sobota, 9 marca 2013

"Moja Ciotka Sroka" Liliana Bardijewska


"Moja Ciotka Sroka" zaskoczyła mnie tak bardzo pozytywnie, że aż sama nie mogę w to uwierzyć.
Któregoś dnia jedna z moich uczennic przyniosła tę książeczkę do szkoły. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić obejrzenia jej, wypytania dziecka o czym jest ta książeczka i jakie ma wrażenia po przeczytaniu jej. Okazało się, że to jedna z ulubionych książeczek tej uczennicy, że jest świetna, na tyle że dziewczynka zna ją prawie na pamięć. Postanowiłam się przekonać jak podziała na inne dzieciaki.
Nie ukrywam, że nie spodziewałam się jakiś rewelacji, tak jakoś raczej spodziewałam się, że dzieciaki mogą ją "odrzucić" i trzeba będzie poszukać innej lektury. Jednak test ruszył. I to moi drodzy z kopyta, bo w trakcie jednego czytania pochłonęliśmy trzy z kilku opowieści Ciotki Sroki.
Po czym dzieciaki chciały więcej! Ja też! Tak bardzo spodobały mi się opowieści Ciotki Sroki, że sama czekałam na "nasze czytanie" z niecierpliwością, a podczas niego bawiłam się równie dobrze jak dzieciaki.
"Moja Ciotka Sroka" to bajki opowiadane przez tytułową Ciotkę Srokę, małej Juliance - kilkumiesięcznej dziewczynce. Początek każdej opowieści rozpoczyna się właśnie od przygód Julianki, która na swojej drodze spotyka rozgadaną Srokę. Przy każdym spotkaniu Ciotka Sroka opowiada dziewczynce nową historyjkę. W ten sposób możemy się na przykład dowiedzieć jak według teorii Ciotki powstają pisanki, czy gruszki rosną na wierzbie, jak można obudzić śpiącą Zimę, co oznacza zajęcza odwaga, bądź skąd się wzięły choinki. Każda bajka ma w sobie morał, który uczy, bawi i pozostaje w głowie na długo. A to za sprawą humoru, którym bajki są przesiąknięte, a to za sprawą momentów wzruszeń. Mamy więc masę fajnych zmyślonych faktów, ale mamy też sporo prawdziwych wiadomości, które myślę, że gdzieś tam w dziecku po przeczytaniu lub wysłuchaniu tej książki, pozostaną. Opowieści mają na celu uwrażliwienie dzieci na tematy związane z przyjaźnią, strachem i tolerancją na to co inne.
Często też dzieciaki pytały o znaczenie pewnych zdań/słów - najczęściej powiedzeń/przysłów -co jest zupełnie normalne, ale w tej pozycji było szczególne. Z ogromną przyjemnością zauważyłam, że autorka przemyca w tekście właśnie takie powiedzenia, którymi czasem dzieci posługują się bez ich znajomości, bądź się nimi niestety nie posługują bo ich nie znają, a znać powinny (zresztą bodajże w klasie trzeciej piszą egzamin, na którym jednym z zadań jest wyjaśnianie związków frazeologicznych/powiedzeń/przysłów, jeśli się nie mylę).
Autorka w ogóle tak świetnie bawi się słowem, że czytanie tej książki dzieciakom to czysta przyjemność, do tego samemu można się nie raz uśmiać po pachy. Dzieciaki zaś moi drodzy, jakby za sprawą magii wierzą w niesamowite historie gadającej Sroki, kibicują jej w jej staraniach i każdego jej słowa słuchają z ogromnym przejęciem. Często wybuchają śmiechem, momentami nie dowierzają lub dopowiadają swoje teorie.
Podobały mi się również (dzieciakom także) ilustracje. Wesołe, ale nie przerysowane, subtelne, ale tak przemawiające do wyobraźni dziecka, jak trzeba! Zresztą zobaczcie sami:

Książkę "Moja Ciotka Sroka" testowałam na dzieciakach około ośmioletnich, ale myślę, że to dobra książka dla każdego dziecka, w sumie i dorosłym bym ją poleciła. 

Zatem zaskoczenie na ******6******.
Och, lubię być tak zaskakiwana, moje dzieciaki chyba też. Po prostu lubimy czytać takie książki razem !
Zresztą wiele rzeczy ostatnio lubimy robić razem, ostatnio zamieniliśmy się w pracowników Wiosny....produkujemy, masowo....motyle....





 
L. Bardijewska, "Moja Ciotka Sroka", Wyd. Bis, Warszawa 2009, s. 96

1 komentarz:

  1. Bardzo podoba mi się ta książeczka, a jeszcze bardziej cieszę się, że produkujecie motyle - to urocze i piękne.

    OdpowiedzUsuń