niedziela, 29 lipca 2012

"Opowieść niewiernej" Magdalena Witkiewicz


"Opowieść niewiernej" to nie tylko opowieść o zdradzie, jak sugeruje nam sam tytuł. To opowieść przede wszystkim o kobiecie. Owszem o kobiecie niewiernej, bowiem główna bohaterka - Ewa - zdradza męża. Pewnie jak wiele innych kobiet, ku wielu innych oburzeniu. Właściwie męża zdradza nawet ku swemu oburzeniu na początku. Bo ona wcale nie wychodziła za mąż z myślą o tym, że kiedyś zdradzi, ba, nawet zdradą się brzydziła i zdradzającymi - jak informuje nas już w pierwszych zdaniach opowieści. Jednak zdradziła.
I nam o tym opowiada. Wcale się tego nie wypierając, nie biorąc nas na litość, nie szukając u nas zrozumienia lub uzasadnienia swoich czynów. Nie, ona czyny swoje uzasadnia sobie sama. Choć nie wiem czy słowo "uzasadnia" jest słowem odpowiednim. Ewa opowiada nam o sobie, o początkach swojego związku z mężem, o tym jak powstawał i jak się zmieniał, o tym jak postrzegała i jak postrzega swojego męża, o miłości do niego i o tym ile miłości dostawała od niego. Obserwujemy jak między tym dwojgiem rodzi się uczucie, jak ono się zmienia, jak się kształtuje z biegiem lat.
Pewnie gdybym obserwowała związek Ewy i Maćka (męża) obok, realnie, od początku nie wróżyłabym mu dobrze, bo już czytając słowa Ewy, czułam, że to nie jest to co mogłoby trwać w szczęściu, co szczęście by dawało. Niestety Ewa nie czuje się szczęśliwa, a życie u boku Maćka nie ma nic wspólnego z tym czym nazwałaby szczęście. Mimo tego, że Maciek niby nie jest złym mężem. Pracuje (a wręcz zapracowuje się), buduje ich dom, nie zdradza, nie pije, nie bije.... no cud - miód.

Ale czy to na pewno wszystko czego Ewa powinna pragnąć? Czy obok tych "nie bije, nie pije" jest jeszcze miejsce na miłość, na uczucie, na wzajemny szacunek i przyjaźń? W związku Ewy i Maćka najwyraźniej nie było. Bo Ewa jednak mimo iż zdradą się brzydziła, sama ją popełnia. W ramionach innego mężczyzny znajduje to czego nie znalazła u męża, a w słowach i porozumieniu z jeszcze innym mężczyzną odnajduje przyjaźń.
A mąż? Właśnie męża tzn. jego opinii mi brakowało. Jego strony medalu. Owszem Ewa nam o nim opowiada, nieustannie, bo wszystko się do niego odnosi. Ale znamy tylko relacje Ewy, jej spostrzeżenia. On z kolei nie broni się w tej książce w ogóle, bo głosu nie dostał. I pewnie to zabieg celowy. Choć nie ukrywam, że tej obrony mi czasem brakowało, tego męskiego punktu widzenia. Ale jak głosi sam tytuł, to "Opowieść niewiernej".
Opowieść, która jest niesamowicie szczera, emocjonalna, skłaniająca do refleksji. Lecz tak jak wspomniałam na początku to nie tylko opowieść o zdradzie, o jej skutkach. To opowieść o pragnieniach kobiety, o trudach z jakimi się boryka, o marzeniach, które nie zawsze można zrealizować w pojedynkę, o samotności we dwoje, o nadziei, jej traceniu i odzyskiwaniu. O poszukiwaniu szczęścia, może nie zawsze we właściwy sposób, ale czy zawsze od razu wiemy gdzie odnajdziemy szczęście?
Ewa nie wiedziała, szukała go czasem po omacku, ale... konia z rzędem temu kto to wie.
"Opowieść niewiernej" to bardzo kobieca książka, kierowana pewnie przede wszystkim do kobiet, choć ja uważam, że powinni ją przeczytać przede wszystkim mężczyźni. Powinni ją przeczytać jako instruktaż do tego jak nie zepsuć sobie relacji z kobietą, jak nie doprowadzić do tego, że tego co szukała w nich, zacznie szukać u innego. Powinni ją przeczytać i spróbować zrozumieć choć jedną trzecią z naszych myśli. Może nie od razu im się uda, a może i nigdy, ale ważne będzie, że próbowali.
A kobiety też "Opowieść niewiernej" czytać powinny. Choćby po to, by tak jak ja cieszyć się, że nie jestem na miejscu Ewy i modlić się bym nigdy na nim być nie musiała.
I dzięki temu mogłam wypić lampkę wina za zdrowie mojego wspaniałego męża - co by się nigdy nie popsuł.

