piątek, 23 marca 2012

"Niezapominajki" Ewelina Kłoda


Czy jest wśród nas może ktoś kto choć przynajmniej raz nie pisał, nie próbował pisać lub choć raz nie pomyślał o pisaniu pamiętnika. Ja pisałam, nie mogę się tego wyprzeć. Choć z dzisiejszej perspektywy nie wiem czy mam się z tego powodu śmiać czy może płakać.
Bycie nastolatką to nie prosta sprawa...
Nie była dla mnie i nie była dla Izy, nastoletniej dziewczyny piszącej o swoim życiu pamiętnik. My zaczynamy czytać go w dniu 25 czerwca ( i już data do mnie przemawia, moje urodziny :) ), gdy jego autorka spisuje jadąc w pociągu swoje "wrażenia" z ostatnich wydarzeń. A wydarzenia te są dla niej bardzo ciężkie. Właśnie straciła matkę, musi przeprowadzić się do swojego dziadka, którego ma dopiero poznać, co za tym idzie czeka ją zmiana szkoły i środowiska, w którym dotychczas przebywała. Do tego przed nią matura i podejmowanie ważnych decyzji. Prawda, że nie łatwy czas przed nią?
A gdy jeszcze nie ma się wsparcia w rodzinie, nie zna się swojego ojca, a dziadek wydaje się być chłodnym i nie akceptującym wnuczki człowiekiem to już w ogóle łatwo być nie może.
Jak poradzi sobie z tym wszystkim Iza?
Czy Iza odnajdzie się w nowej sytuacji? Czy odnajdzie własną drogę ? Czy pytania na które od zawsze szukała odpowiedzi zostaną wyjaśnione? Z dnia na dzień będziemy się o tym dowiadywali. Będziemy obserwowali przemianę Izy, jej dojrzewanie do przyjaźni i miłości. Wszystko widziane z perspektywy nastolatki.
Dla mnie ta perspektywa była trochę drażniąca, ale no cóż... czegóż innego miałam się spodziewać czytając pamiętnik nastolatki. Ale mimo tego, że czasem Iza mnie denerwowała lub śmieszyła wiem, że warto było ją poznać. Choćby po to by zrozumieć, że właściwie swego czasu niewieloma cechami się od niej różniłam i na pewno też dosyć podobnie odbierałam w tamtym wieku świat. Dobrze, że miałam tyle szczęścia w życiu, że nie musiałam przechodzić takich perypetii jak ona.
I na pewno moje "filozofie" drażniły starszych. Bo to już tak jest, że wydaje się nam, że nasze wygłaszane w danym wieku teorie są najprawdziwsze i najważniejsze i że wszystko wiemy najlepiej. A potem z perspektywy śmiejemy się z tych swoich teorii.
Ale o książce miało być...
"Niezapominajki" to książka i dla nastolatek, które są na podobnym etapie życia jak Iza i dla tych, którzy nastoletni okres mają już za sobą - może odnajdą w Izie cząstkę siebie, może powspominają z łezką w oku ten czas, gdy kształtowało się nasze życie, nasz światopogląd.Tylko Ci starsi muszą wziąć poprawkę na tę książkę - czytamy pamiętnik niespełna osiemnastoletniej dziewczyny- nie spodziewajmy się więc jakiś prawd życiowych, jakiś naprawdę dobrych przemyśleń, które i do nas przemówią. Myślę, że autorka nie w ten sposób chciała do nas przemówić. Raczej obserwując z boku młodą dziewczynę możemy sami dochodzi do pewnych wniosków. A czy z nimi się zgodzimy, czy nie, czy będą dla nas oczywiste i trafne, czy wyssane z palca lub naciągane - ot sprawa naszego etapu na jakim jesteśmy w życiu.
Ja będąc już na zupełnie innej drodze życia niż Iza na "Niezapominajki" "wzięłam poprawkę" i polubiłam bohaterkę, odnalazłam w niej cząstkę siebie i ... doceniłam, że pewne rzeczy mam już za sobą.
Spotkanie z książką (wiosenne, bo z nią w ręku i tulipanami w flakonie wiosnę witałam) oceniam na ****4****. I aby dowiedzieć się jak książkę odbierze ktoś młodszy ode mnie do przeczytania jej namawiam pewną urokliwą prawie osiemnastolatkę :), mam nadzieję, że jej się spodoba. Jeśli ktoś już czytał też dajcie mi znać jak Wasze opinie. Mam nadzieję, że choć trochę Was ku przeczytaniu tej książki zachęciłam.

E. Kłoda, "Niezapominajki", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2012, s. 527

środa, 14 marca 2012

"Droga do Różan" Bogna Ziembicka


Czy książka w której główna bohaterka Was irytuje może się Wam podobać?
Otóż TAK.
Z wielu powodów, które spróbuję tu Wam przytoczyć. Jednak może najpierw powinnam wytłumaczyć dlaczego głównej bohaterki polubić nie potrafiłam.
Przede wszystkim nie lubię kobiet, które wyrażają się przez mężczyznę. Dla których mężczyzna to wszystko czym żyją, do czego dążą, o co walczą i co je determinuje. Zbyt cenię sobie wolność (o dziwo będąc z szczęśliwym związku małżeńskim - a może właśnie dlatego?) by móc zrozumieć kobietę (nie dziewczynę młodą, tylko kobietę właśnie) bez reszty próbującą zdobyć mężczyznę, uzależnioną od niego.
I niech się tu na mnie potoczy lawina słów: że może nie poznałam takie faceta, za którym bym tak "szalenie szalała" :) (poznałam, noszę obrączkę od niego), że nie jestem romantyczna (bywam, bywam...), czy może łatwo mi mówić bo mi było łatwo (oj, nie było!).
Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć takich kobiet i już.
Dlatego nie byłam w stanie zrozumieć głównej bohaterki "Drogi do Różan"- Zosi. Otóż Zosia właśnie jest przede wszystkim zakochana. Szaleńczo. W mężczyźnie, który (i tu  moja subiektywna ocena) kompletnie na to nie zasługuje. Jest dla niego w stanie zrobić wszystko, nie widzi jego wad - lub widzieć nie chce, nie dostrzega tego jak ją traktuje, lub dostrzec właśnie nie chce. A ów mężczyzna wodzi ją za nos jak chce...
Owszem coś go do niej "ciągnie", ale...
I to "ale" przeszkadzało mi najbardziej!
"Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz"- toć to powiedzenie, które się do tej dziwnej relacji nadaje najbardziej.
I choć wiem, że Zosia była po prostu zakochana to nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego nie potrafiła się odkochać, zwłaszcza, że miała ku temu okazji dużo i warunki sprzyjały, oj sprzyjały.
Zatem jak widzicie no nie polubiłam Zosi. Choć fakt, parę przymiotów ma pozytywnych i stara się dziewczyna bardzo oj stara. Choć jest bardziej naiwna niż mądra...to miewa swoje dobre momenty.
Ciekawe czy Wy czytając tę książka główną bohaterkę polubiliście lub polubicie. Bo mam nadzieję, że książkę przeczytacie.
Po co? - zapytacie, zwłaszcza, że główną bohaterkę objechałam z góry na dół.
Otóż dla jej wątków pobocznych.
Dla przyjaciółki Zosi - Marianny- aby uwierzyć, że kobiety potrafią wierzyć w siebie i szanować swoją wartość. Mając przy tym ogromne poczucie humoru na swój i inne tematy.
Dla wątku opiekunki Zosi - panny Zuzanny - poznanie jej losów jest naprawdę warte przeczytania tej książki i szczerze powiedziawszy uważam, że mogłyby zostać na tyle rozwinięte, że mogłaby powstać z tego odrębna, bardzo dobra książka.
Dla możliwości uwierzenia w przyjaźń, że są obok nas dobrzy ludzie, którzy pomogą nam zawsze i wystarczy im potem proste "dziękuję, że jesteś".
A może i dla zrozumienia, że nie zawsze to o co najbardziej walczymy jest dla nas dobre i czasem warto posłuchać mądrych głosów z boku, a nie iść w zaparte... choć może to ja się mylę i o miłość ( nawet nie odwzajemnioną) warto walczyć?
Dla pięknie opisanego Krakowa i Różan (choć nie udało mi się doszukać takiej miejscowości pod Krakowem).
Dla opisów kwiatów (które są pasją głównej bohaterki - no za to mogłabym ją polubić).
Dla sielskości tej książki, dla jej mocy wyciszania przy czytaniu, dla odprężenia, które dostarcza.

Myślę, że to dosyć sporo dobrych powodów do sięgnięcia po tę książkę.
A że ja nie polubiłam głównej bohaterki, cóż może Wy ją polubicie, a nawet jeśli nie - to czy zawsze główny bohatera ma być naszym czytelniczym przyjacielem? Czasem możemy się nim irytować, złościć na niego, może nas zadziwiać swoją naiwnością lub beztroską. W końcu my tylko czytamy o kimś, a nie jesteśmy tym kimś.

Mimo tego, że Zosia u mnie zasłużyła na jedynkę (no dobra, dwójkę) to książkę oceniam na *****5***** i ostrzę sobie pazurki na kolejne książki Wydawnictwa Otwarte z serii Otwarte dla Ciebie.
A "Droga do Różan" zawsze już będzie mi się kojarzyła z zapachem róż...lekko słodkim, a zarazem lekko kwaśnym...o ile zapach może być kwaśny...


I będzie mi się jeszcze kojarzyła z przepiękną, delikatną okładką- z tego co widzę Wydawnictwo przykłada do tego dużą wagę, choć cena owszem kusząca cena mogłaby być z tyłu lub przynajmniej mniej widoczna.


B. Ziembicka, "Droga do Różan", Wyd. Otwarte dla Ciebie. Romans, Kraków 2012, s. 410

wtorek, 13 marca 2012

Wyniki bardzo OTWARTEGO konkursu!

Wyniki!
Oto i przebieg losowania:
Najpierw jak zawsze wypisałam nicki osób, które się zgłosiły. Dwadzieścia dwie osoby, całkiem nieźle, szkoda, tylko, że nagrody mam tylko dwie...
Losy ułożone w podkowę na szczęście... wylądowały w "torebce do losowania".

Gdy przerzucałam losy do torebki to jeden z nich wypadł mi na podłogę. Tak sobie pomyślałam, że to znak - to będzie pierwsza osoba, która otrzyma nagrodę.

Zatem pierwsza nagroda czyli trzy książki Wydawnictwa Otwarte i kosmetyki Bielendy trafiają do:
Druga nagroda została już wylosowana. A kto jest szczęśliwą wylosowaną zobaczycie na zdjęciu:

Zatem:
I nagroda wędruje do OUBLIEMOI
II nagroda wędruje do SYLVI
Proszę o szybki kontakt, przekaże Wasze adresy do Wydawnictwa i będziecie mogły już spokojnie czekać na nagrody.
Wszystkim zaś dziękuję za zgłoszenia, mam nadzieję, że będę mogła jeszcze dla Was zorganizować jakieś konkursy-losowania.
Pozdrawiam!
PS. Przepraszam za okropną jakość zdjęć- paskudna pogoda za oknem i komórka nie dają dobrych efektów.

piątek, 9 marca 2012

"Otwarte dla Ciebie" - bardzo otwarty konkurs....

Jak zapewne już wiecie (a można było nie raz to zauważyć czytając mnie) jestem ogromną fanką Wydawnictwa Otwarte.
I nie tylko dlatego, że podsyłają mi książki do recenzji od czasu do czasu. Jeszcze, gdy z nimi nie współpracowałam książki tego Wydawnictwa kupowałam w ciemno, wiedząc, że mnie nie zawiodą, że coś w nich dla siebie znajdę.
I tak moja fascynacja trwa. A teraz się jeszcze bardziej rozkręciła.
Dlaczego?
Otóż dlatego, że Wydawnictwo Otwarte się rozkręciło! Dosłownie. Od marca Wydawnictwo Otwarte przeszło pewną metamorfozę.
Po pierwsze mam wrażenie, że wydają coraz więcej książek.
Po drugie książki te są jakby posegregowane w serie.
Mamy teraz książki wydane pod szyldem : Wydawnictwo Otwarte, Wydawnictwo Otwarte dla Ciebie, Otwarte Young Adults, Otwarte na Świat.
Myślę, że to bardzo korzystna "segregacja". Zauważcie, że każdy może tu znaleźć coś dla siebie.
W związku z tym, że całkiem niedawno, a nawet wczoraj był Dzień Kobiet postanowiłam opisać Wam serię, która właśnie  przez Wydawnictwo kierowana jest przede wszystkim do kobiet.

