piątek, 1 listopada 2013

"Szare śniegi Syberii" Ruta Sepetys + kilka słów o spotkaniu z autorką

Są takie książki, których czytanie według mnie powinno być obowiązkowe! Jedną z nich są właśnie "Szare śniegi Syberii". Książka, która wpadła w moje ręce zupełnie przypadkiem, bowiem zostałam namówiona do jej przeczytania (dziękuję Sardegno) by móc uczestniczyć w spotkaniu z autorką tej książki, podczas Targów Książki w Krakowie. I pewnie nigdy bym na tę książkę nie zwróciła uwagi niestety, a patrząc teraz z perspektywy "po przeczytaniu" straciłabym wtedy bardzo dużo!
Bo po przeczytaniu "Szarych śniegów Syberii" i spotkaniu autorskim z Rutą Sepetys stwierdzam, że ta książka powinna być lekturą obowiązkową (a przynajmniej uzupełniającą) w gimnazjum lub liceum. Co nie oznacza, że to książka tylko dla młodzieży. Nie moi drodzy czytelnicy - to książka uniwersalna, myślę, że każdy, bez względu na swój wiek, odnajdzie w niej coś dla siebie, coś z niej będzie czerpał, coś w nim po przeczytaniu tej książki pozostanie.
W "Szarych śniegach Syberii" Ruta Sepetys przenosi nad do 1941 roku, na Litwę. Trwa II Wojna Światowa i chyba nic więcej nie muszę dodawać. Lina- główna bohaterka i jej rodzina zostaje wyrwana z dotychczasowego życia, NKWD zsyła ich do jednego z najcięższych obozów pracy na Syberii. I szczerze powiedziawszy brakuje mi słów by opisać wszystko inne o czym w tej książce przeczytałam, ba... chyba nie potrafię po prostu znaleźć słów do tego właściwych. Każda próba przybliżenia Wam treści tej książki wydaje mi się zbyt prosta, słowa, którymi chcę to opisać wydają się zbyt banalne. Myślę, że po prostu musicie sami przeczytać tę książkę by zrozumieć o co mi chodzi.
Łatwiej mi więc napisać o uczuciach, które podczas czytania tej książki mi towarzyszyły. A było ich dużo. I były intensywne. Do dziś, gdy patrzę na tę książkę to w gdzieś tam w środku mnie coś się zaciska, coś drży, a coś jeszcze innego powoduje, że mokną mi oczy. "Szare śniegi Syberii" poruszają, zmuszają do zastanowienia się nad tym co było, ale i nad tym co jest. Bo często narzekamy jak my to mamy źle, jak nam się nic nie układa, jakie to nasze życie podłe. Uwierzcie mi po przeczytaniu tej książki długo nie będziecie potrafili stwierdzić, że macie złe życie. I dobrze! Bo Lina i jej bliscy zamieniliby się pewnie z każdym z nas, nawet z tymi, którym wydaje się, że są w sytuacji najgorszej.
Bo chyba nikt z nas, współcześnie żyjących, nie potrafi sobie wyobrazić siebie w takich sytuacjach w jakich była bohaterka tej książki. Czy wyobrażacie sobie kilkutygodniową podróż w jednym pociągu z kilkudziesięcioma innymi ludźmi, w wagonie do przewożenia bydła - nie, my narzekamy podczas jazdy naszym współczesnym PKP, czy potrafilibyście sobie wyobrazić, że zjadacie dziennie niewielką kromkę chleba, na którą oczywiście musicie wcześniej zapracować? Jak? Kopiąc groby dla zabijanych przez NKWD niewinnych ludzi. Czy potrafcie wyobrazić sobie, że żyjecie w ciemności, w szałasie zbudowanym z drzewa wyrzuconego przez morze, a na zewnątrz temperatura jest grubo poniżej zera? Nie, bo my przecież narzekamy, że nam zimno, gdy musimy po prostu wyjść i wsiąść do samochodu. I jeszcze spróbujcie sobie wyobrazić to, że na co dzień musicie patrzeć na śmierć, na chorobę i nic z tym nie możecie zrobić. Do tego na Waszych oczach umierają Wasi bliscy, a żołnierze NKWD robią sobie z tego zabawę. I jak w takim świecie żyć, jak się nie poddać?
I wiecie co jest według mnie w tym wszystkim najgorsze? Że to nie fantastyka, że tak było naprawdę, owszem autorka nie opisuje konkretnych ludzi, miesza fikcję literacką z faktami, lecz każdy z nas wie, że te fakty historyczne się wydarzyły, że tak właśnie mogło wyglądać życie jakiejś nastolatki na Litwie, w 1941 roku. 
"Szare śniegi Syberii" każdy z nas może sobie interpretować inaczej, owszem mamy główny wątek, wiemy na podstawie jakich wydarzeń książka została napisana. Lecz tak ja wspomniała autorka na spotkaniu, każdy czytelnik może Wam powiedzieć o "Szarych śniegach Syberii" coś innego. Ja Wam dziś opowiedziałam o tym jak ja odebrałam tę książkę, Wy, uwierzcie mi, powinniście sami ją przeczytać i wyciągnąć z niej to co przemawia do Was najbardziej. I choć owszem język tej książki to może nie "Medaliony"Nalkowskiej, to mną wstrząsnęła całkiem podobnie. Na długo pozostanie w mojej pamięci, tak jak i spotkanie z jej autorką. Bo tego nie mogę pominąć opisując tę książkę.

Autorka- Ruta Sepetys z tłumaczką
Spotkanie odbyło się, jak wspomniałam już wyżej, podczas Krakowskich Targów Książki. Ruta Sepetys okazała się wspaniałą, ciepłą i serdeczną osobą
i uwierzcie mi nie piszę tego z grzeczności. Ja naprawdę, gdy wyszłam ze spotkania z nią byłam oczarowana. Aż mi szkoda było, że po pierwsze nie zabrałam swojej książki do podpisania (a jak pewnie jeszcze nie wiecie, średnio lubię podpisy autorów na moich egzemplarzach, no chyba, że tych, których bardzo lubię), po drugie szkoda mi było, że moja umiejętność mówienia w języku angielskim jest jaka jest, dzięki czemu nie miałam odwagi na rozmowę z autorką - choć chciałam jej zdać milion pytań, opowiedzieć o tym wszystkim co we mnie zostało po przeczytaniu jej książki (na szczęście i wielkie zdziwienie dla mnie, rozumiałam wszystko co autorka mówiła - zatem rozumiem, nie mówię). Do tego chciałabym wypytać ją o jej kolejne książki - ba postanowiłam przeczytać je wszystkie, pani Ruta właśnie w Ameryce promuje swoją kolejną powieść, a uczestnikom spotkania zdradziła, że piszę już następną (ba, o wydarzeniach związanych z Polską). Liczę na to, że Nasza Księgarnia wyda obie, bo jak nie to będę czytać w originale!
Myślę, że po przeczytaniu tego wszystkiego co dziś napisałam spodziewacie się jaką książce ocenę wystawiam. Zasłużone w pełni ******6******, oby więcej takich książek w moim czytelniczym życiu,oby więcej takich spotkań autorskich i oby więcej takich dobrych duszyczek, które mi takie książki wskażą. Ja mam nadzieję, że właśnie ją Wam wskazałam! Zatem wskakujcie pod ciepły koc, bo  końcu jesień, zapalcie świeczuszkę, zróbcie sobie kubek herbaty i przeżyjcie tę książkę. Docenicie, mam nadzieję, wtedy każdą sferę Waszego życia.

R. Sepetys, "Szare śniegi Syberii", Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2011, s. 327

19 komentarzy:

  1. Książka i Autorka robią wrażenie! A ja cieszę się, że moje namowy nie poszły na marne :) PS. pozwoliłam sobie przekopiować listę blogów, z postu o spotkaniu potargowym. mam nadzieję, że się nie pogniewasz... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież po to była ta lista :) a Tobie mogę tylko podziękować za możliwość, którą mi dałaś :)

      Usuń
  2. Ja również jestem wdzięczna Sardegnie. Wcześniej nawet nie słyszałam o autorce. A spotkanie było genialne! Mogłabym słuchać Sepetys i słuchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też mogłabym jej słuchać i słuchać, mam więc nadzieję, że będę mogła czytać i czytać jej książki :)

      Usuń
  3. Witaj Kaś :) Twoja recenzja zdecydowanie zachęca do sięgania po takie pozycje. Bardzo dziękuję, że wprowadziłaś mnie w świat autorki i jej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że zachęciłam i liczę na to, że książkę przeczytasz

      Usuń
  4. Teraz trochę żałuję, że nie byłam na spotkaniu autorskim, ale tego dnia było tylu autorów do upolowania. Może przeczytam tę książkę, jak uporam się z zaległościami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że nie byłam na spotkaniu :( Z jednej strony dobrze, że tyle się dzieje w Krakowie, a z drugiej ja się pytam - dlaczego wszystko na raz! :D :(

      Usuń
    2. A żałujcie, żałujcie, myślę, że wyszłybyście z niego równie mocno zauroczone jak ja ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. W takim razie to bardzo dobre plany :)

      Usuń
  6. No i przekonałaś mnie do tej książki. Zapisane w kajecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodziło, cieszę się, że mi się udało, jak pisałam wyżej - to powinna być lektura obowiązkowa.

      Usuń
  7. A najdziwniejsze jest to, że i facetom się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie nie, to wcale nie dziwne dla mnie, mój mąż też wyraził chęć przeczytania.

      Usuń
  8. widać, że książka wzbudziła w Tobie wiele emocji, konieczne też muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to książka, która wzbudza masę emocji, różnych, każdy pewnie będzie miał inne, ale miał będzie. Przeczytaj :)

      Usuń
  9. Obowiązkowo muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć, szukałam recenzji tej książki i trafiłam tutaj:) Cieszę się, że polecasz. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że sprawię komuś fajny prezent:)

    OdpowiedzUsuń