czwartek, 25 października 2012

"Mr. Pebble i Gruda" Mariusz Ziomecki


Są takie książki do których ciągnie mnie i już! Najpierw przyciąga mnie do nich ich okładka, czymś zwróci moją uwagę i nie pozwala przejść obok siebie bez rzucenia na nią okiem. Jak już się przy niej zatrzymam to zaczyna mnie ciągnąć do niej opis tego co w niej jest. Choć czytam zazwyczaj opisy na okładkach pobieżnie (nie chcę przez przypadek dowiedzieć się za dużo, bo i tak się mi zdarzało niestety) coś w tej treści przyciąga moje zainteresowanie i powoduje, że tę akurat książkę chcę przeczytać, czasem zupełnie nie wiedząc na co się piszę.
Tak też było z ową książką. Już jej zapowiedź mnie zaciekawiła, a gdy zobaczyłam ją na własne oczy zdębiałam. Gruba niesłychanie - co akurat wcale mnie nie odstraszyło. Bardziej odstraszyła mnie cena.
Nie kupiłam. I myślałam, że niestety nigdy nie uda mi się jej przeczytać.
Zatem gdy tylko nadarzyła się okazja zrecenzowania ebooka, z Wydanwictwa Czarna Owca - niezastanawiając się wiele wybrałam "Mr Pebble i Gruda" Mariusza Ziomeckiego.
Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam o tej książce nic ponad to, że okładka przypadła mi do gustu, z pobieżnie przeczytanego opisu udało mi się wywnioskować, że może to być coś dla mnie i że... jakoś magicznie ciągnie mnie do niej bardzo mocno. Nie wiedziałam więc na co się piszę.
Od razu powiem Wam, że warto było! To książka niesamowita. Mądra, przemyślana, wyważona, napisana rewelacyjnym językiem jest powieścią, której się nie zapomina po przeczytaniu. Zostaje w człowieku, jak wydarzenia o których opowiada, pozostały w pamięci jej bohaterów.
Bo bohaterów Mariusza Ziomeckiego jest wielu. Przede wszystkim tytułowy Mr Pebble tj. Jan Kamyk. Ceniony poeta, ojciec chłopca z zespołem Sawanta, emigrant żyjący w Ameryce, do której wyjechał po śmierci swojej żony. To człowiek, który przeżył w swoim życiu dużo. Dorastał w czasach Gomułki, wkraczał w dorosłość w epoce Gierka, zakochał się w kobiecie, która walczyła z ówczesnym ustrojem, przeżywał dramat stanu wojennego i w końcu wyemigrował by na nowo ułożyć sobie życie, z dala od rodziny, od przeszłości, która nie była czymś co chciał wspominać.
Jednak przeszłość ma to czasem do siebie, że potrafi do nas wrócić w najmniej spodziewanym momencie. Do Janka wraca za sprawą kolejnych bohaterów tej powieści. Za sprawą ludzi, których losy nierozerwalnie łączą się z losami Janka i jego przeszłością właśnie. Przeszłością nie do końca wyjaśnioną, skrywającą masę wyrzutów, niedokończonych spraw, tajemnic i niedomówień. Kryjącą wiele dramatów, które by mogły się zakończyć lub zostać zapomniane muszą być najpierw wyjaśnione. Odkryte i zrozumiane.
Na około 900 stronach wędrujemy po osi czasu, po wydarzeniach, których ja osobiście nie mogę pamiętać lub pamiętam bardzo słabo, ale dla osób starszych ode mnie będzie to niesamowite przeżycie. Dla mnie była to jakaś lekcja historii, bo choć wiem, że powieść nie jest biografią to momentami miałam wrażenie jakbym czytała o czymś co wydarzyło się naprawdę. Pewnie dlatego, że autor tak umiejętnie przedstawił ówczesną rzeczywistość, że człowiek ma wrażenie jakby przeniósł się w owe czasu i wspominał wszystko razem z bohaterami powieści. Naprawdę autor rewelacyjnie ukazał tło swojej powieści, tak wiarygodnie, wręcz namacalnie, tak obrazowo opisał swoich bohaterów, że mam wrażenie, że gdzieś tam żyją obok mnie, że choć ich nie znam wiem, że mogli żyć, przeżywać to o czym czytałam.
Oczarowana, jeszcze jedną nogą będąca w tej historii stawiam ******6******.

Zatem nie bójcie się tego sporego tomiszcza, autor tak je "skonstruował", że po przeczytaniu 900 stron, będziecie mieli ochotę na przeczytanie kolejnych 900. Czytajcie więc sobie niespiesznie, przy kawce, przy czymś co lubicie.... nastrojowo... pod kocem...., jesiennie, tak by czerpać z tego maksimum przyjemności. Bo choć autor poruszał trudne tematy, to przyjemność z czytania tego miałam ogromną.




Zresztą zawsze możecie zakupić ebook na Woblinku - ja czytałam ją właśnie dzięki Woblinkowi, zatem ląduje w cyklu e-czytanie z woblinkiem. A ostatnio Woblink kusi promocjami np. tą:


M. Ziomecki, "Mr. Pebble i Gruda", Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2011, s. 904



11 komentarzy:

  1. Gdy zobaczyłam po raz pierwszy w bibliotece książkę Mariusza Ziomeckiego, nie mogłam przejść obok niej obojętnie - ta okładka i objętość! Szkoda, że nie mając wtedy zbyt wiele czasu, odłożyłam ją z powrotem na półkę. Teraz wiem, że koniecznie muszę po nią wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wracaj po nią szybko! warto, mnie naprawdę przypasowała!

      Usuń
  2. Od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać, ze względu na Pana Kamyka :D Niemniej jednak ciągle przerażała mnie ta objętość - 900 str.! :O Teraz nadal mnie przeraża, przez to, że nie mam czasu na czytanie takich tomiszczy, ale myślę, że prędzej czy później znajdę dla niej czas. Kamyk zobowiązuje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce dowiedziałem się jakiś tydzień temu z innego bloga, no i teraz też cały czas za mną chodzi. Zwłaszcza, że uwielbiam takie grube tomiska. Tylko ta cena...jeszcze trochę sobie poczekam, najpewniej do czasu jakiejś promocji ;-) Do e-książek nie jestem przekonany.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z zainteresowaniem przeczytałam Twoją recenzję, bo książkę mam właśnie w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze się boję tak grubych książek, muszą być bardzo, bardzo ciekawe żebym mogła je czytać, w innym wypadku bym się bardzo męczyła. Też tak mam, że najpierw przyciąga mnie okładka i tytuł. Jeżeli okładka, tytuł i opis z tyłu są ok, to jestem kupiona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa recenzja, głównie to ona zachęciła mnie do zdobycia książki, za co pragnę również podziękować autorce :) Pierwsze strony przeczytałem na jednym wdechu i muszę przyznać że polubiłem bardzo styl pana Ziomeckiego. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. A moja leży i czeka kupiłam ja okazyjnie za 6zł ale chyba czas po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń