wtorek, 5 marca 2013

"Delikatność" David Foenkinos + porównanie z filmem


Skuszona licznymi komplementami kierowanymi w stronę autora skusiłam się i ja. Zamówiłam dwie jego książki, "Delikatność" oraz "Nasze rozstania". Pierwszą już przeczytałam, druga czeka na półce. Jednak już wiem, że nie będzie długo czekała, bo sposób pisania autora przyciąga mnie jak magnes. Jestem nim oczarowana, porwana przez jego magiczne opisy zwykłego świata, wydarzeń i uczuć.
Czytając "Delikatność" miałam wrażenie jakby ktoś prowadził mnie za rękę, nie szarpał, nie ciągnął, ale właśnie delikatnie prowadził. A słowa, którymi określa on swoją powieść : "Są na świecie wspaniałe osoby, które spotykamy w nieodpowiednim momencie naszego życia i osoby wspaniałe dlatego, że spotykamy je w dobrym momencie", to słowa, które oddają całą prawdę o tej książce.
Autor tworzył świat Natalie (głównej bohaterki) krok po kroczku, budował napięcie i w odpowiednim momencie je rozładowywał. Subtelnie, ale znacząco. No po prostu mistrzostwo! Tak o miłości pisać to naprawdę sztuka. Zwłaszcza, że autor pisze z taką finezją i lekkością, że nie mamy wrażenia, jakbyśmy czytali o czymś ogromnie ważnym, wyniosłym i nieprawdopodobnym.
Nie, to wszystko co opisał w "Delikatności" jest tak wysoce prawdopodobne, że mamy wrażenie, że tego wręcz dotykamy. Taka miłość mieszka w nas, mieszka za ścianą, mieszka w innym mieście. To wszystko w nas lub gdzieś obok się zdarza, jest realne do bólu.
I nie jest za sentymentalnie, za lirycznie bądź lukrowato. Tu wszystko ma sens. Tu wszystko do siebie pasuje, jedno wynika z drugiego lub jedno za drugim podąża.
Wszystko płynie. Najpierw jest wielkie uczucie, idealne. Natalie poznaje swojego przyszłego męża - Francois, wychodzi za niego za mąż, obserwujemy jak rozwija się ich miłość, jak toczy się ich życie, dotykamy szczęścia, którego oni zaznają. Jednak szczęście się urywa, Francois ginie w wypadku, Natalie zostaje sama. Zamyka się w rozpaczy, która jest tu jak najbardziej zrozumiała.
Mija czas...dużo czasu.
Nic nie zapowiada zmian w życiu Natalie, życiu, które ułożyła sobie po śmierci męża, tak jak pozwalały jej na to uczucia.
Jednak jeden spontaniczny pocałunek, odruch można by nawet rzec - zmienia wszystko...
Nie chcę Wam więcej zdradzać, i tak napisałam już za dużo. Napiszę Wam tylko, że czytając możecie się przekonać czy jeszcze ktoś będzie w stanie otworzyć serce Natalie na miłość. Czy i jak tego dokona? Czym? Delikatnością?
"Delikatność" to też książka, w której znajdziemy sporo ironii, humoru i prawdy o ludziach, o życiu w ogóle. Uwielbiam takich autorów, którzy pisząc o miłości nie odcinają jej od realności, nie zapominają o tym, że wszystko co jej dotyczy dzieje się w realnym świecie, z jego blaskami i cieniami.  Zdecydowanie David Foenkinos zagości w moim domu na stałe, liczę na to, że "Nasze rozstania" równie mocno mnie zachwycą.

Na koniec postanowiłam Wam napisać o filmie, który powstał na podstawie tej cieniutkiej książeczki. Gdy wzięłam ją po raz pierwszy do rąk, wiedząc już też, że powstał na jej podstawie film, zastanawiałam się, jak taką cienką książkę (w sensie objętości) można było zekranizować. Po jej przeczytaniu postanowiłam obejrzeć film. Obejrzałam. I moje zaskoczenie sięgnęło zenitu! Można! I to jak!

Rewelacja moi drodzy, kropka w kropkę, strona po stronie, historia z książki przewijała się na moich oczach. Scena po scenie wiedziałam co nastąpi, nie było zbędnego przegadania, dodatkowych niepotrzebnych scen. Wszystko było tak jak to sobie wyobrażałam. Mogę powiedzieć nawet, że to pierwsza ekranizacja książki, która spodobała mi się w stu procentach! Tak bardzo się cieszę, że mogę to napisać, że mogę po raz pierwszy polecić komuś ekranizację, wiedząc, że naprawdę oddaje ona wszystko to co w książce było zawarte. Sceny, dialogi, to całe budowanie napięcia - wszystko oddane było według mnie idealnie! A aktor gający Markusa - wpasował mi się w tę rolę kompletnie!
Obym częściej mogła tak chwalić i książkę i film na jej podstawie.
Możecie się wkrótce spodziewać kolejnego porównania książki  filmem - przede mną "Poradnik pozytywnego myślenia" i mam nadzieję, że będzie równie dobrze.

Wracając jednak do "Delikatności" stawiam ogromną ******6******, za wszystko!
Warto było dać się skusić licznym pozytywnym opiniom o pisarzu. Mogę teraz napisać, że i ja je podzielam! Polecam ogromnie!

D. Foenkinos, "Delikatność", Wyd. Znak, Kraków 2012, s. 208

16 komentarzy:

  1. Ja wybieram się wieczorem nafilm "Poradnik pozytywnego myślenia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miłego seansu:) ja jednak najpierw przeczytam książkę:D

      Usuń
  2. I ja uległam Twojej recenzji. Książki juz zamówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę to będę Cię miała na sumieniu:) heheh żartuję, mam nadzieję, że Ci się spodoba!

      Usuń
  3. Miłość to faktycznie temat tak licznie powielany w książkach i filmach, że ubrać go w coś oryginalnego i nie przesłodzonego nie jest łatwo. O filmie słyszałam, ale nie wiedziałam, że jest też książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest, jest, a film jest jej totalnym odzwierciedleniem! i tak się z tego cieszę ogromnie!
      tu miłość ukazana jest tak normalnie, ale z taką lekkością i taktem, że aż chce się o niej czytać, nawet mając przesyt tego tematu:)

      Usuń
  4. Czytałam i oglądałam - zgadzam się z Tobą. Uwielbiam francuską literaturę i francuskie kino, za wyjątkowy smak i wrażliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja właśnie za kinem francuskim nie przepadam - mam uraz po czterech latach nauki języka francuskiego w trybie rozszerzonym :) niemniej ten film, tak jak i książka zresztą też zrobił na mnie ogromne wrażenie:)

      Usuń
  5. W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak zabranie się za wersję papierową, a następnie po ekranizację. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Film rzeczywiście ujmujący. Ale francuskie filmy mają coś w sobie :-) Książki jeszcze nie mam, ale chciałabym przeczytać i móc porównać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytaj książkę, równie ujmująca, naprawdę gorąco polecam, zwłaszcza jeśli podobał Ci się film.

      Usuń
  7. Powieść mnie rozczarowała. Zbyt wiele się po niej spodziewałam. Filmu jeszcze nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może film chociaż spełni Twoje oczekiwania :) zwłaszcza, że jeśli nie to zawsze można go wyłączyć :)

      Usuń
  8. chyba zacznę od filmu :)

    OdpowiedzUsuń