sobota, 15 września 2012

"Wyznania upiornej mamuśki" Jill Smokler


Tym razem zacznę od tyłu - czyli od okładki. Tytuł sugeruje nam, że to mamuśka jest upiorna, okładka mówi zupełnie inaczej. Bo czyż dla Was mamuśka nie wygląda raczej na umordowaną, wykończoną wręcz tym urwisem za nią? Upiorna wydaje się być córeczka! Jej mina tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.
Książka trochę też.
To co opisuje Jill Smokler owszem daje do myślenia, ale nad dziećmi i ewentualnie nad ich ojcami, a niekoniecznie robi z matki upiora. Ta kobieta - matka, opisuje nam z czym przyszło jej się zmagać po urodzeniu dzieci, jak jej życie się zmieniło i co jej w nim odpowiada, a co nie. Bez ogródek przedstawia nam swój punkt widzenia na macierzyństwo, na nie tylko to co dobre, ale przede wszystkim na to co w nim złe. Pisze o tym wszystkim ze sporą ironią (i nawet ja się nie raz zaśmiałam czytając), ale niekoniecznie potwierdziłabym słowa z okładki, że z dystansem. Dystansu tu według mnie nie ma, autorka dosadnie pisze o tym co ją dotyczy lub dotyczyło. Macierzyństwo ukazuje z tej mniej lukrowej strony, ze strony, która doprowadza nie raz matki do szaleństwa. Chyba ze strony codzienności, w której matka po urodzeniu dziecka tkwi po uszy.
Piszę "chyba", bo sama jeszcze matką nie jestem (choć nie ukrywam być chcę) i ciężko mi oceniać. Choć już dziwnie jestem przekonana, że w książce Jill Smokler więcej prawdy niż w tych pięknych kolorowych poradnikach lub prasie opisującej jak macierzyństwo jest wspaniałe i jak to ze wszystkim sobie można wyśmienicie radzić. Choć nie ukrywam, że w pewnych momentach opinie autorki trochę mnie irytowały. Przede wszystkim jednak irytowały mnie umieszczone na początku każdego rozdziału -eseju wyznania innych matek, które wpisywały swoje komentarze pod postami na blogu autorki - nie irytowała mnie nawet tak bardzo ich treść, co raczej to, że powodowały, że czytając myślałam, że są to opinie autorki. Gdzieś tam mieszały mi w głowie i nie do końca mogłam sobie ułożyć opinie autorki i te wyznania. No nie grało mi to po prostu.
To wszystko spowodowało, że nie odebrałam ani książki źle, ani dobrze. Ot po prostu przeczytałam, trochę nad nią pomyślałam i odłożyłam, bez jakiejś większej satysfakcji lub wniosków.
Stąd moja ocena: ***3***. Myślę, że to książka, którą powinny przeczytać nie tylko upiorne mamuśki, może dzięki niej wszystkie matki odważą się nazywać rzeczy po imieniu i nie uśmiechać się zawsze, nawet, gdy już nie mają sił. Przeczytać ją powinni też ojcowie - lub przyszli ojcowie - żeby zdać sobie sprawę z tego, że kobiety nie można zostawić z wszelkimi problemami samej. Bo owszem da radę, ale z jakim poświeceniem to tylko ona wie.
A ja się Wam pochwalę, że jutro wybieram się właśnie do pewnej młodej mamy i jej córeczki, i do tatusia, który naprawdę pomaga. Mam nadzieję, że wizyta wypadnie świetnie i nowy człowieczek okaże się uroczy- jakżeby mogło być inaczej, prawda?
Prezent dla córeczki kupiony, a ja poważnie zastanawiam się nad tym czy nie dołączyć do niego prezentu dla jej mamy - "Wyznania upiornej mamuśki".
Wszystkich chętnych do poznawania opinii Jill Smokler nie tylko w książce zachęcam do wejścia na jej blog, który zresztą był inspiracją do powstania tej książki.
www.scarymommy.com.

J. Smokler, "Wyznania upiornej mamuśki", Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 190

9 komentarzy:

  1. Myślę, że to książka dla konkretnego odbiorcy. Jeśli będzie okazja - przeczytam, ale nie spodziewam się szaleństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to logiczne, że bardziej dotrze ona do matek lub kobiet, które matkami właśnie chcą zostać, ale z drugiej strony...czemu nie przeczytać o czymś o czym na co dzień się nie myśli???

      Usuń
  2. Książkę mam w planach, mam nadzieję że jak najbliższych :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tej książki, ale sama mam te doświadczenia już za sobą od dość dawna :), może podaruję przyjaciółce, która właśnie urodziła :), ma wybitnie złośliwe poczucie humoru, więc powinna dobrze się bawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja się zastanawiam nadal czy tę książkę ofiarować świeżo upieczonej młodej mamie:) czy dobrze to odbierze?:) ale jeśli Twoja przyjaciółka ma złośliwe poczucie humoru to może być książka dla niej:)

      Usuń
  4. Bardzo chętnie przeczytam książkę.:) Mamą jeszcze nie jestem, ale chciałabym być ;), fajnie spojrzeć na macierzyństwo z innego punktu widzenia, niż znajdujemy we wszystkich poradnikach.

    OdpowiedzUsuń