sobota, 23 marca 2013

"Czas na mnie" Agnieszka Kowalska


Dawno już tak długo nie zwlekałam z napisaniem Wam o książce, którą przeczytałam. I nie chodzi o to, że to książka zła, czy na przykład książka, którą musiałabym skrytykować. Nie, wręcz przeciwnie! To książka, którą już na samym początku napiszę, że szczerze polecam, wszystkim. Polecam szczerze, bez dystansu, bo pisać z dystansem o tej książce nie można.
"Czas na mnie..." to książka mądra, wyważona i pełna jakiegoś takiego spokoju. Przemyślana.  Codzienność splata się tu ze wspomnieniami. Przeszłość zdaje się determinować teraźniejszość i wyznaczać szlaki przyszłości. Miłość wypływająca z każdego zdania koi i daje nadzieję. Na co? Na to, że uczucia nie umierają nigdy, że wiara pomaga nam żyć, że złe momenty w naszym życiu po coś są, i choćbyśmy się mieli o tym dowiedzieć za jakiś, czasem spory, czas - warto! Warto żyć, kochać, pozwalać się kochać i akceptować to co wokół nas. Bo życie jest krótkie, ale od nas zależy jakie będzie.
To też książka mówiąca przede wszystkim o tym jak żyć po śmierci bliskiej nam osoby. Nie zapominając o niej, jednak żyjąc dalej - bo inaczej się nie da. Przecież my musimy iść dalej, omijając kolejne dziury w naszej drodze, potykając się o kolejne kamienie i biorąc rozpęd przed kolejną prostą jaka przed nami. Tak jest, tak być musi, tak jesteśmy w stanie wytrwać.
No i nie sposób pominąć też tego, że to książka o Maćku Kozłowskim, i choć to nie jego biografia- to dzięki niej możemy zbudować sobie obraz zmarłego aktora, widziany oczami jego żony - autorki książki o nim i o miłości do niego właśnie. I powtórzę za Dorotą Wellman z opisu na okładce, "chciałabym, żeby mnie ktoś tak kochał", dodam jeszcze, że chciałabym, żeby mnie ktoś kiedyś tak wspominał i żeby potrafił żyć, nawet gdy mnie już nie będzie. Chciałabym też umieć żyć tak jak autorka, po śmierci moich bliskich, chciałabym być na tyle mądra, by wiedzieć, że śmierć to nie zawsze koniec.  
Na razie jestem na takim etapie mojego życia, w którym najbardziej boję się utraty bliskich mi osób. Strach przed tym wręcz mnie paraliżuje.Tak mam i już. Stąd często mam jakąś taką sporą niechęć do czytania o śmierci innych.
Bałam się więc trochę tej książki, bałam się, że nad co drugą stroną będę płakać, mieć tysiące depresyjnych myśli i ogólnie wprowadzę się w taki stan, jakiego nie lubię. Choć owszem czasem lubię poczytać takie książki, by docenić to co mam teraz, by poczuć się szczęśliwą i nie chcieć ciągle więcej. Bałam się też trochę tego czytania o cierpieniu osoby umierającej i osób jej bliskich. Nie lubię wchodzić w życie innych osób, zwłaszcza, gdy cierpią. Bałam się też, że autorka opisze zbyt dużo szczegółów o śmierci Maćka Kozłowskiego, takich których nie chciałabym znać i nawet nie powinnam.
Niepotrzebnie się bałam. Książka ta jest bowiem tak wyważona jak powinna być. Jest na tyle intymnie, że nie mamy wrażenia, że wszystko się przed nami odkrywa, że widzimy nagą prawdę. Owszem widzimy sporo, ale tak subtelnie nam ukazane, że wszystko zdaje się być na swoim miejscu, być jak najbardziej właściwe. Podczas czytania nie raz się wzruszycie, nie raz pewnie co wrażliwszym (mnie) zakręci się łezka w oku, ale i nie raz wybuchniecie śmiechem, zadziwicie się i pewnie też zachwycicie.
I wiecie co Wam jeszcze na koniec napiszę? Mam nadzieję, że pan Maciek Kozłowski jest gdzieś tam dumny ze swojej żony, że ten list miłosny do niego ukazał mu tylko to, że dokonał w swoim życiu wielu bardzo dobrych wyborów i był kochany.
Polecam więc ją wszystkim.
Polecając oceniam na ******6******, a pani Agnieszce Kowalskiej życzę dużo siły i wiary w to co robi. Cieszę się, że dzięki niej odkryłam po pierwsze jakim wspaniałym człowiekiem musiał być Maciej Kozłowski, po drugie odkryłam, że może powinnam popracować nam moimi lękami, chociażby czytając takie książki jak tak. Dające wiarę w istnienie sensu, tam gdzie go czasem kompletnie dostrzec nie możemy.
Bo życie jest czasem jak film, kadr goni kadr..., a sens widać dopiero na końcu.


  

A. Kowalska, "Czas na mnie", Wyd. Czerwone i Czarne, Warszawa 2013, s. 229

4 komentarze:

  1. Książka, po którą na pewno sięgnę w najbliższym czasie, tym bardziej, że lubiłam i ceniłam Maćka Kozłowskiego. Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że zachęciłam Cię do jej przeczytania. Będę czekała na Twoje wrażenia po lekturze. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Oh niesamowita postać, do tej pory nie wierzę, że nie ma jej już z nami. Książka tylko o tym utwierdza, będzie w kolejce do czytania..

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisana obrazami. Piękna, przejmująca.Bardzo wartościowa pozycja. Gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń