam w sobotę 25.10.2014.


Tym razem spotkamy się na krakowskim Kazimierzu. W restauracji Kolanko na ul. Józefa 17. Będziemy tam już od 16.30. Myślę, że i to miejsce się Wam spodoba, dotrzeć do niego jest bardzo prosto KLIK. Menu wygląda obiecująco KLIK, dla każdego coś dobrego, a miejsca mamy tam dla nas wszystkich sporo więc myślę, że będziecie zadowoleni!
Liczę na to, że ochoczo przybędziecie!
Bieżące informacje dotyczące wydarzenia możecie śledzić na utworzonym na facebooku wydarzeniu KLIK. Tam też możecie zadawać pytania jeśli coś nie jest dla Was jasne (oczywiście na pytania pod postem też odpowiem), możecie też kontaktować się tam bezpośrednio ze mną.
Cóż więcej mogę napisać, po prostu zapraszam, a nauczona doświadczeniami z ubiegłych lat czuję, że nie pożałujecie!


poniedziałek, 6 października 2014

"Urlop nad morzem" Agnieszka Pietrzyk


W tym roku dosyć mocno marzył mi się  urlop nad morzem, plaża, szum fal, słońce, wiatr we włosach, wszędobylski piasek i zachody słońca zapierające dech w piersiach. Niestety o tym wszystkim mogłam w trakcie tych wakacji pomarzyć tylko, ale może za rok...
Tym razem musiałam pocieszyć się książką.
Książką o tytule jak najbardziej do mych marzeń pasującym...
Do tego ten wiatr we włosach na okładce, rudość, słońce...
Opis treści też kuszący. Wyjazd, morze, tajemnice, decyzje, które zmieniają życie bohaterów. Nie można się było nie skusić. Tylko czy szło za tym coś więcej? Dowiecie się czytając dalej.

czwartek, 2 października 2014

"Ostatni dzień lata" Joyce Maynard


Co robiliście ostatniego dnia lata? Świętowaliście nadejście jesieni, czy rozpaczaliście z powodu kończącego się lata? Czy może kompletnie było Wam to obojętne?
Ja ostatni dzień lata - ten kalendarzowy - spędziłam nad idealnie pasującą do tego dnia książką, choćby ze względu na tytuł na okładce.
Dzień ten, z prywatnych powodów, był dla mnie dniem pełnym emocji, różnych. Emocji, które chciałam rozładować właśnie czytając, bo czyż czytanie nie uratowało Was choć raz od nadmiaru Waszych myśli, problemów i różnych emocji właśnie?
Padło na "Ostatni dzień lata" Joyce Maynard. Tylko czy to dobra książka do rozładowywania emocji? Ciekawi? To czytajcie dalej.

sobota, 27 września 2014

"Swoją drogą" Tomek Michniewicz


Jakie miejsce na ziemi wybralibyście, gdybym Wam dziś złożyła propozycję wyjazdu w dowolne miejsce na świecie? Co w trakcie tego wyjazdu chcielibyście robić? Jak wyobrażacie sobie podróżowanie, zwiedzanie świata, spędzanie czasu w wymarzonym przez Was miejscu? I co chcielibyście w trakcie takiej podróży osiągnąć? Po co by ona była?
A gdybyście mogli podróżować z kimś, kto by to był?
A gdyby był to Tomek Michniewicz?
Ja przed przeczytaniem tej książki znałam odpowiedź na każde z tych pytań. Oprócz ostatniego. Jednak czy te odpowiedzi pozostały takie same po przeczytaniu tej książki?

niedziela, 21 września 2014

czemu mnie nie było i czemu już jestem

Ciężko się zaczyna po tak długiej przerwie, ciężko się po tak długiej przerwie wraca. Ciężko się z tej przerwy wytłumaczyć, ale trudno też ją po prostu zignorować, bo to byłoby nieuczciwe. Tak, nie było mnie tu bardzo długo, za długo. Dlaczego?
Z różnych powodów. Przede wszystkim miałam wakacje. Wakacje, na których myślałam, że bloga absolutnie nie zaniedbam, ba raczej liczyłam na to, że go mocniej rozwinę. Niestety tak się nie stało. Opanował mnie jakiś wstręt do pisania o tym co czytam, bo czytać nie przestałam. Choć samo czytanie też od blogowania mnie odciągnęło. Jak to możliwe? Już na samym początku tej przerwy trafiłam na dwie książki, dzięki którym utknęłam w miejscu. Ani jedna nie przypadła mi do gustu, jednak swoim zwyczajem chciałam je do końca przeczytać. Nie udało się. Później Wam o tym coś więcej napisze, a teraz kolejne usprawiedliwienie dlaczego Was zostawiłam.
Kolejny powód? Zaczął mnie męczyć blogspot. Szablon. Mniej więcej stały (od dawna) wygląd tego miejsca. Zaczęłam marzyć o tym by bardziej bloga spersonalizować, stworzyć go bardziej pod siebie, w moim stylu, zgodnie z moimi wyobrażeniami. Taki był plan. Niestety nie wypalił, bo sama do końca tego zrobić nie potrafię, a nikogo kto zrobiłby to za mnie/dla mnie nie znalazłam. Szkoda. Może więc Wy mi kogoś takiego polecicie, może macie dla mnie jakieś rady? Bo dalej mnie blogspotowe szablony drażnią, choć nie na tyle, bym miała przestać pisać.
Nie ukrywam też, że od samego blogowania odciągnęły mnie też blogowe zmiany - to że każdy chce być teraz taki oryginalny, trendy i idealny - tęsknię za tym starym blogowaniem, w którym było ważne ono samo w sobie, a nie zarabianie na nim, kreowanie się i bycie wszędzie i z wszystkimi.
Co jeszcze? Trochę spraw prywatnych mnie od pisania tu oderwało, najpierw wakacyjne urlopowanie, potem powrót do pracy, a w między czasie kilka toczących się nadal, bardzo ważnych dla mnie spraw. Czasem trzeba się trochę bardziej skupić na tym co realne, a czasem trzeba trochę zagłębić się w wirtualności, by świat realny nas nie przygniótł. Wracam więc. Choć tak naprawdę nigdy Was nie zostawiłam. Ciągle czytałam co piszecie, ciągle obserwowałam książkowe nowości i nowinki, po prostu było mnie wszędzie mniej. Mam nadzieję, że mi tę przerwę wybaczycie i że będziecie tu nadal bywali, bo choć w sporej części piszę dla siebie, to w równie sporej piszę dla Was, moich czytelników. A jeśli chcecie mnie jeszcze więcej to zapraszam na mojego instagrama i facebooka - link po prawej stronie!

Żeby jednak nie było tylko tłumaczenia się to opiszę Wam jeszcze te dwie książki, o których wspomniałam wcześniej. Te które od blogowania mnie jakoś odciągnęły. Potworne, takie które mnie kompletnie rozczarowały i spowodowały, że zrezygnowałam Ba, przez nie rozwaliłam sobie swoje własne wyzwanie "12 książek w 2014 roku", bo obie pochodzą z utworzonego na rzecz wyzwania stosiku.
Pierwsza z nich to "Onegdaj w Krakowie" Bereniki Kluczkowskiej-Sienkiewicz i Bartłomieja Sienkiewicza. Tego Sienkiewicza - od afery podsłuchowej, ale to akurat nie to zaważyło na losie tej książki. Liczyłam na przyjemną opowieść o starym Krakowie, na anegdotki, które mnie urzekną, na opisy, które mnie jeszcze bardziej w moim mieście rozkochają, a i pozwolą je lepiej poznać. Niestety opisy tylko nudziły, tak, że nie byłam w stanie nic z nich pozytywnego wyciągnąć. Nie odczytałam nawet do połowy, po prostu się poddałam. 
tu dokładnie widać dokąd dotarłam
Druga książka to "Alibi na szczęście" Anny Ficner-Ogonowskiej. I tu pewnie posypią się na mnie gromy zdziwienia, bo wiem że książka owa ma wiele zwolenniczek, jednak ja kompletnie, ale to kompletnie nic w niej pozytywnego nie znalazłam. Czytanie jej było dla mnie męczarnią, a doczytałam prawie do połowy, o czym informowałam Was nawet na instagramie i wiele osób odradziło mi dalsze książki tej zgłębianie. Kompletnie dno jak dla mnie. Główna bohaterka tak męcząca, że już od pierwszych stron jej nie polubiłam, a im dalej w las tym było gorzej, akcja hm....była tam jakakolwiek akcja? Owszem wiem, że książka ponoć rozkręca się pod koniec, ale ja do tego końca nie dotrwałam. I choć na początku miałam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia to teraz już ich nie mam zupełnie, szkoda mi na nią było czasu. I już. Zatem i kolejne części książki pani Ogonowskiej sobie podaruję.
I to by było na tyle.
Na szczęście mam też dla Was w najbliższym czasie o czym pisać, bo gdy mnie nie było na blogu to jak wspomniałam wcześniej wcale czytać nie przestałam. Na opis czeka jakieś pięć książek, więc liczę na to, że przyjdziecie coś u mnie o nich przeczytać.
Pozdrawiam Was serdecznie i wszystkim życzę spokojnego nowego tygodnia. 

niedziela, 27 lipca 2014

"Przez 10 minut" Chiara Gamberale


"Poleca 100 000 uszczęśliwionych Włoszek" - pierwsze co rzuciło mi się w oczy, potem zatrzymałam wzrok na tych uroczych, kolorowych balonach i postanowiłam sama sprawdzić czy dołączę do tych uszczęśliwionych Włoszek, czy stanę się uszczęśliwioną Polką. Przynajmniej przez 10 minut.
Książkę kupiłam i przeczytałam równie szybko jak kupiłam. Kupiłam bez większego zastanawiania się czy naprawdę jest mi potrzebna, czy naprawdę chcę ją przeczytać. Zresztą niewiele w sumie opis z okładki mówi, dowiadujemy się tylko tego, że główna bohaterka gra w pewną grę zwaną "10 minut". Gdzieś tam po cichu liczyłam, że to będzie książka dzięki której otworzę oczy na szczęście, które mam, odwrócę wzrok od tego co mnie smuci i męczy. Czy zatem tym ta książka była? Dobrym kierunkowskazem, czymś co pomogło zrozumieć czym jest szczęście, radość z życia? Czy sama mam ochotę zagrać w grę w dziesięć minut?

środa, 9 lipca 2014

"Botanika duszy" Elizabeth Gilbert


Elizabeth Gilbert uwielbiam, choć nie we wszystkich jej książkach (a czytałam ich już kilka), niemniej jest coś w sposobie pisania tej autorki takiego, że mnie niesamowicie przyciąga do swoich książek i na każdą jej nową pozycję czekam z utęsknieniem. Na tę czekałam bardzo niecierpliwie! Co z tego wyszło?
Dziś książka z cyklu "długo na nią czekałam, długo ją czytałam". Zresztą czytać się jej inaczej nie dało. To książka do niespiesznej lektury, do uważnego rozsmakowywania się opisami autorki, poznawania jej bohaterów i wtapiania się w ich życie niepostrzeżenie. To książka, której chyba nie sposób opisać tak, by w całości oddać jej piękno, jej urok i jej mądrość. Książka, której się nie zapomina ot tak po prostu, przeczytanie jej zostawia w człowieku ślad. A samo czytanie jest wielką ucztą!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

"Co nowego?" Lipiec

Nawet nie wiecie jak wielką frajdę sprawiło mi uświadomienie sobie, że to już za sekundkę lipiec. W końcu zaczynam swój urlop i w końcu będę mogła czytać ile wlezie i potem o tym oczywiście Wam pisać. Plany czytelnicze poczynione wielkie, choć raczej planować nie powinnam, bo w czerwcu planowałam, planowałam i prawie nic z tych planów nie wyszło.
I mimo iż kocham czerwiec to tym razem się cieszę, że mam go już za sobą. Pora więc nastawić się na lipcowe nowości
i tym się dziś z Wami chcę podzielić.

piątek, 27 czerwca 2014

"Troje" Sarah Lotz


Wszystko zaczęło się od koperty. Czarnej. Kryjącej w sobie fragment książki. Ciekawy! Bardzo ciekawy!
Katastrofa lotnicza. Ba... cztery katastrofy lotnicze. W jeden dzień. Troje ocalonych. Choć ponoć czworo.
Intrygujące! Apetyt mi wzrósł mocno!
Przysłali więc i resztę. Całą książkę. I tym razem było intrygująco, nietypowo.
Znowu czerń, tym razem na okładce i nie tylko.
Do tego okładka jakaś taka inna. Ni to śliska, ni to ceratowa....
Cieniutka, miła w dotyku. Bardzo przypadła mi do gustu. Choć niszczy się okrutnie.
Na okładce samolot i trzy czerwone krechy. Na pierwszy rzut oka zwykłe krechy, jakby ślady krwi... , lecz gdy przypatrzymy się dłużej odrywamy coś jeszcze....
Zaczęłam czytać. W sumie kompletnie nie wiedziała czego się mam po tej książce spodziewać. Coś tam mi się na jej temat wydawało, ale...po prostu wiedziałam tylko, że to książka o katastrofach lotniczych. I to, że mi się wydawało tylko, że coś na temat tej książki wiem udowodniono mi przede wszystkim.

wtorek, 24 czerwca 2014

Czekacie jeszcze?

Kochani 
Przede wszystkim chcę wszystkich mnie czytających przeprosić za tę ciszę, która tu ostatnio panuje. 
Obiecuję jednak, że to się skończy, niebawem! Za chwilkę mam urlop, więcej czasu i mam nadzieję więcej psychicznego luzu! 
Pisać więc będę o tym wszystkim co przeczytałam, gdy mnie tu nie było (bo czytałam, tego akurat nigdy robić nie przestanę) i w planie mam też kilka nowości. 
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze na mnie tu czeka i będzie dla kogo powoli wracać :)
Pozdrawiam Was ciepło ! 
Kass

środa, 4 czerwca 2014

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson



Czytanie tej książki to była ogromna przygoda.
Przygoda z tych przygód dobrych, takich, w których chce się brać udział, których nie chce się kończyć, a gdy skończyć się muszą (jak niby wszystko w życiu) ma się z nich ogrom wspomnień. Jednym słowem zostaje w głowie po przeczytaniu "Jej wszystkich żyć" całkiem sporo dobrych wspomnień. I jak je teraz tu ułożyć by i Was zachęcić do przeżycia przygody z Kate Atkinson, a właściwie z jej bohaterami raczej ?
Spróbuję to zrobić, choć jakoś dziwnie czuję, że bardzo zachęcać Was nie będę musiała, książka już bardzo dobrą sławę ma, więc moja opinia będzie tylko kolejnym jej potwierdzeniem.

niedziela, 1 czerwca 2014

"Co nowego?" Czerwiec już!

Oto i 1 czerwca, pora więc na przedstawienie Wam zapowiedzi książkowych, które w czerwcu kuszą z każdej strony.
Czerwiec to mój ulubiony miesiąc w roku - zbliżające się wakacje, moje urodziny - w tym roku totalnie okrągłe! i ciepełko pełną parą, nie mogą inaczej nastroić niż pozytywnie! Pozytywnie nastrajają też zapowiedzi w Wydawnictwach. Och... w tym miesiącu nie odmówię sobie zakupów książkowych (w maju nie kupiłam prawie nic) - w końcu prezentów urodzinowych w postaci książek nigdy za wiele. Na co więc mam czerwcowy apetyt?

wtorek, 27 maja 2014

"W krzywym zwierciadle" Maciej Stuhr + wybór na czerwiec


Wbrew pozorom nie zapomniałam o swoim własnym przyrzeczeniu, czyli o stosie, który sobie ułożyłam na dwanaście miesięcy 2014 roku. Owszem mam mały poślizg, ale dzisiejszy post pozwala mi trochę go nadrobić.
Tym razem sięgnęłam po książeczkę Macieja Stuhra "W krzywym zwierciadle". To zbiór felietonów, które ukazywały się przez ostatnie lata w magazynie Zwierciadło.
Zwierciadło czytuję, choć już nie tak często jak kiedyś. Kiedyś byłam bowiem maniaczką tego czasopisma i mam bodajże numery z czterech lub nawet pięciu lat wstecz. Oczywiście felietonów Macieja Stuhra w czasopiśmie tym sobie nie odmawiałam, ba... można by rzec, że nawet na nie czekałam. Czy zatem zadowolona jestem z lektury "W krzywym zwierciadle". Niestety raczej nie. Choć nie dlatego, że mi się treść nie podobała...

piątek, 16 maja 2014

"Historia pewnego jajka" Urszula Kozłowska

Dziś będzie króciutko, bo i książeczka o której chcę Wam wspomnieć króciutka. Króciutka, ale bardzo treściwa! I bardzo ważna!
Pewnie nie raz słyszeliście o adopcji, o rodzinach zastępczych i tym podobnych sprawach. Może i nawet Was to dotyczy, może i nie. Jednak czy zastanawialiście się jak poruszyć temat adopcji z dzieckiem? Kiedy o tym dziecku powiedzieć i czy w ogóle powiedzieć? No i jak to zrobić?
Och, pewnie, że tak - odpowiecie. A Ci, którzy tego robić nie muszą mimo wszystko niech nie przestają czytać dalej.
Tym których ten temat dotyczy i którzy mają takie rozmowy przed sobą ogromnie pomocna może okazać się ta mała, niepozorna książeczka.
"Historia pewnego jajka" Urszuli Kozłowskiej - historia, która może być wstępem do tych trudnych rozmów.

niedziela, 11 maja 2014

"Niebo istnieje... naprawdę" Todd Burpo, Lynn Vincent (książka i film)


Wierzycie w to, że niebo istnieje, że po śmierci czeka nas coś jeszcze, nasze życie skończy się na ziemi, ale to i tak nie będzie nasz koniec?
Ja wierzę i bardzo wierzyć chcę. 
Bez względu na to jak odpowiecie na to pytanie opowiem Wam dziś o filmie i o książce, które tę moją wiarę może nie pogłębiły, ale jakoś tak dodały jej jakby powera, jakby mi o niej przypomniały i dodały nadziei.
Zatem jeśli i Wy chcecie trochę nadziei w Waszym życiu zapraszam najpierw do przeczytanie tego o czym Wam chce opowiedzieć, a następnie wybrania się albo do księgarni, albo do kina.

niedziela, 4 maja 2014

"Nas dwoje czyli miłosna układanka" Maria Rotkiel


 Niecały tydzień temu pisałam Wam, że rzadko sięgam po poradniki. I chyba po to by sama sobie zaprzeczyć po poradnik kolejny sięgnęłam w przeciągu kilku dni od wygłoszenia mej tezy. A co, można by powiedzieć, że jestem niesłowna, prawda? Mówcie sobie co chcecie, ja i tak obstawała będę przy teorii, że po poradniki sięgam rzadko i do tego raczej z opłakanym skutkiem. 
Tym razem skusiłam się na przeczytanie tej książki przede wszystkim przez nazwisko jej autorki. Marię Rotkiel lubię i cenię.
Spodziewałam się więc, że w swojej książce - poradniku przekona mnie do siebie również. Cóż czasem nawet najlepsze nastawienie i ogromna sympatia do autora może nie wystarczyć do tego by się książką zachwycić. Tym razem się nie zachwyciłam, ale dalej postaram się Wam wyjaśnić, że mimo to wcale się nie zawiodłam. Po prostu to nie był poradnik dla mnie. 

czwartek, 1 maja 2014

"Co nowego?!" Maj!

Oto i kolejny miesiąc za nami. Kwieceń, który obfitował w ciekawe nowości książkowe sprawił, że moja biblioteczka pęka w szwach!
Cieszy mnie to ogromnie, ale i trochę przeraża, bo niestety doba mam wrażenie jest ostatnio za krótka na wszystko to co po głowie mi chodzi.
Niestety maj książkowo wcale nie jest gorszy od kwietnia - no może trochę mniej pozycji zwróciło moją uwagę, ale te które wybrałam są jak dla mnie naprawdę ciekawe! Zresztą zobaczcie sami, może i Wam coś w oko wpadnie!

wtorek, 29 kwietnia 2014

"Bóg nigdy nie mruga" Regina Brett

Raczej nie przepadam za poradnikami, właściwie bardzo rzadko zdarza mi się po nie sięgać. Czytam je raczej po to by przekonać się czy moja opinia na ich temat - tj.opinia że powielają schematy i opisują oczywistości - jest trafna lub nie, i a nuż mnie ktoś pozytywnie zaskoczy, zmieni moją dosyć negatywną o poradnikach opinię.
O książce Reginy Brett słyszałam bardzo dużo, ciągle ktoś mi ją polecał, pytał czy czytałam, a gdy mówiłam, że jeszcze nie to od razu zostawałam zachęcana do szybkiego przeczytania jej.
Skąd to wynikało? Czy naprawdę ludzie uważali, że to ja potrzebuję pomocy na "najtrudniejsze chwile w życiu" czy im ta książka ta bardzo w tych chwilach pomogła? Intrygowało mnie to zachęcanie mocno, a gdy jeszcze zobaczyłam jak autorka czyta swoje słowa "Niektórzy ludzie rodzą się wrażliwsi niż inni. Są niczym delikatne owoce - łatwiej ich zranić, częściej płaczą, a smutek towarzyszy im od najmłodszych lat." postanowiłam zachęceniom ulec i zmierzyć się sama z fenomenem tej książki. Czy i dla mnie stała się ona fenomenem?

czwartek, 24 kwietnia 2014

"Masa o kobietach polskiej mafii" Artur Górski

Na temat mafii w Polsce nie mam jakiejś wielkiej wiedzy, można by pewnie powiedzieć, że moja wiedza jest znikoma. Jednak wiem kim jest Masa tzn. Jarosław Sokołowski. Wiem z doniesień prasy, telewizji i innych mediów. Wiem, że został świadkiem koronnym, ale bycie świadkiem koronnym ja jakoś inaczej sobie wyobrażałam. Wydawało mi się, że taka osoba musi się ukrywać, zmienić całe swoje życie, swoje nazwisko, miejsce pobytu i kompletnie odszyć się od tego co ją ze swoją niezbyt pochlebną przeszłością łączyło.
Zainteresowałam się więc bardzo gdy przeczytałam, że powstała książka o kobietach polskiej mafii, napisana przez świadka koronnego. I w sumie nic by mnie w tym tak bardzo nie zdziwiło, gdyby nie to, że na okładce widnieje całe nazwisko autora, zresztą robi się o nim coraz głośniej. Ba, książka ta jest pierwszą, którą Masa razem z dziennikarzem Arturem Górskim napisali, ale jak zapowiadają nie ostatnią!
Byłam więc tej książki ogromnie ciekawa, a czy wiedzę swą zaspokoiłam i czy zaspokojenie to dało mi coś czy nie? Przeczytacie dalej...