wtorek, 4 czerwca 2013

"Pieśń o poranku" Paullina Simons


Grzmotnęła mną ta książka naprawdę mocno. Choć początkowo dosyć źle ją odbierałam, w pewnym momencie czytanie tej książki tak mnie wciągnęło, że prawie spóźniłam się do pracy, do tego wywoływało tyle emocji, że aż sama byłam w szoku.
Zdecydowanie mogę powiedzieć, że będzie to jedna z tych moich ulubionych książek, z tych, które zostają we mnie, wbijają się w mój mózg, zaprzątają myśli jeszcze długo po ich przeczytaniu.
Fakt, już wcześniej spotkałam się z prozą Paulliny Simons i były to spotkania udane, a więc i przed tą książką nastawienie miałam bardzo dobre, ale chyba mogę powiedzieć, żen ie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze. Zdecydowanie autorkę też mogę zaliczyć już do autorek, które mnie nie zawodzą, każda jej książka ma ten specyficzny klimat, ten specyficzny sposób prowadzenia narracji, ale w każdej z nich jest coś innego, każda jest zupełnie inaczej intrygująca. Po "Pieśni o poranku" nie mogę się doczekać kolejnych, które już czekają na półce!
Tym razem mamy książkę o zdradzie. O Larissie, która powinna być szczęśliwą kobietą - ma wspaniałego męża, cudowne dzieci, piękny dom, ciągłe perspektywy rozwoju i wsparcie przyjaciół. Tylko czy wszystko to co ma jest dla niej wszystkim? Czy przypadkowe spotkanie może zmienić całe jej życie? Czy tego pragnie i czy jest skłonna podjąć najtrudniejsze decyzje w swoim życiu? Do czego te decyzje mogą ją doprowadzić?
Co jest po drugiej stronie tęczy..., na pewno nie raz zadajecie sobie pytanie co by było, gdyby nasze życie wyglądało inaczej, gdybyśmy kiedyś mogli je zmienić lub podjąć ryzyko postawienia wszystkiego na jedną kartę. Fałszywą lub wygraną. Tego  nigdy byśmy nie wiedzieli.
Larissa staje przed takimi wyborami, a my czytając o tym możemy na szczęście tylko to obserwować. Czy oceniać? O tym każdy zdecyduje sam czytając. To zdecydowanie jest bowiem książka, która wzbudza masę emocji, masę skrajnych opinii i masę przemyśleń. Mnie przynajmniej czytanie jej zmuszało do przemyślenia sobie wielu spraw, zrewidowania wielu poglądów i po trochu zrozumienia też siebie. Masę różnych uczuć.
Jednak będąc zupełnie szczerą to uczucia w trakcie czytania miałam nie tylko pozytywne. Na początku wpadłam w książkę jak śliwka w kompot, jak to zawsze bywa zaczęłam poznawać jej bohaterów, budować sobie tło wydarzeń, tworzyć sobie w głowie to co autorka opisywała. Dałam się porwać przedstawianej historii, bo to historia od samego początku niebanalna. Jednak po pewnym czasie zaczęłam się czytaniem irytować. Drażniło mnie jakby "stanie w miejscu z akcją", drażniła mnie główna bohaterka (co źle wróżyło), zbyt długie i niepotrzebne (z tamtej perspektywy) opisy. Nawet siostrze pytającej o tę książkę powiedziałam, że "średnia".
Oj muszę tu teraz odszczekać te słowa. Bo w pewnym momencie książka rusza z kopyta. Do tego z takim impetem, że mogę śmiało stwierdzić, że powaliła mnie na kolana. Wszystko to co było wcześniej w końcu wydało się być jak najbardziej na miejscu, widziałam sens pewnych słów, zdań, zauważyłam to jak autorka skrupulatnie budowała postać Larissy. Idealnie! Do tego pewna zmiana
(o której nie będę Wam szczegółowo pisała) w sposobie narracji - i uwierzcie mi pozostałą część książki pochłonęłam z wypiekami na twarzy, łzami w oczach, nerwami na granicy wytrzymania i tysiącami emocji, które mną targały.
I chyba po raz pierwszy od bardzo dawna, zakończenie historii przeczytałam kilka razy, do tego z takim ogromnym żalem, że to już koniec, że chciałabym czytać dalej i dalej... i mieć szanse poznać inne alternatywy zakończenia, choć to przedstawione przez autorkę nie było złe.
Dawno już nie byłam pod takim wrażeniem lektury, dawno już czytanie nie wywoływało we mnie aż takich emocji.
"Pieśń o poranku" to książka dla mnie idealna. Wzruszająca, denerwująca, momentami bezlitosna, momentami dająca nadzieję, przemyślana w każdym calu, owszem momentami przejaskrawiona, a momentami trochę nierealna - choć pewnie o to autorce chodziło... w końcu to trochę wykreowany przez nią świat, który może nam otworzyć oczy na ten nasz realny świat, nasz świat. To książka, która nie kreuje nam lukrowanych postaci, których decyzje i wybory jesteśmy w stanie zrozumieć od razu. Ba...., może ich nigdy nie zrozumiemy. Jednak jest w niej coś takiego, że nawet nie zgadzając się z jej bohaterami, z wydarzeniami przedstawionymi, zaczynamy żyć ich życiem i wtapiać się w książkę, która potem zostaje nam w głowie na bardzo długo. Miałam wrażenie, że nawet nie czytając jej, myślałam o niej nieustannie.
Takie spotkania z książką uwielbiam, przy okazji takich spotkań wybaczam drobne niedociągnięcia, takie książki kocham i takie książki oceniam na ******6******, ze świadomością, że to i tak w mojej ocenie za mało! Myślę, że jeszcze minie długi czas nim po niej ochłonę.
Zatem Siostro (jeśli czytasz to) już wiesz z czym pojedziesz na wakacje!

