piątek, 13 lipca 2012

"Lilka" Małgorzata Kalicińska


Pani Małgorzata Kalicińska ma to "coś". Ma to "coś" co powoduje, że jej książki czyta mi się tak jak czytać lubię. Ze żyję życiem jej bohaterów, że uwielbiam jak do mnie "mówią", że kibicuję ich poczynaniom.
To ten charakterystyczny dla autorki sposób pisania, te zdania budowane w taki łagodny, niespieszny sposób. To przechodzenie ze zdarzenia w zdarzenie, to opowiadanie słowami ciepłymi, lecz niebojącymi się prawdy, dosadności. Czytałam wcześniej serię "Rozlewiskową", która przypadła mi do gustu w stu procentach, serię, która de facto może nie była kierowana do kobiet w moim wieku, lecz mi podobała się bardzo. Czytanie jej uspokajało, wyciszało wewnętrznie i jakby otulało ciepłym kocem. "Lilka" podziałała na mnie podobnie, choć tematyka książki trochę trudniejsza.
Na wstępie poznajemy Mariannę - redaktorkę, dziennikarkę poczytnego pisma, kobietę dojrzałą, mężatkę, matkę dorosłego syna, oddaną córkę i mniej oddaną przyrodnią siostrę.
Kobieta jakich wiele. I o to chodzi. Bo kobiecie jakich wiele może się przydarzyć wszystko to co spotkało naszą Mariannę. Kobietę taką może mąż nagle poprosić o rozwód, syn takiej kobiety może niepostrzeżenie się od niej oddalać ku rodzinie swojej żony, przyjaciółki mogą wydawać się zbędne, praca może stać się nudna lub nie do końca zgodna z oczekiwaniami, ojciec może się starzeć, a bliscy na których jej zależało mogą powoli zacząć odchodzić... Wszystko może się zmienić. A nawet na progu drzwi może stanąć nielubiana siostra z dużą prośbą. Z prośbą, która zmieni życie Marianny o 180 stopni. Dzięki tytułowej Lilce, Marianna będzie musiała inaczej spojrzeć na otaczający ją świat. Zatrzyma się i zrewiduje swoje poglądy, które budowała przez kilkadziesiąt lat. Bo w obliczu tego co spotkało Lilkę, miłość, zaufanie, wiara, kobiecość i przebaczenie mają zupełnie inną twarz. A to czego pragniemy może do nas przyjść w najmniej spodziewanym momencie i też w najmniej spodziewanym momencie możemy to stracić. Życie.
I choć momentami w książce natkniemy się na frazesy, to jest to książka przemyślana i do przemyśleń skłaniająca. Wzruszająca, ściskająca za serce, ale też wesoła, dająca wiarę w ludzi, w więzy rodzinne. Dająca nadzieję.Powieść przy której czytaniu odpoczywałam, choć jak pisałam wyżej, tematów łatwych nie porusza. Takie książki na mnie działają najlepiej. Książki jakby opowiadane, jakby autorka siedziała obok nas i opowiadała nam o osobie, którą zna. Prostym, normalnym językiem, bez udawania, zmuszania czytelnika do ciągłego zastanawiania się o co chodzi, raczej utwierdza czytelnika, że takie historie są blisko nas, że może za ścianą naszego mieszkania jest ktoś, kto właśnie przeżywa podobną historię. I może my ją też przeżyjemy. Bo to życie jest, po prostu.
Powieść, którą czyta się wyśmienicie i przy gorącej herbacie i przy zimnej lemoniadzie...

Książkom, które powodują u mnie tyle pozytywnych emocji, bez względu na to czy te emocje były okraszone łzami wzruszenia czy zmarszczkami mimicznymi od uśmiechu, stawiam solidną ******6******, a wszystkim taką książkę polecam do przeczytania. I choć wiem, że nie każdy ją polubi to na pewno nic nie straci sięgając po nią. Ja jestem nią poruszona, wzruszona, ale też pełna nadziei, że nawet to co złe w naszym życiu może zmieniać się w dobre, jeśli tylko tego zechcemy.

M. Kalicińska, "Lilka", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2012, s.520

33 komentarze:

  1. Hmmmm
    Jakiś czas temu nabrałam na nią ochotę, potem straciłam, ale Ty znowu sprawiłaś, że muszę ją kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja coś czuję, że by Ci się spodobała, tak mi coś dziwnie pasuje:)

      Usuń
  2. Dzięki za zachęcenie. "Lilka" właśnie stoi u mnie na półce i czeka na zapakowanie do wakacyjnej walizki. Na pewno o niej nie zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miłego wakacyjnego czytania, mam nadzieję, że wrażenia będą pozytywne.

      Usuń
  3. Też uwielbiam wprost trylogię "Rozlewiskową", ale przyznaję, że nad tą książką się zastanawiałam, nie wiedziałam, czy czytać. Teraz chyba się skuszę, zwłaszcza, że też lubię sposób w jaki pisze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz rozlewiskowe tomy to i tę książkę polubisz, jestem tego pewna:) przede mną jeszcze "Zwyczajny facet" choć na razie kombinuję skąd go wytrzasnąć:)

      Usuń
  4. Słyszałam o autorce, mam nawet w domu 'Dom nad rozlewiskiem", bo moja mama lubi tę autokę. "Lilkę" ostatnio widziałam w bibliotece, ale w końcu się nie zdecydowałam. Z tego co piszesz, to warto przeczytać. Pozdzrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że i Tobie i mamie może się "Lilka" spodobać, szczególnie mamie, skoro polubiła Rozlewisko, witam u mnie, bo widzę Cię chyba po raz pierwszy:)

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Małgorzaty Kalicińskiej, ale czuję, że w końcu będę musiała po jakąś sięgnąć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam napisać dokładnie to samo. :)

      Usuń
    2. Właściwie ja też :)

      Usuń
    3. no to dziewczyny brać się do czytania, pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Lubię Kalicińską za serię ,,Rozlewiskową", potem próbowałam przeczytać ,,Zwyczajnego faceta", ale jakoś nie dałam rady. Może z tą mi się uda? Mam nadzieję, bo recenzja bardzo mnie zachęciła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zwyczajny facet" jeszcze przede mną, choć spotykałam się z negatywnymi opiniami. I tak kiedyś pewnie przeczytam, a może właśnie tym bardziej- bo tak mam, że jak coś ma negatywne opinie to mnie do tego ciągnie by samej się przekonać. ;)

      Usuń
  7. Lubię Kalicińską i mam tę książkę już u siebie. Ciesze się na jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja w takim razie czekam na relację! i coś czuję, że Ci przypadnie do gustu, to taka dobra książka...

      Usuń
  8. Ja nie czytałam jeszcze nic tej autorki. "Lilkę" wczoraj widziałam w empiku jednak nie wiem czy sięgnę kiedyś po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie umiem sie do niej przekonać, boję się, że to typowe lekkie czytadło ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym tego typowym lekkim czytadłem nie nazwała, choć i w lekkich czytadłach złego nic nie widzę.
      ta książka owszem czyta się lekko, ale lekka nie jest ze względu na swą tematykę.

      Usuń
  10. po takich pochwałach nie mogłabym nie sięgnąć po tę książkę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo, że zachęciłam:)

      Usuń
  11. Zamówiłam ją sobie na urodziny :)już nie mogę się doczekac

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tylko wpadnie mi w ręce na pewno nie przepuszczę!
    Uwielbiam Rozlewisko, głównie ze względu na sposób pisania autorki - mam nadzieję, że w innych książkach też ma podobne pióro i to "coś" co wciąga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ma to "coś"...mnie wciąga, porusza i zachęca do dalszych przygód czytelniczych z autorką

      Usuń
  13. Zachęciłaś mnie tą recenzją, lubię książki z luźnym, zrozumiałym językiem pisania, wtedy jestem w stanie stopić się z bohaterem/bohaterką. Myślę, że powinnam zapisać sobie w kalendarzu ten tytuł i poszukać go w bibliotece. Zapowiada się zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem ile lat leży już u mnie na półce "Dom nad rozlewiskiem". Kupiłam go pod wpływem serialu, który pojawił się w telewizji, miałam zabrać na wakacje, ale w skończyło się na nadbagażu i musiałam coś zostawić (niestety padło na kilka książek). Od tamtej pory nie miałam sposobności, czy też ochoty na przeczytanie tej powieści. Może dlatego, iż wszyscy ją czytali, pojawiały się skrajne recenzje, niektórzy narzekali, może dlatego, iż oglądałam już serial nakręcony na jego podstawie i troszkę pogubiłam się w tej historii.

    Teraz, gdy czytam Twoją recenzję, nie mam co prawda "Lilki" na półce, ale mam ten substytut w postaci innej pozycji autorstwa Kalicińskiej. I nie zawaham się go użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam także do siebie :)

    http://dodeski.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja mama jest fanką pisarki, więc kiedyś ją posłucham i sięgnę po jakąś jej powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam wszystkie książki Małgorzaty Kalicińskiej i są mi bardzo bliskie. Czekam na dalszy ciąg "Lilki"( uważam, że powinien być).

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie tak ostatnio chodziło mi po głowie zakupienie tej pozycji i po Twojej recenzji wiem już, że zrobię to na pewno

    OdpowiedzUsuń