Moje pierwsze spotkanie z książkami pani Magdaleny Witkiewicz oceniam na ******6******.
"Opowieść niewiernej" to naprawdę dojrzała książka, przemyślana, przenikająca czytelnika. I choć nie wszystko podobało mi się w niej na sto procent, to w ogólnym rozrachunku już nawet nie wiem co to było i niech tak pozostanie! Grunt, że gdy odłożyłam książkę po przeczytaniu jej miałam to uczucie, że przeczytałam książkę, którą przeczytać było warto!


M. Witkiewicz, "Opowieść niewiernej", Wyd. Świat Książki, Warszawa 2012, s. 224

20 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam, ale w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, dlaczego ale odniosłam wrażenie, że książka by mnie irytowała. Skoro jednak warto przeczytać tę pozycję, to może się skuszę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo wrażenie. Nie akceptuję zdrady i wszelkie próby tłumaczenia tylko pogrążają zdradzającego w moich oczach. Jeśli bohaterce było ciężko, mogła się z mężem rozwieść, a nie robić mu świństwo. Ludzie nie myślą... :///

      Usuń
    2. No niestety, życie nie jest czarno-białe i takie wypowiedzi dla mnie są niedojrzałe. To tak jakby powiedzieć,że palacz powinien rzucić palenie bo jest niezdrowe, alkoholik alkohol, bo go niszczy, a żona niszczona przez męża całymi latami, spakować się i wyprowadzić.Ale tak wypowiedzieć się może tylko osoba która pojęcia nie ma o takich problemach.
      Ja książkę na pewno przeczytam.

      Usuń
    3. dziewczyny, myślę, że w tym przypadku trzeba przeczytać po prostu książkę, by móc się postawić po jednej lub drugiej stronie barykady... niemniej to normalne, że każdy ma inne zdanie na temat opisywany przez autorkę, i choć i ja brzydzę się zdradą, bohaterką książki absolutnie się nie brzydziłam...to po prostu życie... i nie nam go oceniać. książkę polecam, budzi trochę kontrowersji, w tym jej urok.

      Usuń
    4. Kontrowersje lubię, wszystko co ludzkie nie jest mi obce, moja tolerancja i zrozumienie jest wielki, chociaż w kwestii zdrady restrykcyjny ze mnie osobnik, to jednak zgadzam się z Honoratą, że życie nie jest czarno-białe i każdy punk widzenia jest mile widziany, tak oto wyszło masło maślane :). Książkę na pewno przeczytam.

      Usuń
  3. widzę, że ksiązka pani Witkiewicz pojawia się na blogach coraz częściej i zbiera same wysokie ocny, sama jestem ciekawa tej historii i chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt coraz jej więcej w blogosferze, ale to normalne, to książka, której już sam tytuł powoduje, że nie możemy nią się nie zainteresować. Oceny wysokie- bo całkiem dobra jest, mnie się spodobała bardzo.

      Usuń
  4. chociaz stara panna ze mniw to i tak chetnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaka tara? jaka stara!
      czytaj, czytaj!

      Usuń
  5. Przy okazji czytania Twojej recenzji przypomniała mi się chyba najlepsza (jak dla mnie) powieść, która wpisuje się w kontrowersyjny temat zdrady - "Pestka" Anki Kowalskiej...
    A na "Opowieść niewiernej" być może się skuszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo nigdy nie czytałam, kojarzę tylko film o tym samym tytule, mają ze sobą coś wspólnego?

      Usuń
    2. Tak, mają ze sobą bardzo dużo wspólnego! Ale książka moim zdaniem lepsza:)

      Usuń
  6. przeczytam ;)
    mam nadzieję, ze znajdę czas ;D
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po Twojej recenzji już się nie waham. Zamawiam.. Tym bardziej, że w Weltbitd.pl jest promocja i kosztuje tylko 19zł:)

    OdpowiedzUsuń