P. Simons, "Pieśń o poranku", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2013, s. 687


25 komentarzy:

  1. no jak Tobą grzmotnęła, to będę musiała koniecznie przeczytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja trochę inaczej odebrałam tę książkę, ale wiesz niesamowicie się czyta takie recenzje jak Twoja. Ona kipi od emocji :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam Twoją opinię i z wieloma rzeczami się w niej zgadzam, to fakt, że książka jest smutna i ukazuje nam jak nie wiele wiemy o swoich bliskich..., ale to mnie w niej najmocniej grzmotnęło właśnie, to wywołało tyle emocji, którymi pisana była ta opinia:)

      Usuń
  3. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam ochote isc do ksiegarni i natychmiast kupic ta ksiazke. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mam nadzieję, że by Ci się spodobała, bo inaczej pewnie musiałabym Ci wrócić pieniążki za książkę:P :D

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie twórczością tej autorki. Do tej pory jej nawet nie znałam. W mojej bibliotece jest jej parę książek, co mnie bardzo cieszy. Już nie moge się doczekać wyprawy do biblioteki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja polecam przede wszystkim "Dziewczynę na Times Square", http://achyochyzksiazka.blogspot.com/2012/04/dziewczyna-na-times-square-paullina.html
      "Jeździec miedziany" też podobał mi się szalenie, kolejne części czekają na półce.
      Autorkę polecam w ciemno, każdemu, po prostu mogę powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych! :D

      Usuń
    2. kupiłam dziś tę książkę i juz nie moge sie doczekać aż zacznę czytać; strasznie zdziwiło mnie że po "jeźdźcu" nie zaczęłas od razu czytac kolejnych części, ja tego samego dnia przeczytałam polowę następnej

      Usuń
  5. i jak tu nie polecieć do księgarni po własny egzemplarz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no się nie da:D
      kupiłaś już?:)))

      Usuń
  6. Taki tam spam: https://www.facebook.com/events/460432584041447/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ???? nie wyświetla mi się nic niestety:(

      Usuń

  7. Paulina Simons jest jedną z moich ulubionych pisarek. Oczywiście, że mam w planach przeczytanie "pieśni i poranku". ciekawa jestem czy mną również będą targać takie emocje jak Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że tak, bo ja uważam, że to książka, której nie da się przeczytać bez emocji, po pierwsze temat książki jest dosyć kontrowersyjny, po drugie bohaterzy też niczego sobie, po trzecie przedstawienie tematu w taki, a nie inny sposób też budzi emocje...
      oj świetna książka, według mnie:) i jak zawsze Paullina Simons i tym razem mnie nie zawiodła, aż mi szkoda, że nie dotarłam na spotkanie autorskie z nią:(

      Usuń
  8. Mocna ocena, widzę, że na prawdę książeczka przypadła Ci do gustu. Sceptycznie podchodzę do tego gatunku ale wypróbuje utwór na żonie. Jak się jej spodoba to i ja przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, książka wpasowała się w mój gust idealnie. A wiesz, że jak czytałam tę książkę to niejednokrotnie myślałam sobie, że powinni ją przeczytać też mężczyźni..., skuś się! Chciałabym przeczytać gdzieś opinię faceta na temat tej książki.Żonie też jak najbardziej polecam i mam nadzieję, że się jej spodoba.
      Ps. Witam u mnie, bo chyba po raz pierwszy Cię u mnie witam:) i dziękuję za dodanie do obserwatorów:) pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Ja sobie kupiłam "Pieśń o poranku", byłam również na spotkaniu z Paulliną Simons i mam taką wielką ochotę zacząć czytać, że zaraz jak skończę czytać wszystko inne, zabieram się do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak było na spotkaniu???? strasznie jestem ciekawa:)
      a książce się nie opieraj! czytaj!

      Usuń
  10. Kaś, pięknie i trafnie napisana recenzja. Nic dodać nic ująć. Pieśń o poranku to książką, o której myśle, którą analizuję i wciąż przeżywam. Paullina Simons po raz kolejny przeniosła mnie w świat, którego nie chcialam opuszczać.
    An

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaś, pięknie i trafnie napisana recenzja. Nic dodać nic ująć. Pieśń o poranku to książką, o której myśle, którą analizuję i wciąż przeżywam. Paullina Simons po raz kolejny przeniosła mnie w świat, którego nie chcialam opuszczać.
    An

    OdpowiedzUsuń
  12. już nie mogę się doczekać kiedy ja przeczytam , poprzednie piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zaczelam czytac jestem w połowie i jestem zafascynowana....jednak boję się końca

    OdpowiedzUsuń