poniedziałek, 25 marca 2013

"Pyszne 25" Anna Starmach


Dosyć rzadko zdarza mi się kupić sobie książkę kucharską. Wcale nie dlatego, że nie lubię gotować, wręcz przeciwnie gotować lubię bardzo (gorzej z pieczeniem - bo nie wychodzi). Nie kupuję zazwyczaj dlatego, że po pierwsze są one dosyć drogie, a pod drugie wydaje mi się, że dla paru przepisów, które rzucą mi się w książce w oko nie ma sensu jej kupować. Częściej zdarza mi się kupić książkę kucharską jako prezent dla Siostry niż na swój własny użytek.
Jednak nie ukrywam, że często ciągnie mnie do książek kucharskich jak mrówki do cukru. :)
Po pierwsze często są przepięknie wydane, pod drugie chciałabym wszystko co w nich jest pokzanae zjeść! Niemniej częściej zdarza mi się je oglądać niż coś z nich ugotować.
Tym razem jest zupełnie inaczej. Moi Kochani to pierwsza książka kucharska, która przemówiła do mnie wszystkim.
Zacznę trochę od tyłu, by dojść do najważniejszego na końcu, bo temu chcę poświęcić najwięcej treści. 
Po pierwsze cena- swój egzemplarz zakupiłam za 25 złotych - jakaś promocja trwa, więc jeśli zachęci Was to co Wam tu napiszę nie zwlekajcie z jej zakupieniem teraz.
Po drugie wydanie - świetne zdjęcia, dobry format, jedyne co, to wolałabym by książka była szyta nie klejona, gdyż boję się, żeby się nie rozpadła przy częstym użytkowaniu. Bo zamierzam ją użytkować bardzo często! Stąd rodzi się: po trzecie!
Po trzecie treść książki jest genialna! Przepisy? Genialne? Tak!
To moja pierwsza książka kucharska z której jestem pewna, że ugotuję wszystko! Ba nawet postaram się wszystko upiec. Każdy przepis jest do zrobienia, nie są to wydumane receptury, na których wykonanie składniki musimy ściągnąć z dalekiego kraju lub na zakup których musimy wydać pół wypłaty. Do tego przygotowanie przedstawionych przez autorkę potraw ma nam zająć nie więcej niż 25 min. ( tego bym się tak sztywno nie trzymała). Do przygotowania większości przepisów musimy po prostu skoczyć do naszego ulubionego sklepu, ewentualnie na targ i wydać na to około 25 zł.( i tu niekoniecznie się zgadzam, ale to chyba nie najważniejsze). Wykonanie tych potraw też nie wydaje się być trudne! Ba, niektóre wydają się być bajecznie proste i szybkie, co dla mnie jest bardzo ważne.
Zresztą moi drodzy, jeden z przepisów już wypróbowałam. Wczoraj na obiad zaserwowałam Chili con carne według przepisu Ani Starmach - i było pyszne! Zresztą zrobiłam Wam fotorelacje. Jeśli ktoś chciałaby szczegółowy przepis, piszcie do mnie na email (landrusk@gmail.com).

Składników jest niewiele: mięso mielone wołowe, puszka czerwonej fasoli, puszka pomidorów bez skórki, woda, czosnek, cebule, papryka chili, papryka czerwona, przyprawy: kumin, papryka słodka, oregano, sól, pieprz. Wszystko należy pokroić, przysmażyć i trochę poddusić. Oczywiście w odpowiedniej kolejności. Nic trudnego, ale jeśli gotujemy z bliskimi może być z tego sporo radości i fajnej zabawy.


Na koniec zdjęcie z cyklu : znajdź różnicę! Taka zabawa po posiłku, w ramach spalania kalorii. Uwierzcie mi obiad był bardzo smaczny! Coś czuję, że ta potrawa zagości w naszym menu na stałe.


Wracając jeszcze do książeczki opowiem Wam mniej więcej co w niej jest. Podzielona jest jakby na trzy części. Pierwsza część to potrawy na słono. Jest tu sporo zup (np. zupa-krem z pomidorów i papryki, która myślę, że w tym tygodniu zagości na naszym stole), są makarony, naleśniki w trochę innym wydaniu niż zawsze, ryż i parę mięsnych potraw. To co mnie się podoba najbardziej to to, że jest tu sporo warzyw, albo jako dodatek, albo właśnie jako danie główne.
Druga część to potrawy na słodko. I o dziwo ta część też mnie zainteresowała! Nie znajdziecie tu bowiem skomplikowanych receptur na dwupiętrowe torty lub ucierane serniki. Pani Ania na słodko podaje przepisy proste, niewymagające cukierniczych umiejętności i do tego wcale nie wyglądające jak kaloryczna bomba. Owszem jest słodko, ale nieprzesłodzenie! Cieszy mnie to ogromnie, bo piec to ja niestety nie potrafię, a może dzięki pani Ani przekonam się, że i spod mojej ręki może wyjść jakiś deser. Na pewno wypróbuję zapiekankę waniliową z owocami najpierw, bo tak mnie zainteresowała, że aż mi ślinka cieknie.
Ostatnia część to niezbędnik, gdzie autorka podpowiada nam jak zabrać się do gotowania serwując nam 16 podstawowych rad dotyczących gotowania lub pieczenia. Nic nadzwyczajnego, ale jakoś mam wrażenie, że to tak porządkuje moją wiedzę na temat kuchni i gdzieś tam umacnia w planach na kulinarne eksperymenty.
Jak widzicie książką "Pyszne 25" jestem zachwycona. Cieszę się, że dzięki TVNowi dowiedziałam się, że jest ktoś taki jak Ania Starmach, że mogę ją oglądać w TV (DD TVN z jej udziałem zawsze oglądam bacznie i ściągam pomysły na nowe jedzonko). Przepisy pani Ani można też obejrzeć w programie na TVN Style "Pyszne 25". Ja gotowanie Pani Ani w TV obserwuję niemal od początku jej pojawianie się w telewizji, pamiętam jak zauważyłam ją w DDTVN w trakcie castingu do programu "Gotuj o wszystko"- o gotowaniu właśnie, a o tym, że potem trafiła do MasterChefa jako juror pewnie nikomu nie muszę przypominać. I wiecie co, uwielbiam ją za to, że mam wrażenie, że ciągle jest taka sama, tak samo sympatyczna jak na początku swojej telewizyjnej przygody.
Wszystko to co napisałam mam nadzieję udowodniło Wam, że warto tę książkę kupić - owszem nie jest to książka dla zaawansowanych kucharzy, raczej dla normalnych kobiet/mężczyzn, którzy wracają głodni po pracy do domu i zamiast się denerwować co ugotują, mogą zaplanować to sobie wcześniej, właśnie przy pomocy tej książeczki. Czerpiąc inspirację i wiarę w to, że gotowanie można polubić, bo jest PROSTE!
Oceniam na ******6******, bardzo się cieszę, że sobie tę książkę zakupiłam, mam plan na gotowanie na najbliższy miesiąc (pomijając święta oczywiście, bo wtedy mam gotowaniowy luz).

A. Starmach, "Pyszne 25", Wyd. ZNAK, Kraków 2013, s. 176

18 komentarzy:

  1. Kupiłabym, ale gdyby były same wypieki :D
    w przeciwieństwie do Ciebie - piekę, ale nie gotuję.

    Też mnie kuszą wszystkie kucharskie książki, ale głównie celuję w te ze słodkościami do pieczenia, bo wiem, że wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu też można znaleźć kilka ciekawych, słodkich przepisów, ale takich podstawowych, myślę, że Ty już je opanowałaś:) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Chciałabym ją mieć, ale - póki co - wystarczyć mi muszą przepisy z programu. Podobnie jak Ty - od dawna obserwuję poczynania Ani i podoba mi się to, jak często widuję ją teraz na ekranie. Cieszę się, że zaprezentowałaś akurat to danie, bo z Marcinem od dawna mamy na nie ogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zróbcie:) warto! chcesz dokładny przepis????:)

      Usuń
    2. Chętnie! :)

      klaudyna.gasior@o2.pl

      Usuń
  3. A gdzie kupiłaś za tę kwotę? Bo nie mogę namierzyć książki za tę cenę. Mam słabość do książek kucharskich, lubię je oglądać i testować przepisy. Znam autorkę z programów kulinarnych i podoba mi się sposób w jaki gotuje. Skłądniki nie są wydumane, ceny nie są wygórowane, dania nie są czasochłonne. To duże plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam akurat w Empiku, ale słyszałam o promocji na nią także w Matrasie:)
      według mnie książka ma same plusy:0 a rzadko aż tak się zachwycam książką kucharską i takie plany wobec niej mam :)

      Usuń
  4. Uwielbiam chili i bardzo często przyrządzam tę potrawę na obiad. Zgadzam się - jest to tani i szybki przepis, a efekt wspaniały. Natomiast nie przepadam za programem kulinarnym Starmach - jest w niej coś sztucznego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam nic w niej sztucznego nie widzę, zresztą nie oceniam jej jako człowieka, bardziej interesuje mnie to co gotuje i to co potem dzięki temu sama mogę ugotować:)

      Usuń
  5. O, tak się cieszę, że ta książka okazała się dobra, bo właśnie zastanawiałam się czy jej nie kupić. Lubię tę całą Annę (i ,,MastreChefa", i te pyszne potrawy, które w tym programie gotowali;D), a ostatnio nawet zaczęłam sama coś przygotowywać. Chciałabym właśnie rozwinąć swoje maleńkie zdolności kulinarne, bo już nie mogę patrzeć na makaron/pierś z kurczaka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MasterChef mi się tak średnio podobał, ale fakt oglądałam :) a książka będzie mam nadzieję dla Ciebie inspiracją na przełamanie rutyny w kuchni:)

      Usuń
    2. a tak poza tym to witam u mnie - bo chyba widzę Cię po raz pierwszy i zapraszam do obserwowania:)

      Usuń
  6. Mój egzemplarz już został wysłany :)Nie moge się doczekać kiedy ją dorwę i zaczne gotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam więc na relację z kuchni:) i smacznego życzę!

      Usuń
  7. Kiedy dowiedziałam się o premierze tej pozycji, byłam bardzo ciekawa, bo bardzo lubię Panią Anie i jej gust kulinarny, niezwykle mi odpowiada. I teraz po Twojej recenzji... Powaliłaś mnie. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po prostu muszę ją mieć ;) Mam nadzieję, że będąc po 18nastce w Empiku, skupię się na zakupie jedynie tej książki, a nie jeszcze innych pięciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja sobie wzięłam za cel ugotować/upiec wszystko.
    Chili con carne robiłam, co prawda na nieco innym mięsie mielonym, bo tego akurat nie mieli - coś bym tu pozmieniała, bo takie ciężkie mi się wydaje to jedzenie... ale jeszcze nie wymyśliłam, co :)

    OdpowiedzUsuń

  9. Książkę otrzymałam w prezencie na Dzień Matki i jak do tej pory również złego słowa nie powiem.
    Parę przepisów przetestowałam i byłam bardzo zadowolona.
    Czas i ceny produktów nie zawsze mieszczą się w magicznym 25 ale ogólnie jest w porządku :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tę książkę! Moje ulubione dania to pizza z patelni i sypkie szarlotki. Poelcam! http://pozycjeobowiazkowe.blogspot.com/2015/12/pyszne-25.html

    OdpowiedzUsuń