czwartek, 20 czerwca 2013

"Chata" William P. Young


Od kilku dni zbieram się do napisania czegoś o tej książce. Książce niezwykłej, o której pisanie to będzie czysta przyjemność. Tak jak zresztą było z czytaniem jej. Jednak upały i nawał pracy powodują, że mam około sto postów w czytniku bloglovin zaległych do przeczytania i parę zaległych postów o książkach, które już przeczytane.
Wracając jednak do książki. Cóż dobrego może spotkać naszego bohatera w chacie do której dostaje zaproszenie od "Taty" - Boga?  W chacie, która kojarzy mu się tylko z ogromnym cierpieniem, złem, które się w niej wydarzyło, jednym słowem dramatem, który zmienił całe jego życie. Raczej nic. Jednak nasz bohater postanawia się do owego miejsca udać. Sam do końca nie wie co go tam może spotkać, sam też do końca nie wie czego oczekiwać. A rzeczywistość przerasta wszelkie oczekiwania. Choć nie wiem czy słowo "rzeczywistość" tu pasuje. Bo to, co spotyka naszego bohatera - Macka - z rzeczywistością ma niewiele wspólnego.  Oczywiście jak zawsze nie mogę Wam nic więcej zdradzić. Jedyne co mogę to napisać Wam, że to co czytałam i moje oczekiwania przerosło. Bo "Chata" to książka niesamowita, każde zdanie, każde słowo z niej ma jakąś taką wyjątkową moc, która powoduje, że choć ja na przykład na co dzień takich książek nie czytam, tym razem czułam jakby ta książka stworzona była dla mnie. Przedstawiony przez autora świat jest tyle samo realny, co nierealny. Bo czyż na naszym świecie nie przydarzają się nieszczęścia, zbrodnie nie do wybaczenia i dramaty łamiące ludzkie życie? Zdarzają! Niestety nawet nazbyt często. Jednak czy na co dzień zastanawiamy się nad tym jaki jest ich głębszy sens? Czy widzimy w tym rękę Boga? Czy w ogóle w naszym życiu Boga widzimy? Czy zastanawiamy się jak wyglądałby nasz z nim dialog?
Ta książka to umożliwia, to zatrzymanie się w codziennym pędzie i zastanowienie się nad tym w co wierzymy lub w co nie wierzymy. Choć trzeba brać poprawkę na to, że przecież opisywana historia to wizja autora, to niejednokrotnie do mnie ta wizja jakoś sugestywnie przemawiała. Gdzieś tam chciałabym, żeby tak to właśnie wyglądało, żeby Bóg w którego wierzę był bliski wyobrażeniom opisywanym przez W.P. Young'a.
Jednak nawet jeśli nie do końca nasze wizje na temat wiary zgadzają się z wizjami autora, myślę, że przeczytanie tej książki będzie świetnym powodem do przemyślenia sobie naszego stanowiska wobec niej.
Jak widzicie "Chatą" jestem zachwycona. Mam co prawda do niej kilka zastrzeżeń, jednak potraktowałam ją bardziej jako taką jakby baśń o wierze, starałam się za bardzo nie przejmować niektórymi zbyt wylukrowanymi wizjami, dialogami i sytuacjami. Dałam się porwać tej opowieści, wciągnąć w ten klimat i dać oczarować autorowi w niemal każdym calu. Przy okazji sama się nad swoją wiarą zadumałam, sama gdzieś w sobie odszukałam tę cząstkę, która ostatnio prosiła się o odkurzenie. I chyba zaczęłam bardziej zwracać uwagę na Boga wokół mnie..., bo czyż jak się mocniej przyglądniemy to przejawia się on chociażby w małym ułamku naszego życia?
Komu zatem poleciłabym tę książkę? Otóż moi mili poleciłabym ją każdemu, nie ważne jakiego jest wyznania, nie ważne w jakiego Boga wierzy czy też nie. To książka mimo iż mówiąca o Bogu chrześcijan, według mnie w wielu aspektach uniwersalna. To też książka, którą poleciłabym przede wszystkim osobom, które dotknęła jakaś tragedia i chciałyby choć trochę ją zrozumieć, choć na minutę znaleźć spokój i oparcie - w tej historii można je znaleźć jak najbardziej.
Czasem książki, które wydają się nam być zupełnie nie dla nas (bo przecież pewnie już wiecie, że ja to raczej takie realne historie wolę) potrafią nas tak zaskoczyć i oczarować, że od razu stawiam ******6******.

W. P. Young, "Chata", Wyd. Nowa Proza, Warszawa 2009, s. 281

26 komentarzy:

  1. Hmmm... co w tej książce takiego jest, że chociaż opis zdecydowanie nie zachęca, to recenzje wręcz każą się do niej dobrać? Podejrzana jest :) Muszę zbadać ten temat.
    PS. Trochę przypomina mi to "Tunel" Gary'ego Bravera. Nie wiem czemu, chyba tylko przez Boga, ale tak jakoś od razu mi się skojarzyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tunelu" nigdy nie czytałam więc nie mogę porównać.
      A książka ma w sobie coś magicznego, ja na opis akurat nie patrzyłam, dostałam ją po prostu od znajomych z poleceniem przeczytania, bo im się podobała. Jak widać mnie też do gustu przypadła.

      Usuń
  2. Niesamowita recenzja!! już pierwsze zdania mnie zachęciły, mimo, że o książce wcześniej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się ogromnie w takim razie i liczę, że po nią sięgniesz:)

      Usuń
  3. Zgadzam się z recenzją.
    U mnie ocena nieco niższa - trochę mnie raził zbyt patetyczny styl autora. Dzisiaj chyba podeszłabym do całości jeszcze sceptyczniej, bo w moim pojmowaniu wiary wiele się zmieniło.

    Ale przeczytać warto.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie przymknęłam oko na ten patetyczny nastrój i jakoś sobie tę książkę bardziej jako alegorie, baśń... potraktowałam...
      a co do mojego pojmowania wiary to nie wiele zmieniła, choć nie ukrywam niektóre wizje podobały mi się bardzo i chciałabym takiego Boga spotkać.

      Usuń
  4. przepiękna, cudowna, wspaniała książka! magiczna! zostaje w pamięci na dobre...! zajmuje zaszczytne miejsce na mojej półeczce! zgadzam się z Twoją recenzją w 100%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miłe:) ja myślę, że ta książka i przeze mnie będzie ludziom polecana i w sercu moim na długo pozostanie:)
      pozdrawiam!

      Usuń
  5. Czytałam, jedna z moich ulubionych ksiażek :) Świetna jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) myślę, że spokojnie też będę ją do tych ulubionych zaliczałam:)

      Usuń
  6. Ta książka jest niesamowita. Czytając raz za razem musiałam przerywać, żeby przemyśleć, to co właśnie przeczytałam... Daje do myślenia i po prostu jest... piękna ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie mam momentami świadomość, że powinnam ją mocniej przemyśleć, ja chłonęłam ją dosyć szybko i chciałabym ją jeszcze kiedyś przeczytać właśnie tak powoli

      Usuń
  7. Bardzo dobra, poruszająca, mądra lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poruszająca - to słowo, które powinno było się w mojej opinii znaleźć! :)

      Usuń
  8. Mam mieszane odczucia względem tej książki, ale może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie książka ma w sobie coś magicznego. Jako sceptyk i ateistka podchodziłam do niej bardzo ostrożnie ale udało się jej mnie oczarować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że w tej książce chodzi niekoniecznie tylko o wiarę chrześcijan, znalazłam tam też sporo uniwersalnych treści:) i chyba one najbardziej mnie oczarowały właśnie:)

      Usuń
  10. Hmmm po tej recenzji z chęcią bym ją przeczytała, zaciekawiła mnie :) Jednak na razie mam jeszcze 4 do przeczytania i nie mam czasu ;)
    Zapraszam serdecznie na nowy rozdział, mam nadzieję, że zajrzysz :)
    Pozdrawiam
    http://wojna-elfow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam wiele dobrego o tej książce, dlatego też sięgnęłam po inną książkę autora pt: "Rozdroża". Chociaż książka mnie nie oczarowała, to z pewnością wywołała we mnie wiele pozytywnych emocji:) Z pewnością sięgnę również po "Chatę":)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o proszę to ja muszę teraz te "Rozdroża" dorwać:) ciekawa jestem czy styl autora był podobny. "Chatę" jak najbardziej polecam:)

      Usuń
  12. Hmm... Jeśli gdzieś na nią trafię, to na pewno przeczytam. Bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i witam u mnie! A książkę polecam, bardzo!

      Usuń
  13. A mi ta książka nie przypadła do gustu...nie oczarowała mnie i nie zachęciła do przecytania ponownie.

    http://czytamtocodobre.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ja niestety nie czytuję po dwa razy tej samej książki więc i tak drugi raz nie przeczytam, choć nie oczarowała bardzo! A gusta jak to gusta, są różne

      Usuń