Chodzi mi tu o serię "Otwarte dla Ciebie".
Seria dzieli się na trzy podkategorie : ROMANS, KOBIETA, NAMIĘTNOŚĆ.
I znowu mamy tu więc możliwość wyboru- co nas bardziej pociąga...
Czy sagi, epickie opowieści z historycznym tłem...z wątkiem romansowym, z miłosnymi intrygami, z zawirowaniami, które zakochanym kobietom towarzyszą? (ROMANS)
Czy obyczajowe historie, ukazujące naszą codzienność, tematy, które zawsze są na czasie i ciągle nas dotyczą. Tematy o których ciągle rozmawiamy z przyjaciółkami, z innymi kobietami? Które razem przeżywamy. (KOBIETA)
Czy może lubimy zmysłowe historie o namiętnych kobietach i ich związkach?
Prawda, że jest z czego wybierać? (ROMANS)
A gdy jeszcze dodam, że te książki są w zawrotnej cenie : 19,90zł, czyż to jeszcze bardziej nie przekonuje? Zwłaszcza, że to nie są zwykłe harlequiny, tylko naprawdę dobre książki, o czym miałam się okazję przekonać czytając np. "Drogę do Różan"(wkrótce relacja).
Wy też możecie się przekonać czy nowa seria Wydawnictwa Otwartego jest dla Was.
Czy OTWARTE jest DLA CIEBIE?
Jak?
A na przykład biorąc udział w konkursie organizowanym przeze mnie i Wydawnictwo właśnie.
Co trzeba zrobić?
W komentarza poniżej powiedziecie mi na co jesteście w książkach OTWARTE? Która kategoria z serii OTWARTE DLA CIEBIE - Romans, Kobieta czy Namiętność,wydaje się być Wam najbliższa? I dlaczego?
Wśród zgłoszeń wylosuję dwie osoby. Bo i dwie nagrody.
NAGRODA I:
  • 3 książki Wydawnictwa OTWARTE dla CIEBIE ( na zdjęciu) + plus kosmetyki BIELENDA.
NAGRODA II:
  • 1 z książek ze zdjęcia (do wyboru) + kosmetyki BIELENDA. 
Konkurs trwa od dziś do 13 marca (do godziny 11.00). 13-go postaram się ogłosić też wyniki.

Mam nadzieję, że wystarczająco Was zachęciłam do konkursu!
Jeśli nie to jutro jeszcze opowiem Wam o moich wrażeniach z lektury "Drogi do Różan".

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam miłego weekendu, który już tuż za rogiem....

wtorek, 6 marca 2012

"Zwierciadło"- sprzedam:)

Segregując swoje życie, porządkują przestrzeń koło mnie uświadomiłam sobie, że mam masę rzeczy do których już nie powrócę.
Jednymi z nich są moje stare "Zwierciadła". Co z nimi zrobić?
Pomysłów miałam kilka, a jednym z nich było wystawienie ich za kilka groszy na allegro. Jednak może ktoś z Was miałby na nie ochotę? Mogę więcej szczegółów podać na email.
"Zwierciadła" są w stanie idealnym! Mam wszystkie numery od stycznia 2008 roku do grudnia 2010. Plus kilka z 2011.
Jeśli zainteresowała Was oferta piszcie na email : landrusk@gmail.com.
Odstąpię je naprawdę tanio!

poniedziałek, 5 marca 2012

"Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce" Tomasz Czerwiński + seria "Ocalić od zapomnienia"

Dziś trochę z innej beczki.
Dziś chciałabym się z Wami podzielić moją miłością do albumów z serii "Ocalić od zapomnienia" Wydawnictwa Muza.
Moja fascynacja tymi albumami zaczęła się parę lat temu, gdy pracowałam w szkole, w której te albumy były mi potrzebne do zajęć. Zajmowałam się tam przybliżaniem dzieciakom dawnych tradycji polskich. Albumy pomagały mi w tym rewelacyjnie.
Pierwszy z którym się zetknęłam to album "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne" Barbary Ogrodowskiej. Była to dla mnie jakby baza do dalszego rozwijania omawianego z dziećmi tematu - ale i moich zainteresowań, bo przyznać muszę, że choć pracę licencjacką na studiach pisałam z kulturoznawstwa, to dopiero te albumy moją fascynację dawnymi kulturami rozkręciły na maksa. Od albumu do albumu zachwycałam się coraz bardziej. Razem z dzieciakami poznawałam "Ginące zawody", "Budownictwo ludowe w Polsce", "Polskie stroje ludowe" (którym poświęcono aż trzy albumy) czy "Tradycje polskiego stołu".



W serii "Ocalić od zapomnienia" dotychczas ukazało się aż szesnaście albumów. Albumów, które ukazują dorobek kulturowy naszego kraju, zapoznają nas z dawnymi obyczajami, z ważnymi wydarzeniami (np. album "Śladami polskich bitew"), a nawet postaciami ważnymi dla nas w albumie "Nobliści znad Wisły, Odry i Niemna".
Zakres tematyczny albumów jest więc bardzo bogaty, lecz skupiający się wokół kultury naszego kraju i jego tradycji.
Naprawdę imponujące albumy. Z bardzo dobrze ujętą treścią, budzącą zaciekawienie i chęć czytania o wcale przecież nie prostych tematach. Do tego rewelacyjna szata graficzna, przepiękne zdjęcia i ilustracje. Wszystko dopracowane do najdrobniejszego szczegółu. I bardzo dobrzy autorzy! Profesjonaliści, zajmujący się tematem zawodowo.
Niestety owych albumów nie mam na własność. Mam nadzieję jednak, że kiedyś uda mi się je zebrać wszystkie.
Pierwszym w mojej kolekcji jest niedawno wydany i otrzymany do recenzji od Wydawnictwa Muza album Tomasza Czerwińskiego "Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce". Album, który nie tylko mnie nie zawiódł, ale wręcz oszalałam na jego punkcie. Wszystko naprawdę na wysokim poziomie. Treść albumu bardzo mocno wyczerpująca poruszany temat, szata graficzna utrzymana w podobnej do poprzednich albumów stylistyce, a nade wszystko dużo obrazujących treść zdjęć. To wszystko co porządny album powinien mieć, a nawet więcej...bo nie każdy album ma w sobie tyle treści i to ujętej w tak przystępny dla zwykłego czytelnika sposób.
Myślę, że to pozycja, która zainteresuje zarówno znawców tematu, jak i laików, którzy po prostu tematem się zainteresowali. Ja stoję gdzieś po środku - bo dobrym znawcom tematu (jeszcze) nie jestem, ale tematyką poruszaną w owym tytule interesuję się już od dawna. Po przeczytaniu tej książki - albumu mogę rzec, że moja wiedza na ten temat poszerzyła się bardzo i wcale nie odczuwałam czytając, że mam do czynienia z pozycją naukową. Myślę, że to jest jeden z ogromnych plusów tytułu. Bo jeśli coś sprzyja zdobywaniu wiedzy, nie męcząc nas to czyż trzeba nas do tego zdobywania wiedzy bardziej zachęcać?
Album na ******6****** na pewno zachęca! 

Ja Was zachęcam do zapoznania się z którymś albumem z tej serii. Uwierzcie mi - wpadniecie jak śliwka w kompot i Wasze zainteresowanie tymi pozycjami nie skończy się na jednym tytule.

T. Czerwiński, "Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce", seria "Ocalić od zapomnienia", Wyd. Muza, Warszawa 2012. s. 378