sobota, 28 grudnia 2013

"Pewnego dnia, w grudniu" Martyna Ochnik

 
Wszyscy piszą, że święta, święta i po świętach, a ja twierdzę, że u mnie nadal świąteczna atmosfera panuje, że nadal czuję tę radość, którą odczuwałam dwa-trzy dni temu. Zresztą zaraz będziemy świętować znowu, nadejście nowego roku, prawda? Zatem ja nadal w świątecznym nastroju. Chcę więc Wam opisać moją świąteczną lekturę.
"Pewnego dnia, w grudniu" wpadła mi w oko przy przygotowywaniu dla Was cyklu "Co nowego...?". Opis zaiste kuszący! Na tyle, że zdecydowałam się przeczytać. I nie żałuję, choć nie jest to typowo świąteczna lektura, nie jest to też lektura lekka. To książka zmuszająca do zatrzymania się nad nią, delektowania się słowami, szukania w nich sensu i ukrytego znaczenia. Jednak przede wszystkim niesamowicie wciąga.

Książka toczy się dwutorowo, jest jakby powieścią w powieści. Barbara, była dziennikarka śledcza, zainspirowana usłyszaną od swej znajomej historią postanawia przelać ją na papier. Historia ta ponoć oparta jest na prawdziwych wydarzeniach.
Wydarzeniach w dużej mierze smutnych, a nie wiem nawet czy nie powinnam napisać, że wręcz tragicznych. Wydarzeniach też dosyć dziwnych, jeśli nawet po prostu nie tajemniczych.
Wydarzeniach dzięki którym poznajemy Polę, dziewczynę, której los, przeszłość i przyszłość zainteresowały tak Barbarę, że postanowiła ona na tyle je zgłębić by powstała z tego powieść. Pola jest inna, inna niż najpierw dzieci w jej wieku, potem inna niż  nastolatki w jej wieku, a potem inna niż kobiety w jej wieku. Poli życie nie oszczędza. Musi radzić sobie z tym co ją spotyka i ze swoją naturą. Bo mam wrażenie nic co dotyczy Poli nie jest łatwe i proste. Niby codzienność, ale jakaś taka inna. Pola jest dosyć specyficzna i ma też dosyć specyficzne umiejętności. Wraz z redaktorem Górą, któremu Barbara wręcza swój maszynopis do przeczytania i z którym na jego temat rozmawia niemal całą grudniową noc, poznajemy losy Poli i jej bliskich. Powoli dochodzimy do sedna sprawy i razem z autorką próbujemy ją rozwikłać. Choć niby nie dostajemy gotowego rozwiązania i tak czujemy się usatysfakcjonowani. Ja czułam się usatysfakcjonowana tą lekturą bardzo. Mimo iż smutna, dawała jakieś światełko nadziei.
Czyta się ją wspaniale, język momentami wręcz poetycki sprawia, że jeszcze bardziej w tę historię wierzymy. Wnikamy w nią, odczuwamy emocje bohaterów, nastrój budowany przez czytane słowa. Nie sposób się momentami od niej oderwać, nie sposób wyjść ze świata stworzonego przez panią Ochnik. Ja miałam ochotę pochłonąć ją w jeden wieczór, powstrzymywały mnie przed tym tylko i wyłącznie świąteczne tradycje i bliscy, z którymi świętowałam.
Zresztą na zdjęciu macie mnie przyłapaną podczas czytania wśród świątecznych gości. Przy choince, tak jak lubię najbardziej. Delektowałam się książką i zapachem jaki ma nasza rodzinna choinka. Delektowałam się każdym słowem z książki i każdą minutą spędzoną z bliskimi, u rodziców. I powiem Wam szczerze, że nie zamieniłabym się swoim życiem ani z Barbarą (bo o niej też się trochę czytając dowiadujemy), ani z Polą. Ani chyba z żadną inną postacią występującą w książce. A jest ich całkiem sporo, bo to według mnie też wokół nich toczy się akcja, są jakby jej niezbędnymi elementami, pozwalającymi na to by wszystko w historii Poli ułożyło się w jedną całość. Jaką całość? przeczytajcie, sami do tego dojdźcie. Sięgnijcie po nią pewnego dnia, może już nie w grudniu, bo za chwilę się kończy, ale styczeń i pozostałe miesiące zimowe (o ironio dziś było 15 stopni) sprzyjając wczuciu się w klimat tej powieści. Powieści na *****5*****. Nie stawiam aż szóstki bo brakuje mi w tej książce rozwinięcia wątku samej Barbary. Co nie zmienia faktu, że stawiam naprawdę solidną piątkę, z ogromnym poleceniem!
Byłoby mi bardzo przykro, gdyby ta książka przeszła przez świat książkowy bez echa!
Zwróćcie więc swoją uwagę na nią, namawiam Was do tego gorąco!
Teraz czytelniczo wybieram się w zupełnie inne klimaty, choć nadal zimowe. Może uda mi się Wam jeszcze o nich napisać w tym roku. Mam nadzieję! Na pewno możecie czekać na zapowiedzi stycznia - bo mnie szalenie tym razem kuszą, tyleż cudnych nowości wyjdzie, że muszę się tym z Wami podzielić. No i może jakieś podsumowanie roku, chcecie? A Wy podsumowujcie czytelniczo swój rok? Dajcie znać!
PS. Może ktoś już zauważył, może nie, więc piszę Wam to sama - od teraz pojawiać się będę w internetach jako KassWarz, coraz więcej spotykam osób, które podpisują się Kaś, więc by uniknąć mylenia mnie z kimś innym, zmieniłam swoje "dane" na kasswarz.

M.Ochnik, "Pewnego dnia, w grudniu", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2013, s. 316

20 komentarzy:

  1. U mnie do 6.01 też jeszcze będzie świątecznie :) Książki nie czytała, ale mam na nią chęć :) Jestem bardzo ciekawa Twojego rocznego podsumowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie się zmuszę w tym roku do podsumowań, choć średnio za nimi przepadam, więc cieszę się, źe ktoś będzie go ciekaw :)

      Usuń
  2. Cudownie czyta się w klimacie Świątecznym : ) na pewno także czując zapach żywej choinki, u mnie niestety sztuczna :D
    A co do książki, chciałabym przeczytać : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zawsze była choinka żywa, u rodziców taka prosto z "pola", u mnie taka w doniczce, przy obu czyta się obłędnie :)

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że przeczytałam u Ciebie recenzję tej książki. Sądząc po okładce (niezbyt zachęcającej moim zdaniem), tytule i braku wiedzy o autorce, raczej bym po tę pozycję nie sięgnęła. A tak notuję sobie tytuł i postaram się jej nie przeoczyć na bibliotecznej półce.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat okładka się w miarę podoba, choć pewnie nie przykłułaby mojego wzroku, opis natomiast kusił, więc się na nią zdecydowałam i nie żałuję :)

      Usuń
  4. U mnie świątecznej atmosfery brak, nawet choinki nie mam, bo jakoś mi się nie chce ubierać, skoro na Święta i tak zawsze jadę do rodziców. ;)

    Bardzo kusisz tą recenzją, więc może dam się namówić na lekturę, jak gdzieś wypatrzę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na Święta wyjeżdżam do rodziców, zresztą pod ich choinką czytałam :) ale u siebie też od pewnego czasu jednak ubieram choinkę i po powrocie nie jest mi tak tęskno do rodzinnego domu przez to :)

      Usuń
  5. Wygląda na to, że to całkiem przyjemna lektura :) Rozejrzę się za nią, bo brakuje mi takich historii... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo prosze o podsumowanie roku! Cieplo pozdrawiam z krainy, gdzie prezenty przynosza Trzej Krolowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że prezentów Ci Trzej Królowie Ci nie poskąpią :) podsumowanie pewnie będzie, postaram się zamieścić jutro lub pojutrze :)

      Usuń
  7. Bardzo prosze o podsumowanie roku! Cieplo pozdrawiam z krainy, gdzie prezenty przynosza Trzej Krolowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. ale kusisz :) dla mnie już sama okładka ma coś w sobie i od razu przyciągnęła moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się okładka podoba, choć bardziej skusił mnie opis na niej :) pozdrawiam

      Usuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam. To zdecydowanie coś dla mnie. Lubię książki z tego typu fabułą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem przyjemności z czytania życzę :)

      Usuń
  10. Po Twojej recenzji czuje sie bardzo zaciekawiona ksiazka-brzmi tajemniczo, kuszaco i wciagajaco :) Ania z Edinburgha

    OdpowiedzUsuń