niedziela, 14 lipca 2013

"Upalne lato Marianny" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

"Upalne lato Marianny" to książka dzięki której przenosimy się w czasie. Owszem za oknem czytając miałam upalny lipiec, tak jak w książce, lecz nic poza tym nie przypominało mi współczesnego świata. No może poza tym, że główna bohaterka tak jak i współczesne osiemnastolatki marzy o miłości, wolności, dorosłości. Choć w chyba zupełnie innym znaczeniu niż współczesne dziewczyny.
Mamy 1939 rok, lato, wakacje. To ostatnie lato Marianny przed rozpoczęciem studiów w Warszawie. Studiów prawniczych. Czyż to już nie mówi nam wiele o naszej bohaterce? W tamtych czasach kobiety raczej nie zostawały prawnikami, raczej były żonami swoich mężów, opiekowały się dziećmi i domem. Mariannie to zupełnie nie pasuje. Nie zgadza się ona z zasadami panującymi w ówczesnym świecie, dla siebie wyobraża sobie zupełnie inną przyszłość. Do tego marzy o wyjeździe z rodzinnego Kamieńczyka, prowadzeniu ciekawego i barwnego życia, może nawet u czyjegoś boku. Ba, wyobrażenie wymarzonego mężczyzny też już gdzieś tam w niej kiełkuje. Gdy taki mężczyzna pojawia się w Kamieńczyku, świat Marianny nabiera barw, a ona w końcu zaczyna odkrywać czym jest dorosłość i kobiecość. 
Lecz oprócz tych trochę niby trywialnych wątków (bo sami przyznajcie czy gdy przeczytaliście moje słowa, tak nie pomyśleliście?) to też, a może nawet przede wszystkim, książka o tamtych czasach, o życiu w obliczu nadchodzącej wojny, o silnych kobietach, o tym jakie tak naprawdę były. Masę tu bowiem emocji, dobrych pobocznych historii, które dotyczą kobiet, masę tu też prawd, które o dziwo do dziś są aktualne. 
Autorka wszystko opisała w tak sugestywny sposób, że naprawdę miałam wrażenie, że przeniosłam się do innej epoki, lecz czytam o uniwersalnych tematach, owszem może dziś do nich podchodzimy zdecydowanie liberalniej, lecz były, są i bedą targały nami zawsze. Czyż każdy z nas w pewnym momencie swojego życia nie chciał dotknąć tabu, przeżyć tego czego mu, nie tyle zabraniano, lecz czego jeszcze wtedy nie rozumiał. Czy po prostu zapomnieliśmy jak bardzo chcieliśmy być dorośli, jak bardzo chcieliśmy przeżyć szaloną miłość, delektować się wolnością? I czy nasze wyobrażenia o tym nieraz nie rozbiły się w drobny mak, a rzeczywistość okazała się boleśniejsza? 
Marianna w trakcie tego tytułowego upalnego lata musi dorosnąć, zmierzyć się z rzeczywistością, zupełnie inaczej sobie przez nią wyobrażaną. I choć początkowo wszystko wydaje się kolorowe, to w miarę poznawania losów Marianny zaczynamy widzieć jak wyobrażane sobie przez nią kolory, zaczynają blaknąć. 
"Upalne lato Marianny" to książka bardziej smutna niż wesoła, choć najbardziej kojarzy mi się z nią słowo - nostalgiczna. Bo oprócz tego, że sposób pisania autorki, przenosi nas jakby do innej epoki, to jeszcze wprawia nas w zadumanie, zmusza do zatrzymania nad tekstem i przemyślenia losów Marianny i jej postępowania. Gdzieś tam potem snuje się w nas nostalgicznie, tęskno nam do czegoś, coś w nas zostaje...
Ja raz w upale, raz przy akompaniamencie letniego deszczu rozsmakowywałam się w niej niezmiernie..., tak, że przywoływać będzie już tylko same dobre wspomnienia.

Pani Katarzyna Zyskowska-Ignaciak urzekła mnie tą książką, na ******6******, nieraz się czytając ją wzruszyłam, zdarzyło mi się też nad nią roześmiać, ba, momentami się nawet denerwowałam (a to przez sama Mariannę, a to przez pewne wydarzenia). I choć momentami nie do końca Mariannę akceptowałam, to książkę o niej - akceptuję w pełni. Chętnie sięgnę po drugi tom,"Upalne lato Kaliny" który już za parę dni ma być dostępny w księgarniach. Pewnie kupię go dopiero w sierpniu (w tym miesiącu budżet na książki przekroczony), ale mam nadzieję, że będzie nadal tak upalnie.
Tak dobrze, a nawet dobrze bardzo! 
Dodać jeszcze na koniec muszę, że niezmiernie podobał mi się też sposób wydania książki: twarda oprawa- a książka wcale nie była ciężka, do tego wcale jakoś przez twardą oprawę droższa nie była, bo przecież za 34,90 kupuję też książki w oprawie miękkiej. I to na jakim papierze została wydrukowania tez przypadło mi do gustu- nawet dzięki temu miałam wrażenie, że czytam książkę sprzed lat...
A okładka? Klimatyczna, tak jak i zreszta treść która się za nią kryje. Naprawdę jestem jak widać zachwycona! 

K. Zyskowska-Ignaciak, "Upalne lato Marianny", Wyd. MG, Warszawa 2012, s. 255


16 komentarzy:

  1. fajna recenzja, widzę, że książka i mnie by się spodobała :) ale zdjęcie z koktajlem -> ehh smakowicie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koktajl arbuzowy na nektarze bananowym-yami, yami! Równie dobry jak książka

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sympatyczna recenzja. Całe szczęscie, ze ta książka jest w mojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem polecam wypożyczenie jej, jeszcze w lipcu:)

      Usuń
  4. Czytałam:) Książka jest wspaniała. Gorąco polecam również "Upalne lato Kaliny". Kontynuacja sagi jest jeszcze lepsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się nie mogę doczekać spotkania z Kaliną, choć pewnie kupię ją dopiero w sierpniu

      Usuń
  5. Marianna jest cudowna. Kalinę teraz czytałam również piękna, ale to już nie ten urok lat 20-tych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lata 60te też ciekawią, więc spodziewam się, że będzie dobrze

      Usuń
  6. Posiadam zarówno tę książkę, jak i "Upalne lato Kaliny". Obie książki bardzo mnie intrygują. Muszę sięgnąć po nie jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, najlepiej na wakacjach, można się wtedy jeszcze bardziej wczuć w ten klimat

      Usuń
  7. Ja zaczęłam od Kaliny, ale z Marianną również pragnę się zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam , Kalina przede mną, liczę, że będzie dobrze

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To dobra pozycja na dopisanie do listy;) polecam i witam u mnie, bo widzę Cię tu chyba pierwszy raz

      Usuń
  9. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LIEBSTER BLOG AWARD!!
    Więcej informacji na moim blogu :)
    http://recenzentki-ksiazkowe.blogspot.com/2013/07/kolejna-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń