wtorek, 30 października 2012

"Spójrz mi w oczy" Lisa Scottoline

Z Lisą Scottoline spotkałam się po raz pierwszy, jednak słyszałam o niej już wcześniej wiele pochlebnych opinii, okładka hipnotyzowała tymi niewiarygodnie niebieskimi oczami, tytuł ciekawił, a treść wydawał się być czymś totalnie dla mnie! I niestety pozory lubią mylić, a oczekiwania nie zawsze mogą być zaspokojone.
Niby nie powinnam na tę książkę narzekać, niby powinna była podobać mi się szalenie, bo i tematyka jej mnie interesująca, i czyta się ją szybko i w miarę przyjemnie, ale...
Coś mnie w niej uwierało, coś mi w niej nie zagrało i właśnie mogę po prostu napisać tak:
niby mi się podoba, ale nie tak jak się spodziewałam.
Czuję się przez to rozczarowana i jakoś niezaspokojona. To tak jest, że gdy coś nie sprosta naszym oczekiwaniom czujemy niedosyt i wręcz złość. Faktycznie czytając tę książkę zdarzało mi się złościć. Na co się złościłam?
Na to, że pomysł na książkę ciekawy, temat bardzo mnie interesujący i myślę, że dla ogółu ciekawy i bardzo trudny. Adopcje i wszelkie sprawy około adopcyjne (bo to główny rdzeń książki) są jakby nie patrzeć raczej tematem zagmatwanym, z wieloma odcieniami i tajemnicami. Jednak autorka swoim stylem tak go jakoś spłaszczyła, że zamiast intrygować to mnie irytowało to co czytałam. Owszem wszystko co opisywała mogłoby się wydarzyć naprawdę (jak to bywa w powieściach obyczajowych), lecz jakoś z drugiej strony wydawało mi się trochę odrealnione. Owszem można było się gdzieś tam w sytuacji bohaterki odnaleźć, lecz ja chyba nie do końca potrafiłam. Nie mogę Wam zdradzić o co mi chodzi dokładnie, podpowiem Wam, że po prostu reakcje głównej bohaterki na to co jej się przydarza są według mnie momentami dziwne, odrealnione właśnie i tak jakoś spłaszczone zbytnio. Do tego kompletnie według mnie niepotrzebny wątek miłosny, gdzieś tam niby wpleciony w tło. Dla mnie on tylko książkę przymulił, nic do niej nie wnosząc.
Na co się jeszcze złościłam? Na to, że za dużo z treści wyjawione jest już na okładce. Myślę, że zupełnie inaczej mogłoby się czytać mi tę książkę, gdybym nie do końca wiedziała o co chodzi, gdybym razem z bohaterką mogła "prowadzić jej prywatne śledztwo", razem z nią reagować na to co się dowiedziała i razem z nią podejmować decyzję - tzn. obserwować jej decyzję i albo się z nimi kłócić, albo zgadzać.
Niestety na okładce wyczytałam za dużo, za dużo też oczekiwałam najwyraźniej i owszem przeczytałam, ale częściej się złoszcząc na autorkę niż podziwiając to co pisze.
I złościłam się jeszcze na pewne nieścisłości, które wyłapywałam w książce, np. imiona dalszych postaci się plątały, literówki i powtórzenia drażniły, a czasem wydawało mi się, że wyłapałam parę nieścisłości co do samej treści.
Jak widać coś mi w tej książce nie zagrało, jak trzeba. Jednak nie spisałam jej na straty, bo mimo wszystko czytało się ją przyjemnie, w tempie zawrotnym, momentami z lekkim dreszczykiem, choć nie można powiedzieć, że pewnych rozwiązań nie można było się już wcześniej domyślić.
Tak więc jak widzicie czasem to o wydaje się nam bardzo odpowiadać trafia albo na nieodpowiedni moment w naszym życiu, albo okazuje się, że niestety myliliśmy się w swojej ocenie i ocenę musimy zrewidować. Ja zrewidowałam ją do ****4****, bo to książka, która nie jest zła, którą da się przeczytać, ale nadzieje moje budziła większe. Cóż... i tak bywa!

 L. Scottoline, "Spójrz mi w oczy", Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 485

14 komentarzy:

  1. jeszcze nie czytałam, ale planuję i dużo oczekuję od tej książki, oby mnie tylko nie zawiodła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam nadzieję, że Cię nie zawiedzie, miłego czytania

      Usuń
  2. Masz rację - te oczy pożerają:) Nienawidzę literówek w książkach, zwłaszcza, kiedy są nagminne, bo mam wrażenie, że Wydawnictwo sobie jakieś jaja robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu nawet nie było tak dużo literówek, jak miałam wrażenie, że wyłapuję błędy merytoryczne np. ktoś nagle miał inaczej na imię lub robił coś innego niż wcześniej

      Usuń
  3. Ty dużo oczekiwałaś i się zawiodłaś. Ja zaś nie miałam wielkich oczekiwań, przeczytałam ją, gdy bylo jeszcze niewiele recenzji w sieci, nie mialam czy wyostrzyć oczekiwań i się zachwyciłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, tak to już pewnie bywa, zresztą zawsze mam opinię, że ile książek tyle opinii

      Usuń
  4. Twoich słów: 'niby mi się podoba, ale nie tak jak się spodziewałam', mogłabym użyć opisując niedawno przeczytaną książkę Susan Lewis 'Stracona niewinność'. Niby nie jest zła, ale bardzo dobra ani wcale :) "Spójrz mi w oczy" wygrałam w konkursie, mam ją na półce i szczerze mówiąc spodziewałam się rewelacyjnej lektury (sądząc po opiniach), no nic, pożyjemy (przeczytamy), zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytaj, może Ci się spodoba akurat, jak może wiesz pochlebnych opinii było więcej niż negatywnych, zatem może być dla innych całkiem niezła

      Usuń
  5. O, chyba pierwsza nie tak pozytywna recenzją, przynajmniej z tych, które przeczytałem. Książka wpadła mi w oko podczas wizyty w księgarni Prószyńskiego. Miałem kupić, ale do dziś mi się to nie udało. Może jednak poczekam na jakąś promocję? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym jednak faktycznie poczekała na promocję:)

      Usuń
  6. czytałam inną powieść Pani Scottoline i nawet mi się podobała, jak na mój gust to coś w stylu książek Picoult ;)
    zapraszam do mnie
    [pamietnik-czytania]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ciekawią mnie inne tytuły autorki i muszę po nie kiedyś sięgnąć - wtedy dopiero będę mogła stwierdzić czy to autorka dla mnie czy nie.

      Usuń
  7. mam w planach tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam już wiele opinii na temat tej książki i muszę przyznać, że... było ich tak wiele, że czuję jakbym była już po lekturze tej powieści! :) Niemniej jednak chciałabym przekonać się czy proza Lisy Scottoline przypadnie mi do gustu. Nie mówię nie, ale nie będę też szczególnie szukać tej pozycji.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń