poniedziałek, 5 listopada 2012

"Pewnego dnia" Emily Giffin


Cieszę się, że nie przeczytałam jeszcze "Siedem lat później" Emily Giffin.
Wiecie dlaczego?
Dzięki temu będę miała szansę na kolejne spotkanie z Emily Giffin, bo po przeczytaniu "Pewnego dnia" nagle poczułam, że chętnie przeczytałabym przynajmniej z pięć nowych książek tej autorki i coś czuję, że za każdym razem byłabym zadowolona.
Emily Giffin mogę zaliczyć do autorek zadowalających mnie w pełni. Owszem może nie zaskakuje, z każdej strony nie wyzierają nowe, sensacyjne pomysły, jednak właśnie to utrzymywanie pewnego poziomu w autorce podoba mi się najbardziej.
Poziom, i to bardzo dobry, utrzymany jest i w nowej książce autorki. "Pewnego dnia" to książka charakterystyczna dla niej. I piszę to z ogromną dozą pozytywnego znaczenia tych słów.
Znowu akcja książki rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, znowu dotyczy kobiet i wyborów, jakie niejednokrotnie muszą podejmować. Wyborów wcale niełatwych. Niosących ze sobą konsekwencje na całe życie. Znowu mamy też bardzo dla autorki charakterystyczny sposób opowiadania historii. Jednym zdaniem: znowu mamy wszystko to co w autorce lubię!
W "Pewnego dnia" narracja przypada kobiecie i nastolatce. Kobieta jest biologiczną matką tej nastolatki. Nastolatka ta (jak już zdradza nam okładka, więc i ja Wam zdradzić mogę) została przez tę kobietę oddana do adopcji, kiedy ta kobieta sama jeszcze nastolatką była. Każda z nich wiedzie osobne życie, zupełnie różne, nie tylko ze względu na swój wiek. Lecz nastolatka postanawia po osiemnastu latach swojego życia w adopcyjnej rodzinie, poznać kobietę, która ją urodziła. Tak oto Kirby staje przed Marianne, tak oto życie tych dwóch bohaterek od tego momentu zmienia się, przeszłość powraca budując nową przyszłość. My zaś czytając możemy uświadomić sobie, że życie nie zawsze jest czarno-białe, że pewne decyzje choć determinujące naszą przyszłość mogą być tym innym odcieniem między bielą, a czernią.
Giffin po raz kolejny zatem niesamowicie trafnie opisuje emocje i odczucia kobiet, relacje między ludźmi, tworzy bardzo ciepły klimat powieści. Sprawiając, że mimo iż czasem pisze o sprawach dla nas niewyobrażalnych, potrafimy wczuć się w książkę i dać się porwać opowiadanej historii. Ja niewątpliwie dałam się porwać, czytałam zachłannie, z wypiekami na twarzy i z radością z tego czytania płynącą.
Kibicowałam bohaterkom, życzyłam im jak najlepiej, wręcz byłam momentami pewna jak książka powinna się zakończyć, bym była zadowolona.
Lecz autorka pokazała mi, że inna wersja zakończenia też jest możliwa, dająca wiarę w pozytywne zakończenia, lecz nie za słodkie i pozostawiająca miejsce na nasze późniejsze myślenie o tym co mogło stać się dalej. Jak dalej mogło wyglądać życie Kirby i Marianne. I ich bliskich... bo i oni w tej książce zajmują spore miejsce. Co oceniam na ogromny plus. Bo dzięki temu nie jest to książka płytka, trywialna, lecz dobra obyczajówka, ukazująca wiele aspektów omawianego tematu. 
"Pewnego dnia" jak widzicie zachwyciło mnie, chyba nawet bardziej niż wcześniej czytane przeze mnie książki autorki. Mam nadzieję, że "Siedem lat później" też tak bardzo mi się spodoba. Podskórnie wyczuwam, że tak!

Takie powroty do czytania wcześniej poznanych przeze mnie autorów mogę oceniać na ******6******, bardzo, ale to bardzo lubię, gdy autor/autorka dalej interesuje mnie swoimi książkami, Aż tak, że mam ochotę na kolejne, i kolejne, i kolejne... 

E. Giffin, "Pewnego dnia", Wyd. Otwarte, Kraków 2012, s. 480

22 komentarze:

  1. fajne czytadło:) też już miałam z tą panią styczność. lekkie, przyjemne, w sam raz do odprężenia się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślę, że akurat ta książka autorki skłania do myślenia, nie chodzi tu tylko o "love story", lecz od głębsze problemy też, tylko jakoś przystępniej i lżej autorka je porusza...

      Usuń
  2. absolutnie się z tobą zgadzam :-)
    Ja również mam przed sobą inne powieści Giffin i bardzo mnie ten fakt cieszy ;-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czekam więc na opinie o kolejnych książkach:)

      Usuń
  3. czytałam jedną książkę tej autorki, a kolejne 2 już czekają w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak wrażenia po pierwszej lekturze, która to książka była?:)

      Usuń
  4. To już druga recenzja też książki, którą dziś czytam :-) Może nie jestem tak nakręcony, by od razu pędzić do księgarni, ale przyznaje, że brzmi to wszystko naprawdę interesująco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo recenzji faktycznie teraz na blogach, bo to nowość, a myślę, że autorka ma swoich fanów i w Polsce- zresztą chyba to widać:)
      a książka interesująca, jak najbardziej! :)

      Usuń
  5. Zaraz chyba popadnę w jakieś kompleksy, bo nie czytałam ani jednej powieści Emily Griffin, chociaż jest bardzo poczytną i popularną pisarką. Czas to zmienić! Z pewnością nie przejdę obojętnie obok "Pewnego dnia" :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może zacznij od jej wcześniejszych książek- choć dla mnie są trochę słabsze od "Pewnego dnia", mimo to polecam!

      Usuń
  6. Miałam zamiar zakupić tę książkę na targach... ale zrezygnowałam i widzę, że popełniłam błąd :( Muszę się za nią rozejrzeć jak będę miała czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Siedem lat później" leży już u mnie na półce i czeka na swoją kolej :) "Pewnego dnia" pewnie też kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wcześniejsze książki autorki czytałaś?

      Usuń
  8. Zastanawiam się nad kupnem tej książki... jest teraz w ofercie Biedronki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się nie ma co zastanawiać- ja bym kupiła :) :D

      Usuń
  9. Bardzo lubię podczytywać Twojego bloga.
    Opisujesz książki w bardzo ciekawy sposób :)
    Dzięki Tobie, już wiem jakie książki mam przeczytać.
    I okazuje się, że mamy podobne gusta.
    Super, czekam na kolejne wpisy! :))

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa czy w mojej biedronce będzie może jeszcze się załapię. Dzisiaj zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się pomysł autorki z podziałem narracji... Możemy zobaczyć wszystko zarówno z punktu widzenia dziewczynki jak i jej matki... Recenzja bardzo zachęcająca, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dotychczas przeczytałam dwie książki tej autorki: "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego", ale widzę, że kolejne tytuły czekają i przyciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawie piszesz:) będę tu zaglądała i zapraszam także do mnie. Co prawda dopiero zaczynam, ale zawsze można u mnie coś znaleźć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń