niedziela, 11 listopada 2012

"Pożądanie mieszka w szafie" Piotr Adamczyk


"Pożądanie mieszka w szafie" to książka, która przede wszystkim mnie zdenerwowała!
Bohaterem książki Piotra Adamczyka jest jego imiennik Piotr Adamczyk.
Piotr Adamczyk? Ten aktor? Otóż nie, i może nawet to dobrze, że ani autor tej książki, ani jej bohater nie mają nic wspólnego z "aktorem, który grał papieża", oprócz zbieżności nazwiska. Choć autorowi współczuję pewnie wiecznego zderzania go z "sławą" owego aktora.
Ów Piotr - bohater wydał mi się niestety totalnym fajtłapą. Mężczyzną, która bardziej jest dla mnie chłopcem, niepanującym nad swoimi żądzami i pragnieniami. Człowiekiem bardziej zagubionym we współczesnym świecie, niż redaktorem gazety ten świat opisującej. Facetem, który tak naprawdę nie wie czego chce, który szuka odpowiedzi na to pytanie w ramionach różnych napotkanych kobiet i tych też nienapotkanych - tych, które sobie wyobraża lub o których marzy.
Widzicie więc, że bohatera nie polubiłam, irytował mnie i męczył. Stąd moje zdenerwowanie, bo czyż można się nie denerwować na bohatera, który nas irytuje? No nie można.
Moje nerwy łagodził świetny język autora, świetne spostrzeżenia dotyczące współczesności, świetne porównania, dosadne określenia pewnych zjawisk, ale i liczne metafory, które skłaniały do myślenia.
Jest coś takiego w sposobie pisania autora, co mi się podoba, co mnie pociąga, wręcz nawet fascynuje. Jednak było to zbytnio poukrywane między niektórymi zdaniami tak naładowanymi erotyzmem, że aż trącącymi tandetą, rażącymi swoją namolnością i zbytnim podkreślaniem ich znaczenia. Jak dla mnie za dużo seksu, erotyki i totalnego pożądania... wylewającego się z prawie każdej strony. Odwracało to moją uwagę od czegoś innego, czegoś bardziej wartościowego w tej książce, czegoś, czego zauważyć mi się momentami nie udawało. Czego bardzo żałuję. To mnie też zdenerwowało. Na tyle, że miałam ochotę książkę porzucić, a to już bardzo zły znak.
Mam wręcz wrażenie, że nie do końca zrozumiałam o co autorowi chodziło, co chciał pokazać, co osiągnąć. We mnie wzbudził tylko zainteresowanie sposobem swojego opisywania świata, swoim językiem, a nie przedstawioną historią. I tak wiem, że to bardziej ironia, że książka ma "ukryte dno", że powinnam brać poprawkę na sposób patrzenia na to co czytam, ale...nie potrafiłam. Wszystko to pewnie potrafiłabym zauważyć i tym się delektować wręcz (bo miałam momentami takie zapędy), gdyby nie wybijał mnie z rytmu sam bohater, a to kolejną sceną erotyczną w jego wykonaniu, a to kolejnym aktem onanizmu, który wyskakuje z szafy. W sumie tytuł może powinien był mi to sugerować, może już powinnam była wiedzieć czego mogę się spodziewać. Lecz takiej dawki pożądania się nie spodziewałam. Raczej o innych aspektach samotności bohatera chciałam poczytać.
Tak więc niestety negatywna opinia mi powstała, opinia jakich wystawiać nie lubię, jednak i czasem muszę. Wierzę jednak, że autor ma spory potencjał, że jego sposób pisania wiele obiecuje i mam nadzieję, że coś jeszcze wyda. Może wtedy przekona mnie do swojej prozy bardziej. Może wtedy ją zrozumiem tak jak powinnam.I może jeszcze bardziej zauroczy mnie swoim doborem słów, swoim nazywaniem rzeczy raz po imieniu, a raz w taki sposób, że aż mnie unosi z zachwytu. To w tej książce akurat podobało mi się najbardziej. To pewnie też spowodowało, że się zdenerwowałam na nią, bo jak ktoś kto TAK nazywa rzeczy, kto TAK określa pewne zjawiska, może mnie nie zainteresować swoim bohaterem ????

Stawiam niestety tylko **2**, mając świadomość, że to nie była książka dla mnie, mając nawet nadzieję, że inni dostrzegą w niej to czego jak dostrzec nie umiałam. Zresztą z tego co widziałam książka zbiera wiele pozytywnych recenzji. 

P. Adamczyk, "Pożądanie mieszka w szafie", Wyd. Dobra Literatura, Słupsk 2012, s. 289

6 komentarzy:

  1. Jak zobaczyłam okładkę tej książki to wydawało mi się, że istnieje jakiś bliski związek między autorem tej książki, a znanym polskim aktorem ;) Podejrzewam, że jedyne co powstrzymałoby mnie przed odłożeniem na półkę tej pozycji to wysoki poziom języka, który zawsze jakoś łagodzi pozostałe niedociągnięcia. Póki co, nie ciągnie mnie to tej powieści, tym bardziej po przeczytaniu Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poziom jest rzeczywiście dobry, to przyciągało mnie do książki najbardziej- te zabawy słowem autora:)

      Usuń
  2. tak czy owak, dziękuję, że zmusiłaś się jednak do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze doczytuję książki do końca, jak się do czegoś zobowiązuję to nie odpuszczam:) zresztą dzięki temu, że pociąga mnie Twój sposób operowania słowem:) dałam radę:)
      czekam na kolejną Twoją książkę! i już! :)

      Usuń
  3. Nie jesteś jedyna, mój odbiór był podobny. Za dużo tego pożądania, za dużo seksu, bohater to niewyżyty samiec...
    Tylko, że mi autor nie wybaczył mojej ironicznej recenzji. Obraził się na mnie. Nie wyczuł humoru, którym naładowałam swój tekst. Tobie przynajmniej zostawił komentarz, mnie zignorował. Ale mnie to lotto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż pisząc książki trzeba mieć świadomość, że opinie o nich mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne...
      a może autor nie widział Twojej recenzji po prostu?
      chociaż...nie wydaje mi się to możliwe:)

      Usuń