czwartek, 3 stycznia 2013

"Żona_22" Melanie Gideon

Wracam. Z książką, którą przeczytałam w trakcie Świąt. Zatem jeszcze w 2012 roku.
Jaka jest ta książka? Chyba taka jak cały mój 2012 rok. Bez większych rewelacji, ale i bez większych dramatów.
Z czytaniem książek jest czasem tak jak z rozpoczynaniem kolejnego roku. W styczniu absolutnie nie wiemy co nas spotka na przykład w czerwcu, owszem możemy się czegoś domyślać, coś tam sobie zaplanować, a los i tak ułoży się tak jak będzie chciał.
Tak i jest z książkami czasem. Oglądamy okładkę, otwieramy pierwszą stronę, wchodzimy w historię przedstawioną przez autora, niczym w nowe dni roku i strona po stronie (niczym dzień po dniu) poznajemy dalszy ciąg historii.
I albo jak w życiu podoba nam się on, albo kompletnie nam nie leży. Czasem zdarza się też tak, że jakby dryfujemy na stronach książki. Czytamy, czytamy, czytamy, bez większych zachwytów, by na koniec albo chcieć książkę odłożyć z rozczarowaną miną, albo się nią zachwycić.
"Żoną_22" zachwycić się nie mogłam, ale też nie mogłam się rozczarować. Owszem spodziewałam się większych fajerwerków, smaczniejszego szampana, ale ten który mi zaserwowano też był całkiem ok.
Tytułowa Żona_22 to Alice Buckle, która wiedzie normalne życie u boku swojego męża, ma dwójkę dzieci, dom, pracę, spory staż małżeński i ... chyba zaczyna się jej to wszystko może nie nudzić, ale powszednieć. Gdy dostaje więc zaproszenie do badania nt. małżeństwa przystępuje do niego i ...
I zaczyna się cała historia, Alice zaczyna rozpatrywać swoje życie z różnych stron, zastanawia się nad swoim małżeństwem, nad tym co kocha lub kochała. Nawiązuje dialog z Asystentem_101. I daje się porwać internetowemu badaniu...
Taka sobie można by powiedzieć ta historia. Taki sobie sposób jej opisania, momentami lekko mnie drażniły pewne momenty książki, ale właśnie nie ze względu na swoją treść, lecz ze względu na sposób jej przedstawienia. Owszem jest coś w tej książce wciągającego, owszem czyta się ją bardzo szybko, jednak nie aż tak by zachwyciła. Fakt, że podobało mi się jej zakończenie skłania mnie do postawienia jej trochę wyższej noty niż początkowo zamierzałam.
Niby autorka porusza tematy, które są bardzo realne, bo faktycznie opisuje małżeństwo, w którym nie zawsze jest kolorowo, a szalone uczucie zakochania trochę stygnie i zamienia się we wspólną codzienność, która zaś może doprowadzić do całkowitego zabicia uczucia, ale... 
Trochę dla mnie za "hollywoodzka" ta książka, trochę za bardzo ponaciągana. Za dużo też dla mnie było w niej pozaczynanych wątków, które w sumie w niewielkim stopniu później zostały rozwinięte. Pewne wątki były zbędne, pewne dla mnie niezrozumiałe i dziwne.
Wszystko to zbyt grubą nitką szyte.
Stawiam więc ***3***.
I wracam do książki, która bardziej mnie porwała..., więcej o niej już wkrótce.


M. Gideon, "Żona_22", Wyd. Otwarte, Kraków 2012, s. 450


5 komentarzy:

  1. 3 to trochę za mało, żebym podjęła wyzwanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam wątpliwości, czy ta lektura jest warta mojej uwagi. Póki co będę zajmować się innymi książkami, ale nie omieszkam sięgnąć po tą w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby książkę miałam w planach, ale 'coś we mnie' wzbraniało się przed przeczytaniem książki. Jak to dobrze, że w końcu jej nie kupiłam, bo po Twojej recenzji spasuję :3

    ps. Na moim blogu właśnie ruszył konkurs w którym do wygrania powieść "Giń" Hanny Winter
    Szczegóły znajdziesz tu:
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2013/01/zimowy-konkursik-3.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie moje klimaty...

    Zapraszam na konkurs!
    Do wygrania hit ostatnich tygodni: książka "Ostatnia spowiedź" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam książeczkę za 10 zł w drogerii HEBE i nie żałuje, chociaż żałowałabym gdybym za książkę dała koło 40 zł. Dla mnie jest zbyt przewidywalna i dlatego a u mnie minusa. Jednak pochłonęła mnie i przeczytałam w dwa wieczory a czytając czułam jakby główna bohaterka była moją dobrą znajomą i za to duży plus :)

    OdpowiedzUsuń