środa, 22 sierpnia 2012

"Poradnik hodowcy aniołów" Grzegorz Kasdepke


Pana Grzegorza Kasdepke uwielbiam w całości - się znaczy to co pisze, bo mąż mógłby być zazdrosny :)
Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przeczytałam chyba każdą wydaną przez niego książkę dla dzieci. I za każdym razem jestem pod wrażeniem. Mało co potrafi tak przypaść mi do gustu. A jeśli dodatkowo są to świetne książki dla dzieci (na których punkcie, pewnie jeszcze nie wiecie, mam sporego fioła) to wychodzę z księgarni albo zabeczana- bo książki nie mogę takiej kupić (fundusze), albo rozchichotana jak porządna pięciolatka- oczywiście z kolejną książką dla dzieci w ręce! Kupowanie książek dla dzieci sprawia mi ogromną frajdę, obawiam się, że moje przyszłe dziecko nie będzie posiadało grzechotek tylko same książki. :)
Dlatego jak zobaczyłam "Poradnik hodowcy aniołów"oszalałam! Moja ośmioletnia kuzynka szusowała między regałami książek o Barbii (masakra!), a ja stałam nad tą książką i powtarzałam, że muszę ją mieć! MUSZĘ! I mam! Dzięki Cioci! To nic, że z deczka dziwnie wyglądało kupowanie dorosłej hm... kobiecie książki dla dzieci przez jej ciocię. Ciocia zawsze może siostrzenicy sprawić prezent, prawda?:)
Ale wróćmy do sedna.
"Poradnik hodowcy aniołów" to zupełnie inna książka w dorobku pana Grzegorza. To pełna grozy, magiczna baśń. Baśń dziejąca się współcześnie. Dotycząca współczesnych problemów. Bardzo na czasie, dla dzieci tak mniej więcej 8+ i koniecznie dla ich rodziców!
O czym jest? Oczywiście piszę z punktu widzenia dorosłego - bo jeszcze nie miałam okazji zaprezentować tej książki jakiemuś dzieciaczkowi. Ale nie omieszkam!
"Poradnik hodowcy aniołów" jest o Marcie - bardzo wrażliwej i spragnionej uwagi jej bliskich jedenastolatce, o jej rodzinie, o tym jak łatwo zapominamy co najważniejsze, nie dostrzegamy problemów naszych bliskich, a z tych małych problemów mogą wyrosnąć spore potworności. Tuż obok nas może bowiem być zło, ale też może być i dobro. Czarownice. Anioły. I ich hodowcy, którzy ratują z opresji...
Naprawdę ciekawa baśń, myślę, że trzymająca w napięciu nie tylko dziecko, ale trochę też  i dorosłego.
Czyta się jak zawsze bardzo przyjemnie, troszkę mniej przyjemne były tym razem ilustracje, ale chyba o to chodzi - by w baśni pełnej grozy nie raził nas po oczach róż i kwiatki. Raczej ilustracje mają podbijać wyobraźnie dzieci, tu... w kierunku grozy właśnie.
Książka pięknie wydana, w twardej oprawie ( to lubię zwłaszcza w książkach dla dzieci), wcale nie bardzo droga, a warta kupienia! Oczywiście jak to w baśni jest i morał, jest walka dobra ze złem, jest też to co dzieci lubią - humor, dreszczyk emocji i trochę zakazanego owocu. Wszystko podane tak, że ja mam wrażenie dziecko po przeczytaniu takiej książeczki stanie się ostrożniejsze, a rodzic... hm... może dostrzeże pewne swoje zachowania...
Na pewno to też książka dzięki której rodzice będą mogli poruszyć z dzieckiem pewne tematy - choćby temat samotnego oddalania się od domu.
Rodzice - warto! Dzieciaki - mam nadzieję, że przekonałam Waszych rodziców, bo Was chyba już mocniej przekonywać nie trzeba! Szuru do księgarni i obgryzamy paznokcie obserwując przygodę Marty.
"Poradnik hodowcy aniołów" jak widać spodobał mi się bardzo. Stawiam ******6******  i przedstawiam Wam kolejnego (kto czyta mnie długo, zna Ignacego), nowego, dziecięcego mieszkańca naszego domu - Stiviego - który uwielbia gdy opiera się na nim głowę podczas czytania książek dla dzieci. Tak mi się przynajmniej wydaje.
G. Kasdepke, "Poradnik hodowcy aniołów", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012, s. 117

10 komentarzy:

  1. Bardzo poprawiłaś mi humor tą recenzją :) Zaczęłam sobie wyobrażać Twoją kuzynkę przy tych różowych książeczkach i Ciebie, dorosłą kobietę piszczącą gdzieś niedaleko na widok książki dla dzieci! Uwielbiam książki tego typu, ale ostatnio mam apetyt na "opowieści o dorosłych" i tylko po takie sięgam. Twoim przyszłym pociechom zazdroszczę biblioteczki zbieranej jeszcze przed ich narodzeniem :) Z tego co pamiętam, ja wolałam książkę niż Barbie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też wolałam książki- i nadal je wolę np od ubrań itp;) moje dzieci więc będą biedne, bo nawet butelkę ostatnio do karmienia widziałam w literki:)
      a co sceny w księgarni- całkiem podobnie wyglądała, tylko, że ja jeszcze byłam oburzona, że kuzynka ma mała chce książki o Barbi i wszytko inne co się błyszczy i świeci- cóż inne pokolenie, a nie to co ja jej podsuwam...

      Usuń
  2. Coś mi się widzi, że kiedyś będziesz moim osobistym doradcą w kwestii kupowania książek dla dzieci. Sama mam duże pojęcie o pozycjach starszych, które sama czytałam i uwielbiałam, ale kompletnie nie wiem nic o nowościach wydawniczych jeśli chodzi o literaturę dziecięcą.

    Nasze dzieci będą biedne z tymi książeczkami - spodziewają się nowej Barbie albo Lego pod choinkę, a tam pięćdziesiąta książeczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę bardzo! nawet się ostatnio zastanawiałam czy nie zacząć doradzać rodzicom w wyborze książek dla dzieci- i dzięki Tobie chyba wprowadzę to w życie! :)
      a co do dzieci....cóż właśnie się obawiam, że tak będzie...jak piszesz....
      choć coś czuję, że nasze dzieci będą już w krwi miały pęd do książek - no taką mam nadzieję!

      Usuń
  3. Książka wypisz - wymaluj dla aniołów :)
    Otulam:*****

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta okładka jest po prostu nieziemsko piękna! WOW! Bardzo chętnie sięgnę po tę książeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim samym stylu są ilustracje w środku więc i zawartość myslę, że Ci się spodoba!

      Usuń
  5. Ja czytałam mojej młodszej siostrze "Co to znaczy..." Grzegorza Kasdepke i także bardzo nam się podobało:)

    OdpowiedzUsuń