poniedziałek, 5 sierpnia 2013

"Upalne lato Kaliny" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak


Czytanie tej książki to była istna przyjemność. Każde słowo, każde zdanie było jak dla mnie idealnie dopracowane, przemyślane, napisane z taką starannością, że czytanie "Upalnego lata Kaliny" było dla mnie czymś wyjątkowym. Już dawno tak nie mogłam się oderwać od książki, już dawno tak też treści książki nie przeżywałam. Żyłam nią. Zachwycałam się nią strona po stronie. Kompletnie nie chcąc jej skończyć, bo przecież nikt nie lubi kończyć przyjemności.
"Upalne lato Kaliny" to jakby kontynuacja "Upalnego lata Marianny", i choć autorka mówi, że książki tworzą odrębną całość, to owszem zgadzam się z tym, ale uważam, że żeby je lepiej zrozumieć trzeba przeczytać je obie. Mam wrażenie, że dzięki przeczytaniu "Upalnego lata Kaliny" lepiej zrozumiałam czytane wcześniej "Upalne lato Marianny", no i oczywiście na odwrót też.
Tym razem przenosimy się w lata sześćdziesiąte XX wieku. Poznajemy główną bohaterkę - Kalinę- córkę Marianny. Dzięki temu, że poznajemy Kalinę, poznajemy też lepiej samą Mariannę. Mariannę poznaje lepiej też jej własna córka - Kalina, która dotychczas z matką dobrych relacji nie miała.
Kalina wyjeżdża ze swoim mężem i przyjaciółmi do Zakopanego. Na wakacje, ostanie przed zmianami na jakie się Kalina szykuje. Ma rozpocząć życie żony u boku swojego starszego od niej męża, wyjechać do Warszawy i zacząć być panią domu i matką dla swojej córki.
Choć Kalina sama nie wie czy tego chce, chyba w ogóle sama nie do końca wie czego chce.
Lato w pięknej górskiej miejscowości, ludzie, których tam pozna i przeszłość, która do niej wróci w listach, pomogą Kalinie w odnalezieniu siebie. Pomogą jej w zrozumieniu swojej matki, w zrozumieniu motywów jej działania, traktowania córki, w taki, a nie inny sposób. Pozwoli to Kalinie jakby zrozumieć też samą siebie, dopuścić do głosu od dawna skrywane uczucia i emocje.W takcie upalnego lata w górach Kalina odnajdzie siebie, zrozumie swoje pragnienia, nadzieje i wyciągnie wnioski na przyszłość. Tylko jaka będzie ta przyszłość o tym się już nie dowiemy, bo książka się kończy. I owszem w innym przypadku by mnie to zirytowało tym razem jednak zakończenie (o którym z oczywistych względów nie będę Wam wiele pisać) spodobało mi się najbardziej @opublikuj Nie mamy tu bowiem happy endu, lecz mamy coś co nami wstrząsa zupełnie! Bo niby wiemy co ma się wydarzyć, jak się to wszystko dalej potoczy, a autorka daje nam pstryczka w nos i pokazuje, że to ona stworzyła Kalinę i ona zdecyduje co dalej. My możemy snuć sobie swoje domysły.
Cieszę się, że są takie książki jak "Upalne lato.." czy to Marianny, czy Kaliny. Mimo iż poruszają trudne tematy, mimo iż są pełne melancholii i niewesołych uczuć, czytanie ich wzbudza we mnie same dobre uczucia. "Upalne lato Kaliny" to niby zwykła obyczajówka, a jednak niosąca za sobą taki ładunek emocji i myśli, że cała historia pozostaje w czytelniku na długo. To nie jest książka o której zapomni się dwa dni później. To książka, którą się przeżywa podczas czytania, ale i po.
Zmusza do przemyślenia lektury, wyciągnięcia wniosków. Uwrażliwia. Taką lekturą jestem zachwycona, czerpię z niej tak dużą przyjemność, że aż jestem zła, gdy się kończy. I choć wiem, że macie już pewnie dosyć taki licznych recenzji tej książki, bo mówi się o niej dużo, to polecam! Przeczytajcie, naprawdę, ale to naprawdę warto! To książka nie bez powodu tak pochlebnie opisywana. To książka, której się nie zapomina, o której się myśli, do której się chce wracać. Która jest jak tytułowe upalne lato - nawet jak nam daje w kość, mamy dosyć upałów, to i tak jak tylko temperatura spadnie, za latem tęsknimy!
Jak sobie po takiej lekturze znaleźć kolejną dobrą książkę do czytania? Ciężko, no chyba, że byłyby to dalsze losy bohaterów pani Katarzyny - na co liczę ogromnie mocno, że za jakiś czas będę mogła do nich wrócić. I ocenić tak wysoko jak "Upalne lato Kaliny"
Bo "Upalne lato Kaliny" nie jestem w stanie ocenić niżej niż ******6******, tak jak zresztą nie byłam w stanie przejść obojętnie obok okładki tej książki. Będąc na wakacjach w Karpaczu zamiast kupić sobie jakąś inną pamiątkę związaną z miejscem, które zwiedzam, ja oczywiście weszłam do księgarni i jak tylko zobaczyłam "Upalne lato Kaliny" przepadłam. A potem robiłam wszystko, by kolejnym przystankiem naszego zwiedzania była kawiarnia, bym mogła przy mrożonej kawie poczytać tak wspaniałą książkę.
K. Zyskowska-Ignaciak, "Upalne lato Kaliny", Wyd. MG, Warszawa 2013, s. 288

18 komentarzy:

  1. Widzę, że książka zrobiła na Tobie tak dobre wrażenie jako i na mnie. Tak samo się zachwycałam. Ja się pocieszam tym, że "Upalne lato Marianny" do mnie idzie, bo nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "UPalne lato Mariany" już za mną, ale "Upalne lato Kaliny" chyba podobało mi się ciut bardziej, może chodziło o czasy opisywane, może o bohaterkę, nie wiem, niemniej obie polecam gorąco i zachwycam się nimi ogromnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej książki jeszcze nie czytałam. Organizuję jednak wywiad z jej autorką. Jeśli chcesz zadać jakieś pytania. Zapraszam na moją stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, sluszałam o tym wywiadzie, jednak nie mam oytań do autorki, ale chętnie przeczytam odpowiedzi

      Usuń
  4. Książka o tak prostym, nie zachęcającym (przynajmniej mnie) tytule, a takie zamieszanie wywołuje wśród blogerów! Jedną recenzję o tak pochlebczym charakterze jakoś potrafię sobie wytłumaczyć, ale to już którąś z kolei i nie mogę już po prostu przejść obojętnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to najwyraźniej dobra książka, ja jestem zachwycona, a opinia jest w stu procentach szczera, sama kupiłam książkę po naczytaniu się tych pochlebnego opinii, trochę się bałam, że może będzie przereklamowana, ale absolutnie nie była, była wręcz warta każdej złotówki na nią wydanej

      Usuń
    2. Ufam Twojemu gustowi czytelniczemu, więc też się zaopatrzę i nie omieszkam poinformować o wrażeniach:)

      Usuń
  5. Dokładnie, książka jest napisana świetnym językiem, już tylko z tego względu dobrze się ją czyta, a co tu mówić o głównej bohaterce i fabule :)) Moim zdaniem "Upalne lato Kaliny" jest znacznie lepsze niż "...Marianny", ale to chyba dlatego, że bardzo nie lubiłam tej drugiej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marianna też średnio przypadła mi do gustu jako bohaterka, ale całościowo teraz inaczej na nią patrzę. Co tu dużo mówić świetne książki, nic tylko je czytać!

      Usuń
  6. tak bardzo zachwalasz, że chyba nie mogę przejść obok niej obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie obojętnie się ich nie powinno traktować! :)

      Usuń
  7. Muszę jej poszukać w bibliotece. Mam nadzieję, że w końcu ją tam znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowość, więc w bibliotece średnio może być, ale warto poszukać!

      Usuń
  8. Chyba zrobię podobnie jak Ty i zajdę po nią do księgarni, bo dużo osób ją zachwala :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia książki! A o samej lekturze dużo się naczytałam, ech chyba będę musiała się do niej dorwać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. tyle pozytywnych opinii o ,,Upalnym lecie Kaliny".. No nic, muszę się i ja przekonać o jej wyjątkowości :)

    OdpowiedzUsuń