wtorek, 11 września 2012

"Plaża Babylon" Imogen Edwards-Jones & Autor Anonimowy


Nie wiem jak Wam, ale mnie to się marzy "nicnierobienie" dosyć często.
Nie wiem jak Wy, ale ja chciałabym choć raz leżeć na ciepłym piasku plaży, pozwalać się do woli opalać słońcu, pić orzeźwiające napoje i wsłuchując się w szum fal jakiegoś morza lub oceanu, przewracać kartki czytanej w tych rajskich okolicznościach książki.
Nie wiem jak Was, ale mnie na to na razie nie stać. :)
A na pewno nigdy (no chyba, że rzeczywiście wygramy kiedyś w to Lotto) nie będzie mnie stać na wypoczynek w kurorcie opisywanym w książce "Plaża Babylon".
Bo to przede wszystkim odpoczynek strasznieeeeee drogi, ceny, których chyba nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić. Ceny za którymi idą tak luksusowe warunki, że też ciężko mi to sobie wyobrazić. Bo czy wyobrażacie sobie, że odpoczywacie w miejscu, w którym jeśli Wam się nie spodoba jego wystrój to na Wasze życzenie zostaje on zmieniony, jeśli potrzebujecie więcej roślin to zostają one błyskawicznie dosadzone, jeśli mniej - to ogród zostaje jeszcze w ciągu tej samej godziny zlikwidowany. A jeśli życzycie sobie nagłego powrotu z wakacji (bo na przykład nagle nie odpowiada Wam pogoda) to na pstryknięcie palców dostajecie prywatny odrzutowiec, który zabierze Was gdzie chcecie.
Oczywiście za wszystko to trzeba zapłacić. Jednak dla ludzi tam odpoczywających wydaje się to być jakby płaceniem za ich codzienny chleb. Na odpoczynek na tej egzotycznej, zamkniętej wyspie stać tylko tych aż obrzydliwie bogatych. Ich stać na wszystko. A to wszystko organizuje im cały sztab ludzi, których nie stać choćby nawet na dziesięć procent tego co mają Ci bogacze. I pewnie wyczuliście w moich słowach nutkę żalu. Czyż to nie jest niesprawiedliwe? Że jedni odpoczywają w takich kurortach, a inni nie mają co do garnka włożyć- często nie przez swoją niezaradność lecz po prostu przez rzeczywistość.
Czytając takie książki właśnie nad tym się zastanawiam. I zastanawiam się jak to jest pracować w takim miejscu. I często dochodzę do wniosku, że nie mogłabym być ani jedną z tych stron - ani takim bogaczem ( bo kompletnie nie potrafiłabym się w tym odnaleźć), ani osobą, która z takimi miliarderami pracuje. W tej książce udowodnił mi to jej anonimowy współautor - człowiek, który jest menadżerem sześciogawiazdkowego kurortu na tropikalnej wyspie. Człowiek, który owszem dzięki tym zamożnym ludziom sam sporo zarabia, ale...
Właśnie obok opisów tego niewyobrażalnego luksusu, który oferuje ten "hotel" możemy poczytać o życiu takiego menadżera. Jak wygląda tydzień z życia takiego pracownika i wielu innych? Czy to prosty zawód, łatwe pieniądze, czy może wręcz odwrotnie?
Zobaczymy taki kurort jakby od kuchni, a wiadomo, nie wszystko złoto co się świeci....

Ja swoje wnioski z tej książki wyciągnęłam. Szczerze powiedziawszy jednak chyba wolę być tam gdzie jestem, wypoczywać w taki sposób w jaki wypoczywam i marzyć o wycieczce na jakąś rajską plażę..., ale na w miarę normalnych zasadach i za realne ceny. Mnie to wystarczy.
Tak jak i piękna pogoda we wrześniu (no, parę tych ciepłych dni), która pozwoliła mi na czytanie o rajskich plażach na leżaku, na moim balkonie, który zapewnia mi też całkiem solidny relaks.
Tym razem spotkanie z książkę-reportażem (bo dla mnie trochę takie one są) pani Imongen Edwards-Jones wypadło bardzo dobrze, myślę, że mimo iż nie jest to jakaś ambitna lektura to na długo zostanie mi w pamięci - stawiam więc *****5*****, i jeszcze bardziej wyczekuję kolejnej książki autorki tj. "Szpital Babylon" - to dopiero będzie pewnie jazda.


I. Edwards-Jones &Autor Anonimowy, "Plaża Babylon", Wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2012, s. 445

8 komentarzy:

  1. To jest moje guilty pleasure, czytam do czasu wydania Hotel Babilon, kupuję wszystkie zaraz po ukazaniu się w oryginale, czekam aż cena lekko spadnie i dopadam, bo mieć muszę i sobie w chwilach 'nie mogę czytać niczego bo mi się w głowie miesza' sięgam po nie właśnie. Relaks gwarantowany. Uwielbiam.
    Widzę w bocznej szpalcie, że Mr. Pebble czytasz. Założę się, że się podoba, nie wyobrażam sobie inaczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mr Pebble..." dopiero jestem na początku (a to grube tomiszcze jak wiesz) a już podoba mi się bardzo- ten styl podchodzi mi totalnie! Mam nadzieję, że tak będzie dalej...i dalej...i dalej...:)
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Dalej jest tylko lepiej i lepiej, aż dziw. Ty przynajmniej masz e-wydanie to jej nie musisz dźwigać, a ja nosiłam się z tym tomiszczem

      Usuń
  2. Toż to kompletnie inny świat - dlatego właśnie chętnie bym przeczytała tę książkę... nie miałabym też nic przeciwko temu by choć na krótki okres zasmakować takiego życia. A pracy z tymi kapryśnymi ludźmi tez bym się podjęła - mogłoby być zabawnie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm...ja jestem pewna, że z takimi ludźmi nie chciałabym pracować, niestety nie lubię pracować z ludźmi kapryśnymi tylko dlatego, że mają pieniądze i wydaje im się, że wszystko się im należy, a mówię to z doświadczenia...miałam "przyjemność" pracować w prywatnej placówce, gdzie właśnie takie było patrzenie na drugiego człowieka, owszem nie wszystkich, ale większość tylko żądała...nie doceniając włożonej pracy.

      Usuń
  3. no ciekawa jestem książki, bo mam za sobą 1,5 tej autorki i o ile Air B mi się bardzo podobał to ta traktująca o modzie zupełnie do mnie nie przemówiła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czytałam wcześniej "PopBabylon" i już wiem, że "Plaża Babylon" jest o wiele lepsza, może to przez tematykę, której dotyczyła, może przez język, ale ta podobała mi się o wiele bardziej, wręcz teraz zaniżyłabym ocenę dla "PopBabylon". Bardzo mocno czekam na "Szpital Babylon", a na półce czeka jeszcze na mnie właśnie ta o modzie:) może nie będzie tak źle????:)

      Usuń
  4. Nie dla mnie chociaż już parę razy się z nią zetknęłam !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń