niedziela, 22 grudnia 2013

"Wołanie kukułki" Robert Galbraith

Żyję, naprawdę! Wbrew pozorom, jakie stwarza moja nieobecność na blogu. Naprawdę, żyję!
Cóż czas przedświąteczny to dla mnie tym razem jedna wielka gonitwa, połączona z chorobą, którą w międzyczasie nabyłam (a co, wszyscy mają, miałam i ja!) oraz masą innych spraw, które wyskakują co rusz, a wyskakiwać nie powinny były. Nie zmienia to jednak faktu, że czytałam. I to coś naprawdę dobrego, i o tym czymś chcę Wam dziś troszkę opowiedzieć.
O czym mowa? Oczywiście "Wołanie kukułki", które ciekawiło mnie od momentu, w którym się dowiedziałam, że powstało! Ciekawiło, bo cała aura wokół tej książki była dosyć kontrowersyjna. Oto pani J.K.Rowling postanowiła sobie napisać kolejną książkę. Świetnie, jestem jak najbardziej za! Tylko niestety postanowiła napisać ją pod pseudonimem, jako niejaki Robert Galbraith. I ok, nic mi to nazwisko nie winne, nic mi w nim nie przeszkadza, pewnie czytając opis książki na okładce zwróciłabym i tak na nią uwagę, bo kryminały lubię bardzo, a opis tego zapowiadał smakowitą kryminalną ucztę. Szkoda tylko, że na okładce pojawił się też zapis "Robert Galbraith to pseudonim J.K. Rowling". I czar prysł, bo dla mnie to bezsensowny zabieg, nie do końca jestem nawet w stanie zrozumieć jego zasadność, więc bardziej mnie to zamieszanie nazwiskowe zdenerwowało niż zaintrygowało (a chyba chodziło o zaintrygowanie, czyż może nie?).

Nie zmienia to jednak faktu, że gdy przestałam kompletnie myśleć o tym kto "Wołanie kukułki" napisał, bo zaczęłam się w nią zgłębiać, wciągać, zaczytywać, to powoli zgadzałam się z kolejnym zdaniem, które wyczytałam na okładce książki, zdaniem pochodzącym z "The Independent", mianowicie: 'Cholernie dobra książka". Odsuwając na bok te całe kontrowersyjne zagrywki dostajemy naprawdę dobry kryminał, wciągający, bardzo dobrze skonstruowany, zaskakujący momentami, a momentami pozwalający czytelnikowi na prowadzenie własnego "dochodzenia", poprzez składanie wszystkiego w jedną całość. To lubię, bardzo nawet.
Mamy tu klimatyczny Londyn, detektywa z problemami (tym razem mi jakoś nie przeszkadzały, a nawet urealniały postać), pomocniczkę detektywa, no i oczywiście sprawę do wyjaśnienia. Sprawę bardzo ciekawą - do naszego detektywa zgłasza się klient, który chce by zbadał on okoliczności niby samobójczej śmierci jego siostry. Dodać należy, że owa siostra to supermodelka, znana na całym świecie, wszystko toczyć się więc będzie jakby na świeczniku, a nasz prywatny detektyw wraz ze swoimi problemami wtłoczony zostanie do życia wyższych sfer, gdzie jego problemy mogą być jeszcze wyraźniejsze, a jemu samemu może grozić niebezpieczeństwo. Bo to skomplikowana sprawa jest. Dla uważnego czytelnika do rozwikłania niemal równo z samym detektywem, ale tak ciekawa, że to tylko i wyłącznie przyjemność.
Wszystko tu dobrze gra, konstrukcja książki jest po prostu na medal, akcja toczy się niespiesznie, by w odpowiednim momencie się rozwinąć i dać czytelnikowi całkiem mocnego kopa. Rewelacyjnie skonstruowani są też sami bohaterowie, o zróżnicowanych charakterach i problemach. Do tego rewelacyjna dbałość o szczegóły, wszystko dopracowane do granic możliwości, elementy układanki wskakują po kolei w odpowiednie miejsca, tak, że nawet czytając tego jakby nie zauważamy, po czym nagle orientujemy się, że tak właśnie jest.
Do tego język....ja go po prostu uwielbiam, mam wrażenie, że rozpływam się w tych zdaniach, że każdym słowem wypowiedzianym przez bohaterów mogę się delektować. Genialnie, naprawdę!
Z jednej strony chce się te wszystkie słowa wręcz pochłonąć, by poznać wyjaśnienie sprawy, a z drugiej strony chce się człowiek rozsmakowywać w tym stylu, w tej dbałości o szczegóły.
I choć owszem książek tego typu jest mnóstwo, bo czyż na wyrywki nie potrafcie wymienić mi choćby jednej książki opowiadającej o prywatnym detektywie, które ma do rozwikłania intrygującą zagadkę, ale i swoje życie ma do poukładania, to "Wołanie kukułki" mimo iż jakoś wybitnie nie zaskakuje rozwiązaniem akcji to wyróżnia się na tle kryminałów mocno. Właśnie stylem, językiem i gruntownym dopracowaniem szczegółów. Oj chciałabym umieć tak pisać jak J.K. Rowling, i absolutnie swojego nazwiska bym pod pseudonimem wtedy nie ukrywała.Cieszy mnie więc to, że "Wołanie kukułki" otwiera cykl kryminałów z Cormoranem Strikiem, liczę na to, że szybko się ukażą i w Polsce, i że je oczywiście będę mogła szybciutko przeczytać.
Stawiam ******6******, polecam! Do rozkoszowania się każdym słowem, do oczekiwania na rozwiązanie, niczym oczekiwanie na nadchodzące Święta. Wy już na nie przygotowani? Ja za kilka godzin wyjeżdżam świętować z rodziną, napakowałam też sporo książek do czytania, więc po świętach znowu zacznę pojawiać się częściej!
Życzeń świątecznych Wam jeszcze nie składam, bo temu poświęcę kolejny post. Dziś po prostu namawiam Was do przeczytania naprawdę dobrej książki, a może nawet sprezentowania jej jeszcze komuś pod choinkę!

R.Galbraith, "Wołanie kukułki", Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2013, s. 451


19 komentarzy:

  1. A ja wciąż czekam na swój egzemplarz, i robi się to coraz trudniejsze, bo wszędzie widzę recenzje zachwyconych... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie sięgnę po inną twórczość J.K. Rowling :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile to już razy wpadła mi w ręce ta książka, kiedy przez przypadek przechodziłam przez EMPIK... Kryminały nie są dla mnie, ale okładka zwraca moją uwagę za każdym razem. Powiem Ci, że też nie rozumiem tego zabiegu z przybranym nazwiskiem... Jakby nikt nie wiedział, że to naprawdę J.K Rowling to jeszcze mogłabym znaleźć wyjaśnienie, ale tym przypadku, to mi zajeżdzą tanim marketingiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi apetytu na tę książkę. Marzę o tym, żeby ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawe, jak ta pani sprawdza się w zupełnie innym gatunku. Na pewno warto to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowana jestem tą ksiażką, mam nadzieję, że będzie mi dane ją przeczytać. Tymczasem przede mną jeszcze "Trafny wybór"

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytam :) Pozdrawiam znad pierwszego tomu HP :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle dobrych recenzji czytam na temat tej książki. Chyba w końcu wybiorę się do księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytam na pewno, głównie ze względu na nazwisko autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekałam na recenzję tej książki i teraz wiem, że muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Och zazdroszczę książki! Ja liczę na mojego Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię kryminałów, ale tego jestem naprawdę ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że ta książka tak bardzo Ci się podobała. Mam na nią ochotę i nawet już miałam ją w ręku w ten weekend, ale w końcu odłożyłam i kupiłam prezenty dla rodziny. Może w styczniu .....
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. na 100% muszę mieć tę książkę, tak baaardzo chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aktualnie jestem w trakcie czytania tej książki i tak jakoś średnio mnie ona wciąga. Może dalej będzie lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  16. świetne zdjęcie Ci wyszło:) bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Autorka jest świetna , sprawdziła się w "Trafnym wyborze", dlatego po tę powieść też chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń