czwartek, 23 maja 2013

"Sposób na Elfa" Marcin Pałasz


Cóż, jestem w szoku. Pozytywnym.
Oto kolejny mężczyzna napisał taką książkę dla dzieci, że mi kopara opadła. Wybaczcie ten kolokwializm, ale tak właśnie było. Otóż moja szczęka strona po stronie, opadała niżej, niżej i niżej...
Tytułowy Elf, to nie żadne magiczne stworzonko, to najprawdziwszy w świecie pies. Poznajemy go jeszcze w schronisku, gdzie mieszka, ale marzy o tym by poznać inne miejsca i "wychować sobie człowieka"- bo tak ponoć za kratami schroniska bywa..., gdzieś tam są ponoć szczęśliwe psy, kochane przez swoich ludzi i rozpieszczane. Na tym etapie Elf o tym może tylko pomarzyć.
Gdzieś tam żyje sobie Pan Marcin, z nastoletnim synem. Wiodą w miarę spokojne życie, pan Marcin jest pisarzem, syn jak to dorastający syn - miewa odpowiednie do swojego wieku problemy i radości. Nagle w ich życiu pojawia się tytułowy Elf. Pies, który wnosi do ich domu coś nowego. Dla każdej ze stron ta nowa sytuacja wcale nie jest łatwa. Jak sobie z nią poradzą? Jakie przygody ich czekają? Wszystko to w książce zawarte, i nawet więcej, bo nie piszę o wszystkim by nie zdradzić za wiele szczegółów i pozbawić Was frajdy z czytania.
Fakt, ja nastawiłam się na niezbyt ciekawą opowiastkę o psie, który nagle uszczęśliwi rodzinę, w której się pojawi, trochę oczekiwałam umoralniającej gadki i sztampowych tekstów o tym jakie zwierzęta domowe są fajne. I się rozczarowałam. Bo autor owszem napisał książkę o tym jak pewien pies uszczęśliwił pewną rodzinę, owszem opowiedział o tym jak ważne zwierzęta domowe są, jak się nimi opiekować i jak one nas mogą odbierać, ale...
Ale zrobił to w taki sposób, że ja - dorosła kobieta przy tej książce sama zapragnęłam mieć psa
i pokochałam Elfa, tytułowego psa-bohatera książki "Sposób na Elfa", miłością ogromną.
"Sposób na Elfa" to książka świetna w każdym calu. Nie muszę Wam chyba pisać, że dzieciaki, którym tę książkę czytałam też Elfa pokochały.
Elf to pies, który prowadzi narracje zamiennie z autorem książki - też, myślę, że mogę powiedzieć,
że głównym jej bohaterem Mamy tu zatem punkt widzenia człowieka i psa. Daje to naprawdę zabawne sytuacje i często też zmusza do zastanowienia się nad tym co czytamy dziecku, z dzieckiem lub też sami. Myślę, że to świetna książka dla ludzi, którzy planują mieć zwierzątko w domu i muszą na tę okoliczność przygotować swoje dzieciaki. Uwrażliwia, ukazuje problemy z którymi możemy się spotkać w takiej sytuacji, ale opisuje też masę pozytywnych zdarzeń, które przed nami.
I ja, i dzieciaki chcielibyśmy poznać autora, który potrafi pisać w tak zabawny sposób, o sprawach, które wcale często zabawne nie są, potrafi też wzruszyć, zaciekawić na tyle, że nie tylko mnie szczęka opadła i wzbudzić chęć czytania kolejnych części opowiadających o Elfie. Gdy dowiedzieliśmy się, że drugą część już mamy, a trzecia jest już w zapowiedziach Wydawnictwa - moje dzieciaki szalały z radości.
Pan Marcin ma taką umiejętność pisania, że sprawił, że mieliśmy wrażenie, że bohaterów książki każdy z nas zna, że spotkać możemy ich nawet na naszej ulicy, w naszym bloku, a problemy, które mają mogą się przydarzyć każdemu, oby tylko każdy umiał z nich wyjść tak jak Elfowa rodzina.
I ten ogromny dystans do siebie, to poczucie humoru, to patrzenie na świat oczami dziecka...i psa... Świetna sprawa!
Ja zaś po raz kolejny (tak samo kiedyś, dawno temu, zszokował mnie pan Kasdepke) zszokowana jestem tym, że mężczyźni potrafią pisać takie książki dla dzieci -  i przez słowo "takie" można rozumieć tutaj: świetne, wręcz genialne w swej prostocie, a wypełnione taką treścią, która podoba się wszystkim, napisane z takim zmysłem, że moi drodzy, ja sama chciałabym umieć choć w połowie pisać tak genialnie dla dzieci jak pan Marcin.
Cieszę się, że trafiłam na tę książkę, cieszę się, że mogłam z nią zaznajomić moje świetlicowe dzieciaki, cieszę się, że ten szok okazał się tak pozytywny i czuję, że kolejne części będą też świetne. Mam na nie ogromną ochotę i mam nadzieję, że będę je mogła ocenić równie wysoko, jak tę, bo do tej wędruje ******6******.
Tutaj (klik) możecie przeczytać wywiad z autorem. Dla mnie bomba! Świetne podejście do tego co robi! 
Polecam ogromnie, zbliża się Dzień Dziecka- prezent jak znalazł!

M. Pałasz, "Sposób na Elfa", Wyd. Skrzat, Kraków 2012, s. 216

2 komentarze:

  1. Oooo maaj goood :) Wzruszyłem się - naprawdę!!
    Pięknie dziękujemy i najserdeczniej pozdrawiamy - Duży, Młody i Elf :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja siostra kocha się w psach - dosłownie! Ma masę piesowych pluszaków i jednego prawdziwego. Gdyby od niej to zależało, miałaby ich oczywiście więcej. ;) Naszczęście nie ona w tym domu sprawuje władzę! :D
    Myślę, że spodobałaby się jej ta książka. Będę się badzo cieszyć, jeśli w jakiejś przyjaznej bibliotece, domowej czy publicznej, ją znajdę. ;))

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie. ;)
    http://aleksandra-kropka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń