poniedziałek, 4 lutego 2013

"Nudzimisie" Rafał Klimczak


Szczerze powiedziawszy już nie pamiętam jak to jest się nudzić. Zawsze mam coś do zrobienia, zawsze mam coś co mnie ciekawi, porywa i nie daje się ponudzić. Zajęcia różne wynajduje mi nie tylko życie, sama sobie je wynajduję. Czasem mam wrażenie, że za dużo rzeczy mnie interesuje bym się nudzić mogła.
Jako dziecko miałam podobnie. Może łatwiej mi było się nie nudzić, bo zawsze mogłam przecież robić to co lubię najbardziej czyli czytać. Fakt, że dzieciństwo moje było zupełnie innym dzieciństwem od współczesnego, ale nudy jakoś nie zapamiętałam.
Co zatem ze współczesnymi dzieciakami? Nie dalej niż osiem godzin temu usłyszałam z ust uroczej dziewczynki właśnie to tytułowe zdanie "Nudzi mi się". I co? Osiem godzin temu nie miałam jeszcze za sobą lektury książki Rafała Klimczaka o jakże trafnym tytule "Nudzimisie". Osiem godzin temu byłam uboższa o wiedzę na temat misiów, których misją jest zwalczanie nudy dziecięcej.
Jutro już wiem co takiej znudzonej istotce polecę. Bo "Nudzimisie" polecać będę teraz każdemu dziecku, które cierpi na nudę.
Dzięki autorowi takie znudzone dziecko może przenieść się do Krainy Nudzimisiów, poznać jej mieszkańców i przeczytać o kilku przygodach jakie ich spotkały. Przez to nuda na pewno zostanie przegoniona.Mamy tu bowiem Szymona, który się nudzi. A jak dziecko się nudzi to rodzic temu musi zaradzić. Tata Szymona opowiada mu więc o pewnych stworzonkach tzw. Nudzimisiach, które przybywają do dzieci, gdy te wypowiadają zdanie "Nudzi mi się". A i oczywiście przybywają do takich dzieci, które w nie wierzą. Szymon uwierzył.
Autor stworzył przesympatyczne misie, do tego mieszkające w tak magicznej krainie, że aż chciałoby się by istniała naprawdę. W zgrabny sposób przemycił też treści mające pouczyć naszego szkraba na przykład o radzeniu sobie z zazdrością, lenistwem, strachem czy reagowaniem na gnębienie młodszych/słabszych. Autor podpowiada też w co się można bawić, jak użyć w tej zabawie swojej wyobraźni.
Naszą (i dziecka oczywiście też) wyobraźnie pobudzają piękne kredkowe ilustracje ( i proszę kolejny pomysł na zwalczenie nudy- zrobienie swoich ilustracji do książki, tej lub innej), zabawny wygląd Nudzimisiów rozśmiesza i wzbudza w dziecku sympatię. Dziecko też spokojnie może identyfikować się z głównym bohaterem Szymkiem- odwiedzanym właśnie przez Nudzimisie - to też ma bardzo dobry wpływ na odbiór tej książeczki.
"Nudzimisie" to książeczka kierowana przede wszystkim do przedszkolaków, ale myślę, że i starsze dzieciaki nią się zainteresują (nie omieszkam sprawdzić wkrótce), ba nawet dorosłych może wciągnąć, rozśmieszyć i przypomnieć nam o naszych zabawach, marzeniach i sposobach na nudę. 
U mnie Nudzimisie chyba były, bo dookoła książki znalazłam malutkie ślady misiowych stópek...i się nie nudzę w ogóle. Tak jak przy czytaniu tej opowieści. Zamierzam sięgnąć po kolejne przygody bohaterów już wkrótce, więc nudziło mi się dalej nie będzie.
To spotkanie z "Nudzimisiami" oceniam na *****5*****, oczywiście etykietuję do cyklu "Achy ochy z książką...dla dzieci", w którym możecie znaleźć też inne polecane przeze mnie książeczki dla dzieciaków. 

R. Klimczak, "Nudzimisie", Wyd. Skrzat, Kraków 2010-2013, s. 128

8 komentarzy:

  1. Fajny tytuł i okładka. Przydałyby mi się takie miśki w domu. Dzieciaki czasem nie wiedzą co ze sobą zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na półce. Fajna książeczka, każdy dzieciak pokocha "Nudzimisie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam, ale zapewne jest ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nudzimisie są świetne, zawsze je klientom polecam :) Kolejne części też super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to zapraszam Nudzimisie do mojego dziecka. Ciągle słyszę "Nudzi mi się", ale żadne miśki się niestety nie pojawiają :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej nie mamy jeszcze w domu, ale mamy "Nudzimisie w przedszkolu" Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, ze dla dzieci to ja sama chętnie przeczytam :DD

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęcające! Jak gdzieś na nią trafię, pewnie kupię. Swoją drogą... Ja też napisałam książkę o nudzie - Pogromcy Nudy! Ale to dla trochę strszych dzieci:-)

    OdpowiedzUsuń