środa, 18 lipca 2012

"Wiosna w Różanach" Bogna Ziembicka


Pierwszą część powieści pani Bogny Ziembickiej czytałam już jakiś czas temu, bodajże wczesną wiosną. Tym razem latem zaczytałam się w "Wiośnie w Różanach". I co? Może podzielę się z Wami najpierw moimi pierwszymi spostrzeżeniami po odłożeniu książki na półkę.
Po przeczytaniu "Wiosny w Różanach" mogę powiedzieć, że:
- jeszcze bardziej nie lubię głównej bohaterki - niejakiej Zosi,
- jeszcze bardziej lubię jej przyjaciółkę Mariannę,
- marzy mi się odnalezienie starego pamiętnika, w którym mogłabym poczytać o losach moich przodków i czasach w jakich żyli,
- uwielbiam czytać o miejscach, które znam, o ulicach na których bywam, czuję się wtedy jakoś bliżej czytanej książki i jest dla mnie bardziej realna,
- uwielbiam, gdy w książce mogę znaleźć jakiś np. przepis kuchenny z którego mogę sama potem skorzystać- to też powoduje, że opisywana przez autora/autorkę historia jest nam bliższa.
Jednak nade wszystko uwielbiam gdy autorka, której pierwszą książkę czytałam całkiem niedawno i jeszcze ją gdzieś tam w pamięci mam, mam jej poziom zarysowany..., w drugiej swojej książce ten poziom podnosi, nie zawodzi czytelnika i wciąga go w kreowany przez siebie świat.
Tak udało się zrobić pani Bognie Ziembickiej. Brawo!
"Wiosna do Różan" to naprawdę lepsza książka niż "Droga do Różan", chociaż nie wiem do końca czy powinnam je ze sobą porównywać. Myślę, że "Droga do Różan" to było jakby wprowadzenie do historii przedstawionej w "Wiośnie w Różanach". Bo tu właśnie wszystko się rozkręca. Wspomniana i nie lubiana przeze mnie Zosia niestety (bo choć jej nie lubię, to źle jej nie życzyłam) zostaje mocno doświadczona przez los. Jak? Przeczytacie. Oczywiście pod wpływem tych wydarzeń Zosia załamuje się, wydaje jej się, że nie ma już po co żyć i dla kogo. Wyprowadzić ją z tego błędu chce jak zawsze niezawodna przyjaciółka Marianna, które i w tej części tryska humorem, ironią i mądrością życiową. Oczywiście jest i Eryk (zakochany w Zosi obłędnie), lecz jego Zosia i w tej części traktuje tylko jak przyjaciela, z czym on pogodzić się nie może. No i mamy tu jeszcze kilka nowych postaci, dzięki którym los i Zosi, i Marianny, i nawet Eryka zostanie odmieniony. I znowu Wam nie napiszę jak, bo sami się dowiecie, a ja nie chcę psuć niespodzianek. Mam nadzieję tylko, że rozbudziłam Waszą ciekawość.
Bo autorka znowu udowodniła mi, że mimo mojej antypatii do głównej bohaterki, jej książkę mogę bardzo polubić. Za styl, za nastrój, za rozbudzanie mojej ciekawości, za denerwowanie mnie i rozbawianie, za te niektóre frazesy i zbyt szybkie prowadzenie akcji, ale akcji, która wciąga... za wiarę w miłość, w przyjaźń, za budzenie szacunku do przeszłości i pokazywanie jej w bardzo ciekawy sposób, no za wiele...wiele...pozytywów, które naprawdę przysłoniły mi negatywy.
I dzięki temu książkę polubiłam na *****5*****, a i do tego jeszcze sobie narobiłam smaku na dalsze losy bohaterów, bo czyż nie byłoby miło, gdyby pani Bogna napisała o tym kolejną książkę? I znowu miałabym co czytać podróżując po krakowskich i podkrakowskich zaułkach... z aparatem. w dłoni, z książką na kolanach... 

B. Ziembicka, "Wiosna w Różanach", Wyd. Otwarte dla Ciebie, Kraków 2012, s. 376

21 komentarzy:

  1. Czekam właśnie na obie części, ale mają je dopiero w piątek wysłać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem krótkiego czekania na książki i miłego ich później czytania

      Usuń
  2. Bardzo zachecajaca recenzja :)

    Przy okazji zapraszam do siebie na http://aleksiazka.blogspot.com CALKIEM NOWY WYGLAD!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i o to chodzi- by do czytania zachęcać!

      Usuń
  3. Apetyt rośnie w miarę czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a jak nazywa się pierwszą część ? Muszę zacząć od niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Droga do Różan" - tytuł podawałam w recenzji:)

      Usuń
  5. Jakoś nigdy szczególnie nie przepadałam za tego typu powieściami, ale może się skuszę... Ostatnio coraz częściej ulegam urokowi okładki, która w tym przypadku wygląda jak wyciągnięta z magicznego świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okładki według mnie te książki mają obłędne!
      napatrzeć się nie mogę i marzę...marzę o takim ogrodzie...

      Usuń
  6. ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, ciekawe, ciekawe... Właśnie kupiłam "Drogę do Różan" :-) Tez lubię przepisy na dania, które gotują bohaterowie książek. Mniaaaam :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to czekam na wrażenia! pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  8. Bardzo ładna, zachęcająca okładka. Recenzja zresztą też :) Choć to nie do końca moje klimaty, ale może się skuszę...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Powoli zabieram się za czytanie pierwszej części, ale jakoś przebić się przez nią nie mogę, ale póki co lubię Zosię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to masz zupełnie odwrotnie do mnie, ja Zosi do dziś nadal nie lubię:)

      Usuń
  10. Mi również druga część podobała się bardziej niż "Droga..." ;) Widzę, że nie tylko ja bym poczytała dalsze losy bohaterów :D

    OdpowiedzUsuń
  11. muszę zagłebić się w jej stronice tego lata:)

    OdpowiedzUsuń